Paranoja książkowa. Przypadek pierwszy, a będzie ich kilka!

Paranoja to stan chorobowy, czasami objawiający się sporadycznie. Jednak jeśli chodzi o książki, to występuje jako postać urojenia prześladowczego, lecz rzadko. O tym opowie więcej każdy psychiatra, a mi chodzi o kilka przypadków z życia, kiedy to ludzie z pozoru poważni wpadali w lekki, ale złośliwy dla innych obłęd.

O tym będzie kilka krótkich opowieści, a zaczynam od tej najstarszej, bo sięgającej czasów moich studiów. Kiedyś to studenci uczyli się wspólnie, najczęściej w parach męsko-żeńskich.

Porządny student miał zawsze wspaniałą studentkę za przyjaciółkę. Taka mnie też los obdarzył. Nie ukrywam, że była dziewczyna pociągająca, to znaczy wzbudzająca inne uczucia niż te potoczne i towarzyskie. Spotkałem się z nią w jej domu, najczęściej w okresie przygotowań do egzaminu. Pewnego dnia rozmawiałem z nią na temat genetyki, bo przygotowywaliśmy się do specjalnego egzaminu genetyki, chodziło przy okazji tu o DNA i RNA, czyli o takie różne spirale. Książek mieliśmy kilka, a jedna z nich była pod tytułem „Spirala”.

Dyskusja była na początku głośna, ale w pewnej chwili zakończyła się milczeniem. Fakt ten wzbudził podejrzenie u matki tej dziewczyny. Po jakimś czasie pojawiła się zdenerwowana w pokoju i zobaczywszy na stole książkę pod tytułem "Spirala" zaczęła wrzeszczeć!

- Co wy sobie tu za świństwa opowiadacie o jakiś spiralach! Wstydu nie macie, a czego się tu wam zachciewa!– wziąwszy do ręki niewinną książkę o spirali DNA, uderzyła ją w twarz mojej koleżanki.

Zapanowała cisza, konsternacja i gniew. Po chwili zrozumiałem przyczynę jej zachowania. Kobieta pomyliła spiralę DNA ze spiralą jako stosowanym środkiem antykoncepcyjnym. Reakcja matki mojej koleżanki nie była przypadkowa, ona chyba miała coś na sumieniu, albo może jakąś historię miłosną z młodości ze spiralą, tą inna niż DNA?

 

...

Postscriptum

Za kilka dni inne książkowo-paranoicznie przypadki!

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak tydzień temu
    W podstawówce nauczycielka biologii, Krukowska, też waliła książkami przez łeb.
    A książki były grube, i w twardych oprawach, także trochę bolało.
    Był przypadek, że kolega zasłabł.
    Nie dostałam książką, ale byłam regularnie wyganiana do łazienki, by przylizać nastroszone, na punka, kłaczki.

    Dorosła dziewczyna dostała po głowie za niewinność.
    Ale być może ta niewinność wcale nie była taka niewinna...xD
    Czujne matki są The Best.
  • Enchanteuse tydzień temu
    .
    Przyjde tu później i się bardziej rozwinę. Na razie zdawkowo : fajne.
  • Enchanteuse tydzień temu
    Ok, to jestem.

    "O tym opowie więcej każdy psychiatra, a mi chodzi o kilka przypadków z życia, kiedy to ludzie z pozoru poważni wpadali w lekki, ale złośliwy dla innych obłęd."

    Czy obłęd może być dla kogoś złośliwy? Nie powiedziałabym. Raczej "szkodliwy". Zastanów się nad tym.

    "Taka mnie też los obdarzył. "

    Dziwaczna konstrukcja zdania. I brakuje ogonka w "ą".
    Nie lepiej:
    "Taką też los mnie obdarzył"?

    Sugestia.

    "- Co wy sobie tu za świństwa opowiadacie o jakiś spiralach! Wstydu nie macie, a czego się tu wam zachciewa!– wziąwszy do ręki niewinną książkę o spirali DNA, uderzyła ją w twarz mojej koleżanki."

    Albo myślnik, albo pauza dialogowa. Nauczyłam się tego niedawno, i przyznaję szczerze - warto, bo bardzo schludnie wygląda. Nigdy natomiast dywiz. To oczywiście w kontekście dialogów.

    "uderzyła ją w twarz mojej koleżanki"

    To brzmi niezgrabnie.

    Chyba lepiej byłoby:

    " uderzyła nią w twarz mojej koleżanki"

    Tak, to była po prostu kwestia złego użycia zaimka.

    "Kobieta pomyliła spiralę DNA ze spiralą jako stosowanym środkiem antykoncepcyjnym. "

    "... stosowaną jako środek antykoncepcyjny"

    Tak powinno być.

    "Reakcja matki mojej koleżanki nie była przypadkowa, ona chyba miała coś na sumieniu, albo może jakąś historię miłosną z młodości ze spiralą, tą inna niż DNA?"

    Bez przecinka przed "albo".


    Ok. Treściowo fajne, choć stylistycznie ciut kuleje. Zabawna anegdotka, wydaje się dość prawdopodobna, by wydarzyć się w rzeczywistości.
    Na dziś mocne 4.
  • Enchanteuse 6 dni temu
    Odpowiem ci tu, skoro już przyjąłeś taką konwencję. Nie ma za co, Matt, cała przyjemność po mojej stronie :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania