.

.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    Na boga, nie wiem jak to komentować! :)
    mam jakieś ulotne strzępki myśli, ale to mi się rozwiewa z wiatrem Twojej narracji, nic nie mogę złożyć do kupy. To nawet nie są obsikane przez kota puzzle, to są porwane na drobne kawałki kartki z pamiętnika i złóż to biedaku do kupy!
    Mało, że porwane w dzikiej namiętności, w jakimś amoku, to jeszcze poplamione łżami, może i innymi płynami fizjologicznymi, albo może raczej filozoficznymi? Te puzzle nie chcą się złożyć w jakiś, poprawny obraz. Każdy z tych strzępków coś mówi, bardzo konkretnie, ale całość jawi się chaotyczna, poetyczna, histeryczna, piękna...
    To chyba tyle, co tak z rana, przy kawie, a po kupie zdołałem z siebie wykrzesać
    ps
    Zważ, że użyłem bettinego wielokropka, to miało dodać powagi mojemu bełkotowi :)
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Kawałki owych puzzli traktuje z chwiejnym szacunkiem, więc nie daje kotu się do nich zbliżać :D.
    Trochem zaniepokojona, że się tak "nie składa", mam w głowie obraz: owszem dziwny i niepokojący, ale przemyślany całkiem.
    Mój "bełkot" jest od początku w Deformacjach tym trudniejszy, że kalejdoskopowy i za nic mający linearność, zasadę arystotelesowską i wiele prawideł.
    W każdym razie: rzadko to mówię, lecz apropos tego tekstu mam szkielet, plan.

    "Te puzzle nie chcą się złożyć w jakiś, poprawny obraz. Każdy z tych strzępków coś mówi, bardzo konkretnie, ale całość jawi się chaotyczna, poetyczna, histeryczna, piękna..." - ahh, odbieram to jako naprawdę śliczny komplement.
    Cieszę się i rumienię.

    Tym bardziej, że kilka dni temu zaczęłam przepisywać tę część i zerwało mi internet wraz ze wszystkim, musiałam zrobić krok w tył.
  • cololide 2 miesiące temu
    Początek - jakby ktoś wrzucił granat w torbę pełną myśli. Później lepiej.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Big bang theory xd.
    Ale początek był pięć części temu.

    Lubię ładunki wybuchowe ;). Merci za wizytę.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Naprawę świetne. Podoba mi się ten chaos, a zarazem melancholia połączona z psychicznym bólem. Świetny opis stanów wewnętrznych. 5.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Merci. Jeśli naprawdę jesteś psychologiem i mowisz, że świetny opis stanów wewnętrznych, to się cieszę : ).
    Np psychiatrom zawsze podobały się moje opisy stanów wewnętrznych, choć głównie były kompletnie zmyslone, to przejawiali zainteresowanie xddd.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 Takie osoby jak ty, bardzo dobrze manipulują innymi. To, że dawali się nabierać to cóż... Życie :P Nie każdy człowiek jest wstanie to zrozumieć :P
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nerd, nie najgorzej. Ale znam też takie, co lepiej. I takie, co gorzej tworczo-estetycznie, ale skuteczniej, choć topornie jak jasna cholera i ja bym na to nie poszła.
    Btw: "takie osoby jak ty" ?
    Tzn :p?
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 takie co w życiu trochę przeszły. Dobrze wiesz jak myślą ludzie i potrafisz to wykorzystać jak chcesz :P I to nawet nie źle. Uwierz mi nie jesteś wcale taka kiepska w te klocki.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Ps; Byłabyś niezłą psychoterapeutką :P
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nieczęsto chce mi się to wykorzystywać, bo ludzie średnio mnie interesują. Interesują mnie nieliczne jednostki. Jeśli już coś czynię na tym polu, to jest to intencja często drobna, abstrakcyjna. Przy tej konstrukcji psychicznej brak mi konsekwencji w działaniu i za bardzo kieruje mną impuls.
    Frapują mnie mocni już tylko ci ludzie, o których nie wiem: co myślą, co zrobią, na jaki efekt jest opracowane to, co robią, czy kłamią, co czują, czy czują.
    Większość ludzi bowiem jest koszmarnie przewidywalna i nudna, toteż po chwili są już jak pusta paczka po papierosach w moim odbiorze.
    "wiesz jak myślą ludzie i potrafisz to wykorzystać jak chcesz :P " - taki juz krzyż pański przy tym typie osobowości..

    Nie mogłabym być psychoterapeutką przez własne uchybienia psychiczne ;)).
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 ja jestem psychoterapeutą, a sama przyznasz, że pojeb za mnie niezły. Paradoksalnie, tacy ludzie to najlepsi psychoterapeuci. I masz rację, ludzie są przewidywalni... przynajmniej większość. To dla czego tego nie wykorzystać i jeszcze na tym zarobić?
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    "a sama przyznasz, że pojeb za mnie niezły" - w mym odbiorze? Nie za bardzo.
    "To dla czego tego nie wykorzystać i jeszcze na tym zarobić?" - gdyż psychoterapia między innymi uczy ludzi, którzy wypadają, ponownego wchodzenia w pewne zasady, ramki, schematy.
    W bardzo okrojony sposób usiłuje dopasować ich do możliwości "prawidlowego" funkcjonowania w społeczeństwie, usiłuje jakoś wyprowadzić na prostą "zaburzone" drogi życia.

    A ja takie rzeczy pierdolę ;).

    Poza tym nikt, by nie dopuścił chorej psychicznie do naprawiania innych xddd.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nie wiem cóż robi ten przecinek w ostatnim zdaniu :(.
  • Nerd 2 miesiące temu
    gdyż psychoterapia między innymi uczy ludzi, którzy wypadają, ponownego wchodzenia w pewne zasady, ramki, schematy

    Dlatego każdy psychoterapeuta musi przejść własną psychoterapię i jest pod stałą kontrolą innego psychoterapeuty, dało by się zrobić, o ile w twoim wypadku mówimy o zaburzeniu psychicznym, a nie chorobie.
  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    Węszę tu spisek ;p
  • Nerd 2 miesiące temu
    Nuncjusz hahaha
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    To anegdota: Jak miałam siedemnastke, to uroiło mi się sprawdzic, czy uda mi się wjebać na banie specjalistom w psychiatryku, że mam schizofrenię. Było mi to na rękę, bo mama kazała mi wracać do szkoły. Gdzieś tam koniec końców mnie zawiozła do psychiatryka i powiedziała jasno, że chodzi o to, że ja se twierdzę, że do szkoły nie wrócę i po swojej osiemnastce wyjadę zagranice.
    I ja próbowałam najpierw z tymi ludźmi tam rozmawiać, ale udało im się mnie wkurwic, więc przez następny miesiąc wykorzystywałam swą dosc szeroką w dziedzinie tej choroby wiedzę, opowiadając im o rzekomych urojeniach słuchowych i wzrokowych, i szmuglujac im na łeb, że jestem absolutnie pewna, że wśród pacjentów jest ktoś, kto mnie śledzi i donosi Tamtym.
    No i oni zgodnie z moim życzeniem zdiagnozowali mi schizofrenię paranoidalną, nawet pomimo ciągłych protestów mej rodzicielki, że gówno a nie schizofrenia, że się naczytałam o tym w jasną cholerę, a teraz z wyrachowania robię z nich idiotów, tylko ona nie wie po co.
    Ja też nie wiem, tak se. W końcu mnie znudziło, powiedziałam im, ze mi kurewsko pomogli i wrócę do szkoły no i mnie wypuścili, to se wyjechałam. Ale mam taki papir. Mam też dwa inne papiry mówiące zupełnie co innego, jeden kolejny papir mówiący moim zdaniem coś na kształt prawdy, jeśliby etykietowac. Ale niczyja zasługa - po prostu tamtym razem miałam zachciankę pogadać prawdę.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 ja na ich miejscu spytałbym się o urojenia dotykowe jeszcze. Z pewnością pewna siebie byś przyznała mi rację. Wtedy rezonans magnetyczny mózgu i wyszłoby, że nic ci nie jest :P Urojenia dotykowe są bowiem w 99% przypadków spowodowane uszkodzeniem mózgu. To da się naprawić, tylko poprosić o ponowną diagnozę. Wbrew pozorom psychiatrzy to kiepscy wykrywacze kłamstw. Oni znają się na zaburzeniach mózgu, ale jeśli chodzi o całą resztę, to...

    Wystarczy, że odwiedzisz jakiegoś bardziej rozgarniętego psychoterapeutę. Moja psychoterapeutka miała kiedyś pacjenta, któremu psychiatrzy wpierniczyli psychopatię, bez rezonansu magnetycznego. Niezłe jaja z tego były, bo gość miał od tej pory prostą wymówkę do zdradzania żony. Da się to załatwić, po przez odpowiednie badania. Tylko mały pikuś. Koszt 250 zł. Ale do zrobienia, o ile mówisz prawdę.

    A dlaczego to zrobiłaś? Zadziałałaś na zasadzie na złość babci odmrożę sobie uszy i stąd efekt. Ale to nic poważnego.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Dlaczego? Byłam ciekawa, czy będę potrafiła to zrobic.
    Mój dalekosiężny plan obejmował też staranie się o rentę.
    Ten plan upadł.
    Hm, nie wiem co ja malutka zrobiłabym z urojeniami dotykowymi. Byłam ostrożna i poruszałam się w swoich wywodach na przestrzeniach bardzo mglistych i niezidentyfikowanych, niedoprecyzowanych. Dlugo potrafiłam im opisywać jakieś mgliste i niejasne pseudourojenia i i natychmiast łączyc to w supełki z innymi opowiescismi i rzutowaniem na mój ówczesny niby stan oraz zasugerowaniem im dajmy na to trzech potencjalnych przyczyn pogorszenia, przy czym to mogła być żadna z nich. I wszyscy mieliśmy zabawę. Schizofrenia daje duże pole do popisu. Nie jest ujęta w niezwykle wąską definicje, przeciwnie.

    Dobra, a teraz tak: jak jednej pani psychiatrze kiedyś rzeklam obficie prawdę i ona mi stwierdziła na takiej podstawie pewne zaburzenie osobowości, a ja się z nią w zasadzie zgadzam w całej rozciągłości co do tej diagnozy, to czy to też jest bezzasadne bez jakichś rezonansów?
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 nie. Zaburzenie jest wynikiem socjalizacji, czyli błędnych mechanizmów, które się da wyprostować, jeżeli pacjent tego chce. O chorobie mówimy gdy dochodzi do uszkodzeń mózgu, w przypadku schizofrenii jest to dysfunkcja układu dopaminoenergetycznego. Najprościej mówiąc ktoś cię nauczył czegoś czego nie powinien, a ty to teraz powielasz. Zwykła terapia behawioralno - poznawcza powinna pomóc, ale to ty musisz tego chcieć. Nic na siłę.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Ps; tylko w przypadku chorób jest potrzebny rezonans lub inna metoda badawcza, w przypadku zaburzeń prowadzi się terapie. Ci psychiatrzy to tłumoki :P Sorki, ale taka prawda.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nerd, dzięki za odpowiedź. "błędnych mechanizmow" - tu już znowu wkraczamy na pole minowe interpretacji. Co czyni dane mechanizmy błędnymi?
    Zdanie większości na ich temat?

    Z psychologią i psychiatrią jest ten problem, iż one nigdy nie pozwolą sobie wyjść poza to, co uważają za zdrowe.
    W kaftanie tego, co się powinno czy należy zawsze było mi dość niewygodnie.

    Dochodzę już do takich obcych mi wniosków, że przestrzegac pewnych prawideł się owszem - opłaca. Ale to średnio potrafi mnie skusić. To po prostu myśl.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Przestrzeganie*
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 antyspołeczność boli :)
  • Nerd 2 miesiące temu
    Ps; zdrowe jest wszystko to co rozwija ciebie, nie szkodzi tobie i innym. Nawet mówienie do siebie czy dziwaczne upodobania są zdrowe, o ile nie przekracza się w ten sposób granic społecznych.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nerd, lubię przekraczać granice ;).

    Nie jestem tez na wskroś antyspołeczna, nie wiem; skąd ten wniosek.
    Używam społeczeństwa, gdy moze mi akurat być użytecznym rozproszeniem ; ).

    Potrafię być osobą skrajnie introwertyczną. I bardzo ekstrawertyczną, gdy jestem w takim a nie innym nastroju.

    To zależy. Poza tym ruchy wśród ludzi nie przychodzą mi z trudem. Przychodzą mi lekko i łatwo, krótkotrwałe umiem zrobić określone wrażenie nawet na danej, załóżmy; grupie ludzi.

    Tylko to mnie po prostu nie za szczególnie już jara.

    No ale nie jest tak, że jestem jakaś nie potrafiącą istnieć w grupie. Raczej czasem nie chcąca, momenty socjopatyczne w moim życiu nie sprawiają mi bolu, sprawiają mi ulgę.
    Zawsze mogę sobie wziąć jakiegoś człowieka i z nim pogadać, jak mi się akurat odwidzi moment socjopatyczny xd.

    Człowiek leży w okolicznościach, jest istotną bardzo płynną. Więc: nie powiedziałabym o sobie "aspołeczna".
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    "o ile nie przekracza się w ten sposób granic społecznych." - to jest właśnie ograniczenie, które narzuca Ci psychologia. Może podpiera je Twoja etyka, bądź Twój system wartości.

    Ale na pewno nie jest to ograniczenie, które ja na siebie nałożę :))).
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 i właśnie w tym cały problem :) Ty widzisz w ludziach narzędzia do celu, a nie ludzi. Tu nie chodzi o fasadę, ale o to co jest głębiej. U ciebie tego brakuje... Wiem, że nie wzięło się to znikąd, pewnie dla tego mam do ciebie taką cierpliwość :P A brak umiejętności prowadzenia stałych relacji z ludźmi to jest objaw socjopatii, lub psychopatii. Zależy gdzie leży problem, w mózgu, czy socjalizacji. Trwałe relacje z innym człowiekiem wymaga empatii. Nikogo na dłuższy czas się nie da oszukać. Prędzej czy później ktoś dostrzega w tobie brak uczuć wyższych, a więc umiejętności zaspokojenia jego potrzeb emocjonalnych i się wszystko sypie. Czyż nie?
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Nie we wszystkich ludziach widzę narzedzia do celu, bo parę osób ma na mnie "Ken kartę" : D.
    Do tego mam lekkie tendencje masochistyczne, więc w sumie sprawa nie jest tak czarno-biala, bo gdzieś tam najbardziej mnie kręci jak kogoś żadnym chujem do własnego celu użyć się nie da. To wyzwanie, możliwość nauczenia się czegoś, respect i dopiero podłoże do jakiejkolwiek "relacji".
    Ode mnie nie można być słabszym, bo się znudze albo narobie jakiegoś dziwnego gówna, skoro to na moich barkach będzie tkwiło kierowanie - wówczas się zapewne wypierdolimy o drzewo.

    Nie mam w sobie empatii, ale mam np w baaardzo nielicznych wypadkach jakis porąbany jej substytut. Chociaż może (?) się to wiązać z zaciekawieniem maschoizmem, może to jest tylko empatii profanacja (?). Ja nie wiem.

    "Prędzej czy później ktoś dostrzega w tobie brak uczuć wyższych, a więc umiejętności zaspokojenia jego potrzeb emocjonalnych i się wszystko sypie. Czyż nie?" - to nie jest tak, że ja NIC nie czuje. Zazwyczaj nic nie czuję, ale to mnie podbudza do wykonywania takich kroków, by coś czuć, nawet jeśli bywają deko radykalne. I obejmowania tych, którzy potrafią sprawić, że coś tam czuję - zainteresowaniem.

    "I się wszystko sypie" - to zawsze. Twoje potencjalne małżeństwo też się może po trzydziestu latach rozsypać, nawet jeśli będziesz w chuj empatyczny i koalowaty.

    Poza tym na świecie są różni ludzie. No tacy, którzy dość bliźniaczo twierdza, że są niezdolni do uczuć wyższych i nie brzydzą się manipulacją, przeciwnie. Np Sasha z "Deformacji" ma w sumie trochę pierwowzór w moim koledze, którego moja natura (dość prawdziwie ukazana) nie odstreczała.

    Na świecie jest wielu ludzi.
    Myślących na wiele sposobów.

    Nie neguję, jestem w stanie nawet się zgodzić ze swoim zaburzeniem osobowości dyssocjalnej, jeśli tej pani czy komukolwiek zależy. Mi lotto. Twierdzę nawet, że jeśli tak zaetykietowac to jest to zaburzenie w pewnym sensie nabyte. Mój sposób myslenia zmienił się bardzo na przestrzeni kilku ostatnich lat.
    Twierdzę, że mój obecny jest w zgodzie ze mną.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Po pierwsze, żadne zaburzenie nie jest krystaliczne. Z reguły jest to zespół objawów, które tak naprawdę trudno zaszufladkować. Te szufladki są dla urzędników, którzy muszą mieć papierek, by dać ci pieniądze za leczenie jakiegoś przypadku. Jak już tu pisałem, jestem psychopatologiem, zajmuje się zawodowo osobami z spektrum zero empatii, a stany dysocjalne to tylko jeden z ich elementów :) Ale to widać w twoim wypadku. Naprawdę.

    Dobra skończmy to. Ja i tak cię nie namówię na terapię, bo nie lubisz jak ktoś nad tobą dominuje i natychmiast to odrzucisz. Taki urok tego typu zaburzeń :) Mogę życzyć ci tylko powodzenia :)
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Właśnie przeciwnie. Ja bardzo lubię jak ktoś POTRAFI nade mną dominować xddddd.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 bo pozwala ci to na przyjęcie roli ofiary i odpłacić mu pięknym za nadobne :P
  • Nerd 2 miesiące temu
    Tylko dlatego :D
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Pozwolę sobie całkowicie się w tym wypadku nie zgodzić. Ja lubie, gdy ktoś jest ode mnie ewidentnie silniejszy i umie to okazać. Jestem trochę wyczerpana pociąganiem za sznurki, polswiadomie i naturalnie często, ale jednak. Ludzie ogarnięci widmem emocji, którą wydaje im się, że czują - tracą, zwłaszcza w fazie początkowej, takie rzeczy jak logika i rozsadek. A ja czuję do kogoś emocje raz na ruski rok, ale wtedy to już jest istny rozpierdol xddd.
    W innych wypadkach nie tracę logiki i rozsądku, ani swojej natury. Więc siłą rzeczy.....

    Ja to trochę na zasadzie, że "wolność to niewola" - bardzo lubię okazywać się słabsza. Nie po to, żeby potem okazać się silniejsza, jak insynuujesz. Żeby moc być slabsza.

    Ale niezbędny jest ten czynnik prawdziwości takiej konwencji. A nie, że wynika to z umówienia się. Wówczas jest to z plastiku. Nie chcesz mi może wierzyc, bo już se wyrysowałes jakiś tam psychologiczny portret niby mnie swoim terapeutycznym mazakiem, ale ja lubię okazywać się słabsza, naprawdę. Chociaż takie przypadki mogę Ci policzyć na palcach jednej ręki, to są najcenniejsze.
    Nienudne. Itd.

    Ja lubię się bać, nie wiedzieć. Interesuje mnie to, czego nie rozumiem. Interesuje mnie u innych siła, której nie mam. Interesuje mnie konsekwencja, której mi brak.
    I umiem uznać czyjąs wyższość nad swoją. Jeśli została mi udowodniona :).

    Więc wg mnie nie masz racji w tym wypadku, stary.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 ok. To dlaczego tej słabości nie okazujesz? Bycie słabszym jest o wiele prostsze, wystarczy przyznać się do tego, że potrzebuję czyjejś pomocy. Tu jest twój brak logiki. Z jednej strony chcesz być słaba, z drugiej chcesz wszystko kontrolować. Pokazywać swoją siłę. Ty nie grasz na emocjach innych, bo nic ci to nie daje. Lubisz to. To jest totalna ambiwalencja. Wystarczy powiedzieć; "Jestem słaba, bo nie potrafię przestrzegać zasad, bo one mnie w jakiś sposób ograniczają". Człowiek dorosły nie zawsz robi to co chce. Czasami robi to co musi. Uśmiecha się do wrednego szefa i wchodzi w ramy, bo tak musi, nawet jeżeli by mu z chęcią wpierdolił. Ty zaś obiła byś mu gębę. Nie okazała byś mu uległości. To jak to jest?
  • Nerd 2 miesiące temu
    Ps; wcale się nie obrażę jak teraz na mnie nawrzeszczysz :P Zrozumiem to więc spoko.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    I calą Twoją psychologię strzelił chuj.
    Ehhh. Ostatnio w sumie o tym z kimś rozmawiałam i to jest taki motyw, że ja nader często okazuje słabość. Prawdziwą, gdy ktoś na to zapracuje.
    Natomiast będąc slabym z założenia już chociazby usypia się czyjąś czujność. Wyciągasz jakieś wnioski jak plastikowe noże z torebki pełnej plastikowych noży, którą Ci dałam. Bo może sądzisz, że Ty tutaj arcy umiejętnie prowadzisz rozmowę, a ja się zachowuje symptomiczne, ale nie do końca, wiesz. ;)))

    Xddddd

    Nie, że "z jednej strony chce byś słaba, a z drugiej chce wszystko kontrolować" (choć to byłoby typowo kobiece i wcale nie jakieś w chuj jebniete, człowiek powstał na bazie paradoksu). Ale... Jakiś dziesiąty raz cierpliwie Ci powtarzam, że dogłębnie interesują mnie tylko te zjawiska, których nie jestem w stanie kontrolować. A Ty swoje.

    "Ty zaś obiła byś mu gębę. Nie okazała byś mu uległości. To jak to jest?" - to jest tak, że w tym momencie jesteś już deko zabawny. Ja bym mu totalnie okazała pseudouleglosc. Nie wiem na jakiej podstawie masz mnie za dzikuskę, która nie potrafi kontrolowac swych pięści, ale to trochę śmieszne, że coś Cię podprowadzilo pod taki wniosek.

    Ja potrafię być bardzo kulturalną osobą, jeśli tak mi się akurat zamarzy.

    Nigdy nikogo nie uderzyłam (poza sferą stricte erotyczną).

    Dobra. Na dziś skończyliśmy terapię xddd. "Koniec dyskusji", jak mawiasz.
  • Nerd 2 miesiące temu
    Niemampojecia96 wporzo Pa.
  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    Nerd nigdy nie zrozumiemy kobiet, Wieruszki zatem też nie. Widzimy tylko czubek góry lodowej, trzeba naprawdę sporo wysiłku, żeby zobaczyć to co jest głębiej. Nie wyobrażać sobie po swojemu, "po męsku" co tam jest, tylko weź i zanurkuj na ile cię stać, jak głęboko i podziwiaj to co pod powierzchnią Oceanu Lodowatego.
    Kobiety pragną takich odkrywców i eksploratorów ich psychiki i pragną poczucia bezpieczeństwa, ale nie od dupka tylko od prawdziwego mena, który im to zapewni. Wtedy jest ta uległość i poddanie się.
    Facet ma OBOWIAZEK udowodnić kobiecie, że jest skałą i opoką, na której może się wesprzeć, jojczącego mazgaja wyśmieją i pójdą dalej. Facet ma miec jaja, ale nie być chamem.
    Ja się do tego nie nadaję, taki Dawid tez nie bardzo - mało kto nadaje się do Wieruszki :)
  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    ps
    Nienacki dobrze rozumiał kobiety, poczytaj jego powieści, ale nie Pana samochodzika, tylko te dla dorosłych facetów
    np Raz w roku w Skirołwakach, Wysoki las, Mężczyzna czterdziestoletni
    Polecam :)
  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    *Skiroławkach, sorki za literówe
  • Nerd 2 miesiące temu
    Nuncjusz wszystkich da się zrozumieć, ale do tego trzeba wysiłku, na który nie każdego stać. To czy ten wysiłek będzie nam się opłacał, to już inna sprawa B)
  • Nuncjusz 2 miesiące temu
    Nerd no dlatego dałem to porównanie do nurkowania w Oceanie Lodowatym ;) jest możliwe, ale nie takie proste jakby komu mogło się zdawać
  • Canulas 2 miesiące temu
    Będzie krótko.
    Po pierwsze, wciąż żyje = nie umiem.
    Po drugie, co dziwne, bo żyje - i tak mnie jebło.
    Po kolejne - oczywiście wrócę, ale dopiwero jak będę obudowany w inną konstrukcję mentalną. Jak się już trochę utopię.
    Po następne:

    " Mam zamiar znaleźć ładny taras z widokiem na Koniec Świata.
    Otworzyć z Tobą najtańszego ruskiego szampana.
    Kieliszek o kieliszek.
    Nos o nos.
    - Wiesz, że tarcie nosem o nos to pocałunek Eskimosów?
    - Ale wszystkie Eskimosy są martwe.
    Za wszystkie martwe Eskimosy." - no ten kawałek, mimo chwilowej absercji w uczuciowości i tak się przegryzł, bo jest masakrycznie wybitny. Przypomina mi się (nie wiem czemu) cudny moment z "Podziemnego Kręgu" jak stali i patrzyli na padające bloki, choć wiem, że zamysł zgoła inny.
    Tyle.
    W tym momencie tylko.
  • Niemampojecia96 2 miesiące temu
    Albo i aż.
    Też w zasadzie nie umiem, a zradykalizowałam zasady umierania, żeby się już nigdy więcej nie budzic, jeśli.
    Są trochę straszne, za to pewne.

    ''Przypomina mi się (nie wiem czemu) cudny moment z "Podziemnego Kręgu" jak stali i patrzyli na padające bloki, choć wiem, że zamysł zgoła inny." - jest w tym pewna wspólność mimo różnic. Zresztą to diamentowe skojarzenie. Dziękuję.
    W tym momencie tylko.
  • Ritha miesiąc temu
    Będę powoli nadrabiać zalgłości :) Ja już Ci mówiłam, że Deformacje działają jak emocjonalny pryzmat. Mogą być zarówno optymistyczne, jak i depresyjne, w zależności od tego w jakim nastroju siadam do czytania. Są bardzo głębokie, warstwowe, artystyczne. Czytając człowiek ma wrażenie, że żadnego ze zdań nie powinien pominąć. Że każde jest ważne, istotne, znaczące. Że tu nie ma czegoś niepotrzebnego. Jak domino myśli - każda jest ważna. Niemniej jednak coś muszę wyróżnić, bo szalenie lubię to robić.

    "Nie wolno mi zapomnieć.
    Wiem, że jeśli zapomnę porwie mnie nieistotny wiatr mód na futrzane breloczki, jeśli zapomnę znów będę składać samoloty z katalogów Ikea w KFC. Ale one nigdzie nie dolecą, jeśli przestanę pamiętać." - ta samodyscyplina "Nie wolno mi zapomnieć." plus konsekwencje, jakby nie chcąc zatracić swojej natury, ach, kurde, stop, mam 5 interpretacji, zapewne każda daleka od oryginału, akcentuję jednak, że fajne.

    "i to, że w kadrze pojęć bylibyśmy biedni" <3

    "Płuca wypełniają mi się wszystkimi niewypowiedzianymi, skreślić - nieodnalezionymi na czas sylabami, teraz rupiecie zdań na wysypiskach umysłu, ale jest już za zimno. Mocniej otulam się sobolowym płaszczem, rano znowu jak zepsute zabawki spojrzymy na siebie jakby to był konkurs na większą pogardę." - nie mam pytań, jest idealne

    I "stopniowane przymiotników", lubię kiedy tak przedstawiasz komunikację, od techniczno - językowej strony, to już takie "Twoje".

    "Tak, to na rozpadającym się świecie Lilith trzymała mnie mocno za ramię, gdy zapominałam kim jestem. Szłyśmy tamtego dnia Znikąd Donikąd. To jest, kurwa, całkiem spory kawałek, zwłaszcza gdy pierwszy raz od lat niepewnie kołyszesz się na obcasach. W stulonych dłoniach niosłam opowieść, która się przepoczwarzała, potworniała z każdym krokiem, nabierała błagalnego, pornograficznego wejrzenia jej okrutnych oczu, aż oni - wszyscy trzej wymieniali się cechami i słowami." - dalej, kurde, musiałam skopiować, odjechany obrazek, smutny, obdarty ze skóry, zarazem nachodzi mnie myśl, że wszystko jest "mimochodem".

    "- Swoje pretensje do bycia artystą realizowałem malując uśmiechy Mony Lisy na chodnikach Europy. I raniąc ludzi. Co porabiałaś?
    - Myślałam o łabędziach szyjach i wyburzałam pustostany." - to jest ciekawe, podróże, przemielanie wspomnień, coś fajnego w tym

    Deformacje nie są łatwe do komentowania. Nadal twierdzę, że po pijaku było by łatwiej, tak myślę, a tylko dlatego, że wtedy otwierają się jakieś dodatkowe szufladki w mózgu. Rzadko piję, więc wycisnęłam ile potrafiłam. :)
  • Niemampojecia96 miesiąc temu
    O, jak przemiło, że jesteś.

    Twoje przemyślenia są bardzo cenne, zwłaszcza, jesli to całe przedsięwzięcie jest tak kameleonskie, że jak mówisz: dopasowuje się do nastroju czytającego i ma właściwości deko lustrzane.
    To dobrze.
    To dobrze, bo coś staje się czymś więcej niż miało być w zamiarze.
    Boże, jak często tak się dzieje.
    To tak jak z Leą i tym, że zmieniła się koncepcja na zabójcę poczas powstawania Tobie... - tak samo gdzieś i tu jest takie odczucie, że coś pisze się
    "Już samo"
    Że każdy pierwotny plan ewoluuje w rytm każdej pojedynczej składowej i wszystkich tych składowych, których istnienia nawet nie podejrzewa się.

    Po pijaku zawsze jest łatwiej. Ale tylko latwiej.

    Danke, że jesteś ❤.
  • KarolaKorman 3 tygodnie temu
    Diana wspomina czas spędzony z przyjaciółmi. Ten czas to czas beztroskiej zabawy i totalnego ,,mam w dupie wszystko'', ale to tylko pozór. Każda myśl, czyn miały swoje znaczenie. Wzajemnie się wspierały w gorszych chwilach. Wspomniany ,,Serbski film" miałam okazje obejrzeć. Czasem patrząc na takie filmy dowartościowujemy się, widzimy, że u nas jeszcze nie jest tak strasznie, że wojna potrafi z człowieka zrobić bestię i cieszymy się, że nas to ominęło, było gdzieś daleko, przeszło obok.
    I tak, w miejscach, kiedy nie możemy zapisać czegoś wartościowego, najlepsze myśli wpadają do głowy i ulatują bezpowrotnie :(
    Do kolejnej części. Pozdrawiam :)
  • Maurycy Lesniewski 3 tygodnie temu
    Przeczytałem jeszcze raz trzecia część , i teraz tę tutaj tak sobie na spokojnie i bez napinki. Pierwszym razem chciałem to szybko „przekartkować” żeby dobrać się do miodu, i lecieć dalej, ale nie, tu tak się nie da. Według mnie, tylko taka koncepcja mi się tu sprawdza, że podmiot jest ciagle pomiędzy dwoma światami, a raczej dokładnie mówiąc mało go, jej, jest w tym rzeczywistym świecie. Kiedy założyłem, że muszę próbować postrzegac ten tekst, jako widziany oczami osoby na haju(nie koniecznie muszą być to dragi) wszystko zaczęło mi pasować. Te wszystkie irracjonalne zachowania, brak jakiejś logicznej, przynajmniej z pozoru, kontynuacji akcji.
    Może się zbyt zapędziłem ze swoimi wnioskami, ale póki co, póki nie przebrnę dalszych części, a sobie tak na spokojnie zamierzam, to to jest moje oficjalne zdanie na temat tego tekstu.
    Za to wszystko co już cie inni chwalili, ja nie będę, bo nie chcę sie powtarzać. Ale powiem tak, że po przeczytaniu twojego tekstu, chciałem napisać coś swojego, o czym wcześniej już myślałem, lecz mój mózg został przytłoczony...
    Jakkolwiek i ktokolwiek odbierze Twój tekst, jedno jest pewne, po każdorazowym przeczytaniu do bani dociera cos jeszcze, potem jeszcze coś, a to chyba dobrze.
    Dobra nie smuce wiecej, sorry, że tak haotycznie, ale zwyczajnie nie mam czasu jakoś tego sensownie redagować.
    Jak już się na taką pisaninę rzuciłem, w komach to u mnie rzadkość, wniosek jest taki, musiało mnie coś kopnąć w łeb.
    Tzn podobało się. Pozdro
  • Niemampojecia96 2 tygodnie temu
    Podmiot jest szalony :).

    Bardzo dziękuję za rozległą opinię, miło mi. Mam nadzieję, że końcowo całość ułoży się w jakąś całość również czytelnikowi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania