Może warto zapłacić

Kiedy szedłem tą ścieżką pierwszy raz wszystko było w porządku. Po bokach rozciągały się połacie zielonej trawy na której beztrosko biegały dzieci a ich rodzice spokojnie pilnowali swoich pociech siedząc na ławkach. Gdzieniegdzie kilka brzózek, czasem jeden mały dąb. Wszystko wokoło szczęśliwe bez trosk. Po ścieżce jeździły grupki kilku osób na rowerach. Na końcu głównej drogi gdzie ta rozrywała się na trzy mniejsze stał sklep. Był stary i mimo że wyglądem nie zachęcał to sprzedawca nie narzekał na brak klientów.

W kieszeni kilka żółtych monet jeden zielony papierek. Wystarczy na małą przekąskę. Przyśpieszyłem kroku. Gdy dotarłem na miejsce kolejka szybko zaczęła się kurczyć. Miałem szczęście. Cierpliwością nie grzeszyłem. Zdziwiło mnie, jednak że dużo osób wychodziło ze sklepu z niczym i to dosłownie. Przede mną stała kobieta w średnim wieku ze skórzaną torebką i zawieszonymi na szyi perłowymi koralami. Weszła do środka.

Minęło kilka minut, a ta sama kobieta wyszła bez torby i bez koralów. Była ponadto wystraszona. W jej oczach widać było strach. Co chwila oglądała się na wszystkie strony, jakby przeczuwała, że ktoś czyha na jej życie. W końcu nadeszła moja kolej. Postawiłem pierwszy lekko niepewny krok. Gdy wszedłem do środka, usłyszałem niski głos mówiący do mnie.

- Zamknij drzwi. Jesteś odważny, że tu przyszedłeś — powiedział jegomość skryty w ciemności.

- Ma pan może drożdżówki? - spytałem, wsuwając dłoń do kieszeni.

- Zbaczanie z tematu nic nie da chłopcze. Postawiłeś stopę za progiem, a to jest znak dla mnie.

- Chyba się nie zrozumieliśmy. Myślałem, że to sklep i dostanę tu coś do jedzenia.

- Czyżby? Więc myślałeś, że ci wszyscy ludzie przychodzą tu co chwila, aby wydać swoje ostatnie pieniądze na zasraną drożdżówkę?

- A nie?

- Chłopcze to jest ich ratunek. To miejsce to ich ostatnia szansa na poprawę. Każdy z nich co chwila wyrządza coś złego. Nie ważne czy to kradzież, czy przezwanie przechodzącego żula. Muszą płacić. Po to tu jestem, żeby ich karać. Gdyby nie ja ten piękny obraz szczęśliwości zmieniłby się w potok krwi. Ty też nie jesteś bez winy.

- Ja nie zamierzam płacić nawet grosza. Ten cyrk nic panu nie da. Ja nie dam się tak łatwo omamić.

Po tych słowach skierowałem się do wyjścia.

- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaki wyro na nich wykonałeś.

- Nie chcę wiedzieć. Miłego dnia i naciągania tych idiotów.

- Pamiętaj jeden za wszystkich wszyscy za jednego.

Gdy już miałem pociągnąć za klamkę ziemia zatrzęsła się bardzo mocno. Wyjrzałem na zewnątrz i nie mogłem uwierzyć. Malowniczy krajobraz zmienił się w pożogę. Ludzie leżeli martwi na przesiąkniętej ich krwią trawie, która przybrała jaskrawo czerwony kolor. Na tych młodych brzózkach wisiały ciała dzieci, które jeszcze kilka minut temu beztrosko bawiły się razem. Piękne błękitne niebo przysłoniły chmury koloru, jakiego nie znam. Wbiegłem z powrotem do środka.

- Coś ty zrobił?

- Nie chłopcze to nie ja. To ty zrobiłeś. Raduj się, albowiem jesteś stworzycielem tego co widzisz.

Poczułem potworny ból w klatce piersiowej.

- Czujesz to? - spytał. - Gnijesz. Twoje sumienie nie wytrzyma takiej ilości krwi wylanej przez ciebie.

- Czy to już koniec?

- Dla ciebie tak. Dla mnie to tylko jedne z wielu scenariuszy.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Różowa pantera ponad tydzień temu
    Połanie łąk na których pasły się krowy a nie dzieci.
  • marok ponad tydzień temu
    Twoja krytyka jest nieuzasadnione. Stawiasz słabą ocenę be z wytłumaczenia. Do tego samo n8ebnapisałeś żadnego tekstu. Ogarnij się.
  • marok ponad tydzień temu
    Twoja krytyka jest nieuzasadnione. Stawiasz słabą ocenę be z wytłumaczenia. Do tego samo n8ebnapisałeś żadnego tekstu. Ogarnij się.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Są momenty, ale sząłu nie ma. Zwłaszcza że kilka ostatnich miałeś w porządku.
    Tutaj: Po bokach rozciągały się połacie zielonej trawy na której beztrosko biegały dzieci a ich rodzice spokojnie pilnowali swoich pociech siedząc na ławkach. - zdanie pół metra, przecinka niet. Kilka takich kwiatuszków porozsiewałeś.
    Masz jedną (przynajmniej) literówkę. Tam gdzieś, gdzie miało być "wyrok", napisałeś "wyro". Se zmień.
    Od strony treści jest spoczi. Generalnie, masz dobre twory od strony treści, ale wykładasz się na technikaliach.
    Trochę szkoda.
    Dam 4-
  • Violet ponad tydzień temu
    Pomys,ł jak zwykle w Twoim utworze ciekawy, tylko jakby wykonanie słabsze, niedopracowane. Jednak uwżam, że każdy może mieć słabszy dzień, więc dam 4 i liczę na kolejne niebanalne historyjki.
    Pozdrawiam
  • marok ponad tydzień temu
    Dzięki myślę że da se dobra passa wróci :))
  • Violet ponad tydzień temu
    marok :)
  • marok ponad tydzień temu
    :)))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania