Polowanie

 

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Robert. M 4 miesiące temu
    W przeciwieństwie do poprzedniego tekstu tu jest wręcz wyrachowanie, wszystko wystylizowane na poklask. Czytając ten fragment czułem się biernym widzem, który nie może dostąpić zaszczytu podeptania „czerwonego dywanu”, po którym oni stąpają. Właśnie stąpają a nie kroczą, bo dla takich jak ja pozostaje szukanie sobie miejsca, proszenie o cud, by ta nimfa na mnie zerknęła.
    Tylko jak się wczytać to czuć, że tak naprawdę jest tak tylko, dlatego, że są tam obydwoje. Obydwoje dla siebie, pewni swego, że kolejny raz to oni decydują, kiedy i jak to się skończy.
    Ośmielę się napisać, że gdyby jedno z nich się wyłamało z polowań na rzecz monogamii z kimś z tych ofiar, byłby mówiąc kolokwialnie krach na giełdzie.
    Gdyby nie finałowe zdanie można by współczuć dziewczynie, bo z nich dwojga to ona wykazuje skrajne wyczerpanie udawaniem szczęśliwej. Jest jednak nadzieja, że taka zabawa zacznie ich nudzić, być może przytoczony powyższy tekst jest tego zwiastunem? To tylko Ty wiesz.
    Ja przynajmniej na swój chłopski rozum tak to odczytałem.
    Podsumowując, tamta para z parku była mi bliższa, bo miała całą paletę uczuć, człowieczeństwo w gestach. Tu niekoniecznie widziałem szaleństwo w oczach, choć nie powiedziałbym, że należą do tuzinkowych par.
    Podobny gust, rozumienie się bez słów, jakoś kojarzy mi się z czymś, co prowadzi do równi pochyłej. Przesadzam? Pewnie tak, ale od czasu do czasu wolałbym jednak usłyszeć odmienne zdanie na poruszany temat. Móc polemizować. strzelić focha, a tu raczej przy takim układzie ni hu, hu.
    Podsumowując, podobało się i bez ściemy mogę napisać, że nie żałuję, że to przeczytałem.
  • ZapachRozczarowania 4 miesiące temu
    Tekst wydawał mi się już tak obszerny ze powstrzymałam się od ckliwych opisów czułości. A może właśnie na tym straciłam i urok pary zgasł? Zapewne masz racje. Kobieta czuje coś innego niż mężczyzna.
    Istotne jest to, ze to nie są chronologiczne kawałki. Wrzuciłam te trzy głównie dla pokazania w jakim stylu pisze i co chce osiągnąć. Historia tych dwojga wcale nie jest taka kolorowa :) choć uwierz, to są dobre jej momenty.
    Ps, przeczytałam Twój kawałek chyba jako pierwsza.. i tak troszke tez odebrałam inaczej niż poprzednie. We wcześniejszych coś się działo a teraz? ;)
  • Robert. M 4 miesiące temu
    "Powstrzymałam się od ckliwych..." - hm, że tak zapytam - a czemu?
    Tu nie ma ograniczeń, jeśli uważałaś, że kilka gestów, słów, sprawi, że
    ci ludzie będą bardziej budzić empatię to należało to dokooptować.
    No chyba, że zamysł był by przykuwali uwagę swą niezależnością,
    surowym wręcz zaplanowanym od a do zet schematem.
    Jeśli tak, to wypadło nader imponująco.
    Nie zdradzali większych emocji we wzajemnych relacjach, a wręcz w ostatniej scenie
    gdy aż się prosiło o coś " pościelowego" czy wypowiedzi z serduszkami,
    dziewczyna zachowała się jakby miała wycięty układ nerwowy.
    To przykuło moja uwagę, ten końcowy akord sprawił, że poprzedni komentarz
    zacząłem od marudzenia.
    Wiem, wiem, powiesz mi, że takie zawieszenie pozwala na domysły i to
    tylko kolejny fragment niekoniecznie wiążący się chronologicznie z resztą.

    Ja jednak będę upierdliwy i wykrzyczę, że jestem zwolennikiem by (on, na)
    wypowiadali się a nie dusili, by nie zasypiali z
    myślą - "czy aby mój/a połówka podobnie się zachowa, odczuwa, wie itp."
    Stąd moja awersja do tych średnio ciepłego układu.

    "..Historia tych dwojga wcale nie jest taka kolorowa :) choć uwierz, ..."
    Ależ wierzę, ba! Ja nie zakładam, że tam będzie jak na dobrej balandze,
    bo partnerstwo to harówka, cokolwiek to dla większości oznacza.
    Liczę, że to w sposób epicki przedstawisz, tak bym czuł, że tam
    między słowami są ludzie, a to działo, dzieje się naprawdę.
  • ZapachRozczarowania 4 miesiące temu
    Robert. M bez dwóch zdań, jestem Twoją fanką!
    Zaczynam z niecierpliwością czekać na Twoje komentarze. Nadzwyczaj dużo widzisz ;)
    Jestem Ci bardzo wdzięczna za rady które biorę sobie do serca.
    Pragnęłabym by moje wypocinki tak dobrze się czytało jak Twoje ;)
  • Robert. M 4 miesiące temu
    Kłaniam się w pas za taką ilość ciepłych słów
    pod moim adresem. Ostatnio tyle usłyszałem, gdy zrobiłem
    laurkę dla mamy w trzeciej klasie podstawówki.
    Dlatego dziękuję, czuję się połechtany.

    A co do pisania, to powiem Ci, że ja bardzo się rozwodzę, dopisuję
    to, co każdy już chwilę temu się domyślił, co powoduje, że zaczynam
    nudzić. Pewnie jakbym chciał skończyć jakąś historię, którą tu
    zacząłem to kobiety zdążyłyby zajść w ciążę, urodzić i wychować te dzieci,
    a ja nadal bym pisał swoje - za przeproszeniem pierdolamento,
    Zresztą sama zauważyłaś, że w tej nowej serii, już w 4 części stanąłem z akcją i nuda...

    Nie wiem, czy ja bardziej nie korzystam u Ciebie, bo Ty masz tą zwięzłość,
    kumulujesz w kilku słowach to, co narzuca wiele wizji
    By nie być gołosłownym:

    - "Ja lubiłam gdy kobiety patrzyły na mnie z zazdrością. Szliśmy obok siebie jak dwójka nieznajomych osób, tylko czasem wymieniając znaczące spojrzenia. Uśmiechem dawaliśmy sobie znać kto nas zainteresował. "

    Nic upychasz frazesami, kto szedł, jak wyglądał, kto wzbudził zainteresowanie.
    Nie, pozwoliłaś mi (czytelnikowi) pohasać wyobraźnią, nie narzucałaś
    kto to ma być.
    Nie, ja sam szedłem za tą parą i mijałem kobietę w seledynowej sukience bez ramiączek
    dziewczynę w getrach z tuniką, blondynkę w bluzeczce w cekiny i żującą gumę
    szatynkę w koszulce z napisem - MYŚLISZ O TYM CO JA? -

    Na tym to polega, by czytelnik mógł się zapomnieć i pomarzyć.
    Ty to w robisz. Prowadzisz po swoim świecie ale czytający sam
    wprowadza w tło ludzi, którzy mu akurat pasują do tej konkretnej
    sytuacji
    To najprostszy przykład i jak prześledzisz teksty być może zauważysz,
    że mogę mieć rację.

    Tak więc kto wie, czy za kilka miesięcy to nie ja będę
    wzdychał z zazdrością do Twoich konkretnych, uporządkowanych
    historii.
  • ZapachRozczarowania 4 miesiące temu
    Robert. M Przede mną jeszcze długa droga. Według komentarzy powinnam rozwinąć główna bohaterkę a to chyba jest dla mnie najtrudniejsze. Nie do końca wiem jak tu teraz wprowadzić chronologię.
    W sumie czekam tez na Twój kolejny kawałek "poddasza" jeśli dobrze zapamiętałam tytuł.
    Zauważyłam ze dużo piszesz i publikujesz skacząc w różnych pozycjach wiec podejrzewać tylko mogę, ze piszesz na bieżąco ;)
    Zgłębiłam tez troszke wspólnej opowieści na forum- tam tez sporo Ciebie ;)
  • Robert. M 4 miesiące temu
    Odpowiem Ci starym frazesem, że trening czyni mistrza.
    Powolutku zaczniesz wszystko porządkować. Jak w wypracowaniach klasowych, wstęp, ekspozycja, rozwinięcie. Na początku zdarza się, że chce się wszystko na raz przekazać. To oczywiście gubi człowieka, bo zasypuje czytającego faktami, które powinno się dozować. Raz, że w ten sposób się wystrzelamy i przyjdzie zakończyć przed czasem opowieść, a dwa, że nie zdąży się czytający zaciekawić wątkiem, a my już podsuwamy następna kwestię.
    Tak przynajmniej mi się zdaje na moją chłopską logikę. No mnie ogólnie zniechęca taki opis krótkodystansowca.
    Przypomina to wówczas referat ze zdarzenia, bądź notkę biograficzną.
    Na szczęście u Ciebie jest to wyważone, między kolejne fakty, myśli bądź refleksje wplatasz szczegóły wystroju pomieszczenia czasem retrospekcje z minionych dni i najczęściej fizjonomię faceta. Dobrze też Ci idzie pisanie o garderobie, można wręcz powiedzieć, że poczytujesz to sobie za honor by z galanterią opisać osobę, która towarzyszy bohaterce.
    I tu dochodzimy do Twej rozterki, czyli opisu bohaterki.
    Jeśli chodzi o fizyczny aspekt to zastosowałaś minimalizm i to Ci się chwali. Jak wiesz większość czytających takie stricte romantyczne historie to panie a im łatwiej się identyfikować, jak nie muszą przebrnąć przez opis wampa, o kształtach, wymiarach, tym, czym oddychają i na czym siedzą.
    Same sobie dobierają twarz, gdy czytają. Być może w jednym akapicie jest to Zuza z Pss-u, albo sąsiadka, koleżanka Aga z pracy, czy wreszcie odnajdują w gestach, słowie, refleksjach same siebie. Bo nie ma tam Twoich wytycznych, że to taka i taka.
    Według mnie zrobiłaś za to, coś lepszego skupiłaś się na ukazaniu jej wnętrza. Poprzez pragnienia, tęsknotę, strach o wspólną przyszłość, przywiązanie nadałaś tej dziewczynie jakby wygląd, każdy zna, bądź ma w swoim zaścianku taką kobietę lub kilka i ma punkt zaczepienia. I to wystarczy.
    Ja oczywiście się na tym nie znam i pewnie mają rację ci, co radzą byś ją „ rozwinęła”
    Jak tak to może poprzez przypominanie zdarzeń z przeszłości z lokali, pracy, dawnych znajomości. Może wprowadź rozmowy przez telefon, przypadkowe spotkania w których wyjdzie jaką jest córką , koleżanką, pracownikiem. Tak z jeden akapit, albo zdanie wplecione, jako porównanie?
    Nie wiem, ciężko doradzić.
    Chronologia? Niby czemu?
    Nie nazwałaś tego jednym tytułem z kolejnymi cyferkami. To, więc może się dziać na przestrzeni kilku lat. Dziewczyna w miedzy czasie może wyjechać za granicę, zmienić partnera, spędzać wakacje, opiekować się chorą ciocią we Włocławku. To wszystko nie ma wpływu na historię, a na pewno nie na tyle by z tego zdawać relację, więc świadomie to pomijasz. Nie idziesz w sagę a skupiasz się na relacjach tego przeznaczonego sobie duetu. Przekazujesz najciekawsze chwile, momenty.
    To nie pamiętnik, - "Dnia szóstego kwietnia o godzinie 18-stej spotkałam się ..."
    Jak dla mnie nie musisz tego nawet łączyć, po prostu przedstawiasz kolejne ich próby,wyzwania i brniesz do puenty, która jak mniemam będzie …za jakiś czas. Bo przed tą para jeszcze mnósssstwo wyzwań, bo jak napisałaś – „ będzie ciężko, ale warto”
    I tego się trzymaj. Nie daj sobie wmawiać, co pisać. Poczytaj, co tacy jak ja przemądrzali piszą, a sama zrób po swojemu.
    • Zaskoczyłaś mnie, że na „Poddasze prawdy” luknęłaś. To przecież raczej nie Twoje klimaty. Bardziej bym liczył, że „Hiszpański torcik”, „Sinusoida uczuć”, czy „Soprano” Ci spasują.
    Co do „ Poddasza…” to sam nie wiem, czy to kontynuować, bo chciałem by z tego zdarzenia zrobić syndrom sztokholmski, ale to raczej projekcja bez przyszłości. Nikt tego by nie czytał, takie powielanie.
  • ZapachRozczarowania 4 miesiące temu
    Robert. M jesteś moim Guru tutaj ;) bed dwóch zdań!
  • Robert. M 3 miesiące temu
    ZapachRozczarowania
    a jednak zakończyłaś ( tu) działalność pisarską.
    Szkoda
  • ZapachRozczarowania 3 miesiące temu
    Robert. M ale nie uciekłam Ci przecież ;)
  • Robert. M 3 miesiące temu
    ZapachRozczarowania
    chcesz pogadać przez tel
    mogę zadzwonić?
  • ZapachRozczarowania 3 miesiące temu
    Robert. M dzwoń. Nie mogę i tak zasnąć 🤷‍♀️
  • refluks 4 miesiące temu
    Te błędy dla mnie jakby na siłę...
  • ZapachRozczarowania 4 miesiące temu
    Witaj. Wyjaśnisz mi co masz na myśli? ;) dziękuje z góry!
  • Ritha 3 miesiące temu
    Choc na pitololo!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania