Poprzednie częściPokochać na nowo  Pokochać na nowo  

Pokochać na nowo

Czyli, on o wszystkim wiedział...

 

Usiadłam na kuchennym stołku i dochodziłam do siebie po prawie gołym Walterze. Zachowywałam się, jak podlotek, który pierwszy raz widział gołego mężczyznę.

 

- A tobie, to co? Jesteś rozpalona, jak po seksie — zaśmiała się Emma.

 

- Przestań — wstałam i wzięłam się za porządkowanie kuchni — Nawet nie wiesz, jakie on ma ciało — podeszła bliżej mnie i oparła się o szafkę kuchenną.

 

- To już tak daleko zaszliście w ciągu kilkunastu godzin znajomości? - wzięła ściereczkę i zaczęła wycierać naczynia.

 

- Głupia jesteś. Otworzył mi w samym ręczniku.

 

- Leci na ciebie Vici — rąbnęłam ją w ramię.

 

- Naprawdę jesteś głupia.

 

- Mały, zimowy romans w górach ci nie zaszkodzi — przerwałam zmywanie i spojrzałam na przyjaciółkę.

 

- Emma, jestem jeszcze mężatką i nie w głowie mi romanse z nieznajomym mężczyzną.

 

- Ja tam wiem swoje. Prędzej, czy później, to będziesz grzała jego wyrko — nie chciałam wdawać się dalej w ten temat. Emma zawsze mówiła, to co myślała.

 

- Idź, lepiej zjedz, a później zapraszam do salonu na nalewkę babci — potrzebowałam spokoju od jej głupiej gadaniny.

 

- Wiśnióweczka?

 

- Dokładnie. Znalazłam kilka butelek w spiżarni, jak robiłam porządki — uśmiechnęłam się do dziewczyny.

 

- Ktoś wspominał o wiśniówce? - w kuchni zjawił się nie kto inny jak Bóg piękności. Miał na sobie spodnie dresowe, rozpiętą bluzę z kapturem, pod którą widniała jego cudowna, umięśniona sylwetka.

 

Myślałam, że Emma padnie na podłogę z wrażenia. Ja byłam nie lepsza. Gdy go ujrzałam, wypuściłam z dłoni talerz, który się rozbił. Szybko się schyliłam, by sprzątnąć. Walter lekko się uśmiechnął i podszedł do mnie, by pomóc mi pozbierać potłuczony talerz.

 

- Zostaw, ja pozbieram — złapał mnie za dłonie — Jeszcze skaleczysz swoje delikatne rączki — spojrzałam w jego ciemne oczy i chyba przez chwilę przestałam oddychać. Czy on musiał być taki piękny? Szybko sprzątnął okruchy z podłogi i wstał.

 

- Dziękuję — wysapałam, jakbym dopiero z biegu wróciła.

 

- Będę mógł przyłączyć się do was i napić się nalewki? - miałam tak sucho w gardle, że nie mogłam nic powiedzieć.

 

- Oczywiście — odezwała się Emma — Chyba jeszcze się nie znamy. Jestem Emma, przyjaciółka Vici — wyciągnęła do niego rękę.

 

- Walter — obserwowałam, jak ich dłonie się złączyły i chciałam, by to moją dłoń ścisnął — Będę musiał przyjeżdżać, tu częściej. Widok tak pięknych kobiet to raj dla zwykłego mężczyzny — jego uśmiech, jeszcze bardziej powalił mnie z nóg.

 

- Zapraszam na nalewkę o dwudziestej pierwszej — powiedziałam i wróciłam do pracy. Emma z Walterem opuścili kuchnie w rozmowie.

 

Cholera, co ten gość miał w sobie, że tak dział na mnie. Sam jego głos wywoływał u mnie ciarki na całym ciele, a jego bliskość sprawiała, że chciałam się rzucić na niego i zatopić dłonie w gęstwinie jego włosów. Potrząsnęłam głową i zajęłam myśli czymś zupełnie innym.

 

Porządki skończyłam i poszłam do swojego pokoju. Przez ścianę słyszałam śmiech Emmy, który dochodził z pokoju mojego gościa. Ona, jak zwykle nie traciła czasu. Zawsze podziwiałam jej optymizm i łatwe nawiązywanie znajomości. Ja byłam z tych bardziej nieśmiałych.

 

Wyjęłam z szafy czyste ubranie, bieliznę i poszłam pod prysznic. Przed umówionym czasem poszłam do salonu. Wyjęłam wiśniówkę i trzy kieliszki do nalewki. Dorzuciłam drzewo do kominka i usiadłam przed ogniem, ogrzewając się jego blaskiem.

 

Mój telefon zaczął wibrować na stoliku. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła matka. Odrzuciłam połączenie, ale ta podła osoba zadzwoniła jeszcze raz. Wkurzona odebrałam.

 

- Czego chcesz? - powiedziałam oschle.

 

- Powinnaś wrócić z tego miejsca, w którym jesteś i podpisać papiery rozwodowe — była bezczelna.

 

- To już jest moja sprawa, kiedy to zrobię! - powiedziałam głośniej.

 

- Twoja siostra nie ma czasu, bo wiesz, nasza Alba jest z Dariusem w ciąży, więc muszą się pobrać — usiadłam na kanapie i nie wiedziałam, co powiedzieć.

 

- Pierdolcie się wszyscy. Rozwód będzie, jak ja będę na to gotowa. Wpierw chce odzyskać swoje pieniądze za dom i resztę innych rzeczy.

 

- Chcesz, by Darius teraz sprzedał dom, jak oczekują z Albą dziecka?

 

- Nie mój problem. Jak będę miała pięćset tysięcy na koncie, to będzie rozwód — powiedziałam stanowczo.

 

- Zapomnij. Spotkacie się w sądzie — powiedziała i się rozłączyła.

 

Kurwa, jak ja nie znosiłam własnej matki. Nic od niej dobrego nie usłyszałam, bo zawsze byłam zła. Nigdy mnie nie przytuliła, nigdy do snu nie położyła, a o czytaniu bajek na sen, to mogłam zapomnieć. Wszystko dostałam od babci i to jej zawdzięczam to, kim się stałam. Mój mąż, którego kochałam nad życie, nie chciał ze mną dziecka, ale z moją pieprzoną siostrą będzie je miał. Odłożyłam telefon na stolik i się rozpłakałam. Chciałam być silna i się nie załamywać, ale w takiej sytuacji nie mogłam tego zrobić. Zasłoniłam dłońmi twarz i płakałam histerycznie.

 

- Vici — poczułam dłonie przyjaciółki na ramionach — Co się stało, czemu płaczesz? - wtuliłam się w Emmę. Nie zauważyłam, że z boku stał Walter, bo bym nic nie powiedziała.

 

- Matka dzwoniła — głos mi się łamał.

 

- Czego ta wariatka chciała?

 

- Żądała, bym podpisała papiery rozwodowe, bo mój mąż i moja siostra będą mieli dziecko — przytuliła mnie jeszcze mocniej do siebie.

 

- To ździra pieprzona. Wpierw niech ten kutas odda ci połowę majątku.

 

- On nie sprzeda domu, bo oczekuje dziecka. Powiedziała, że spotkamy się w sądzie. Ja już nie daje rady Emmo. Zniszczyli mnie najpierw rodzice, a teraz mąż i siostra.

 

- Musimy Victorio porozmawiać — podniosłam głowę do góry i ujrzałam poważną twarz Waltera.

 

- Przepraszam, nie wiedziałam, że tu jesteś — wytarłam oczy rękawami od bluzki i się podniosłam — Wybaczcie, ale nie mam ochoty na rozmowy. Idę do siebie.

 

- Poczekaj — złapał mnie za rękę — To jest ważne i z pewnością ci się, to nie spodoba, ale pomogę ci wszystko doprowadzić do końca — popatrzyłam na niego pytająco.

 

- Co ty chcesz mi powiedzieć? - jego spojrzenie było spokojne, chociaż czułam, że rzeczywiście nie spodobają mi się jego słowa.

 

- Nie przyjechałem tu przypadkiem — zrobiłam z Emmą duże oczy — Jestem adwokatem twojego męża.

 

- Wyjdź stąd! Nie chcę więcej ciebie widzieć w moim domu! - darłam się na niego, a łzy z nerwów zaczęły spływać mi po policzkach.

 

- Posłuchaj mnie! - nie dawał za wygraną — Wynajęli detektywa, który cię znalazł i przekazał Dariusowi i twoim rodzicom gdzie jesteś. Kazali mi przyjechać do ciebie i wybadać, czy nie zdradzasz męża. Nie znałem twojej sytuacji rodzinnej. Myślałem, że jesteś zimną i wyrafinowaną kobietą, która chce wyciągnąć pieniądze od męża.

 

- Nie chcę tego dalej słuchać. Zabierz swoje rzeczy i spieprzaj stąd.

 

- Nie wyjdę! - zaczął stawiać opór — Wpierw mnie wysłuchasz do końca.

 

- Vici, co ci szkodzi? - mogłam się domyślić, że Emma stanie za nim.

 

- Masz dwie minuty — podeszłam do stolika i nalałam sobie do kieliszka wiśniówki. Wypiłam od razu całą zawartość. Nalałam raz jeszcze i usiadłam na kanapie — Czas mija.

 

- Kiedy przyjechałem do ciebie, zacząłem się zastanawiać nad słowami twojej matki na twój temat. Nic mi z tych słów nie pasowało do ciebie. Zacząłem wszystko sprawdzać i doszedłem do dziwnych papierów z dnia twojego ślubu — wyprostowałam się i słuchałam dalej — Twój ślub był blefem. Nie jesteś jego żoną, a on twoim mężem. Ktoś specjalnie zaplanował udawany ślub. Jutro spotykam się z urzędnikiem, który udzielał wam ślubu.

 

- Pierdolisz? - wystrzeliła Emma bluźnierstwem.

 

- Jestem nadal panną? Jak to możliwe? Przecież mam akt ślubu, który odebrałam w urzędzie.

 

- Jesteś pewna, że ty go odebrałaś? - zaczęłam się zastanawiać i sobie przypomniałam.

 

- To Darius odebrał.

 

- Czyli, on o wszystkim wiedział — odezwała się przyjaciółka.

 

- Cholera, nie wierzę!

 

- Dlatego Victorio, pomogę ci zniszczyć Dariusa Williamsa i wyciągniemy z niego każdego centa — kolejny raz zostałam oszukana przez rodzinę, ale nie wiedziałam w jakim celu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 4 miesiące temu
    Stawiam pięć.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania