ofiara

mówią że to poświęcona ziemia

drzewa na niej z kamienia

liście cięższe od słów

ranią pielgrzymów do krwi

cienie wrastają zimnem

pod paznokcie i powieki

 

w imieniu bezimiennych

ptaki milczą nieobecnością

twarze schowane pod kaptury

szukają niewinności w dekalogach

 

ścieżki są tak pełne

że miejsce na stopy jest tylko

w gęstym od kadzideł powietrzu

nikt nie chodzi po wodzie

 

i tak uwierzą we wszystko

uniosą ciężar zasad

poniosą nadzieję w lektyce

a wolność jak to wolność

nie potrzebuje paciorków

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Kontestacja miejsca i wyrazów religijności. Po wycieczce do Ziemi Świętej?
    Dobry wiersz. Sprawne przerzutnie, choć chyba lepiej zamienić: pod kaptury na pod kapturami.


    A ten fragment wyjątkowo nośny:

    "ścieżki są tak pełne

    że miejsce na stopy jest tylko

    w gęstym od kadzideł powietrzu "
  • betti 3 miesiące temu
    Bardzo sprawnie napisany wiersz. Ma głębię, którą zawsze cenię bez względu na to czy się zgadzam, czy nie z myślą przewodnią.

    Pozdrawiam.
  • Mruk 3 miesiące temu
    Wrotycz-betti
  • Angela 3 miesiące temu
    Wiersz ma bardzo fajny klimat, chciało by się go więcej.
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania