Miasto wolności (4z5)

Dylan spojrzał na niego. Jego puste oczy, bez cienia współczucia sprawiły, że mimowolnie schylił głowę. Dał tym samym sygnał, że się poddaje, że nie będzie o nią walczył. Żołnierz jedynie lekko się uśmiechnął, po czym dał sygnał innym. Wsiedli do ciężarówek razem z wystraszoną kobietą. Dylan i ledwo przytomny Brown zostali zabrani w głąb lasu, gdzie ogłuszono ich i porzucono.

- Wymaż ją ze swojej głowy — usłyszał, zanim stracił przytomność.

Nie dawała się tak łatwo. Krzyczała i co chwila szamotała się, chcąc uwolnić swoje ręce.

- Spokój!! - zawołał dowódca. - Szary powiedz Kierownikowi, żeby jechał okrężną. Stwory skręciły na zachód. Mamy szanse dostać się do miasta.

- Po co tam wracać? Zostały tylko zgliszcza — spytał jeden z siedzących obok młodzików.

Dowódca zacisnął pięść i z wymuszonym spokojem odpowiedział.

\- Nie wiem jakim cudem taka durnota jak ty jeszcze żyje. Dla mnie powinieneś być martwy, trawiony przez te stwory od kilku godzin, a potem wysrany.

Mężczyzna z trzema bliznami musiał mieć niezłą biografię. Zapewne doświadczony przez życie, wtedy gdy nie wydzierał się na podwładnych mu, tłumił w głowie myśli z innych wojen. Tego nikt nie wiedział. Był tak tajemniczy, że nawet najbliżsi mu nie wiedzieli, czego się można po nim spodziewać. Był nieobliczalny. Resztę drogi siedzieli w ciszy. Nikt nawet nie pisnął.

Nagle ciężarówka gwałtownie się zatrzymała.

- Co jest kurwa?! - Nie zezwoliłem na żaden postój.

- Jesteśmy na wschodnich przedmieściach — odezwał się głos z kabiny.

Dowódca wyszedł ostrożnie. Stanął przed ruiną dawnego miasta. Unoszący się dym zdawał się zabierać wszystkie dusze zabitych w górę. Palące się auta, w których poniosły straszliwą śmierć rodziny próbujące uciec. Obok nich zwęglone ciała tych, którzy o własnych siłach uciekali jak najdalej. Na palcach jednej dłoni można było wyliczyć budynki które przetrwały bombardowanie i atak stworów. Jednym z nich co ciekawe był szpital. Wprawdzie jego dwa segmenty połączone z głównym korytarzami zawaliły się, jednak główny budynek przetrwał. Dziwadeł nie było słychać. Podążały na zachód gdzie granica okręgu była najbliżej. Czuły to. Chciały się stąd wydostać jak najszybciej. Dowódca spojrzał w niebo.

- Szpital to nasz cel. Tam będzie w miarę bezpiecznie. Poza tym mają tam w miarę wygodne łóżka — uśmiechnął się w stronę kobiety.

Nikt nie zadawał pytań. Po prostu ruszyli przed siebie. Droga była przejezdna tylko do pewnego momentu. Gdy się zatrzymali do celu mieli jeszcze jakieś dwieście metrów w linii prostej. Przez gruzowiska ciężko było się przedostać. Co chwila ktoś potykał się o większe odłamki budynków. Gdzieniegdzie leżały palące się jeszcze ciała. Kobieta próbowała nie myśleć o tym ani nie patrzeć. Żołnierze dogaszali te, które były bliżej. Szpital z daleka wydawał się mniejszy. Pięciopiętrowy budynek główny z mnóstwem okien stal stabilnie mimo deszczu bomb. Wydawał się bardzo bezpieczny.

- Na trzecim piętrze jest stołówka. Może coś znajdziemy do jedzenia.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Regimus ponad tydzień temu
    Chyba takie mocne 1
  • Regimus ponad tydzień temu
    Takie mocne mocne stabilne i mocne. Zasłużyłeś za całokształt twojej nieudolnej i mizerne twórczości.
  • marok ponad tydzień temu
    Masz problem? Trudno
  • Regimus ponad tydzień temu
    marok ty masz i twoje wypociny
  • refluks ponad tydzień temu
    Regimus Cho no pod moje utwory.
    I migiem.
  • Regimus ponad tydzień temu
    refluks wole tego marokroka
  • refluks ponad tydzień temu
    Regimus Ho, podyskutujem
  • Regimus ponad tydzień temu
    refluks a ino o czym dyskusja? Tusk, majonyz, Pogoda?
  • Ozar ponad tydzień temu
    Kufa kretyn !!!!!!!!!!
  • Regimus ponad tydzień temu
    co bo mówie jak jest. Czytałeś tę wypocinę. To se zerknij jakie szmbo
  • Regimus ponad tydzień temu
    Gniot nad gnioty
  • Pomidor ponad tydzień temu
    Całości nie czytałem tylko dwie ostatnie części ale jest ok. Regimus to wybitny troll w swoich wybitnym fachu. O takich ciężko
  • Regimus ponad tydzień temu
    ty sie nie ekscytuj zgniły pomidorze tylko wyjasnij to
  • Regimus ponad tydzień temu
    Bez majonyzu
  • Regimus ponad tydzień temu
    Albo ety musztyrdy z chlybem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania