Przemyślenia...

Opuchnięte powieki otwieram codziennie. Muszę podnosić swe ciało i wytężać umysł. Męczy mnie to. Nie mam siły A jednak codziennie powtarzam to samo.

 

Wszystko po to by zdarzyć się z rzeczywistym światem. Poznać czerń i biel. Ludzie są źli, nijacy, a jednak z nimi rozmawiamy i gorąco ich żegnamy.

 

Ale to jest piękne. Codziennie miewam różne chumory. Nie zawsze wszystko się udaje, ale budząc się wiemy, że udało nam się już czegoś dokonać. Takie zwyczajne, drobnostka, a potrafi naprawić zapusty dzień.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti 9 miesięcy temu
    ''zapusty dzień'' ?
  • refluks 9 miesięcy temu
    betti A "chumory" to gips?
  • betti 9 miesięcy temu
    refluks przeoczyłam, tak mnie ten ''zapusty dzień'' zaskoczył...
  • takaja 8 miesięcy temu
    Miał być ,,zepsuty"przepraszam za ten błąd

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania