Obrazki z wystawy – Odsłona VI

Chrzest

 

Kiedy to opowiedziała, pomyślałem, że jest poważnie chora na głowę. Jej historia przez kilka nocy nie dawała mi spać. Zacząłem martwić się o siostrę. Bałem się, że to jakiś nieuleczalny guz na mózgu albo rzadki przypadek nieznanej choroby i będą ją do końca życia leczyli w jakiejś ponurej klinice. Co ja zrobię bez mojej Anki?

Siedzieliśmy na moim łóżku, ona, jak zwykle, po turecku. Nie patrzyła na mnie, jakby świadomie unikała mojego spojrzenia. Opuściła głowę, a jej kasztanowa grzywka zasłoniła oczy. Widziałem tylko usta. Miałem wrażenie, że z trudem zmusza je do poruszania. To było dziwne – nie pasowało do mojej siostry.

Poprzedniego dnia, wieczorem, otworzyła w swoim pokoju okno. Było rześko i chłodno. Wspięła się na parapet. Nie zdając sobie za bardzo sprawy z tego, co robi, skoczyła. Zaczęła spadać, ale nie w dół. Spadała w górę! Nad sobą miała gęstniejące chmury, z każdą sekundą bliższe. Poczuła strach, nie rozumiała co ani dlaczego się dzieje. Chmury otoczyły ją lepką wilgocią, ale szybko się przez nie przebiła. Ujrzała niekończącą się, przepysznie zieloną łąkę. Mknęła ku niej z zawrotną szybkością, powietrze huczało w uszach, pęd nie pozwalał złapać tchu; nie wiedziała, jakim cudem może patrzeć. Zawładnęło nią przerażenie; sparaliżowała świadomość nieuchronnego zderzenia z bezkresną łąką. W smagającym twarz zimnie poczuła lodowaty oddech zbliżającej się śmierci.

Łąka była tuż, tuż. Widziała dokładnie gładzone wiatrem, ścielące się, soczyste łany wysokiej trawy. Zamknęła oczy spodziewając się druzgocącego zderzenia. Nie nastąpiło. Otoczyła ją cisza. Już nie spadała, stała naga na gładkiej tafli wody jak na gigantycznym lustrze. Pod stopami czuła twardą powierzchnię.

Przed sobą ujrzała Jego – Naszbuka. Otaczało go siedem postaci. Ubrane w obcisłe stroje w kolorze ciała, stały wokół Niego w absolutnej ciszy. Głowy pozbawione włosów, oczu i nosów jakaś osobliwa natura wyposażyła jedynie w pulchne, rybie usta. Bez wątpienia były samcami – u każdej uwidaczniał się ogromny, obwisły członek. Na ich widok przypomniała sobie, jak bardzo brzydzą ją faceci.

Naszbuk był z nich najwyższy, nie mogła jednak określić płci. Oblicze i sylwetka nieustannie się przesuwały, chociaż cały czas trwały w miejscu. Twarz się zmieniała; był to proces bardzo powolny, ale zauważalny.

Zbliżył się do Anki, położył dłonie na jej uszach. Poczuła ciepło i usłyszała niski, męski, melodyjny głos:

— To jest twój chrzest, dzisiaj staniesz się równą mnie. Twoje myśli zalśnią, a umysł rozkwitnie. Byłaś zalążkiem, przywdziejesz strój równy kwiatom. Nazwałaś mnie, więc się stałem. Ujrzałaś mnie, więc się objawiłem. Teraz klęknij i skłoń się nisko. Zdejmę z ciebie to, czym jesteś.

Uklękła, pochyliła się głęboko, opierając przedramiona na wodnej powierzchni, która pozostała nieporuszona. Usłyszała plusk kroków. Podeszli od tyłu, cała siódemka. Pierwszy staną tak, że znalazła się między jego nogami. Poczuła rozlewającą się po plecach strugę gorącego płynu. Co to, pomyślała zaskoczona? Struga spłynęła na szyję i między włosy.

Podszedł drugi. Ciepły strumień znowu ją oblał. To samo zrobili pozostali. W nos wwiercił się znajomy zapach i nie mogła uwierzyć, że tak bardzo był realny. To mocz! Żółte, ciężkie krople skapywały z jej policzków, uszu i czoła wprost do wody, barwiąc ją na czerwono. Zupełnie jak krew. Pod ich wpływem na powierzchni tworzyły się regularne kręgi. Zauważyła też coś innego. Z każdą kolejną porcją uryny, stawała się coraz lżejsza, myślała jaśniej, widziała wyraźniej.

Kiedy skończyli, podniosła się, a On znów położył dłonie na jej uszach.

— Zmyłem z ciebie to, kim byłaś, twoje grzechy wchłonął bezkres. Teraz, wolna, wracaj. Bądźcie dla mnie ty wraz z Powiernikiem. Ochrzcij go, to twoja misja. On także musi doznać wyzwolenia.

— Nikt nie będzie na mnie sikał! — zawołałem.

— Przerwałeś mi! — warknęła ostro.

— Nie nasika na mnie żaden Naszbuk, sraszbuk, ani inny! — Czułem, że moje oburzenie za chwilę osiągnie szczyt.

Siostra patrzyła przenikliwie. Powinienem zacząć robić się malutki pod wpływem tego spojrzenia, ale działo się coś przeciwnego. Ogarniała mnie jakaś potężna moc.

— Ty w niego nie wierzysz! — Anka nie odrywała ode mnie wzroku.

— Nie!

— Powierzam ci najskrytsze tajemnice, jestem twoją siostrą, a ty mi nie wierzysz?! Co musi się stać, żebyś zaczął wierzyć?!

— Nie widzę go ani w moim dywanie, ani w gównie, ani nigdzie. Nie mówi do mnie, nie leje na mnie, więc uważam, że jest z tobą źle. I martwię się o ciebie, bo nie wiem, co ci jest!

— W takim razie, jeszcze dziś go zobaczysz!

— Tra la, la, dupa na puzonie gra!

— Przysięgam ci, ujrzysz potęgę Naszbuka! A kiedy już ją zobaczysz, ochrzczę ciebie w imię jego, w swojej jedności jedynego, boga naszego. I będziesz mnie i jemu posłuszny, rozumiesz? I będziesz mnie i jemu podobny.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Adam T rok temu
    Dzięki za anonimowe 5:)
  • oldakowski2013 rok temu
    Najpierw:
    (...) Co ja zrobię całkiem sam, bez mojej Anki? (...) = całkiem = zbyteczne.
    (...) Widziałem tylko usta. Miałem wrażenie, że z trudem zmusza je do poruszania się a kosztuje ją to bardzo dużo. (...) zbędne "się i "a" postawić przecinek.
    Z przyjemnością przeczytałem.
  • Quincunx rok temu
    Położę się ja lepiej na "swoich uszach".
    Nic tylko prać i lać.
  • Adam T rok temu
    To drugie też mi się nie podobało i już wiem dlaczego. Poporawię:) Co do "całkiem" to zależało mi na podkreśleniu poczucia osamotnienia mimo obecności rodziców. Miło mi, że przypadło Ci do gustu:)
  • Adam T rok temu
    Quincunx, koga lać, kogo prać, za co?
  • Quincunx rok temu
    Ciebaja, Adamkusie. A za co, samojami wydumaj.
    Nie ma lekko w bytach ciężkich. Tylko dobra zmiana czeka na bałwana. Hej.
  • Adam T rok temu
    No to, Hej:) Dzięki za wizytę:)
  • Quincunx rok temu
    To takie z gór zawołanie.
    Wołał woła wół na hali... czy jakoś tam inaczej.
    Jeszcze raz mi podziękujesz za rzeczy oczywiste to rzucę na Ciebie klątwę.
    Attention!
  • Adam T rok temu
    No to, Quincunxie, w takim razie, idę poszukać księgi z kontr-zaklęciami.
  • katharina182 rok temu
    Jak zwykle bardzo dobre. Lubię czytać twoje opowiadania. Zostawiam 5
  • Adam T rok temu
    katharina, dziękuję za piątkę:) Miło mi, że znajdujesz czas dla moich "wypotów":)
  • Dimitria 10 miesięcy temu
    Kurde, jakoś za szybko mi idzie to nadrabianie :/
    Czyta się bardzo przyjemnie i w sumie nie chce mi się zostawiać komentarza, bo wolę iść czytać kolejne :)
    Moje ulubione klimaty, fajnie napisane, pomysł, realizacja - to wszystko zostawia wielką piątkę pod tym i poprzednimi tekstami, dobra nie gadam więcej i idę czytać :)
  • Adam T 10 miesięcy temu
    Dzięki, że czytasz i cieszę, że trafiło w Twój gust:) Na dzień dzisiejszy zostało Ci tylko pięć odsłon:)
  • KarolaKorman 10 miesięcy temu
    ,,tuż tuż.'' - tuż-tuż lub tuż, tuż.
    Chyba też bym się przeraziła na miejscu Kuby, gdyby siostra sugerowała mi takie rzeczy, 5 :)
  • Adam T 10 miesięcy temu
    ZA dużo tego "tuszu":) Bardzo Ci dzięki za kometarz i ocenę:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania