On #3

Niewiele myśląc, wyskoczyłam przez okno. Na szczęście mieszkaliśmy na parterze, więc nic mi się nie stało. Sprintem pobiegłam do domu mojego przyjaciela. Drzwi otworzył jego brat. Cofnął się o krok. Patrzył z przerażeniem na moją twarz. Dopiero teraz poczułam, że boli mnie nos. Pewnie znowu zaczęła mi lecieć krew, jak zawsze po szybkim biegu.

– Czy jest twój brat? Muszę natychmiast z nim porozmawiać.

– U siebie w pokoju. – odparł, przepuszczając mnie. Miał może sześć lat, nie więcej. Nic dziwnego, że mnie wpuścił.

Nie wiem jakim cudem znałam dokładnie rozkład jego mieszkania. Od razu weszłam w dobre drzwi.

Stanęłam jak wryta. Siedział przy biurku na taborecie; głowę miał opartą na dłoniach. O ścianę była oparta gitara elektryczna. Nie wiedziałam, że gra. Jeden regał, Mnóstwo książek, komoda. Materac rozłożony na ziemi. Myślałam, że niczego mu nie brakuje, a tymczasem nie ma praktycznie nic. Ale nie dlatego się zdziwiłam. Wiedziałam, że lunatykuję, ale żeby chodzić do przyjaciela po nocy? Bo ten widok śnił mi się bardzo często.

Na nogach miałam miękkie kapcie, więc nie usłyszał mnie jak weszłam. Oparłam się o jego biurko od boku.

Pisze coś. Jest tak zajęty, że wciąż mnie nie widzi. Czytam jego pracę:

 

Przez kilka dni wędrówki

Szedł przez szerokie pola

Wspinał się na pagórki,

Spotkał jakiegoś woła.

 

Po szóstym dniu podróży

Spał pod gołym niebem

Jeszcze nie wiedział, że ujrzy,

Kogoś, kto poruszy sercem.

 

Zobaczył nić gwiazd na niebie,

Błyszczały się jak klejnoty

Psy gończe, smok, niedźwiedzie,

Gwiazdozbiór biało-złoty.

 

A obok swoimi oczami

Patrzała nań panna urocza –

Przed wieloma wiekami

Uwięziona tam, w przeźroczach.

 

Zakochał się podróżny

W owej panience na górze

Zbudował domek przydrożny,

Oparty na jednej rurze.

 

Zamieszkał w chatynce swojej

Przemęczony wędrowiec,

Wychodził co noc na pole

Popatrzeć na nieba koniec.

 

Na lato rozmawiał z wybranką,

A w zimę za nią tęsknił.

Jego życie stało się bajką,

Uczynki dobre czynił.

 

I tak mijało życie,

Jego, i jego wybranki,

Która oddała życie,

By wypełniać ludzkie bajki.

 

Podniósł głowę i spojrzał w okno. Westchnął.

– Dałbym ci to. Kocham cię, Ma… – spojrzał na mnie. Wstał z krzesełka z impetem. – Co ty tu robisz?!

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti ponad tydzień temu
    Otoczka dobra, tylko ten wierszyk - niekoniecznie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania