O psich pyskach na kolanach

Znów sypnąłeś sercem, zleżałą narkozę rozgarnąłeś żartem.

Jesteś roześmianą świecą, michami rosołku,

skrętami i wierszem.

 

A gdy już się najemy

(odgryzając smutki),

sfruniemy w oczerety,

lwie paszcze i szpilki,

 

by nad whisky, żarliwie deklinując możliwe przypadki,

niewinnie rozrzucać miraże,

psie matki.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • sensol 5 miesięcy temu
    zachwyca!
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Ściskam:)
  • stefanklakson 5 miesięcy temu
    Mr Stefan też jest na tak.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Dziękuję zatem:)
  • Angela 5 miesięcy temu
    Rewelacyjny :)
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Eee... nie wiem, co powiedzieć:) Cieszę się, dzięki.
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Wrotycze, takie wierszowanie jest na pierwszym planie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Rzadko, Ajsaczku, mi się zdarza.
    I nawet wiem dlaczego.
    Dzięki:)
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Dlaczego rzadko?
    powiedz...
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Rymowańce są zdradliwe, cienka linia dzieli od kiczu.
    A po drugie, wiesz, wymagana zgodność tekstu z nastrojem autora:)
  • Aisak 5 miesięcy temu
    czyly to gorący nabytek prosto z pieca autorskiego?
    aaaa
    to dobry nastrój Autor miau :)
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Aisak, nieuprawniony wniosek co do gorączki, nie, to nie z tej nocy.
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Ok.
    Ok.
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Bardzo śliczne! Nie spodobała mi się tylko "roześmiana świeca", za to bardzo mi się spodobała "zleżała narkoza" i ogólnie całoooość :)
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Treść, forma? Jak by nie było z tą ślicznością, za ujawnienie odbioru dziękuję:)
    Wieczory przy świecach źle się kojarzą? Lubię ten sposób rozświetlania.
    Dzięki, Jesieni za odzew, pozdrawiam:)
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Wrotycz i treść, i forma. I wolałabym po prostu "świecę", niekoniecznie "roześmianą" :)
  • Karawan 5 miesięcy temu
    Wiele dałbym za to by mnie, jak Ciebie, nawiedzała czasem Erato.
    Widać nie zasługuję na to. Nie odwiedza mnie żadna, nawet Erato.
    I choćbym wył z kręgu piekła siódmego, nic z tego, nic z tego!
    Zazdrościć więc zostaje talentu takiego.

    Gratuluję i szczerze zazdroszczę ciepełka, któreś wlała w strofy. ;)
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    W ciepełku pisane, fajnie że się wbiło.
    Ej, nie wyj, tylko zacznij oprócz martwych źródeł i mórz zagłębić się w lirykę. Na pewno muza przybędzie.
    Uściski:)
  • Karawan 5 miesięcy temu
    Wrotycz Jak skończę Wybrańców, napiszę sprawozdanie o pisaniu. Niby niewiele już zostało do celu ale... W każdym razie myślę, że wiem czemu Muzy ode mnie stronią. Dziękuję ;)
  • Karawan 5 miesięcy temu
    Wrotycz Jak skończę Wybrańców, napiszę sprawozdanie o pisaniu. Niby niewiele już zostało do celu ale... W każdym razie myślę, że wiem czemu Muzy ode mnie stronią. Dziękuję ;)
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Karawan, zdradzisz? Może w błędzie tkwisz. Och te Muzy! Głosząca sławę może za bardzo zaborcza, ot i powód. Serio tak właśnie myślę. Po ukończeniu aktualnej serii, trzeba inną Wybrankę posadzić przed sobą:)
  • e make i ka pololi 5 miesięcy temu
    Jednak o ile np siebie widzę w prozie...tak poezja jest stworzona dla Ciebie, a Ty dla poezji. Zachwyca! - jak napisal Sensol. Zachwyca i mnie.

    by nad whisky, żarliwie deklinując możliwe przypadki,

    niewinnie rozrzucać miraże,

    psie matki.



    Koncowka mnie zjadla. Jak ja lubie, gdy sztuka umie tak zrobic, ze na moment nic ze mnie nie zostaje.


    Chyle czółka.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Bez szufladkowania, Prozatorko:) Wg mnie wiersze po prostu zamykasz w szufladzie zupełnie bez powodu. Biedne one.

    Dzięki, pointa śliczność burzy.
    Pozdrawiam:)
  • e make i ka pololi 5 miesięcy temu
    Wrotycz, Bez szufladkowania, Prozatorko:) Wg mnie wiersze po prostu zamykasz w szufladzie zupełnie bez powodu. Biedne one. - jaka mi przyjemnosc tym jakze zgrabnym, wyrafinowanym komplementem sprawilas, to brak slow. W szufladzie prozy mi wygodniej. Jest tam luzniej. Mniej restrykcyjnie. Liryka, wiersz - wymaga wiekszej dyscypliny wedlug mnie, jest tez bardziej pigu£kowata.

    Zajrzalam do Floriana, jak radzilas. Jeszcze pozagladam, nie zaluje. Ta ksiazka, ktora dostala Nike, a o ktorej wspominalas jako dobrej prozie poetyckiej; czy mowa o "Nakarmic kamien"?

    Przepraszam, ze tak zawracam glowe, mam wrazenie, ze sporo mozna sie od Ciebie nauczyc.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    :) E make i ka pololi - wiedziałam i to żadne osiągnięcie. De facto zdecydowana większość pisarzy parała się najpierw liryką. Kierunek odwrotny raczej rzadki.
    Proza poetycka to mix epiki i liryki, ale wymaga narzucania sobie granic, by tekst był wyłącznie nią, tzn. nie bycia częścią tekstu prozatorskiego. No bo liryka ma już tyle form zapisu wiersza wolnego, iż tutaj się nie przesadzi.
    A w ogóle eksperymenty są ożywcze i warto ( w końcu nie jesteśmy w epoce skodyfikowanych rodzajów i gatunków) próbować. Tak w końcu powstała literatura. Od bębnów, od pieśni w to wszystko, co mamy.

    Tak, chodzi o "Nakarmić kamień" Za bardzo się nie zachwycam, może cztery teksty mnie ruszyły, ale docenienie zmetaforyzowanej mocno prozy, to już coś.
    Dzięki:)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Ja pierdzielę.
    Opisując wszystko, nigdy nie możemy opisać jako po prostu "Wszystko". Wtedy takie "wszystko" pozbawione jest mocy. Wykastrowane, liche. Opisując wszystko należy wskazać, mówiąc: Spójrz tu, a teraz tu. A teraz jeszcze spójrz tu.
    I Ty pokazujesz i ja patrzę. Nie wiem czemu, ale od strony emocjonalnej - co naprawdę dziwne, bo technicznie rzecz ujmując nie powinienem i nic tego nie zapowiadało - jestem przerozpierdolony. Tańczę w takt do Twego wskazującego palca. Patrzę tam, gdzie mam i nic nie mogę z tym zrobić.

    W jakimś sensie skojarzyło mi się z utworem Grabowskiego - Dzieciaki z Alwerni.

    Trafiłaś z tą podróżą tak celnie w słowach jak i w mym odbiorczym czasie, że to aż wręcz w pewnym sensie niebezpieczne.
    Bardzo dziwne. Dla mnie prawdopodobnie (a już na 100% wśród wierszy) najlepsze, co przeczytałem od grubego miesiąca.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Grabowski? Ten od... kurczę, chyba nie ten trop. Muszę wyguglać.
    Bardzo, bardzo dziękuję za opinię i rezonans, przy których wszystkie skręty blakną.
    Canu, tyś psycholog. Tak tylko mogę oswoić, co czytam.
    Pozdrawiam.
    :)
  • HorRendum 5 miesięcy temu
    str-1; wer-2; michą i skrętem - wiem że żarcie i jarańsko podstawa,
    i nigdy zbyt wiele, ale tu chyba polecenie klasyczną wyliczanką
    w liczbie pojedynczej wystarczy...


    str-2; wer-2; nie lepiej, śliczniej, liryczniej, logiczniej
    i poprawniej dać - "obgryzając" - tu się analogia nasuwa sama -
    do kości i itp, a określenie w miarę nowatorskie...
    a zostawić "odgryzając". to powstaje pytanie bez odpowiedzi,
    od czego to się odgryza? a tak smutek jak kość i lecimy dalej...

    ... ładnie Wrotycz piszecie,
    się chwali to.


    ... pozdrawiam,
    marian.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    No i kop na Ziemię.
    Marianie (z paliwa?) za wgryzienie się w stronę pierwszą i wersy - masz we mnie dłużnika. Ale boję się, że osoba o takim natężeniu odbiorczym pisze wyłącznie doskonałe teksty i nic tam po mnie, i długu nie spłacę, zaraz sprawdzę:)
    ____________
    Ad vocem.
    Zostanie liczba mnoga, bo sytuacja liryczna odwołuje się do wcześniejszych i kumuluje efekt (Znów...).
    Obgryzając a odgryzając.
    Obgryźć - gryząc, objeść coś ze wszystkich stron, faktycznie, jak piszesz - dojść do gołej kości.
    Odgryźć - gryząc, oddzielić część od całości.

