Piąta Tajemnica (rozdział 11)

Watykan, Klasztor emerytowanego papieża, jakiś czas przed wyprawą Natana (do ustalenia)

 

Znajdujący się we wnętrzu odrzutowej Cessny Przeor odpiął pas bezpieczeństwa i opuścił samolot. Bezpośrednio z lotniska podstawiona limuzyna zabrała go do posiadłości klasztornych papieża Emeritusa. Klauzura była o tej porze zazwyczaj zamknięta, jednak papa postanowił zrobić dla Przeora wyjątek. Miejsce oświetlała jedna żarówka, oraz rozstawione po bokach świeczki. Rzucały teraz blade promienie na niemłodą już aparycję niemieckiego papieża. Wkrótce w drzwiach rozległo się pukanie.

- Wejdź. Nie sądziłem, że zjawisz się tak szybko – rzucił papa na powitanie.

- Niechaj będzie pochwalony. Mam nadzieję, że Ojciec nie ma mi tego za złe? – Przeor zbliżył się do Emeryta i uklęknął.

- Nie synu. Ciekawi mnie jednak jak zdążyłeś się wywiedzieć w sytuacji. W zasadzie wyprzedziłeś mój ruch.

- Dawno temu zastawiłem kilka pułapek, w razie gdyby Nasz Krąg wykonał nieprzewidziane posunięcia.

- Zbudowałeś sprawny mechanizm. Jestem kontent że zachowałeś czujność.

- Nie chciałem Cię zawieść Ojcze – odparł potulnie Przeor.

- Wiem - odpowiedział emeritus, po czym przeszedł do meritum - Dobrze wiesz że utworzyłem Zakon jako przeciwwagę dla Naszego Kręgu. Czy sytuacja nie wymknęła ci się przypadkiem z pod kontroli?

- Och, potrafię ich trzymać w ryzach, ale niestety nie da się takiego potencjału skrywać w nieskończoność. Dlatego z czasem zaczęliśmy budzić spore kontrowersje. Niektórzy bracia okryli się też zasłużoną sławą…

- Dobrze! Dość już polityki. Wierzę że taka dezinformacja nam pomaga. Mam tylko nadzieję że pośród tego wszystkiego nie utraciłeś z oczu naszego głównego celu.

- Jakże mógłbym o nim zapomnieć!

- Cieszę się że rozumiesz. Nadszedł czas aby załatać nierównowagę jaka wytworzyła się po ostatniej intronizacji. Czas zdobyć Czarną Koronę raz na zawsze. Powierzając tobie przewodnictwo nad Zakonem wierzyłem głęboko, że wybrałem właściwego człowieka. Minęło trzydzieści lat…

- Nie zawiodę Cię już więcej Ojcze! A jeśli to jednak przypadek?

- Nie miej złudzeń synu. Podróż Natana Saskiego do Indii jest częścią pewnego szerszego planu Naszego Kręgu, którego założeń możemy jeszcze nie do końca dostrzegać. Przypapadkowość nigdy nie wkradała się w pole mocy Czarnej Korony. Tym razem jednak za wszelką cenę nie możemy pozwolić, aby sytuacja z przed trzydziestu lat się powtórzyła!

- A co z Relikwiarzem z Norbugang? – zapytał Przeor niepewnie.

- Musimy uaktywnić wszelkie środki jakimi dysponujemy. Wyślij po niego twojego najlepszego człowieka. Mam przeczucie że Nasz Krąg nie będzie dalej w stanie utrzymać relikwiarza w ukryciu. Kiedy nastąpi przejęcie Korony, a co do tego nie mam wątpliwości, upomni się ona o swoje. Obym nie miał racji – odpowiedział papa emeritus z charakterystyczną flegmą w głosie, po czym machnął dłonią w geście pożegnania. Przeorowi nie trzeba było dwa razy powtarzać.Audiencja została zakończona.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • drohobysz ponad tydzień temu
    mam to dalej wrzucać?
  • Adam T ponad tydzień temu
    To, że nie ma komantarzy, nie znaczy, że nikt nie czyta. Ja tu jeszcze nie dotarłem, ale niebawem dotrę ;)
  • pasja ponad tydzień temu
    Wszystko jeszcze przed wyprawą Natana, ale mocno podyktowane ostrożnością.
    Czarna Korona to najważniejszy cel.

    Nadszedł czas aby załatać nierównowagę jaka wytworzyła się po ostatniej intronizacji. - właśnie jest ten moment.
    Fajnie zaciekawiasz czytelnika, łącząc przeszłość z teraźniejszością.
    Pozdrawiam:) 5

    z przed - sprzed

    powtarzać.Audiencja - spacja
  • drohobysz tydzień temu
    kupię sobie młotek, po czym wbije sobie 'sprzed' do głowy
  • drohobysz tydzień temu
    drohobysz :)
  • Adam T tydzień temu
    W zasadzie wiele w akcji nie drgnęło, pojawił sie za to nowy priorytet.

    Tech-aid:
    Ogarnij przecinki przed "że".

    "- Nie chciałem Cię zawieść Ojcze..." - Cię duża to nadmiar kurtyazji ;) Gdybyś pisał list albo wielce miłosny wiersz, to mógłbyś to Cię dużą pisać, ale tu myślę, źe samo Ojcze wystarczy.

    Pozdrawiam ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania