Mroczny Cień-Rozdział 15

Dragon obudził się niewypoczęty, całe ciało miał obolałe, a w głowie ten sam koszmar, a w nim widział siebie, jako okrutną postać, stojącą na masie ciał i w morzu krwi. Ze złego snu wyrwało go łomotanie do drzwi, nie byli to studenci, bo ci wysyłali powiadomienia na specjalną skrzynkę, nie mogła być to też Sisti, ta dama ograniczyłaby się tylko do szybszego stukania, niż walenia z pięści w wejście. W samej bliźnie poczłapał, by zobaczyć, o co chodzi dobijającemu się intruzowi. Uchylił wrota i natychmiast je zamknął, a następnie wrócił do łóżka.

– Jeśli natychmiast nie otworzysz, to je zniszczę!

– Czcze groźby, wzmocniłem je swoją magią, możesz tylko pocałować klamkę na do widzenia – Przykrył się dokładniej kołdrą, zamykając oczy.

– Zrobiłeś mi takie okropne rzeczy, a teraz nie chcesz mnie wpuścić? Myślałam, że coś nas łączy – teatralnym głosem kontynuowała postać. Dragon wstał i popędził do drzwi, jeszcze tego mu brakowało, by jakieś głupie plotki o nim chodziły.

– Wchodź! – Z ociąganiem wpuścił ją do środka, a sam skierował się do lodówki, wyjął elfie słabe piwo i otworzywszy je, pociągnął łyka z butelki.

– Może byś się tak ubrał, stoisz przed panną – Krytycznie obejrzała jego skąpe odzienie.

– Nie chce mi się, czego chcesz? – Odłożył alkohol na blat i spojrzał na nią śpiącym wzrokiem.

– Dowiedzieć się, co zrobiłeś z moją najlepszą przyjaciółką Lydią, widziałam jej dane na liście Sisti.

– Ta mroczna elfka? Sprzedałem w niewole i przechlałem pieniądze za nią. Pasuję?

– Nie kłam, nie pozbędziesz się mnie byle czym – Założyła rękę na rękę i oparła się o ścianę, w jej oczach zauważył tylko upór, zbliżył się do niej, tak że ich twarze dzieliła niewielka różnica. Szeptem powiedział:

– Jesteś pewna, że niczym się ciebie nie pozbędę?

– Pozostanę tu, póki nie uzyskam informacji – Nie zmieszała się z powodu takiej bliskości.

– Zobaczymy – I delikatnie pocałował ją w usta. Ta od razu się cofnęła, zakrywając twarz, wyjęła swój mini muszkiet i jąkając się, rzekła:

– Co ty... Jak śmiałeś zrobić to księżniczce?

– To był niewinny żarcik – Uśmiechnął się Dragon.

– Muszę dbać o swoją reputację, zginiesz za to – Wycelowała, a momentalnie przy jej gardle pojawiły się dwa miecze.

– Poznaj moich chowańców, Wolfa i Irminę – Podczas całej tej sytuacji chmury za oknem przysłoniły niebo, momentalnie zrobiło się ciemno, a ciszę przerywały pioruny, Kasandra zauważyła, jak przy każdym błysku całej trójce jarzą się na czerwono oczy.

– Posłuchaj dziewczynko, ja jestem przyjaźnie nastawiony dla wszystkich, stań się moim wrogiem, a gorzko tego pożałujesz – z ust Dragona wyszedł nieludzki, demoniczny głos i spoglądał na nią potwornymi oczyma, pełnymi zła. Druga księżniczka wzdrygnęła się i wybiegła stamtąd.

– Mistrzu nie przesadziłeś z tym? – spytał się Wolf, z zakłopotania drapiąc się po głowie.

– Musiałem dać jej jasny sygnał, że lepiej mieć mnie za przyjaciela, niż za wroga. – Twarz wróciła mu do dawnej postaci, nie miał wyrzutów sumienia za to, co zrobił. Wziął butelkę i usiadł przed telewizorem, sącząc jej zawartość.

– Nie planujesz wrócić na dawne stanowisko? – Obok niego usiadła Irmina pod postacią małego, białego lisa.

– Ten rozdział jest już zamknięty – Uciął krótko temat.

– A co jeśli twój następca naruszy warunki waszego kontraktu?

– Wtedy mój gniew będzie straszny, a on poczuję jego skutki – Szklana butelka pękła, gdy jego uzbrojona w szpony, włochata dłoń zacisnęła się na niej.

– Dragon, dłoń – rzucił Wolf, otwierając lodówkę, by też się napić.

– Znowu to... – Skupił się, a dłoń wróciła do formy ludzkiej.

– Wiesz, że dzisiaj to już drugi raz? – Irmina spojrzała na mistrza z troską.

– Konsekwencje masakry w posiadłości, nie pomyślałem, że mordowanie, może obudzić moją drugą stronę i dać takie rezultaty. Wystarczy, że przez parę dni wyciszę się i mój stan się ustabilizuje – odpowiedział, lekceważąc obawy chowańców.

 

Kasandra wbiegła do swojego pokoju w akademiku, była cała roztrzęsiona i wystraszona, szepnęła:

– Co to było? Ta aura nie była ludzka... To tak, jakby miał rozdwojenie osobowości i jak on śmiał mnie pocałować, moje usta nie są zarezerwowane dla takiego prostaka – Strach zamienił się w gniew, zaczęła uderzać poduszkę o poduszkę.

– Widzę, że humorek dopisuję, Kassi – Na drugim łóżku siedziała mroczna elfka, nieobecna do dzisiaj współlokatorka i przyjaciółka drugiej księżniczki.

– Lyd! – Rzuciła się towarzyszka na jej szyję.

– No już dobrze, bo mnie udusisz. Co za drań zalazł ci za skórę, zaraz sprawię mu niezłe lanie – Pogłaskała po głowie przyjaciółkę.

– A jest taki jeden, nazywa się Dragon Black, najpierw mnie całuję, a potem straszy dziwnymi rzeczami – Lydia słysząc to nazwisko, wypluła napój, którego przed chwilą się napiła.

– Nie wiedziałam, że masz takie kontakty z mistrzem – Kassi spojrzała z zaciekawieniem na towarzyszkę.

– Mistrz? Czy ja o czymś nie wiem? Zabawa S&M? Nie, to do ciebie nie podobne, gadaj mi, o co chodzi. – Zaczęła świdrować wzrokiem mroczną elfkę.

– No dobra, mogę ci powiedzieć, że jestem jego podkomendną, wyszkolił mnie i dał ekwipunek oraz miejsce, które mogę zwać domem, wystarczy? – Jej wyraz twarzy pokazywał, że lepiej nie pytać dalej.

– Może być, idziemy na lody? W naszej ulubionej restauracji otworzyli z nimi stoisko – wesoło spytała Kassi.

– Jeszcze pytasz? Dalej w drogę – Mimo wesołej atmosfery między przyjaciółkami pojawił się mały niegroźny mur, Lydia musiała uważać, by nie zdradzić spraw organizacji, a jej towarzyszka jeszcze bardziej nadstawiała ucha, by wyłapać jakiś szczegół o pracy dla Dragona.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania