Niczego nie żałuję 1f

Ciężko mu było przekonać się do kobiet, nawet nie zakładał by oprócz żony mógł z kimś innym wejść w relacje przyjacielskie. Zresztą z Bożeną przez tyle lat nie zbliżył się do pułapu który satysfakcjonowałby jego samego, więc nie czuł się komfortowo przy kontaktach z innymi paniami, czy to w pracy, bądź na niwie prywatnej. Choć Alicja zdawała się wymykać tej teorii i tak do końca nie sprawdzonej.

- Doczekam przyszłego roku, Dionizy?

Jest pewny, że lekarza zadręczała tymi sami pytaniami. A teraz chce skonfrontować to z jego prawdomównością, nawet w takim momencie rządzi, jakby to ona była sędzią a nie oczekującym na wyrok.

- Hello! Ziemia do Dionizego. – Przykryła lewą dłonią jego rękę, która wciąż gładziła jej prawicę.

Pielęgniarka widząc, że notariusz jest zakłopotany skierowała się ku wyjściu. Bałuszyński przemierzał wzrokiem ścianę, rozważał, zagłębił się jako rasowy szachista nim zdecydował się na ruch.

- Wykorzystaj ten czas, być może nie będziesz witać nowego roku – odparł.

 

- Dlaczego Natalia nie zamówiła wcześniejszego lotu?

- Chciała, ale wiesz jak to jest. Chwila przestoju i wypada się z obiegu.

- Zwariowany świat, tylko te pieniądze – pokiwała z politowaniem ciocia Elwira. – Dobrze, że Karolina przejęła trochę genów po matce, szkoda, że Natalia nie potrafi docenić rodzinnych więzi. Dużo traci.

- Ależ ciociu! To nie jest tak – sprzeciwiła się Marzena.

- Jak kiedyś jej braknie, dopiero gorzko zapłacze.

- Nie możemy podchodzić tak do sprawy – przyłączyła się do rozmowy Karolina.

- Tajguś, siad! Czemu jesteś taki niespokojny? Twoja pani potrzebuje ciszy. – Ciocia Elwira pogładziła czworonoga, który pokornie zniżył łeb. – Nawet on wyczuwa, że Ala nie zdrowieje. A Natalia…eh.

- Ona na pewno kontaktowała się z mamą, zresztą ja jej mówiłam, jaki jest stan. Jak tylko odda do redakcji ten raport, to w ciągu kilku godzin tu przybędzie.

- Na świecie wciąż się coś dzieje, epidemie, rozboje, defraudacje, to jej nie ucieknie – odparowała ciocia, wyliczając to na palcach. – A matka, gdzie w tym wszystkim ma być matka.

Ciocia Elwira z coraz większym zacietrzewieniem broniła swoją bratową. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu uważała, że jej brat popełnił wielki błąd, biorąc sobie Alicję Łubzińska za partnerkę. Czym była jednak starsza jakby więcej szukała towarzystwa, a te mogła odnaleźć w tym domu, gdzie zostały tylko one, poniekąd zdane na swoje kaprysy, ale i dobrą wolę.

- Będzie dobrze. Natalia potrafi swoim entuzjazmem ją pobudzić do życia – chciała zakończyć optymistycznie Marzena.

-Obyś dziecko miała rację. Choć ciężko mi w tej chwili w to uwierzyć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania