Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Obrazki z wystawy - Odsłona IV

Dagmara

 

Miejski autobus wlókł się niemiłosiernie. Miała wrażenie, że widok za oknem w ogóle się nie porusza. Oparła głowę o szybę. Chciało jej się krzyczeć. Cały dzisiejszy dzień był dla niej koszmarem, ale najwyraźniej los nie wyczerpał jeszcze swoich wątpliwych niespodzianek. Chwilę temu, na przystanku, zauważyła wtuloną w siebie parę. Stali w samym centrum ulicznego zgiełku, pędu, całego tego miejskiego smrodu i mieli to wszystko gdzieś. Byli zainteresowani, zajęci, zafascynowani wyłącznie sobą. Świat wokół nich nie istniał.

Koziorożce są skazane na samotność, pomyślała. Łzy natychmiast pojawiły się w jej oczach. Miała wrażenie, że wszystko w niej pęka, kruszy się, a w końcu wali z łoskotem. Łzy popłynęły, pozwoliła na to. Gdyby mogła, stanęłaby na środku autobusu, krzycząc do tych wszystkich „manekinów”:

— Patrzcie! To ból! Ja go czuję, a wy?!

Potem naznaczyłaby łzami wszystkie te „tępe gęby” w całym mieście. Dlaczego nikt nigdy nie widzi jej cierpienia? Dlaczego nikt nie podaje dłoni, kiedy jest jej ciężko? Dlaczego jest całkiem sama? Mogłaby powiesić się na balustradzie mostu nad tą nową sześciopasmówką; ktoś by to zauważył?

Życie to shit, sraka i kloaka. W domu chlanie, jaranie plus psychiczna babka, która w każdej fajnie ubranej dziewczynie widzi wyłącznie kurwę; w szkole rżące z byle gówna pajace oraz „kaleki” na obcasach, gadające w kółko o paznokciach i zakupach w galeriach handlowych, a do tego wyfryzowane obojnaki w rurkach, które nawet nie udają facetów. W mieście samobieżne manekiny gonią byle szybciej, nie wiedząc za bardzo dokąd, ani po co; za to w autobusach panoszą się tłumy cuchnących słodkimi perfumami albo tygodniowym nie myciem „zgredziki”.

Autobus znowu wjechał na przystanek. Zamknęła oczy. „ Mam dość! Niech ten horror się skończy! Niech coś jebnie w ten autobus! Niech coś jebnie we mnie!”, krzyczała bezgłośnie przez zaciśnięte boleśnie zęby.

Nie zauważyła, kiedy wsiadł. Najpierw go poczuła. Zapach był tak okropny, że niemal wywracał płuca na lewą stronę. Otworzyła oczy, a on zajmował właśnie oba wolne miejsca przed nią. Obok siebie postawił starą, ciężką i poszarzałą od brudu, płócienną siatkę, pełną starych, zatłuszczonych gazet. Ubrany był w czerwony, niemiłosiernie powycierany skafander. Spodnie wyglądały na wykopane spod jakiegoś drzewa.

Wstrzymała oddech, żeby choć przez chwilę nie czuć tego odoru. Nie pomogło. Smród przenikał przez skórę, wypełniał całe jej wnętrze, zatruwał mózg. Zrobiło jej się niedobrze.

Autobus ruszył.

Z siatki wybiegł dorodny karaluch, pospacerował chwilę po oparciach foteli po czym, skończywszy najwyraźniej rekonesans, wrócił flegmatycznie tam, skąd przybył.

Nie, no nie wierzę, oburzyła się w myślach, jeszcze ten zarobaczony śmierdziel! Nie było innych miejsc?! Idź, chuju, śmierdzieć gdzie indziej! No, idźże człowieku!

Dlaczego ją to wszystko spotyka? Dlaczego zawsze stanie lub siądzie za nią ktoś, kto nażarł się jakiegoś syfu, a zęby mył w tamtym stuleciu? ...Albo jakiś schlany, najarany wieśniak? ...Albo jakieś szczebiotki-idiotki z gimnazjum, które wszystko śmieszy? ...Albo zagrypiona starucha, która kaszle tak, jakby miała za chwilę wycharkać płuca? ...Albo jakiś bezdomny... O co chodzi? Kto się na nią tak uwziął w tym życiu? Kolejna fala łez zatopiła oczy.

Autobus skręcił leniwie. Słońce oślepiło ją bezlitośnie.

Bezdomny przetarł dłońmi twarz, jakby dopiero się obudził. Przyglądała mu się bacznie. Obrócił się, zajrzał przenikliwie w jej oczy, jakby sprawdzając, czy wytrzyma to spojrzenie. Dała radę, nie odwróciła wzroku, choć coś w środku skuliło się, skomląc z przerażenia. Mogła teraz dokładnie obejrzeć pomarszczoną, pociemniałą twarz otoczoną gęstymi włosami i sterczącym, siwym zarostem. Patrzył na nią twardo; przenikliwie. Zauważyła, że wszystkie jej myśli uciekły w popłochu; w głowie została tylko wyczekująca pustka.

Bezdomny otworzył usta, nabrał powietrza i na granicy szeptu powiedział ni to do niej, ni do siebie:

— Jest Pan Bóg.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Adam T 5 miesięcy temu
    Dzięki za jedynkę:) Facet bez "pałki" nie jest już facetem:)
  • illibro 4 miesiące temu
    Ha, ha ;)
  • AndreaR 5 miesięcy temu
    Daje do myślenia.:) 5
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Dzięki, AndreaR :)... Choć w sumie to nie wiem, czy masz na myśli tekst, czy mój komentarz :)
  • Karawan 5 miesięcy temu
    oldakowski zasadnie zwrócił był mi uwagę na nadmiar "i". Masz to samo. W mojej skali 6,8 ( co daje 4)
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Po pierwsze dziękuję za odwiedziny :) Po drugie, rzeczywiście, masz rację z tym "i". Jest go stanowczo za dużo. Poprawię, bo teraz nikt nie będzie widział treści tylko to cholerne "i" ( a sporo osób zaczyna czytanie od komentarzy ).
  • oldakowski2013 5 miesięcy temu
    Może tak dacie spokój temu "oldakowskiemu", przeszkadza wam?
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Witam :) Miło, że mnie odwiedziłeś. Nie wiem skąd to uogólnienie:"dacie"? I zupełnie już nie wiem, w jaki sposób to co napisałeś dotyczy mojego tekstu?
  • oldakowski2013 5 miesięcy temu
    Przeczytaj post karawana.
  • Adam T 5 miesięcy temu
    oldakowski, nie rozumiemy się. Mam na myśli to co tutaj napisałeś. Nie dotyczy to w ogóle mojego tekstu tylko Ciebie. Czy ja napisałem cokolwiek o oldakowskim w swoim tekście? Ani słowa. Nie rozumiem więc dlaczego uważasz, że mi przeszkadzasz?
  • oldakowski2013 5 miesięcy temu
    Co do twojego tekstu to nie mam nic, ale dlaczego karawan nawet tu dogryza mi, zwracając tobie uwagę. Nie chcę być w nic mieszany.
  • oldakowski2013 5 miesięcy temu
    Mam nadzieję, że zakończymy ten bezprzedmiotowy temat. Nadmiaru literki "i" nie widzę, chyba, że poprawiłeś tekst. Nawet nie wiem ile było tych literek, wszedłem na twoją stronę bo chcę poznać wszystkie albo prawie wszystkie utwory tych co tu piszą i mnie interesują. No i proszę, nawet na twojej stronie nie dają mi spokoju, ze komuś tam gdzieś zwróciłem na to uwagę. Pozdrawiam.
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Nie wiem dlaczego karawan Ci dogryza pod moim tekstem, nie jestem też pewien, czy w ogóle to robi... Po prostu wyłapał u mnie coś, na co Ty zwróciłeś mu wcześniej uwagę. Ja tak to odebrałem. Jeżeli czujesz, że wokół Ciebie coś dzieje się nie tak, może porusz to na forum? Pozdrawiam :)
  • katharina182 5 miesięcy temu
    Nadrabiam twoje opowiadanie; )
    Koleiny bardzo dobry rozdział i kolejne 5 ode mnie.
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Witaj katharina, cieszę, że nadal odwiedzasz :)
  • illibro 4 miesiące temu
    Dał do myślenia. W sensie ten, co powiedział JEST PAN BÓG 5
  • Adam T 4 miesiące temu
    Ten, co tak powiedział powróci jeszcze na chwilę w odsłonie finałowej, ale będzie bardziej tajemniczy:) Podzięki:)
  • KarolaKorman 3 miesiące temu
    Szkoda mi się zrobiło Dagmary :( Ma dziewczyna widać pecha i te wszystkie przypadki losowe, które akurat jej się przytrafiają. Choć przez moment pomyślałam, czy aby nie jest z tych, co choćby ozłocić, to i tak byłaby niezadowolona. Doszłam jednak do wniosku, że jest w niej coś smutnego, co i pasażer przed nią zauważył. Daję 5 :)
  • Adam T 3 miesiące temu
    Pasażer, to coś więcej niż tylko pasażer. O tym, później:) Dziękuję:)

Napisz komentarz