Nie lubię Mikołaja

Poplątanie z pomieszaniem pomiędzy fikcją, a prawdą.

 

 

Stała przy kotle, mieszała w nim wywar drewnianą łychą. Opary oplatały jej siwe spięte w koka włosy, muskały zmarszczki, zagłębiając się w głębokie bruzdy przy oczach. Poszarzała cera, zrównywała koloryt z gęstą parą.

Babka nie miała swoich dzieci, kupiła dawno temu dziecko prosto z kołyski. Bieda odsprzedała jej swoje potomstwo. Był dla niej wszystkim, co miała cennego.

Krasnolud o łagodnym usposobieniu, a jej mąż, był pracowitym i cichym osobnikiem, wypełniającym swoje codzienne obowiązki. Wychowanek dorastał pod czujnym okiem obojga rodziców. Był ich dumą, o zmienionym imieniu, o czym nie miał pojęcia.

Popijał w nastoletnim wieku bimber, musiał podczytywać tradycję zastępczej rodziny. Każda okazja, czy to świniobicie czy żniwa okraszane były tym pędzonym potajemnie przez przybraną matkę trunkiem.

Kobieta władcza, nie znosząca sprzeciwu, knuła plan.

Księżyc jednym okiem zaglądał przez niezasłonięte okno do małej dziewczynki. Wnuczka, która w ciągu dnia bawiła się za domem zderzając z górki na worku do późnego popołudnia, witała go wymachując mokrymi rękawiczkami.

Mikołaj znał babkę od kilku lat, bał się jej podstępnej natury. Przepędziła go jednego razu, kiedy przez pomyłkę wpadł nie do tego komina, okładała go łopatą do pieczenia chleba po czerwonych portkach. Cały bochen ledwo wsadzony do rozgrzanego pieca rozpłaszczył się pod jego ciężarem.

 

Wieloletnia znajomość miała tego roku być podparta, pewną przysługą.

Ty w naszych narodowych barwach, czas oddać mi ten wieczór. Stała przy saniach w brudnym fartuch. Z wełnianym szalikiem obwiniętym wokół szyi.

Święty ze zdumienia otworzył szeroko usta, aż lekko obluzowana górna szczęka zachwiała się jakby dotknięta parodontozą.

Uderzyła go w ramie, na pocieszenie.

Ona już czeka od kilku lat, na niespodziankę. Oddaj mi ten dzwonek, a ja resztę już przygotowałam.

Chcesz ją zaskoczyć? Zmartwił się, bo babka nie przypominała swoją szczupłą posturą jego chociaż w kilku procentach. Prędzej mogłaby udawać kostuchę z kosą. Nie raz widział ją na polu koszącą zborze, miała w tym wprawę.

Straszysz ją ciągle, zjawami i zmorami, ona się boi. Zrobił błagalną minę.

Nic jej nie będzie, jest nieznośna, mały szarlatan. Tylko tak można sobie z nią poradzić. Ona wierzy w ciebie jeszcze brodaczu.

Potrząsała dzwonkiem, a serce uderzało coraz mocniej.

Dziecko stało na łóżku podskakując z radości.

Idzie w za dużych czarnych trepach, to on. Uśmiech skulił się w kąciki ust na twarzy drobnej dziewczynki. Z ciemnego korytarza ukryta postać wynurzała się powoli.

Chuchu! Wycie ochrypłym głosem wdarło stłumione szkaradną maską, przez którą pojawiały się i znikały czyjeś szklące się gałki.

Wysuszone dłonie rzuciły worek na podłogę. Zaczęły rozwiązywać zapakowaną zawartość.

Dziewczynka trzęsła się pod ścianą, zaciskając drobne usta.

Rózga dla takich małych pociech jak ty. Wrzasnęła zbliżając do niej swoje lico.

Długi kij wywijał się na różne strony, szukając na oślep swojej ofiary. Za złe zachowanie, masz teraz cięgi.

 

Maska wtopiła się w twarz wypełniając wspomnienia. Na wieki wieków amen, babka stała się Mikołajem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja ponad tydzień temu
    Szudracz jak zwykle tajemniczo i mroczno.
    Mikołaj jest niezastąpiony.

    Ona wierzy w ciebie jeszcze brodaczu. - i oby jak najdłużej.
    Uśmiech skulił się w kąciki ust na twarzy drobnej dziewczynki. - obraz bardzo odwrócony do obrazu miłego staruszka z białą brodą.
    Ale zawsze bajki się dobrze kończą, zła baba przemienia się Mikołaja i wspomnienia pozostały pod maską.
    Można życie rozpocząć od nowego akapitu.

    Pozdrawiam cieplutko:)5
  • Szudracz ponad tydzień temu
    pasja Twoje podejście jest niezastąpione. :) Dziękuję bardzo. :) Trzymaj się mocno. :)
  • betti ponad tydzień temu
    Boże chroń przed takim Mikołajem... trauma na całe życie.

    ''Wrzasnęła do niej zbliżając swoje lico do dziewczynki.'' - tutaj zgrzyta.
  • Szudracz ponad tydzień temu
    betti Zgrzyta i to mocno, poprawię. Dzięki.
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Moje pierwsze skojarzenie, to...z Kopciuszkiem... poza tym, z maksymą: ''Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Już przestaje, bo zacznę te moje skojarzenia...aczkolwiek trudno lubić ''Mikołaja'', po tym... Pozdrawiam - 5
    P.S. ''fikcją''
  • Szudracz ponad tydzień temu
    Dekaos Z Kopciuszkiem? Nie, zupełnie mi się nie łączy. A z tym drugim, mnie trudno jest dobić. :) Dzięki za wyłapanie błędu. :)
  • Karawan ponad tydzień temu
    Czepialski poniżej. Ode mnie 5 ;))
    Poszarzała cera, zrównywała koloryt z gęstą parą. - A może; "Poszarzała cera roztapiała się w gęstej parze; albo 'Opary, upięte w kok siwe włosy i poszarzała cera zlewały się w jednym wielkim obłoku pary" - razi ten koloryt. Może być lokalny, dzielnicowy, zachodu słońca, ale żeby cera jak walec zrównywała? Proszę jednak pamiętać, że to Twój tekst !
  • Szudracz ponad tydzień temu
    Karawan Propozycje zmiany w zadaniu jeszcze przemyśleć. Dziękuję za ocenę i wizytę. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania