Po listach

Kontynuacja "Listów pod piątkę"

 

Dzisiaj już jestem dorosłą kobietą. Założyłam rodzinę. Mam kochającego męża i gromadkę dzieci. I mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.

Jednak zanim do tego doszło doznałam wielu rozczarowań, bólu i miłosnych uniesień. Zyskałam także przyjaciół, którzy okazali się wielkim wsparciem w trudnych chwilach.

Ale po kolei.

 

Dostałam się na moją wymarzoną architekturę. Niestety w drugim końcu Warszawy. Całe szczęście miałam Adelkę. Zamieszkałyśmy razem w kawalerce. Wspaniale się dogadywałyśmy.

Byłyśmy na drugi roku. Zadowolone z życia studentki.

- Kiedy wraca Janek? - Adela wyrwała mnie z zamyślenia.

Janek. Mój narzeczony. Non stop przebywa w delegacjach. Przejął firmę po swoim ojcu. Kochałam go najmocniej na świecie, ale nie mogłam znieść tych ciągłych rozłąk.

- Ma wrócić za dwa tygodnie - powiedziałam ni to smutno ni wesoło.

Siedziałyśmy, a w zasadzie leżałyśmy na kanapie w salonie. Było późne popołudnie. Słońce zaczynało zachodzić.

- Spodziewasz się kogoś? - Zapytałam kiedy rozległ się dzwonek.

- Nie. Pójdę zobaczyć kto to - powiedziała i zaczęła się zbierać z kanapy. Po chwili wróciła. - Masz gościa. - Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. - Sebastian.

 

\PRZESZŁOŚĆ\

Podczas jednego ze słonecznych popołudni postanowiłam odwiedzić Jolę, moją koleżankę z gimnazjum. Zabrałam telefon i zostawiłam mamie wiadomość, że jadę do koleżanki. Gdy dojechałam do jej domu, zobaczyłam na podwórku nieznany mi samochód. Już miałam zawracać, gdy usłyszałam.

- Klara! Cześć - to była moja Jola bardzo ładnie opalona.

- Cześć.

- Super, że przyjechałaś mnie odwiedzić - powiedziała nie kryjąc radości.

- No, tak przyjechałam. Ale miałam właśnie się stąd zbierać, bo widzę, że masz gości.

- Nie, no co ty. Nigdzie nie idziesz - zarządziła. - A u mnie jest tylko ciocia z kuzynem. Poznam cię z nim, jest w naszym wieku.

- Nie chcę wam przeszkadzać.

- No coś ty, przecież nie będziesz nikomu przeszkadzać. Ja na to nie pozwolę.

- No dobra, skoro nalegasz to wejdę, ale tylko na chwilę.

- Super.

Weszłyśmy, więc na podwórko. W altanie koło domu siedziały dwie kobiety, jedną z nich była mama Joli, a druga za pewne była ciotką mojej koleżanki.

- Chodź, pójdziemy do mnie do pokoju.

- Ale na dworze jest tak miło - widząc jej karcące spojrzenie dodałam. - No dobra, jak chcesz.

- Zależy mi, żebyś zobaczyła mój pokój - powiedziała bardzo podekscytowana.

- Dlacze… - nie zdążyłam zapytać bo zobaczyłam jej spojrzenie typu „nie bądź za bardzo ciekawa”.

Weszłyśmy do domu. Przeszłyśmy przez przedpokój do jej pokoiku. Gdy otworzyła drzwi nie mogłam uwierzyć, że to ten sam pokój co miesiąc temu. Ściany były pomalowane na śmietankowy kolor. Miała bardzo wygodny tapczan z dopasowanym stolikiem nocnym. Firanki idealnie dopełniały wnętrze pomieszczenia. Nareszcie miała dwie olbrzymie półki na swoje ukochane książki, które miała zmyślnie poukładane. Wszystko idealnie do siebie pasowało.

- No nieźle. Zazdroszczę ci tych półek - powiedziałam.


- Dzięki. Wiedziałam, że półki ci się spodobają - powiedziała uśmiechając się do mnie.

Gadałyśmy sobie w najlepsze, gdy do pokoju Joli wszedł jakiś nieznany mi chłopak. Był wysoki i bardzo chudy. Wyglądał na osobę zarozumiałą.

- Cześć - powiedział. - Przedstawisz nas sobie? - Zapytał Joli.

- Yyy… Jasne. Klara to jest Sebastian, Sebastian - Klara.

Sebastian był kuzynem Joli.

- Miło mi - powiedziałam podając mu rękę.

- Mi również.

Nastało pełne skrępowania milczenie. Nie wiedziałam co powiedzieć.

- Może wam przeszkadzam? - Zapytał Sebastian i zaczął zbierać się do wyjścia.

- Nie co ty - powiedziałam i zaraz dodałam. - Prawda, Jola?

- Jasne.

Wspaniale spędziliśmy resztę popołudnia. Sebastian okazał się spoko chłopakiem. Nie wiem dlaczego pomyślałam, że jest zarozumiały. Szybko znaleźliśmy wspólny język. Nawet wymieniliśmy się numerami telefonów. Bardzo go polubiłam.

Następne częściPo listach - 1  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha miesiąc temu
    Adelka, Janek, Sebastian, Jolka, Klara, matka czy tam ciotka w minimalnej ilości fabuly, do tego z dwóch róznych okresów, pomotanej chronologicznie, plus dialogi (przegadane notabene) wyrwane z kontekstu. Jednym slowem - groch z kapustą, nie wciąga przez to, że (uwaga, to będzie najważniejsza część komentarza) jest napisane po łebkach. Nie można się wczuć, bo autor się nie wczuł (a przynajmniej tak to wygląda).
    Nie oceniam, bo musiałoby być, hm, 3.
    Napisz fragment, jeden, ale konkretny, bez misz-maszu.
    Pozdrawiam
  • Lida miesiąc temu
    Dziękuję bardzo za komentarz. Właśnie chodziło mi o uzyskanie misz-maszu. W dalszych losach bohaterki wszystko po kolei zacznie się wyjaśniać.
    Również pozdrawiam
  • Ritha miesiąc temu
    No ok. Ja jestem zwolenniczka pokazania konkretnych bohaterów, poznania ich, a jak mam w pierwszej części tuzin imion i nic konkretnie o nich to się odbijam od tekstu. Ale to tylko moja opinia.
  • Lida 3 tygodnie temu
    Ritha większość bohaterów pojawiła się w Listach pod piątkę
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Ok. Tom nie zorientowana.
    Adnotacja by się przydala, ze to kontynuacja czy coś.
  • Ritha 3 tygodnie temu
    niezorientowana*
  • Lida 3 tygodnie temu
    Na pewno dopiszę, że to kontynuacja.
  • kilkaslow96 3 tygodnie temu
    Ciekawie rozpoczynająca się historia. Dobry tekst, czekam na dalszy ciąg. Życzę powodzenia i weny!
  • Lida 3 tygodnie temu
    Serdecznie dziękuje i pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania