Nowi przyjaciele

Mikołaj nigdy nie miał wielu kolegów. Może dlatego, że był bardzo skromny i nie ciągnęło go do głupich wybryków razem z resztą chłopaków. Ale to był już zamknięty rozdział. Teraz chłopiec zaczynał nowy rozdział w życiu. Było dla niego ważne, aby jak najszybciej znaleźć przyjaciela. Nie wyobrażał sobie, że już na początku pozna ich kilku. Kacper, Maciek i Alicja. Mikołaj od razu znalazł się w ich grupiae. A ten wieczór miał być najważniejszy w jego życiu.

Cztery bilety na jakiś polski film. Nie był on istotny. Najważniejszy był fakt, że nastolatek spędzi te kilka godzin z nowymi przyjaciółmi. Zbliżała się godzina osiemnasta. Seans rozpoczynał się o dziewiętnastej. Mikołaj siedział przed swoim biurkiem i powtarzał do siebie słowa otuchy.

- Mikołaj wychodź już, bo się spóźnisz — głos matki wybudził chłopca z głębokiego zamyślenia.

- Już idę, tylko wezmę pieniądze.

Około godziny osiemnastej dwadzieścia, chłopiec był już pod kinem. Stał tam już Maciek. Ten w ciemności nie rozpoznał sylwetki Mikołaja.

- No nareszcie jesteś.

- No jestem, jestem — odpowiedział z uśmiechem Mikołaj.

- To ty myślałem, że Kacper. Dobra wejdź już do środka ja muszę jeszcze coś sprawdzić - Maciek szybkim krokiem oddalił się i zniknął w ciemności.

Mikołaj poczuł lekkie znieważenie, ale był zbyt podekscytowany, żeby się tym przejmować. Po kilkunastu minutach chłopiec zaczął się jednak niepokoić. Wszyscy byli już na sali kinowej a jego znajomych wciąż nie było. Do tego od jakiegoś czasy przyglądał mu się ochroniarz stojący przed wejściem. Chłopiec robił co mógł, żeby nie zwracać na niego uwagi. W końcu do środka Maciek i pozostali.

- Sorki, że czekałeś — powiedział Kacper.

- Nic nie szkodzi, ale chyba powinniśmy już wejść na salę. Film zaraz się rozpocznie.

- No co ty. Kto by chciał na to gówno iść. Mamy dużo ciekawsze plany.

- Ale mówiliście, że...

- Chyba się nie boisz co? - przerwała Alicja.

Mikołaj poczuł się lekko zmieszany.

- Pewnie, że nie — wydukał.

- No to idziemy na małą wycieczkę.

Nastolatek z lekką niechęcią przytaknął.

Wszyscy wyszli na zewnątrz. W ciemności, którą rozpraszały ledwo co święcące lampy Mikołaj jeszcze bardziej stracił pewność siebie.

- Mikołaj zapalisz? - spytał Maciek, podsuwając paczkę papierosów.

- Nie dzięki, ale nie palę.

- A szkoda — powiedział z żalem Maciek.

- I to jaka — dodał Kacper.

Po chwili Mikołaj zauważył, że z każdą kolejna chwila znajomi zaczynają go ignorować. Nastolatek próbował zagadywać, ale bez skutku.

Coraz bardziej czuł, że jest im już niepotrzebny. Widział, że celowo przyspieszają kroku, aby go zgubić. Nagle cała trójka ni stąd, ni zowąd rozproszyła się w mgnieniu oka i każdy pobiegł w innym kierunku. Mikołaj został sam. Sam jak palec, w którego mieście jeszcze dobrze nie poznał.

W ciemności nie mógł skojarzyć jak wrócić do kina. Nie wiedział wtedy, że został podstępnie oszukany. Ci jego najlepsi koledzy tak naprawdę byli szkolnymi łobuzami, którzy upatrzyli go jako ofiarę kolejnego żartu. Nie byli jednak zwyczajnymi chuliganami. Chłopcu nikt nie powiedział, że rok wcześniej ich wybryki przyczyniły się do samobójstwa jednego z uczniów. Dlaczego ich nie ukarano? Z bardzo prostej przyczyny. Rodzice Kacpra byli bardzo bogaci, a w tak małej mieścinie jak ta nie chciano żadnego niepotrzebnego rozgłosu, więc pieniądze załatwiły wszystko. Mikołaj był kolejny. Nastolatek błąkał się, próbując znaleźć drogę do domu. Nagle usłyszał bardzo dziwny śmiech. Był bardzo piskliwy. Dochodził z wąskiej uliczki między dwoma blokami.

- Jest tam kto? To wy? Przestańcie już, to nie jest śmieszne. Nie znam jeszcze dobrze tej okolicy, nie wrócę do domu.

Mikołaj podszedł bliżej. Wpatrywał się, ale nikogo nie mógł dostrzec.

- Wiecie co, ja nie chcę takich znajomych. Już wole kolejne trzy lata spędzić w samotności.

To były prawdopodobnie ostatnie słowa Mikołaja. Ciało nastolatka znalazła mieszkanka bloku. Było brudne obdarte z ubrań. Nie wykluczano gwałtu. Prawa dłoń leżała kilka metrów dalej. Przesłuchano całą trójkę żartownisi. Ci jednak byli w szoku. Przyznali się, że zostawili Mikołaja i uciekli jednak przysięgali, że nie mieli nić wspólnego z zabójstwem. Mikołaj nie miał szczęścia w przyjaźni jego nowi znajomi podczas pogrzebu stali pod cmentarnym murem i z fajkami w dłoniach obmyślali kto będzie ich następną ofiarą.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Shina-san 9 miesięcy temu
    Bardzo ciekawe, będzie kolejna część? Bo to brzmi bardziej jak prolog do czegoś większego.
    P.S. Zmieniłeś imię z Anny na Alicję xd
    Zostawiam 5 na zachętę :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania