Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Obrazki z wystawy - Odsłona III

Namiętnik

 

(fragment pamiętnika Jakuba Bielawskiego, materiały dochodzeniowe policji)

 

"Jestem Jakub i mam czternaście lat.

Wzrost: 174cm, oczy zielone, włosy ciemny blond.

Nie będę pisał pamiętnika, tyko Namiętnik, bo nikt nie pisze namiętników. A ja chcę być taki, jak nikt. Mam o dwa lata starszą siostrę, która chyba jest lesbijką, a nawet jeśli nią nie jest, to i tak ma nierówno pod sufitem.

Siostra

Wzrost: 176cm, oczy niebieskie, włosy kasztanowe.

Najbardziej ze wszystkiego lubi mnie bić i wyzywać. Poza tym mnie kocha, więc pewnie robi to z miłości, czyli jest do tego sadystką. Krótko mówiąc: sadolesba. Mam nadzieję, że ona tego nigdy nie przeczyta, bo jeśli przeczyta, to zacznie moimi oczodołami otwierać kapslowane butelki. Oczywiście oczy będą cały czas na miejscu. Kocham cię bardzo, moja siostro. Pójdę za tobą w ogień i na koniec świata (napisałem to na wypadek, gdyby jednak znalazła mój Namiętnik).

Od tej pory już będzie poważnie. Naprawdę kocham siostrę. Naprawdę zrobię dla niej absolutnie wszystko. Nie trawię za to matki i ojca. Cały dzień są w pracy, a jak już wrócą, to warczą na siebie w kuchni godzinę lub półtorej. Później jemy obiad, a jeszcze później leżą w pokoju na kanapie i gapią się w telewizor. W sobotę matka ma wolne więc zaczyna się sprzątanie, odkurzanie, pranie i narzekanie. No, i tradycyjnie opierdalanie mnie i Anki z byle powodu; bo jej się kręcimy, bo mamy burdel w pokojach, bo nie wycieramy sedesu; bo, ch... ją wie, co jeszcze. Najlepiej wtedy jest wyjść z domu i wrócić dopiero wieczorem, jak już matka się dostatecznie zmęczy. Kiedy jest zmęczona, nic nie mówi.

O ojcu nawet szkoda pisać. Od jakiegoś czasu się nie goli, żeby wyglądać, jak jeden francuski aktor. Po prostu żenada. Do pracy zawsze ciemna koszula i marynara. Nie wiem, czym się psika, ale ten jego dezodorant wisi potem w powietrzu przez pół dnia. Aż się chce rzygać. Matka chyba wcale się nie ubiera. Śpi w tym, w czym chodzi. Kiedy wraca z pracy, śmierdzą od niej fajki i pot. Kaszle i jara, jara i kaszle; kaszle, kaszle, a później jara. To cała moja matka. Ojciec nie pali.

Tyle słowem wstępu.

 

październik 22.

Przez urojenia siostry prawie zaspałem do szkoły. W środku nocy ukazał jej się ten jej bóg Naszbuk. Nie, nie ukazał, „objawił się”. Zwlokła mnie z łóżka i zaciągnęła do swojego pokoju, żebym patrzył na dywan. Ona zobaczyła na nim twarz boga. Ja widziałem tylko różne, kolorowe ciapki i plamki. Włączyła światło, pokazała dokładnie, w które miejsce mam patrzeć, ale ja dalej nic nie widziałem. Powiedziała, że jestem za głupi i jeszcze widocznie nie dojrzałem do oglądania jego świętego oblicza.

Po tej "akcji" zasnąłem jak kamień. Rano musiałem biec do szkoły. Biegłem tak długo, że aż się spuściłem. Często tak jest, kiedy długo biegnę. Wyrzucam potem gatki do kibla, a pod spodniami mam goły tyłek. Boję się, że kiedyś przytnę sobie ptaka rozporkiem. Gatek mam tyle, że spokojnie mogę wyrzucać. Matka brzydzi się prać nasze majtki, bo zdarzają się na nich różne substancje więc kupuje nam tony nowych. Mam całą szufladę wypchaną bokserkami i slipkami. Anka tak samo ( oczywiście, nie ma slipek ani bokserek albowiem nosi majtki ). Zresztą to przez jej wygłupy miałem pierwszy spust w gacie. Pamiętam, że aż mi pociemniało w oczach. Krzyknąłem i cały się później trząsłem. Siostra patrzyła na mnie z zadowoleniem. Od zawsze łapała mnie za ptaka przez gacie. Kiedy była wściekła, łapała tak, żeby bolało, ale kiedy łapała dla żartu, było bardzo przyjemnie. Chłopaki gapią się na laski i walą konia, a ja mam siostrę. Lubię dziewczyny, ale kiedy rozmawiam z jakąś, to nic się nie dzieje; za to przy Ance zawsze mam wzwód. Nie jestem normalny.

Oboje nie jesteśmy normalni.

 

październik 23

Napisałem wiersz. Myślę, że jest dobry. Może napiszę jeszcze kilka i pokażę facetce od polskiego? Z jednym szkoda iść, bo to może być zwykłe dzieło przypadku. Kilka to już twórczość. Wiersz nazywa się:

 

Militarne oczy

 

Kręcisz żołnierzu

wciąż kręcisz lunetą

by patrzeć wokoło

i śledzić nas

a my radary na ciebie ustawiamy

i tylko czekamy

na najmniejszy znak.

Świat nareszcie

przestanie się kręcić

gdy śmiercionośny pocisk

uderzy w cel

nie zdążysz się podnieść

i zamachać skrzydłami

nasze oczy militarne

zniszczą cię.

 

październik 24

Nora, którą rodzice nazywają ubikacją, eksplodowała. Ojciec poszedł srać, jak to on. Srał i srał co najmniej pół godziny ( ciekawe czy ten aktor też tak długo sra? ), a kiedy spuścił wodę wszystko wyleciało z sedesu. Ściany, podłoga, umywalka, lustro opryskane ojca sraką i śmierdzącą wodą. Ojciec też. Matka się wściekła: „Ty ciągle tylko srasz i srasz, i teraz masz! Ile razy dziennie człowiek może się załatwiać?”. Ojciec na to, że małpy załatwiają swoje potrzeby nawet kilkanaście razy dziennie i to jest naturalne. Zanim wzięli się za porządki, zrobiłem fotkę. Wrzuciłem ją w sieć z komentarzem: „Trofea mojego taty”. Siostra zobaczyła to zdjęcie i wrzasnęła:

- Zobacz! To ON!

Przy spłuczce zobaczyła twarz Naszbuka. Kazała mi to powiększać i powiększać, ale ja znowu nic nie widziałem. Co trzeba mieć w głowie, żeby w rozmazanym gównie zobaczyć twarz? Wściekła się. Nazwała mnie tępym imbecylem i ślepym prymitywem.

 

październik 25

Nic się nie działo".

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • AndreaR 4 miesiące temu
    Jedna uwaga tylko :) Na prawdę (naprawdę) ;)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Fakt, pech to pech. Już poprawione :) I, oczywiście, wielkie dzięki za komentarz i za znaleziony dla "mnie" czas :)
  • katharina182 4 miesiące temu
    Bez zbędnych słów daje 5;) świetnie!
  • Adam T 4 miesiące temu
    Ślicznie Ci dziękuję, katharina :) Cieszę się :)
  • KarolaKorman miesiąc temu
    ,, od Polskiego? '' - polskiego
    No jak tak dale pójdzie z tą opowieścią, to padnę trupem ze śmiechu i nic więcej nie przeczytam :))) Zasłużone 5 :)
  • Adam T miesiąc temu
    Nie padaj:) Czytaj:) Miło Cię gościć:)

Napisz komentarz