    Smutki mniej smakują - więc zostaje: odgryzając.

    Dziękuję za uwagę.
    Pozdrawiam:)
  • HorRendum 5 miesięcy temu
    Wrotycz ... niestety idealnie pasuje do mnie powiedzenie: "... krytyk i impotent należą do jednej parafii,
    jeden i drugi chce żaden nie potrafi.". Do "świadomego" pisania wracam po wielu, wielu latach.
    Jednak jak kiedyś to było dla mnie całym życiem i jak się okazało prawie śmiercią -
    autodestrukcyjne przyjmowanie życia na klatę, bary i ryj a później przelewanie tego na papier,
    okazało się nie dla mnie.
    Jednak wyszło na to, mogę pisać inaczej - bez tego całego się taplania w niskościach bytu.
    Traktuje teraz to bardziej jak rozwiązywanie sudoku - łapię zarys a potem coś tam doklejam -
    teraz wierszyki są dla mnie jak krzyżówki i rebusy, które sam sobie układam.
    Jednak poezja to nie jest na pewno - bo ni w tym weny ni emocji - przynajmniej krytykę o wiele łatwiej się znosi ;) .

    .... z paliwem nie łapię grypsu (tv nie mam, internet mam tylko by słuchać ruskiego disco, ludzi unikam,
    to i z klejeniem bazy często mam duże problemy ), ale jak coś Marian to od Konia...

    ... pozdrawiam,
    marian.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    HorRendum, bzdurą opinia, że krytyk nieuprawiający, bądź cienko uprawiający poletko twórczości, którą analizuje i ocenia to miernota. Tak mi się ciut wrednie poleciało w 1. komentarzu z tym oczekiwaniem mistrzostwa pióra, bo pozazdrościłam logicznego rozczytu metafory z odgryzaniem:) Szczerze mówiąc ten wiersz mi się napisał wyjątkowo szybko i wcale nie dumałam nad użytymi środkami.
    "Argument" z krytykiem i impotentem to wyłącznie wyraz zawiedzionego serduszka twórców różnej maści, wychodzących z założenia, że jak nie umorusałeś się farbą, gliną, echem, fabułą, czy metaforyzowaniem - gówno wiesz o wartości tego, co wytworzyli, więc absolutnie nie masz prawa niczego krytykować. To bardzo powszechne przeświadczenie, szczególnie na tego typu portalach.
    Polecę analogią z konkretnymi budowlami. Dlaczego nie mam prawa do wyrażenia negatywnej opinii na temat źle zaprojektowanego i partacko wykończonego domu, w którym mieszkam? Albo tylko zwiedzam? I odwrotnie, dlaczegóż nie chwalić miejsca, dającego pozytywne odczucia?
    Co ma do tego moja nieumiejętność projektowania gmachu lub jego budowy?

    Wiele tu powiedziałeś o sobie. Dziękuję.
    Asekuracja nader przekonywująca. Na pewno wiesz, co czynisz na tej działce. Mogę jej nie oceniać, ale na pewno przeczytam.
    Jako krytyk na pewno jesteś na wyższej półce.
    A twórczość?
    Się zobaczy - zgodnie z moimi pryncypiami:) Można je olać.
    Co do grypsery... jeśli nie wiesz, to też okey. "Konia" nie kojarzę, więc jest remis.

    Pozdrawiam:)
  • nimfetka 5 miesięcy temu
    Czytam i czytam powtórnie i boję się, że nie zrozumiem tak jak zrozumieć chciałabym. Wiem, że nie muszę. Pragnę, żeby przycisnęło mnie na jakąś zakurwistą interpretację. Może nie trzeba. Mimo, że wiersz zasługuje na bardziej rozbudowany komentarz, ale mój umysł zaklinował się przy szablonowej wzmiance: to jest dobry, liryczny tekst, który można umieścić bezwstydnie w jakiejś antologii dla niedocenionych poetów (lub docenionych). A wsłuchiwanie się, przepisywanie i kompomowanie refleksji z tej mentalnej, życiodajnej spiżarni jest godne ogromnego szacunku.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Nim, to może ja wyjaśnię pointę, bo żadnej filozofii i den kolejnych nie ma w tym 'ślicznym' wierszyku. Fajnie przekazałaś swoje podejście;)
    Och tak, bez wstydu można to w jakiejś durnej antologii umieścić, błędów nie ma. Poprawny, dwuzdaniowy przekaz.
    Ciepełko (emocja) zdominowana przez refleksję (myśl): miraże to suki.
    Dziękuję i pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania