Nigdy nie będzie zbawiona

W powietrzu od strony starego strychu roztaczał się zapach krwi. W końcu poczuła go również Horceryna, ale nie zwracała uwagi na roznoszący się po zielonym pokoju smród. Skakała beztrosko po łóżku. W pewnej chwili wysoko skacząc spadła z łóżka i potłukła się. Na jej plecach powstała ociekająca krwią gangryna. Szesnastolatka pobiegła do swojej babki i opowiedziała jej o wszystkim. Pokazała jej swoje plecy.

- Twoje plecy są strasznie blade – odparła przeszywającym, skrzypiącym głosem babcia. - Zanosi się na twą rychłą śmierć.

- Aha. Rozumiem – odpowiedziała jak gdyby nigdy nic Horceryna. - W naszej rodzinie od pokolenia na pokolenie umierający noszą na głowie czerwoną chustkę w białe kropki.- wytłumaczyła babcia - A twe ciało już zaczyna się rozkładać. Niedługo ta cielesna powłoka utraci twą niewinną duszę. - Pójdziesz prosto do nieba, dziecino – wyszeptała. - A ja idę do strychu po chustkę. Niebawem była z powrotem. Dziewczyna zrozumiała wtedy skąd pochodził ten odór krwi. Popatrzyła pytająco na swą babkę. - Twoja praprababcia zmarła na sepsę. - wyjaśniła jej staruszka. - stąd ten niezbyt przyjemny zapach. Dużo krwawiła. Dziewczyna drżącymi ze stresu rękoma założyła chustkę na głowę. Potem poszła pomagać babce w obieraniu ziemniaków na zupę. Gdy skończyły staruszka dała jej do przeczytania artykuł w gazecie. Horceryna spojrzała na przeszywająco melancholijny tytuł : NIGDY NIE PÓJDZIE DO NIEBA. Artykuł był o dziewczynce, która przerażająco wychodziła na wszystkich zdjęciach. Popatrzyła na te zdjęcia. Utrzymane w błękitno – seledynowej kolorystyce fotografie przedstawiały straszną, bladą, na oko sześcio- siedmioletnią dziewczynkę o ciemnobrązowych włosach i białej sukience. Szła po chodniku koło parku. Matka zdziwiona tym, że jej śliczna córeczka tak strasznie wychodziła na zdjęciach, poszła z nią do egzorcysty, który stwierdził: Nie ma szans. Nigdy nie pójdzie do nieba. To dobre dziecko, ale poszkodowane tym, że droga do zbawienia jest dla niej zamknięta. Pani dziecko to córka samego szatana. Gdy blade ze strachu matka z córką wracały do domu, dziewczynka powiedziała coś, co ostatecznie rozwiało wszystkie wątpliwości jej matki. - Chodźmy szybciej do tego piekła, yyy, to znaczy domu. Szatan, e, to znaczy ojciec na nas czeka. - zaszczebiotała. Matka w rozpaczy złapała się za głowę i podniosła smutne oczy w górę, wiedząc, że to nie było zwykłe przejęzyczenie. Dziecko po prostu było kiedyś w piekle ze swoim ojcem szatanem. I teraz się to wydało. - To straszne – wyszeptała ze zgrozą Horceryna patrząc na babkę okrągłymi, wielkimi z przerażenia oczami. Potem poszła spać. Śnił jej się horror, po tych wszystkich traumatycznych i makabrycznych przeżyciach, jakie spotkały ją tego dnia. Śniło jej się, że biegała po ciemnym lesie, mając trudności z oddychaniem. Słyszała za sobą głosy, które szeptały kpiącym głosem: Tak bardzo wstrząsnęła tobą ta historia? Tak bardzo żal ci tej biednej, małej diablicy? A może chcesz, żeby pociągnęła cię razem z sobą do piekła? Niedługo umrzesz, więc będzie dobra okazja... Horceryna nagle przestała mieć trudności z oddychaniem. Wzdrygnęła się, krzycząc na całe gardło: NIE, NIE, NIE, NIE!!! Spadła z przepaści, dostała dreszczy, ciarek i obudziła się. - Babciu, co za okropną makabreskę dałaś mi wczoraj do przeczytania, przez ciebie miałam w nocy koszmary – odezwała się z pretensją w głosie. Moja dusza nigdy nie zazna spokoju, jeśli ta dziewczynka nie pójdzie do nieba. Przez ciebie nigdy nie będę szczęśliwa. - Ale ja chciałam tylko abyś zrozumiała, w jakim jesteś szczęśliwym położeniu, komfortowej sytuacji. Ty pójdziesz do nieba, jesteś dobrą dziewczyną i dlatego tak bardzo przejmujesz się cudzym nieszczęściem. A ta dziewczynka jest skazana na wieczne nieszczęście. - Nie mów tak – Horceryna zalała się łzami. Dobrze wiesz, że takie historie nie są na moje nerwy. Jestem zbyt wrażliwa.

- Jeżeli będziesz zbyt wrażliwa, to i ty nigdy nie zaznasz szczęścia ani spokoju. Skończysz wiecznie przejmując się czymś, na co nie masz wpływu. Nie możesz zrobić nic, żeby uratować duszę tej dziewczynki. Ona jest już stracona i nic na to nie poradzisz. - Poradzę! – krzyknęła dziewczyna. - Zobaczysz jeszcze – dodała po cichu. Potem zemdlała.

- Horceryna, nie umieraj jeszcze. Proszę cię – załkała babka. - Jeszcze trochę pożyj. - Tak bardzo nie chcę cię stracić. Ale Horceryna już nie żyła. Gdy tylko zobaczyła, że jest duchem, krzyknęła: Błagam, zrobię wszystko, żeby tylko ta dziewczynka nie skończyła w piekle. Poświęcę się. Tylko nie wiem jak, co mam zrobić – załkała do Boga Horceryna. Po chwili jednak straciła pamięć o tym strasznym artykule. I żyła długo i szczęśliwie.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • refluks 6 dni temu
    Żyła sobie kiedyś Alaiasia i napierdzielała w klawiaturę, co jej się w łebku uroiło. W kinolu swem miała czy to sensowne było czy nie. Radośnie sobie wklejała na forum twory. Czytelnikom krwawiły oczy. A ona żyła długo i szczęśliwie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania