''Policjant i przestępca''

(...) Tydzień później…

Od tygodnia się nie pokazał w moim małym więzieniu. Bardzo się boję, że coś mu zrobili, tylko Wojtek przychodził dwa razy dziennie dać mi jakieś jedzenie i poinformował mnie, że moi rodzice zebrali kasę i dzisiaj wieczorem on po nią jedzie, więc jak oni będą grzeczni to jeszcze dzisiaj będę wolna.

Ale nie obchodziło mnie to, bałam się o Krystiana, bo nic o nim nie wspomniał. Kiedy nadszedł wieczór- widziałam po małych oknach w piwnicy, że się zrobiło ciemno- drzwi do piwnicy się otworzyły, a ja przerażona, że wchodzi przez nie Robert cała się skuliłam. Na moje szczęście myliłam się, a zza drzwi wyszedł przystojny Krystian. Cała się uśmiechnęłam i odetchnęłam z ulgą, ale jednocześnie byłam wściekła, że tak długo się nie pokazywał.

- Co się z tobą działo?- zapytałam, a on zamknął drzwi na kluczyk i podbiegł do mnie całując. Nie przerywając swojej czynności rozwiązał mnie i dalej zachłannie całował. Do czego doszło wszyscy się domyślają.

 

 

Leżałam na jego torsie z uśmiechem na twarzy, jak dobrze, że twarz przestała mnie już tak boleć.

- Jak tam?- zapytał zadowolonym głosem, a ja się uśmiechnęłam szeroko.

- Nie wiem czy może być lepiej- roześmiał się na moje słowa i pocałował.

Byłam szczęśliwa, naprawdę byłam szczęśliwa. Zakochałam się, naprawdę się w nim zakochałam. Zapomniałam o Bartku, teraz liczyło się tu i teraz. Nigdy nie czułam się tak przy Bartku, owszem nie spaliśmy nigdy ze sobą, ale to już nie chodzi oto. Przy Krystianie byłam sobą, prawdziwą sobą, a przy Bartku chciałam być idealna, bo on taki był. Chciałam mu tym dorównać przy okazji zapominając jaka naprawdę jestem. A Krystian mnie naprawił, znowu jestem sobą.

Niestety nasze całowanie przerwało ciągnięcie za klamkę. Oboje zastygliśmy w bezruchu i Krystek w ostatniej chwili się ocknął i zaczął ubierać, ale było za późno, bo jego brat miał drugi kluczyk i otworzył drzwi.

- Podziękuj swoim rodzicom lafiry…- zaczął krzyczeć Wojtek, ale kiedy zobaczył mnie i Krystiana prawie nagich zrobił wielkie oczy, a potem poklepał brata po ramieniu.

- Czyli jednak się skusiłeś i zgwałciłeś tą małą flądrę?- śmiał się dwudziestopięciolatek, a ja spojrzałam przerażona na swojego kochanka.

- Zrobiłeś to specjalnie?- oczy zaszły mi łzami, ale on milczał zasmucony.

- No pewnie! Co ty myślałaś, że mój brat poleci na taką idiotkę jak ty?- wyśmiewał się Wojtek

Łzy podeszły mi do oczu i naciągnęłam na siebie ubranie załamana, a Wojtek wyprowadził Krystiana z piwnicy.

Czułam ból w sercu, rozczarowanie, bolało bardziej niż te wszystkie uderzenia od Wojtka. Zaufałam mu, zakochałam się w nim, a on zrobił to wszystko…sama nie wiem już po co.

Płakałam, byłam roztrzęsiona i uciekałam myślami do Bartka, ale nie mogłam o nim myśleć. Nie chciałam o nim myśleć. Sądziłam, że jak ucieknę myślami do Bartka to przypomnę sobie jak bardzo mnie kocha i jak wiele razem przeszliśmy, ale nie to nie pomagało. Nie chciałam tego. Nie chciałam już Bartka. Mimo tego ile dla mnie robił, jak bardzo mnie kochał. Nie chciałam go. W mojej głowie był tylko Krystian i za to byłam na siebie wściekła. Nie chciałam go kochać, nie po tym co zrobił. Ale i moje serce mówiło całkiem co innego.

Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, to mnie przerastało. Z jednej strony chciałam być z Krystianem, ale z drugiej strony nienawidziłam nas oboje. Mnie za to, że go kocham, a jego za to co zrobił, że w ogóle istniał i musiał mnie uwieźć.

 

Dwa tygodnie później…

 

Krystian pokazywał się spontanicznie, tylko tyle co razem ze swoim ojcem i bratem, a tak to sam nie przychodził. Jakby mu w ogóle nie zależało na mnie, żeby mi to wszystko chociaż wytłumaczyć. Byłam nim rozczarowana, potraktował mnie okropnie i do tego wszystkiego jeszcze wykorzystał.

 

Jednak nadszedł taki dzień, gdzie Wojtek wpadł wściekły i zaczął mnie bić. Krzyczał, że moi rodzice po raz kolejny nie spełnili warunków i, że daje im ostatnią szansę, a inaczej mnie pobije na śmierć.

Bolało mnie całe ciało. Krwawiłam z różnych miejsc, a łzy mieszały się z krwią i potem. Cała się trzęsłam i nawet nie miałam już siły krzyczeć i wtedy do piwnicy wpadł Krystian. Odciągnął swojego brata ode mnie łapiąc go za kark i pobił. Niestety Wojtek nie został mu dłużny i pchnął go na ziemię kopiąc w brzuch.

Wtedy wszystko bolało mnie dwa razy mocniej, niby to nie mnie bił, a Krystiana, ale jednak. Nie mogłam patrzeć jak dostaje za to, że mnie obronił. Jednak patrząc na to wróciła mi nadzieja, że jednak coś dla niego znaczę. Albo po prostu nie chce pójść siedzieć za pobicie i dalej zależy mu tylko na pieniądzach moich rodziców?

- Przestań!- jęknęłam z trudem, ale podziałało. Wojtek wstrzymał rękę wymierzając kolejny cios swojemu młodszemu bratu.

- A ty co? Czemu go bronisz? Przespał się z tobą, bo mu kazałem!- krzyczał dwudziestopięciolatek. Zaś mi oczy zaszły łzami.

- Ania to nie prawda!- bronił się Krystian i spróbował podnieść. Odepchnął Wojtka i podszedł do mnie- Nie zrobiłem tego, bo on mi kazał. Zrobiłem to, bo…- zaciął się, a Wojtek zaczął się śmiać.

- Tylko mi nie mów, że ci zależy na tej szmacie- parsknął śmiechem szatyn. Przenosiłam wzrok to na Wojtka to na Krystiana.

- Tak- powiedział dwudziestojednolatek i nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jego niebieskie tęczówki przenikały moje brązowe oczy.

- Co ty powiedziałeś?- bąknął jego starszy brat

- Tak, zależy mi na niej. Tak bardzo mi na tobie zależy, że to aż nienormalne- mówił nie spuszczając ze mnie wzroku. Czułam znowu to przyjemne ciepło w środku, a obraz robił się zamazany przez łzy, które zaczęły się zbierać w moich oczach.

- Dobra koniec tej sielanki!- krzyknął Wojtek i pchnął Krystiana w moją stronę. – Zdradziłeś nas bracie, więc nie jesteś już w drużynie- fuknął starszy z braci i zamknął drzwi na klucz zostawiając nas samych.

Na początku siedzieliśmy w milczeniu, lecz po tych kilku dłuższych minutach Krystian się odezwał.

- Nie jesteś zła, że spisałem sobie numer twojego chłopaka do telefonu?

- Nie- odpowiedziałam, ale dopiero po chwili zrozumiałam o co pytał, ale on już wyciągnął swoją komórkę.

- Mamy tylko chwilę zanim, któryś tu przyjdzie, zwiążę mnie i zabierze mi telefon, więc słuchaj może być taka wiadomość? ,,Cześć, szukaj nas tutaj: ul. Poznańska 7, Łódź. Krystian’’

W tym momencie zrozumiałam, że zdradził Bartkowi miejsce mojego, naszego pobytu. Ojejku…To z Gdańska wywieźli mnie aż do Łodzi. Przerwałam swoje rozmyślania, bo zorientowałam się, że Krystek wciąż czeka na moją odpowiedź, a z góry dobiegały już jakieś kroki.

- T-tak- wydukałam, a on kliknął w ekran i schował telefon uprzednio go wyłączając.

W tym samym momencie do pomieszczenia wpadli mężczyźni.

- Krystian- Robert rozłożył ręce załamany – Co ty chłopie wyprawiasz?

- Zdradził nas- bąknął oparty o framugę drzwi Wojtek.

- Cii, rozmawiam z więźniem

- Więźniem? To pański syn!!- oburzyłam się

- Zamknij się szmato!- fuknął ojciec chłopaków – Omotałaś sobie Krystiana i przez ciebie nie mam już syna

- Nie odzywaj się tak do niej!- młodszy brat stanął w mojej obronie od razu stając na równe nogi, ale z automatu został popchnięty na ziemię i upadł całą siłą na podłogę. Ogarnęło mnie przerażenie kiedy się nie podnosił i zaczęłam się rozplątywać z więzów. Mężczyźni patrzyli co ja robię ze śmiechem pełnym pogardy. Jednak w końcu udało mi się uwolnić i z trudem podnieść. Użyłam całej swojej siły i wymierzyłam cios w policzek najstarszego mężczyzny. On zaś od razu złapał mnie za nadgarstek i odpłacił mi takim samym ciosem tylko, że wielokrotnie mocniejszym. Upadłam z piskiem na ziemię i więcej nie pamiętam. (...)

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania