Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Pochopna decyzja cz.13 ost.

W sobotnie popołudnie dostałem sms-a od mojej lubej: „Mieliśmy bazę z gałęzi i drzew tuż nad jeziorem. Pamiętasz? Przyjedź tam o 18:00. Szukaj czerwonej wstążki. Kocham cię.” Uśmiechnąłem się szeroko, wyobrażając sobie, co może mnie czekać tego wieczoru.

Nie spóźniłem się ani minuty. To miejsce nie różniło się zbyt wiele od czasów, gdy byłem tutaj po raz ostatni, jakieś dwanaście lat temu. Do jednego z drzew przywiązana była czerwona wstążka i koperta. Zdziwiło mnie to trochę, ale po Idze wielu rzeczy się mogłem spodziewać. W kopercie było nasze zdjęcie z dzieciństwa i liścik: „To tutaj szesnaście lat temu się poznaliśmy. Dziękuję ci za każdy dzień, który mogłam z tobą spędzić i za każde wspomnienie, jakie mi dałeś... A teraz... Łąka, jezioro i zachód słońca... Mały motel na obrzeżach miasta... Mówi ci to coś? Na recepcji pytaj o czerwoną kopertę. Kocham cię.” Motel pod miastem... No tak... Tam spędziliśmy naszą pierwszą wspólną noc.

Kilka minut później byłem już na miejscu. Od pani recepcjonistki dostałem kopertę. W środku było zdjęcie, na którym się całujemy: „Dziękuję ci za tą najpiękniejszą noc. W dalszym ciągu uważam, że jesteś genialny w dziedzinie doprowadzania mnie do szczytu rozkoszy... Pamiętasz most, na którym powiedziałam ci, że będziemy rodzicami? Szukaj czerwonej wstążki. Kocham cię.”

Na poręczy przywiązana była wstążka i koperta, a w środku - zdjęcie Igi z ciążowym brzuszkiem: „Dziękuję ci, że mimo wszystko mnie nie zostawiłeś... Przyjedź teraz do mnie i idź na koniec działki. Kocham cię.” Tak też uczyniłem.

Już z daleka widziałem powiewającą na wietrze czerwoną wstążkę i kolejną kopertę ze zdjęciem całej naszej trójki i podpis: „Dziękuję ci za Emilkę. Pamiętasz, że obiecałeś na tym drzewie wybudować kiedyś dla niej domek? Na drzwiach wejściowych znajdziesz kolejną wskazówkę. Kocham cię.”

Szybko odnalazłem kolejne zdjęcie. Tym razem przedstawiało ono Igę ubraną w czerwony, seksowny szlafroczek. Był też liścik: „Dziękuję, że wciąż powtarzasz, że jestem piękna... Idź do kuchni. Kocham cię.”

W kuchni na lodówce znalazłem fotografię Igi w rozwiązanym szlafroku i następną karteczkę: „Zajrzyj do środka. Kocham cię.” W środku stało wino bezalkoholowe i zdjęcie ze zbliżeniem na jej dekolt i podpisem: „Dziękuję ci za abstynencję, w której mi towarzyszysz. Weź butelkę i idź do salonu. Kocham cię.”

Coraz bardziej podobały mi się te podchody. No i te zdjęcia... W salonie na ławie stały dwa kieliszki, zdjęcie biustu Igi w czerwonym, koronkowym staniczku i kolejna karteczka: „Dziękuję, że jesteś taki cierpliwy... Zaraz czeka cię nagroda... Obierz kierunek na sypialnię. Kocham cię.”

W trybie błyskawicy zjawiłem się w sypialni. Ku mojemu zaskoczeniu, mojej wybranki tam nie było. Za to na podłodze leżały płatki róż, a na komodzie i nakaslikach paliły się zapachowe świece. Odłożyłem kieliszki i wino na bok. Na łóżku leżała paczka gumek i ostanie zdjęcie: Iga w samej bieliźnie wypinająca tyłeczek do lustra: „Dziękuję, że zawsze dbasz o moje bezpieczeństwo... A teraz czas na nagrodę... Kocham cię.” Uśmiechnąłem się pod nosem.

Postarała się dziewczyna. W ciągu kilkudziesięciu minut przypomniała mi naszą wspólną drogę. Powiem szczerze, że ja bym chyba nie wpadł na taki pomysł.

Nagle za sobą usłyszałem romantyczną muzykę. Odwróciłem się. Iga opierała się o futrynę drzwi ubrana w szlafroczek, który był na zdjęciach i czarne szpilki.

- Stęskniłam się za tobą – powiedziała.

- Wow... Ja za tobą też – zmierzyłem ją wzrokiem. - Zaimponowałaś mi tymi podchodami.

- Mówiłam, że szykuję coś specjalnego – podeszła bliżej mnie.

- Wyglądasz, jak milion dolarów, moja Kocico.

Objąłem ją i namiętnie pocałowałem. Moje ręce instynktownie powędrowały pod jej szlafrok, a po chwili wzrok utkwił na dekolcie.

- Jeszcze nie – odsunęła się na krok. - Otworzysz? - podała mi butelkę wina.

- Ależ oczywiście. Gdzie właściwie jest Emilka? - zapytałem, nalewając wino do kieliszków.

- U mojej koleżanki... Mamy całą noc tylko siebie – szepnęła, biorąc łyk wina. - A teraz siadaj i patrz – popchnęła mnie delikatnie na łóżko.

Nie protestowałem. Czułem, że ta dziewczyna z każdą chwilą kręci mnie coraz bardziej. Podobało mi się napięcie, które we mnie budowała.

Iga zmieniła muzykę na bardziej seksowną. Zaczęła tańczyć i kołysać biodrami. Pomimo że na początku stała odwrócona do mnie tyłem, wszystkie jej ruchy odbijały się w lustrze. Powoli odsłaniała swoje ciało, ściągając szlafrok. Ruchy bioder, rąk, nóg sprawiały, że chciałem jak najszybciej móc jej dotknąć, ale z drugiej strony tak cudownie tańczyła... „Czysty seks”, pomyślałem. Siedziałem grzecznie i podziwiałem te jakże piękne widoki, lecz w myślach planowałem, co z nią dzisiaj zrobię. Szpilki, długie nogi, szczupły brzuszek i czerwona bielizna skrywająca jej kształty doprowadzały mnie do szaleństwa. Podeszła bliżej. Wyjęła z mojej dłoni kieliszek i wypiła jego zawartość. Usiadła okrakiem na moich kolanach. Już byłem gotowy. Pocałowała mnie tak namiętnie, jak nigdy wcześniej. Moje ręce błądziły po jej półnagim ciele.

- Co chcesz żebym ci zrobiła? - zmysłowo szepnęła mi do ucha, dotykając dłonią wewnętrznej strony mojego uda.

- Chciałbym sprawdzić, jak sprawne masz te usteczka, a potem zobaczyć, jak długo, moja kowbojko, utrzymasz się na napalonym ogierze – wyjaśniałem, całując jej szyję, ramiona i dekolt. - A później... - zastanowiłem się przez ułamek sekundy. - A później będę myślał na bieżąco – spojrzałem w podniecone oczy mojej ukochanej.

- Wedle życzenia – uśmiechnęła się, rozpinając mi koszulę.

Całowała mnie powoli, subtelnie, schodząc coraz niżej i niżej, i niżej... Jedną ręką rozpięła mi spodnie. Jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak napalony. Czując na ciele jej usta musiałem się mocno pilnować, żeby nie skończyć tej zabawy zbyt szybko. Rozpiąłem koronkowy staniczek i całując zgrabne nóżki mojej bogini, ściągnąłem te niesamowicie seksowne czerwone majteczki. Z ekscytacją patrzyłem na jej piersi kołyszące się w rytm ruchów. Nie wytrzymałem i w końcu sam przejąłem nad nią kontrolę. Chyba po prostu kręcił mnie widok Igi wijącej się pode mną z rozkoszy. Dawało mi to dziką satysfakcję.

Leżała na mojej klatce. Miała rozczochrane włosy, przyśpieszony oddech i rumiane policzki. Wyglądała tak uroczo... Najcudowniejsza dziewczyna, na jaką mogłem trafić... Czy to normalne, że stuprocentowy facet, za którego się uważałem, patrzy na dziewczynę, partnerkę, kobietę, matkę swojej malutkiej córeczki z pełną fascynacją i niekrytą miłością? Nigdy nie czułem czegoś takiego. Trzymając ją w ramionach, odnosiłem wrażenie, że trzymam cały swój świat.

- Jesteś wspaniałą kowbojką – uśmiechnąłem się, patrząc w jej oczka.

- No, w końcu mam pod sobą wspaniałego ogiera...

Spodobał mi się ten komplement. Nawet bardzo... Głaskałem ją po nogach.

- Wiesz co? Kiedyś słyszałem takie zdanie, że jakie szyny, taka stacja... I muszę powiedzieć, że w twoim przypadku to stwierdzenie sprawdza się całkowicie.

- Zawsze miałeś słabość do moich nóg.

- A dziwisz się? W końcu prowadzą do raju... - pocałowałem ją.

Zrozumiałem, że z tą dziewczyną nigdy nie będę się nudził. Utwierdziłem się też w przekonaniu, że to właśnie z nią chcę spędzić życie. I pomyśleć, iż jeszcze kilka miesięcy temu byłem wolnym ptakiem, nie mającym w planach żadnego stałego związku, a już tym bardziej dzieci.

Życie pisze swoje scenariusze. Nie zawsze takie, jakie my sobie zażyczymy, ale tylko od nas zależy, jak one się skończą. Każda decyzja, jaką podejmujemy, wcześniej czy później się na nas odbije. Najważniejsze, żeby zawsze potrafić odpowiednio ją przyjąć, bo może się okazać, że to najlepsze co nas w życiu spotka... Potrzebowałem prawie dwudziestu siedmiu lat i cudownej kobiety, by to zrozumieć. Było warto przejść przez to wszystko, żeby trzymać ją teraz w ramionach.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Przeczytałem. I podobało mi się, aczkolwiek mam zastrzeżenia.
    Przede wszystkim powtarzanie w liścikach słów "kocham cię" jest niemal do wyrzygania. Zbyt słodko jak dla mnie. Ale to subiektywna uwaga.
    Po drugie, ubierając Igę w czerwone koronki, tworzysz klimat bliski harlequinom czy tym podobnym romansom. Nie mówię, że to źle, bo jak najbardziej jest na to duży popyt, tylko ja akurat tego nie kupuję. A pisać pięknie romansowo tez trzeba umieć. U Ciebie jest nieźle. Według mnie całość ciut zbyt cukierkowo, ale to moja subiektywna opinia, a wiem, że ogólnie mam tendencje do tego, aby oceniać romantyczne pisanie zbyt krytycznie.

    A teraz błędy:

    „Dziękuję ci za abstynencję, w której mi towarzysz.
    towarzyszysz - chyba.

    Za to na podłodze leżały płatki róż, a na komodzie i nakaslikach paliły się zapachowe świece.
    Co to jest "nakaslikach"?

    Na łóżku leżała paczka gumek i ostanie zdjęcie:
    Tu zdradzam, co będzie dalej, mówiąc: leżało OSTATNIE zdjęcie. Lepiej napisać, że kolejne zdjęcie, a później powiedzieć, że było ostatnie. To tak moim zdaniem.

    Mówiłam, że szykuję coś specjalnego – podeszła bliżej mnie
    Jeśli w didaskaliach jest opis czynności towarzyszącej, to dajesz kropkę i dalej z dużej litery. Z małej jak opisujesz stricte dialog, np. powiedział, odparł, itp.

    Czy to normalne, że stu procentowy facet, za którego się uważałem,
    Stuprocentowy.

    Każda decyzja, jaką podejmujemy wcześniej, czy później się na nas odbije.
    Czasem Ci interpunkcja kuleje. Szczególnie w tym przypadku, gdy przecinek zaburza cały sens, całe rozumienie zdania. Powinno być: każda decyzja, jaką podejmujemy, wcześniej czy później się na nas odbije.

    Nie mówię, że sam mam idealną interpunkcję, ale u kogoś łatwiej zauważyć, i bardziej drażni ;)

    Pozdrawiam.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Doceniam takie konkretne komentarze. Spróbuję się odnieść do wszystkiego, co napisałeś.
    Co do pierwszej części... To Twoja opinia i Twój odbiór... Jest ok.
    Co do błędów:
    1. Niedopatrzenie, mój błąd.
    2. Nakaslik to mała szafka nocna stojąca koło łóżka. Tak się mówi w Małopolsce.
    3. Tu mam mieszane odczucia...
    4. Tego nie wiedziałam. Dzięki.
    5. Niedopatrzenie.
    6. Owszem, przecinki nie są moją mocną stroną. Często wiem, że powinien być, tylko nie zawsze wiem, w którym miejscu.
    Dzięki.
    Pozdrawiam.
  • Bogumił 5 miesięcy temu
    Tekst być może, jak piszesz, trochę przesłodzony, ale to ostatnia część, więc w kontekście całości nie jest to rażące.
  • Bogumił 5 miesięcy temu
    Jeśli to ostatnia część, to brakuje mi jeszcze pax familiarum z rodzicami do pełni szczęścia. Dziękuję za miłe opowiadanie. Czy planowane są jakieś kolejne?
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Mam już coś napisane, ale nie jestem przekonana, czy nadaje się do publikacji. No, i jest to troszkę coś innego niż typowa historyjka miłosna.
  • Bogumił 5 miesięcy temu
    Nysia No więc czekam z ciekawością:)))
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Bogumił Jutro coś się pojawi :)
  • Bogumił 5 miesięcy temu
    Nysia Oki
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Hmm...
    Opowiadanie to zbiór błędów fabularnych... Jest źle. Od samego początku do samego końca. Cały poród to w ogóle jakieś nieporozumienie. Niedotlenione dziecko i trzyma je matka? Serio? A po tak ciężkim porodzie, ona uprawia ostry seks? Facet używa tylu zdrobnień, że w głowie mam obraz dziecka a nie dorosłego mężczyzny.
    Cała historia jest cukierkowa i nie do przełknięcia. Postacie są nijakie. Nie mają osobowości. Historia jest tak wyimaginowana, że nawet nie mogłaby się wydarzyć w alternatywnym świecie.
    Na dodatek masz bardzo dziecinny styl. Na początku chciałam napisać: szkolny, ale robisz tyle błędów, że to słowo kompletnie tu nie pasuje. I teraz już mam pewność, że ilość gwiazdek pod tekstem nie jest odzwierciedleniem umiejętności pisarza.

    Wzięłaś na tapetę ciężki temat. Romans wcale nie jest łatwy do napisania. Trzeba dobrze manipulować emocjami. Twój tekst jest ich pozbawiony.
    Jeszcze dużo pracy przed Tobą. I proponuję szukać w Internecie informacji o danym temacie, jak np.: poród. Mogłabyś spokojnie uniknąć błędów fabularnych. Internet to złoto.

    Pozdrawiam.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Błędy, które zauważyłam, poprawiłam. Może wypiszesz mi jeszcze jakieś? Co ma seks do porodu, który odbył się kilka miesięcy wcześniej? Ok, na porodach się nie znam i możliwe, że trochę przegięłam, ale to dalej nie wpływa na seks. Dlaczego historia jest wyimaginowana?
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Nysia, nie znasz się na porodach, więc dlaczego sądzisz, że taki poród nie wpływa na seks? A zatem wpływa. Niektóre kobiety nawet po dwóch latach mają problemy ze zbliżeniem. Skoro nie masz o czymś zielonego pojęcia, to poczytaj albo w ogóle się nie zabieraj, tylko nie pisz głupot.

    Co do błędów. Tutaj trzeba przeprowadzić zmiany na każdym możliwym polu. Nie wiem czy czytasz książki albo teksty użytkowników tego portalu. Czytanie daje najwięcej. Wypracowuje bardzo dobre nawyki. Wtedy dostrzeżesz własne błędy i będziesz ich unikać.
  • Paradise 5 miesięcy temu
    Nysia, przydałoby się trochę wiedzy ogólnej. No i google nie gryzie. Nie tylko poród może wpłynąć na seks, operacja również, nawet mniej inwazyjna jak laparoskopia, bo mogą się zrobić zrosty, które znacznie utrudnią współżycie, odbierając z seksu całą przyjemność, zostawiając tylko ból.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Paradise Czyli mogą, ale nie muszą, tak? Poza tym oni lądują w łóżku dobrych kilka dobrych miesięcy po porodzie. Chcecie powiedzieć, że każda kobieta rodząca nie będzie się chciała kochać przez lata?
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Elorence W internecie jest masę artykułów dotyczących porodów i współżycia. Część z nich w ogóle się wyklucza. Starałam się napisać tekst w miarę sensowny nie uogólniając wszystkich kobiet do tych,które mają problemy. Co w tym złego?
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Nysia, pierwszy raz po porodzie nie jest komfortowy. Ostry seks odpada. A tym bardziej, gdy chodzi o poród naturalny...
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Nysia, pierwszy raz po porodzie nie jest komfortowy. Ostry seks odpada. A tym bardziej, gdy chodzi o poród naturalny...
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Jak Was czytam to cieszę się, że nie mam dzieci. Nic tak nie obrzydzi macierzyństwa, jak inne matki :P :D
    ps. Nie trza zabijać, by pisać kryminały. To samo z innymi opowiadaniami.
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Ritha, hahahaha :D
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Ritha Zgodzę się z Tobą. Czytałam wiele opowiadań, które choć wydawały się realistyczne i prawdopodobne, momentami odbiegały od rzeczywistości i były wyidealizowane. I cóż w tym złego?
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Nysia, nie myl pojęć. U Ciebie są błędy fabularne i logiczne. Nie ma nic wyidealizowanego.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Elorence Nielogiczne jest to, że kobieta kilka miesięcy po porodzie nie może cieszyć się udanym seksem, tak? No, ok.
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Nysia, nie będę dyskutowała z Tobą. Nie masz zieloniego pojęcia o wielu sprawach, ale uważasz, że pozjadałaś wszystkie rozumy.
    Skoro nie potrafisz przyjąć krytyki, to co tu robisz?
    Załóż bloga i tam twórz kółko wzajemnej adoracji.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Elorence Nie zjadłam wszystkich rozumów, tylko nie rozumiem Twojego sposobu myślenia.
  • Paradise 5 miesięcy temu
    Nysia, chciałam tylko zaznaczyć, że NIGDZIE nie napisałaś, że minęło kilka miesięcy. Ani w tym, ani w poprzednim rozdziale. Skąd my, czytelnicy, mamy to wiedzieć?
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Paradise Skoro sam połóg trwa ok. 6 tygodni i bohaterka zdążyła schudnąć, no musiało minąć dość dużo czasu.
  • Light 5 miesięcy temu
    Przeczytałam trzy ostatnie części. I tak na logikę to faktycznie najpierw poród, później powrót do domu, kilka dni, kąpiel a za moment seks. To może sugerować błędne wnioski. Niby jest ta informacja, że schudła i takie tam, ale jakbyś dała wzmiankę, że no nie wiem kilka miesięcy później obyloby się bez dyskusji zbędnych. Co do seksu po porodzie nie wszystkie kobiety odczuwają dyskomfort :) Wiadomo, że nie będzie tak jak u Ciebie "wiła się pode mną z rozkoszy", ale jest szansa na przyjemność, będąc delikatnym.
    Styl faktycznie taki jeszcze nastoletni-dziecinny bo i ten ogier itp. sprawiają raczej, że to bardziej śmieszne niż podbiecajace, ale nie od razu Kraków zbudowano. Pozdrowienia. :)
  • Nysia 5 miesięcy temu
    Light Dzięki :)
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Light, napisałaś: "Wiadomo, że nie będzie tak jak u Ciebie "wiła się pode mną z rozkoszy", ale jest szansa na przyjemność, będąc delikatnym" - i właśnie o to mi chodziło... Ja się nie czepiam seksu, broń Boże. Czepiam się sposobu, w jaki został pokazany...
  • betti 5 miesięcy temu
    Zobaczyłam zamieszanie i aż przeczytałam. Swoją drogą nie wiem o co ten jazgot. Widać, że pisze osóbka młoda, bo te ''ogiery'' i takie tam, ale właściwie kto wie, może to się facetom podoba? Sprawdzę i wtedy napiszę więcej, ale jak mnie wyśmieje, to Ci, Nysia - nie daruję.

    W gruncie rzeczy seks typowy, bo nie pozamałżeński, a że trochę urozmaicony, to przecież nikt nie twierdzi, że w łóżku musi być jak w kościele.

    Nikt przy zdrowych zmysłach, nie kocha się zaraz po porodzie... i żadna kobieta po, nie ma takiego pędu na seks, więc to chyba logiczne, że musiało minąć trochę czasu, nawet te liściki o tym świadczą - moim zdaniem.

    Nie łam się Nysia, ten tekst lepszy od niejednego wiersza, który jest tu wychwalany pod niebiosa, chociaż nie wiem czemu...

    Pozdrawiam.
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Kompletnie nie wiesz o co chodzi. Sama też jesteś zielona w tym temacie, więc po co się wtrącasz? Przestań uważać się za ekspertkę w każdej dziedzinie...
    Zawsze, ale to zawsze, najwięcej go powiedzenia mają Ci nieświadomi...
    Bez odbioru.
  • betti 5 miesięcy temu
    Elorence przepraszam jeżeli Ciebie uraziłam, nie było to moją intencją. Masz rację, nie znam się na romansach i jak zawsze wzięłam wszystko na logikę.

    Pozdrawiam.
  • Nysia 5 miesięcy temu
    betti dzięki za wsparcie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania