Poprzednie częściPan prezydent  

Pan Tadeusz w dżinsach

Wśród pól nad brzegiem rzeki, na pagórku w brzozowym gaju stał domek z drewna zbudowany, lecz kamieniem podmurowany. Jego białe ściany błyszczały od słońca z daleka. Budynek był to niewielki, ale przy nim stała olbrzymia drewniana stodoła. A bramę miał wciąż otwartą, która przechodniom ogłaszała, że tu jest gościna dla każdego.

Właśnie w tej chwili przed dom podjechał mały fiat. Wysiadł z niego podróżny i wbiegł do domu szybko, tęsknotą zmożony, dawno go nie widział, bo w dużym mieście nauki pobierał. Chciwie wszystko wewnątrz oglądał czule, jako swe znajome sprzed lat. Obrazów tu widać wiele i starych mebli sporo. Biegał gość ów po całym domu i szukał pokoju, w którym dzieciństwo spędzał.

Spojrzał przez okno a tam ogródek niewielki, pełen bukietami kwiatów i ziół ozdobiony. Podróżny długo w oknie stał, patrząc i rozmyślając, wonnym powiewem kwiatów oddychając. Wzrok swój wytężył i niewiastę młodą zobaczył, w białą suknię ubraną. A ona ujrzawszy młodzieńca, z podziwu i strachu nagle pobladła, a potem barwą rumianą jej twarz spłonęła. Młodzieniec oczy przymrużył i rękoma przysłonił, chciał coś powiedzieć, przeprosić, lecz cofnął się mile zaskoczony. A potem pobiegł do dziewczyny jak szalony!

- Hej Zosiu, oto przyjechałem! A mam coś dla Ciebie! – zawołał młodzieniec.

- Ach Tadeuszu drogi, jak wspaniale wyglądasz, no i te nowe dżinsy! – krzyknęła z radości dziewczyna.

- Dżinsy nie dżinsy, to rzecz zwykła a jam ma dla ciebie nowego smartfona! Bom to obiecał, takę i uczynił. Do tego o nowego laptopa też się postarałem. A jak chcesz, to zrobię ci nowy profil na fejsie — rzekł radośnie Tadeusz.

A Zosia, usłyszawszy o tych hojnych darach, porzuciła wiaderko, grabki i odpędziła od siebie kury, podciągnąwszy sukienkę, pobiegła do Tadeusza i rzuciła się mu na szyję.

- A masz może dla mnie nowego ajfona? – czule zapytała.

Pobiegli razem na podwórze przed domem. Tadeusz otworzył drzwi od samochodu i wydobył paczkę z nowym sprzętem.

- Nie mogę doczekać się, drogi Tadeuszu, nowego profilu na fejsie – powiedziała Zosia i pocałowała przybysza.

- Dziś wieczorem zrobię to dla ciebie, a potem to sama wiesz, co będzie! - szepnął jej do ucha.

Zosia zacisnęła z wrażenia w ręce paczkę z nowym sprzętem elektronicznym i lekko się ze wstydu zaczerwieniła.

A słońce nad zakochanymi mocno świeciło i wokół roztaczały się pola wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem, gdzie bursztynowy świerzop i gryka jak śnieg biała błyszczała, a wszystko to było zielenią lasów przepasane z gdzieniegdzie dziką gruszą przeplatane.

 

Postscriptum

 

Niniejszy tekst napisałem „sobie a muzom”, każdy się domyśli, że chodzi tu o motywy zaczerpnięte z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Oczywiście, mój tekst to żart!

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 5 miesięcy temu
    ,, Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza, że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.'' - fajne przeróbki, bardzo mi się podobało. Momentami miałam też w głowie starą piosenkę Piersi ,,Całuj mnie" :) Zostawiam 5 :)
  • Jan Potfforny 5 miesięcy temu
    Dziękuję i pozdrawiam!
    JP
  • Vlad 5 miesięcy temu
    Fajny pomysł, oryginalny to duży plus. 5
  • Jan Potfforny 5 miesięcy temu
    Dziękuję i pozdrawiam!
    JP
  • Fanriel 3 miesiące temu
    "białą suknię ubraną" - w białą,
    "nas fejsie" - na,
    "to zrobię to dla ciebie" - nie za dużo "to"?
    Ciekawy pomysł. Przyjemnie się czytało, więc 5. :)
  • Jan Potfforny 3 miesiące temu
    Dziękuję i pozdrawiam!
    JP

Napisz komentarz