Pastwiska

Srogo by rzec mógł on

Stawiani w betonowych źdźbłach

W poszewce lista gruba

 

Dotykiem łaską trafia

Otulone cztery litery tłumem

Grającymi dzwonkami szarość zbyta

 

Pierwszą falą kolor zmienia

Zapach ciągnięty drugą

Ostatkiem rzucona maska człowieka

 

Czerwień zlana z dachówką

Iskry czasem władają

Kraść chwilę jego życzeniem

Świat świętych pastwisk dolą

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Margerita 4 miesiące temu
    pięć ładny wiersz
  • sensol 4 miesiące temu
    nie chwyta za serce

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania