Pogranicze (dwa twory, nowotwory)

„Sześćdziesiąt kilogramów smutku”

 

rozsiadłam się wygodnie w fotelu

sześćdziesiąt kilogramów smutku

w końcu znalazło dogodne miejsce

do rozmyślania o egzystencji

 

moje myśli karłowaciały rozciągały się

tliły gasły i rozpalały w jednym momencie

choć umysł mój skąpy w wiedzę o ludziach

doszedł do wniosku że nadal brakuje

im tak bardzo pożądanej miłości

 

miłość czymże była ta zjawa o ludzkiej twarzy

jakimś drżeniem serca brakiem oddechu

bezsennymi nocami brakiem apetytu

była a zarazem jej nie było

choć jej potęga wywoływała

u wszystkich namiętność i odurzenie

nikt nie wiedział czym była

 

może to wszystko przez to zasiedzenie się

nieświeże powietrze dawno niewietrzonego pokoju

sprawiało że sześćdziesiąt kilogramów smutku

zaczynało marzyć o niej

 

____________________________________________________________________________________________________

 

„Listy wędrowne”

 

zakurzone listy wypełzły spod łóżka

rozgościły się po calutkim pokoju

na biurku urządziły sobie kawiarnię

rozmawiają tam o niebyciu

czasami o tym że nigdy nie były czytane

że pożółkły od tej kilkuletniej śpiączki

 

miłosne liściki zaległy na toaletce

kleją się do siebie szeleszczą szepczą

jakieś ulotne słówka wiszą w powietrzu

zadusić się idzie od tej perfumowanej bohemy

 

jednak najgorsze ze wszystkich

są samotne notki do kogoś z przeszłości

leżą cuchną na podłodze

nie dają iść do łazienki czy też kuchni

gryzą po piętach jak opętane

krzyczę wtedy że ich nie znam

depcząc przy tym te najbardziej jękliwe

 

czasami myślę jak to się stało

przecież listy wędrowne

nie wykluwają się z dnia na dzień

być może to majowe chrabąszcze

wylęgły się pod tapczanem

i tylko ja mam nieustające urojenia

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja 2 miesiące temu
    Witam
    Kilogramy smutku i listy wędrowne bardzo ze sobą pasują. Miłość zawsze w listach się rodziła, a listy zawsze nią pachniały. Natomiast smutek jak wiatr wpisany jest w miłosne uniesienia.

    Bardzo ładne te twoje skorupiaki.

    Pozdrawiam ciepło
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Witaj pasjo i dzięki bardzo za refleksje. Ty wiesz, że ja cenię Twoją obecność :)
  • Justyska 2 miesiące temu
    Ten tekst ma w sobie ogrom uroku. Czasem każdego bierze na wspominki, na rozmyślania i czesanie myśli. Takie to szczere...
    Pozdrawiam serdecznie.
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Dziękuję Justysko :) Cieszę się, że ta szczerość jest wyczuwalna.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    "może to wszystko przez to zasiedzenie się
    nieświeże powietrze dawno niewietrzonego pokoju
    sprawiało że sześćdziesiąt kilogramów smutku
    zaczynało marzyć o niej"
    Tak Adelajda smunie pięknie i prawdziwie.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    *smutnie
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Miło mi bardzo, że jest w tych moich wypocinach coś pięknego i szczerego :) Pozdrówki.
  • Canulas 2 miesiące temu
    Przeczytałem. Kolejka w sklepie nie sprzyja refleksjom.
    Wrócę.
  • Canulas 2 miesiące temu
    Nostalgiczne, wspomnieniowo miejscami smutne. Nie rozszarpuje, ale doceniam.
  • Adelajda 2 miesiące temu
    A już myślałam, że się rozmyśliłeś.
    Dzięki, że czytasz :)
  • sensol 2 miesiące temu
    tak!
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Dzięki za przeczytanie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania