Ostatni raz (13)

Siedziała na barowym stołku, przy barze i obserwowała bawiących się gości, gdy podszedł do niej szef ochrony.

- Sonia — pochylił się w jej stronę — wiem, że jesteś zajęta, ale przyszedł twój brat i nie chce wyjść.

Uśmiechnęła się do niego i skinęła głową.

- Wpuść go — próbowała przekrzyczeć hałas panujący — powiedz, że jestem tu gdzie zawsze.

Jej brat będzie wiedział gdzie — o tej godzinie przeważnie siedziała przy barze, nie mogła przebywać całą noc w swoim gabinecie, musiała mieć oko na to, co tutaj się wyprawia. Pomysłowość kelnerek i barmana kręcących się tutaj przechodziły ludzkie pojęcie. Pite po kryjomu drinki sprawiały, że coraz bardziej traciła do nich zaufanie. Gdyby ich nie pilnowała i nie patrzyła na ręce, z pewnością teraz wcale nie byliby trzeźwiejsi od gości. W regulaminie, co uważała za swój błąd, ani w umowie, którą z nimi podpisała, nie zaznaczyła zakazu spożywania alkoholu. Miała świadomość tego, że praca w takim miejscu sprzyja spożywaniu alkoholu.

- Dzięki siostra — usłyszała tuż przy swoim uchu — nie chcieli mnie wpuścić.

- Siadaj — wskazała mu ręką, wolne krzesło — napijesz się czegoś?

Pokręcił głową.

- Skończyłem z piciem — odparł z uśmiechem — chyba że sok.

Położyła mu dłoń na kolanie i poklepała go.

- Cieszę się — odparła — zaraz barman coś ci naleje.

Skinęła ręką w kierunku Wojtka, obsługującego blondynkę w przykrótkiej miniówce i zbyt dużym dekoltem. Zdecydowanie przydałaby się jej jeszcze jedna osoba do pracy przy barze.

- Wiesz — jej brat pochylił się w jej stronę — właściwie to przyszedłem porozmawiać.

Sama nie wiedząc dlaczego, gdy słyszała, że ktoś przyszedł z nią porozmawiać, w jej żołądku wszystko przekręcało się na drugą stronę. Szczerze nienawidziła, gdy ktoś zaczynał z nią rozmowę właśnie od tego.

- Zamieniam się w słuch — okropnie bała się tego, co za chwile może usłyszeć — tylko mam nadzieję, że nie dostanę zawału od kolejnych rewelacji.

Jej brat wybuchnął głośnym śmiechem.

- Sonia — barman przerwał ich rozmowę — chciałaś coś ode mnie?

Ona i jej brat spojrzeli na niego.

- Tak — kobieta znów musiała krzyczeć — daj nam jakiś sok.

Chłopak przy barze bez słowa nalał im do szklanek pomarańczowy płyn.

- No więc — Kamil pochylił się w stronę swojej siostry — jak wspomniałem wcześniej, chciałem pogadać, ale spokojnie to nic strasznego. Tylko tak sobie pomyślałem, że czas najwyższy zacząć spłacać dług, który mam u ciebie.

Czy chodziło mu o tych kilka stów, które wyciągnął od niej? Jeżeli tak, to nie musiał jej ich oddawać. Wystarczyło jej tylko, że nareszcie poszedł po rozum do głowy i zacznie z powrotem logicznie myśleć. Nic więcej.

- Daj spokój — machnęła ręką — wrzuciłam je sobie już w koszta dawno.

Prawda była taka, że tych parę set złotych nie czyniło z niej biedniejszej. Dzisiejszy i jutrzejszy utarg ustawiał ją na kolejne miesiące. Była sporo do przodu z pieniędzmi — wbrew pozorom dobrze prowadzony klub był kurą znoszącą złote jajka. A już niedługo rozszerzy działalność.

- Ja właściwie — jej brat był nieugięty — przyszedłem zapytać, czy nie potrzebujesz kogoś do pracy.

Jak mogła nie wpaść na to wcześniej? Teraz gdy się ogarnął na pewno, by chciał stanąć na własnych nogach. Zanim zaczął się staczać, ciągle powtarzał, że człowiek powinien być samodzielny i samowystarczalny.

- Nie mogłeś zacząć tak od razu? - była zadowolona z takiego obrotu spraw — właśnie się zastanawiałam nad zatrudnieniem dodatkowego pracownika.

Czy to możliwe, by była aż tak głupia? Jej brat oprócz ukończonych studiów inżynierskich, ukończył również kurs barmański, zanim zdecydował się na kierunek, których chciał studiować. Sama do dzisiaj nie bardzo wiedziała, co nim kierowało, robiąc go, ale teraz mógł mu się przydać.

- Trochę mi głupio — był wyraźnie speszony — mogę nawet sprzątać.

W odpowiedzi zaczęła się śmiać. Kto, jak kto, ale Kamil to ostatnia osoba, którą była sobie w stanie wyobrazić w trakcie zamiatania lub zmywania podłogi. Miała dla niego lepszą propozycję.

- Nie wygłupiaj się — położyła rękę, na jego ręce — mam lepszą propozycję. Ty skończyłeś kurs barmański?

Mężczyzna skinął głową.

- To było kilka lat temu — odpowiedział, drapiąc się po głowie — a co?

Wzruszyła ramionami.

- Pracy dla jednego jest zbyt wiele — dłonią zatoczyła krąg — i jeszcze jeden barman, byłby mile widziany. Wiem, że to było dość dawno, ale zawsze szybko się uczyłeś i z pewnością szybko byś sobie wszystko przypomniał. Moja propozycja jest taka stała całkiem fajna pensja plus napiwki od klientów.

Jej brat podał jej dłoń.

- Pasuje — wyglądał na zadowolonego — od kiedy mogę zacząć?

Wskazała dłonią w kierunku baru.

- Od już.

Widziała zaskoczenie na twarzy Kamila i już miała mu powiedzieć, że od jutra, ale wstał z barowego stołka i przeskoczył przez bar. Czy oni wszyscy musieli to robić? Nie pierwszy raz widziała, jak ktoś przeskakuje bar. Pokręciła głową z dezaprobatą.

 

Właśnie szykowała się do zamknięcia lokalu, gdy podszedł do niej jej brat. Był zmęczony, ale również szczęśliwy.

-Dzięki wielkie — mruknął, zasłaniając usta — już dawno nie byłem tak bardzo zmęczony. Dosłownie padam z nóg.

Przyjrzała mu się uważniej. Rzeczywiście był odrobinę blady. Chyba odrobinę za wcześnie na takie forsowanie organizmu.

- Dobrze się czujesz? - była zaniepokojona — dzisiaj nie pozwolę ci pracować do tej samej godziny co wszyscy.

Pokręcił przecząco głową.

- Żartujesz sobie? - przestał się uśmiechać — nie próbuj stosować wobec mnie taryfy ulgowej. Wiem, że jestem twoim bratem, ale to nieuczciwe.

Skoro mowa o nieuczciwości, chciała się go o coś zapytać.

- Powiedz mi — zmieniła delikatnie temat — jak wchodziłeś, na zaplecze widziałeś może, co robią tam kelnerki?

Wzruszył ramionami.

- Widziałem — mruknął pod nosem — swoją drogą są bardzo pomysłowe.

O tak, nie mogła im tego odmówić. Czasami ręce jej opadały. Nawet karne obcięcie pensji nie ostudziło ich.

- A co robią? - była ciekawa ich kolejnego pomysłu — przysięgam, jak robią przekręty, od dzisiaj mogą szukać nowej pracy.

Jej brat pomimo zmęczenia zaniósł się śmiechem.

-Zabierają wódkę — potarł dłonią czoło — ze stolików, przy których siedzą ci najbardziej pijani klienci.

Tym razem miarka się przebrała. To była przecież kradzież. Gdyby ktoś z gości zorientował się, co robią jej pracownicy, ona byłaby skończona. Przecież nikt nie chciałby przychodzić do miejsca, w którym mógłby zostać okradziony.

- Dzięki brat — mruknęła — podwieźć cię do domu?

Nie chciała, by wracał sam.

- Nie dzięki — pogłaskał ją po ramieniu — jestem samochodem.

Już prawie zapomniała, że on miał prawo jazdy. Od tak dawna nie widziała go za kierownicą.

 

Była w swoim mieszkaniu i kładła się do łóżka, by móc odespać tę ciężką noc, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Nakryła głowę poduszką. Jeden... Dwa... Trzy... - miała nadzieję, że ten ktoś odpuści i sobie pójdzie, ale znów usłyszała dzwonek. Kogo niosło do niej o tak wczesnej porze?

- Witaj piękna — usłyszała, zaraz po otworzeniu drzwi — co tak długo?

Mike. Na jego widok straciła humor do reszty. Był bowiem ostatnią osobą, którą chciała widzieć.

- Cześć skarbie — udawała, że cieszy się na jego widok — właśnie przysypiałam.

Miała nadzieję, że szybko sobie pójdzie, a ona będzie mogła faktycznie iść spać.

- Wpuścisz mnie? - pochylił głowę w jej stronę i pocałował — tęskniłem.

Czy on za każdym razem musiał mówić, że tęskni? Zaczynało ją mdlić.

- Przepraszam cię — lekko go odepchnęła — jestem zmęczona i chcę iść spać.

Chciała jak najszybciej zamknąć drzwi, ale wtedy postawił nogę w drzwiach.

- Lepiej ci będzie — wciąż był zbyt miły — jak zaśniesz przy mnie.

Powoli zaczynała tracić cierpliwość. Nie miała ani ochoty, ani zamiaru spać z nim. Był namolny i nachalny. Nie podobało jej się to.

- Zadzwonię do ciebie — postanowiła zignorować, jego dwuznaczną propozycję — jak tylko wstanę, a teraz wybacz mi.

Mężczyzna zabrał stopę, a ona ostentacyjnie zamknęła mu drzwi przed nosem i przekręciła zamek, by przypadkiem nie mógł ich otworzyć.

- Sonia — Mike uderzył pięścią w drzwi — tak łatwo ci nie odpuszczę.

Jego dziwne zachowanie wyprowadziło ją z równowagi. Zachowywał się, jakby postradał rozum. O matko i pomyśleć, że z kimś takim chciała założyć rodzinę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja 5 dni temu
    Może dobrze, że zatrudniła brata, będzie miała większe oko na to co się dzieje w barze. Co dalej Mikie kombinuje. Walka się rozpoczęła. Pozdrawiam 5

Napisz komentarz