Poprzednie częściNeglerioza rozdział XXXIV. - OSTATNI  

Ostatni rok snu

dwa księżyce naciekające jeden w drugi

raz ty masz otwarte oczy, raz ja

(blada tarcza wżera się w większą

zawłaszcza ją)

 

jesteśmy podatni na noc. poddani działaniu

prawa powszechnej lekkości (spiesz się

jeszcze obowiązuje. rano zakażą nam

się wznosić, przyczepią książki o celebrytach

biografie kamieni do nóg)

 

rzucam ci mądro brzmiący

wyraz, niczym kość. łap: waginostaza

 

dołącz do niego sens, ubierz to-to w sukienkę

może ożyje, zaprzyjaźni się

choć zdaje się być taki oschły, naukowy

ma wbitą strzykawkę, rurkę w tchawicy

oddycha przez szkło

 

z ciekawością zaglądamy

poza próg przeżywalności

kwiaty, pełno tam trzmieli

 

zaćmienie - też się znajdzie, ale o - tycie

niegroźna, czarna plamka za paznokciem

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas tydzień temu
    Rozumiem niskie oceny, bo często niezrozumieniu towarzyszy instynktowne odrzucenie, ale ze gnioty i zaczepki mają po 40 komenrarzy, a pod bardzo wartościowym tekstem (czy się podoba, czy nie, to wartości i jakości odmówić ciężko) wieje pustką, to mnie strzela jasny chuj. Przykre to bardzo, choć niezbyt zaskakujące.

    Co do wiersza, wybitny (w mojej ocenie oczywiście) nie jest, ale za to nacechowany kilkoma perłami zapisu z tytułem włącznie.

    "rano zakażą nam
    się wznosić, przyczepią książki o celebrytach
    biografie kamieni do nóg)"

    " z ciekawością zaglądamy
    poza próg przeżywalności"

    To przykłady pereł.
  • betti tydzień temu
    Can, przeczytałam wcześniej, to fakt, ale niczego nie poczułam. Za dużo jak dla mnie chaosu, przegadania, przejaskrawienia obrazu. To, co zaznaczyłeś istotnie bardzo dobre, gdyby tak całość w ten deseń...
  • Florian Konrad tydzień temu
    dzięki za komenty
  • yanko wojownik tydzień temu
    Emocjonalnie zmienny - tak odbierany przeze mnei, wiersz. To zwyczajnie ciekawy, to przeraża, to wieje łagodnością. Podobających mi się rzeczy, nie muszę do końca rozumieć, wystarczy, że mi się one podobają, interpretatorzy istnieją, to im zostawiam względnie pełne zrozumienie i co poeta przez dzieło wyraża - odpowiedź na to pytanie uniwersalną.
  • Florian Konrad tydzień temu
    po wtóre - dziękuję :)
  • Wrotycz tydzień temu
    Oryginalna klamra naciekających w siebie księżyców. Dwuznaczne zaćmienie. W ogóle... kapitalny wiersz. Twój liryczny styl bardzo skraca dystans na linii Autor - Czytelnik. Przemycasz w nim ogrom treści. Zmuszasz do drążenia, niby prostota wypowiedzi a Rów Mariański może płonąc ze wstydu porównując swoją głębokość z głębokością "Ostatniego roku snu". Już sam tytuł przyciąga możliwościami odczytu sensu.
    Następnie obraz - metafora nawiązująca do roku snu. Naciekanie, otwieranie, zamykanie, wżeranie, zawłaszczanie... nie wiem, jak Ty to robisz, ale bardzo zazdroszczę energii nawet przecież w tak onirycznym krajobrazie, gdzieś tam, w przestrzeni dwóch zapadających się w siebie księżyców.
    Ciągłość międzyzwrotkowa: księżyce muszą być podatne na noc, wtedy je widać. Są poddane działaniu prawa powszechnej lekkości - prawda, krążą wokół większego od siebie obiektu (idei), nie poddając jego grawitacyjnej sile, są wolne od ciążenia. wznoszą się... ale, mówi podmiot, wszystko do czasu.
    I tu wiersz opuszcza daleką przestrzeń, spadając w nieuchronną celebryckość i biografizm. Ale dopóki można, trzeba wzlatywać.
    Od ogółu do szczegółu - czyli arcyciekawa, multi interpretacyjna cząstka trzecia. Na pewno rzucać jak kość - zmusza do zobaczenia relacji: pan i pies. Duża tarcza do mniejszej pokazuje jej miejsce. Podległość. Może to kara za zawłaszczanie?
    Kość do obgryzania, a tu do ubrania w sens. Słowo. Ja np. widzę metaforyczną waginę z opaską powstrzymująca krwawienie.
    Różnie można metaforę 'zobaczyć', kierując się 'podpowiedziami' podmiotu. Sukienka, rurka w tchawicy, oschłośc, naukowość, ale z opcją zaprzyjaźnienia się. Pojawiło mi się coś niesamowicie niemożliwego, zatrzymam to w głowie.

    Dalej spedycja poza życie, kwiaty pogrzebowe i trzmiele - skądinąd bardzo pożyteczne w zapylaniu owady. Czyli sfera turpizmu warta wycieczki.
    I klamra. Zaćmienie jasności jednej tarczy przez drugą może się zdarzyć, ale nie jest to czarna plamka w oku, paskudztwo zabijające jasność, ot zaledwie brudek za paznokciem.

    No to tyle doczytałam.
    5!
  • Florian Konrad tydzień temu
    dziękuję, Wrotycz. Obecnie przepisuję z rękopisów opowiadanie i wierszy nie będzie :) ale jak już walnę, zawierszę - to klękajcie narody :)
  • Wrotycz tydzień temu
    Nie wątpię w jakość zawierszowań Twych, tak jak nie wątpiłam, że się do mej cudnej urody interpretacji nie odniesiesz. Normalka.
    Przepisuj bez błędów:)
  • Florian Konrad tydzień temu
    Wrotycz postaram się. Pierwszą część już wrzuciłem. Dzięki za tak cudowną, mega interpretację mego wiersza!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania