,,Papa Lauti'' - Rozdział 5

Gdy obudziłam się rano do życia mogły mnie przywrócić tylko dwie rzeczy: gorąca kawa z mlekiem i kąpiel. Pierwszej nie mogłam mieć, więc zdecydowałam się na kąpiel. Ciepła woda zawsze pomaga. Zmywa zmartwienia, koszmary i zaschnięte łzy na policzkach. Poprzednia noc była dla mnie ciężka. Śnili mi się rodzice i Dick. Zagryzłam wargę by powstrzymać łzy.

- Cholera... - mruknęłam, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.

Szybko zakręciłam wodę i przykrywając się ręcznikiem pobiegłam do pokoju obok. Jeszcze nigdy w życiu tak szybko się nie ubrałam. Na moje szczęście w chatce było wszystko co potrzebowałam do życia (prócz lodówki). Gdy byłam już gotowa podbiegłam do drzwi otwierając je na oścież. W przejściu stał Dick, a jego zimne oczy patrzyły krytycznie na moje mokre włosy.

- Trzymaj - burknął widocznie niezadowolony.

Wzięłam od niego dwie kanapki zawinięte w sreberko. Mój brzuch niemal od razu zaczął skakać z radości. Nie czekając na moje zaproszenie chłopak wparował do środka i położył się na łóżku. Ja wolałam usiąść na podłodze i delektować się posiłkiem.

- Nieźle urządziłaś Faust'a - powiedział nagle Dick.

Zdziwiłam się. Chciałam mu odpowiedzieć, że też tak sądzę, jednak usta zapchane kanapką zdecydowanie mi to uniemożliwiły.

- Wiesz Faust to opiekun wody, poparzenia są dla niego gorsze niż dla większości z nas. Cud, że cię nie zabił ! - kontynuował.

Wiedziałam, że chciał się dowiedzieć o co poszło. Widziałam to w jego spojrzeniu, które świdrowało mnie od środka. Przełknęłam kęs i zamrugałam kilka razy. Nie wiedziałam co mu odpowiedź. Powinnam mu się wyżalić?

- Tak jakoś wyszło.

Zdecydowałam się na bezpieczniejszy ruch. Dalej nie wiedziałam czy mogę mu ufać. Może miał zamiar wymierzyć mi jakąś karę za skrzywdzenie jego przyjaciela. W końcu byłam tylko jakąś nową laską, która nie umie nawet korzystać z własnych mocy. Spojrzałam za okno. Drzewa bardzo dobrze powstrzymywały promienie słoneczne. W chatce było tak ciemno, jakby była noc. Nie mogłam skupić myśli, bo wciąż czułam na sobie wzrok Dick'a.

- Quelita czeka, wychodzimy - burknął i wyszedł z chatki.

Kiwnęłam posłusznie głową.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tylko, gdy dotarliśmy Dick odszedł. Nie przywitał się z moją nową nauczycielką, ani nie pożegnał ze mną. Quelitę widocznie to rozbawiło, gdyż cały czas się uśmiechała. Usiadła na kamieniu obok i z tylnej kieszeni spodni wyjęła małe pudełeczko. Po chwili z drugiej kieszeni zapalniczkę. Wyciągnęła papierosa i odpalając go wciągała dym jak najgłębiej do płuc.

- Chcesz ?

Zaprzeczyłam. Nie raz popalałam, jednak nie zbyt jej ufałam. Mogła dać mi przecież jakiegoś dopalacza. Wywróciła oczami i dalej cieszyła się swoim przepisem na raka.

- Więc co? Mam cię nauczyć opanować magię ognia ?

Kiwnęłam głową. Quelita sprawiała wrażenie, jakby nad czymś się zastanawiała.

- Ogień jest gwałtowny i nigdy nie wiesz, w którą stronę akurat rozejdą się jego płomienie, jednocześnie jest uzależniony od wiatru. Musisz być jak on. Zacznij płonąć, trzymaj się gniewu, gdy go używasz. Gdy to zrozumiesz reszta pójdzie z górki.

Skrzywiłam się.

- Nie umiem być zła na zawołanie.

Uśmiechnęłam się do mnie ze współczuciem.

- Oczywiście, że umiesz. Inaczej nie byłoby cię tutaj.

,,Z chęcią oddam moją posadę''- pomyślałam, ale nie odważyłam się tego powiedzieć na głos. Piękna czarnulka mogła w końcu nie być taka miła.

Zamknęłam oczy i skupiłam się na denerwująco dusznej pogodzie. Przez nią nie mogłam wręcz oddychać. Co chwila jakiś komar wysysał moją wartościową krew, błoto zabrudziło mi już całe conversy, nie miałam perfum, dokąd wrócić, a na tej wyspie utknęłam z psychopatami. Moje myśli były coraz gorsze. Zaczęłam myśleć o rodzicach, a tym co ich zabił. Chciałabym go spalić, ale nie tak od razu. Powoli by cierpiał jak ja teraz. By poczuł jak to nie mieć marzeń i nadziei. Chciałam by cierpiał jak najdłużej.

- Nieźle ! - krzyknęła Quelita uśmiechając się promiennie.

Otworzyłam oczy. Całe moje ciało płonęło. Ogień muskał moją skórę i unosił się do góry. Kątem oka zauważyłam pnącze zbliżające się do mnie z wielką prędkością. Całe było w kolcach. Odruchowo wyciągnęłam rękę przed siebie czując w niej duża moc. Po prostu pozwoliłam jej płynąć. W tym samym momencie z mojej dłoni wybuchnął ogromny pocisk z ognia, który spalił doszczętnie zagrażającą mi roślinę. Uśmiechnęłam się. Zaczęłam ciężko oddychać, a cała moc ze mnie wyparowała.

- Nie było źle jak na pierwszy raz.

Podniosłam na nią wzrok. Obok niej falowały kolejne dwa pnącza.

- A gdyby mi nie wyszło? Jeśli by we mnie trafiło?! - krzyczałam.

Miałam ochotę wycelować kolejny pocisk z ognia w nią, jednak nie miałam na to siły. Quelita uśmiechnęła się niewinnie i szepnęła na tyle głośno bym zrozumiała:

- Dołączyłabyś do swoich bezużytecznych rodziców.

Otworzyłam szerzej oczy.

- Moi rodzice nie byli bezużyteczni, tępa szmato ! - warknęłam.

Czułam jak wszystko znów we mnie płonie. Nie miałam siły, jednak wyznanie dziewczyny spowodowało we mnie ogromny gniew. Cała znów płonęłam biegnąc w jej stronę. Widziałam jak Quelita lekko się wzdryga. Wysłała na mnie trzy inne pnącza, ale spaliłam je w momencie, gdy dotknęły mojego ciało. Byłam już blisko niej gotowa spalić ją co do najmniejszej kości, jednak w tym samym momencie strumień zimnej wody uderzył we mnie z ogromną siła. Odleciałam na kilka metrów, plecami uderzyłam o korę jakiegoś drzewa. Krzyknęłam z bólu. Obraz mi się zamazał, a ja nie mogłam nawet ruszyć ręką.

- Sprowokowałaś ją - szepnął Faust.

Poznałam jego głos. Podniosłam wzrok, jednak obraz był niewyraźny. Opiekun wody wydawał się nie w zbyt dobrej formie, ale ja byłam obecnie w gorszej.

- I co z tego ? Chciałam zobaczyć ile wytrzyma - odparła czarna wiedźma.

Faust westchnął. Słyszałam kroki chłopaka, który zbliżał się do mnie. Potem pamiętam tylko zimno jego ciała, gdy brał mnie na ręce i prychnięcie Quelity.

- Powinna sama dać radę wrócić - burknęła niezadowolona.

Chłopak ją zignorował i szedł ze mną do przodu. Straciłam przytomność.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kajamoko 17.06.2016
    Super ^^ Ja bym tego nie robiła na miejscu czarnuli xD
    Boska część, czekam na następne 5 :3
  • Shina-san 19.06.2016
    Dziękuję ❤❤
  • muuunie 19.06.2016
    Fajne. Przeczytałam poprzednie i też mi się podobały ^^
    Daję 5 i czekam z niecierpliwością na następne :3
  • Shina-san 19.06.2016
    Dziękuję za ocenę ❤ Dzisiaj w nocy pojawi się kolejne :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania