,,Papa Lauti" - Prolog

Włochy, wyspa obok Wenecji, 2004

Dzisiaj dotarłem do więziania na jednej z wysp wokół Wenecji. Tutejsi nazywają je ,,Papa Lauti". Podobno tak nazywał się pierwszy więzień. Pan Lauti zamordował trójkę swoich dzieci, natomiast kolejnego dnia podawał ich mięso jako spaghetti dla odwiedzających jego restaurację. Spoko gościu.

Wracając do tematu.

Płynęliśmy tu nocą, gdy zwiedzający nas nie widzieli. Z łodzi, które płyną prosto do Lido - przystanku w Wenecji, widać zaledwie trzy stare, pordzewiałe i ogromne kubły z wytwórni wina. Całą zewnętrzną stronę wyspy otaczają mury z rudej cegły i zielone drzewa. Wszystko idealnie oświetlone tak, aby z daleko wyglądało pięknie, a jednocześnie pozwalało wypatrzeć uciekniera skaczącego do wody. Cały budynek z naszymi celami znajduje się w samym środku wyspy, tak przynajmniej mi się wydawało po długości marszu. Mój nowy kolega z celi obok, mówił, że nawet jeśli wydostalibyśmy się z więzienia wśród drzew czekają na nas wygłodniałe bestie, druty kolczaste, a także pułapki. To jednak nie jest najgorsze. Lodowate Morze Adriatyckie i ich sekretna broń. W sumie nie jest taka sekretna, bo po prostu każdy kto się z nią spotkał nie żyje, a przecież pilnująca nas żandaremeria włoska z nami nie rozmawia. Dla niej jesteśmy gorsi niżeli karaluchy.

Kończy mi się czas.

Piękne zakończenie pamiętnika.

Elizabeth, przysięgam, jeszcze Cię kiedyś odnajdę.

Obiecuję, my lady.

 

 

Włochy, Punta Sabbioni, 2016

Przystanek w Wenecji był zdecydowanie zbyt dalek od naszej sunącej po wodzie łodzi - Maris. Chociaż widok na Adriatyk mi to wynagradzał. Czysta woda, zupełnie inna niż w Morzu Bałtyckim. Rodzice byli zachwyceni tym krajem. Małe domki, brak wielkich wieżowców, przejrzysta woda, mewy i wszystkie wyspy, które mijaliśmy płynąc do Wenecji. Gdy na nie spoglądałam przypominały mi krajobraz z filmów przygodowych. Wyspa Murano jednak nie przyciągnęła tak mojej uwagi, jak ta opuszczona - z dwoma wielkimi, zardzewiałymi kubłami, któte niegdyś należały do wytwórni wina.

- Eli ! - krzyknęła mama.

Odwróciłam się w momencie, gdy zamykali już metalowe barierki Maris, aby wracać do portu w Punta Sabbioni. Bez namysłu rzuciłam tylko:

- Sorry !

Człowiek, który zajmował się otwieraniem i zamykaniem Maris skrzywił się. Zaczął tłumaczyć mi coś po włosku, jednak ja już byłam w powietrzu. Barierki były dość niskie, więc bez problemu je przeskoczyłam. Łódź nie zdążyła jeszcze odpowiednio daleko odpłynąć, więc wylądowałam na ziemi. Włoch zaczął mi grozić palcem, ale za chwilę, widząc minę mojego ojca, uśmiechnął się. Maris odpłynęła, a facet razem z nią. ,,Uratowana" - pomyślałam, jednak mama już się odezwała:

- Coś ty sobie myślała?! A gdybyś wpadła do wody?! Gdybyś uderzyła się w głowę?!

Spuściłam wzrok, po czym wyszczerzyłam się do taty.

- Ale było fajnie !

Ojciec widocznie zakłopotany między moją ręką wystawioną ku górze i piorunami w oczach mamy, nie wiedział co zrobić. Po chwili namysłu jednak przybił mi piątkę, a mama wzdychała rozczarowana naszą postawą.

- Oh, Dolores ! Jesteśmy na wakacjach, daj spokój.

- Ale Christian... - zaczęła mama, jednak jej uwagę przykuła biała mewa sunąca tuż nad naszą głową. Nie my byliśmy jej celem, lecz azjatka w białej sukience, która w ręku trzymała coś na podobieństwo zwiniętej pizzy. Ptak z błyskiem w oku złapał przysmak po czym odfrunął jak najdalej. Zaczęłam się śmiać.

- To będzie długi dzień... - szepnęła mama.

 

2004

Zostało mi trochę miejsca. Muszę tu pisać, aby nie zwariować. Nie ma tu okien, panuje wieczna ciemność. Codziennie zabierają jednego z nas i już nie oddają. Możliwe, że będę kolejny. Kiedy? Nie wiem. Boję się. Jeden ze strażników dzisiaj podszedł do mnie pytając ile mam lat. Jednak umieją mówić. Powiedziałem prawdę, osiemnaście. Uśmiechnął się i odszedł. Nie wiem o co mu chodziło. Noc od dnia rozróżniam tylko jednym: głośne wrzaski i zgrzyt łamanych kości.

Elizabeth, muszę to zrobić. Kiedyś zrozumiesz.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • 60secondsToDie 08.05.2016
    Hm, zaciekawił mnie ten tekst, ale na razie 4, bo lakoniczne "sorry" nie pasowało mi jakoś do klimatu, który z początku budowałaś.
  • Shina-san 09.05.2016
    No wiesz..Zwyczajna nastolatka potrafi rzucić sorry xD Przynajmniej tak mi się wydawało
  • 60secondsToDie 09.05.2016
    Wiem, ale po prostu mi to nie przypasowało, bo z początku miałam wrażenie, że akcja utworu rozgrywa się gdzieś na przełomie XIX wieku XD
  • tokokloko 30.05.2016
    Naprawdę dobry tekst. Pierwsze zdanie, czy scena bardzo często decyduje o tym, czy będziemy chcieli coś czytać, czy też nie. Tobie się udało zbudować atmosferę. Niezłe.
  • Shina-san 30.05.2016
    Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania