Rozpoznanie szaleństwa

Siedziała w dusznym pokoju, a leżąca na stoliku pusta popielniczka przypominała jej, że nie może zapalić, w średnio wygłuszających słuchawkach drżała jakaś ostra muzyka. Przy jej lewej dłoni stała woda niegazowana w małej butelce, wiatr rozwiewał sztywne włosy wentylatorem. Kolor oczu zmieniał się zgodnie ze stopniem spokoju, gdy poczynała być niespokojna źrenice jej się zmniejszały a tęczówki zieleniały. Jak u wiedźmy. Albo kota. Od czasu do czasu w pokoju rozlegało się ciche ziewnięcie.

 

Ogólnie to rzadko spała, była zbyt szalona by spać, a jej głowę przepełniało zbyt wiele szeptów by chociaż się zdrzemnąć. Piła i paliła bo była szalona w sam raz by pić i palić. Tak przynajmniej zwykła się wymawiać. Nawet raz poszła do konfesjonału. Delikatnie mówiąc w stanie nietrzeźwym. Nawet bardzo. Oparła się o zakratkowane okienko w drewnianym pokoiku zwierzeń i wydyszała mocno zakrapianym oddechem do zdezorientowanego księdza.

- Uprawiam prostytucję własnego umysłu, łapiesz facet? Więcej grzechów nie pamiętam- czknęła- bo piłam- Więcej nie dano jej powiedzieć. Została łaskawie wyniesiona z wieczornej spowiedzi, jednak w przypływie miłosierdzia nad marnym ludzkim istnieniem pewien młody ksiądz pozwolił jej wytrzeźwieć na kościelnych schodach. To na tyle jeśli chodzi o epizody i interwencje Boga w jej życiu, zawsze dziękowała za te schody.

Rozbijała lustra, tłukła lusterka kieszonkowe, dyskutowała z nauczycielami i lekarzami, leki antydepresyjne zazwyczaj popijała tanim winem. Rzadziej wódką. Popadała w monotonię; Szare poranki, szara szkoła, szare kłamstwa szarym ludziom, kłótnie, alkohol, papierosy.

Kiedyś spacerując po swoim mieście i nie wiedząc co by tu zrobić z resztą ponurego dnia spotkała starą cygankę. Będąc prawie śmiertelnie znużoną zaczepiła ją.

- Oh jaka piękna spódnica!

- Dziękuję złotko, może z dłoni powróżyć? – zaproponowała starowinka.

- Tak, jasne może pani powróżyć, a w zamian ja pani później coś powiem dobrze?

Cyganka ujęła jej dłoń i marszcząc czoło szeroko otworzyła swoje cygańskie czarne oczęta.

- Ależ skarbie! Powinnaś być nieżywa od tygodnia!

- Widzi pani…- wcisnęła jej w dłoń kilka groszy po czym wyłuskała papierosa z miękkiej paczki i odpaliła.

-Wszystkie znaki mówią, że powinno mnie tu nie być i ja się zgadzam, znudziło mi się życie- wypuściła z płuc ogromną białą chmurę tytoniowego dymu.- Tylko wygląda to tak, że zwyczajne samobójstwo wydaje mi się nudne i takie… niedoskonałe?- szukała zrozumienia w jej oczach, na próżno. Zniecierpliwiła się- Kurde… Chodzi o to, że przede mną powiesiło się, utopiło, podcięło żyły, przedawkowało miliony ludzi, nie chcę po śmierci trafić do statystyki.

- A jak byś dziecino umrzeć chciała?- zapytała z szelmowskim uśmiechem jej rozmówczyni.

- Zastanówmy się… O! Mam! Na przykład na Szaleństwo umrzeć bym mogła, da się załatwić?

 

Cyganka zaśmiała się radośnie i klasnęła w dłonie ozdobione złotymi bransoletami.

 

A ta co powinna nie żyć od tygodnia czyli ja- zanim się zorientowała świat zawirował i zamienił się w wielobarwną plamę. Właśnie podziwiałam ekspresję i surrealizm plamy kiedy okazało się, że stoję przed obliczem Boga.

- O kurw…- cisnęło mi się na usta.

Tak, dokładnie tak. Stałam przed Nim w glanach, w podartych spodniach i z papierosem w ręce!

- Udało się? Umarłam na Szaleństwo?

- Tak dziecko moje kochane- Bóg otarł łzę wzruszenia po czym przytulił mnie mocno.

Tak, w tamtym momencie sama zastanawiałam się co ja cholera ćpałam?

Nagle zewsząd wybiegły króliki w różnorakich kapeluszach, czekałam, aż skądś wyjdzie na przykład Wojewódzki czy jakikolwiek celebryta krzycząc „mamy Cię!”. Nic z tych rzeczy. Bóg rzekł:

- Witamy wśród wariatóf!- naprawdę! Zaakcentował „f”. A potem na moich plecach wyrosły plastikowo-brokatowe skrzydła, na głowę wsadzono mi różowy cylinder i: bum! Okazało się, że jestem zbawiona. Mama się ucieszy jak jej napiszę gdzie spędzam wakacje. Ciekawe czy te króliki mają tu chociaż odrobinę whisky?

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 5 miesięcy temu
    ". Piła i paliła bo była szalona w sam raz by pić i palić. " - świetne.

    Ok, obadam wieczorem dokładnie, bo możliwe, że mój klimat.

    Chwilowo się oddalam.
  • nigdy 5 miesięcy temu
    okej to czekam!
  • Marian 5 miesięcy temu
    Bardzo oryginalny tekst i ciekawy.
    Śmierć na szaleństwo to fajny pomysł.
    Robisz, niestety, dużo błedów interpunkcyjnych i nie bardzo dbasz o wygląd tekstu.
    Myślę, że to powinno być poprawione.
    Pozdrawiam.
  • nigdy 5 miesięcy temu
    Postaram się bardziej! Dzięki za odwiedziny,pobuszuję przy weekendzie na Twoim profilu.
    Pozdrawiam
  • Justyska 5 miesięcy temu
    W zasadzie podpinam się pod opinię Mariana. Pomyśl może o zastosowaniu półpauzy i zawsze po niej spacja, tekst ładnie wygląda i jest czytelny. Pomysł oryginalny, coś innego.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • Justyska 5 miesięcy temu
    W zasadzie podpinam się pod opinię Mariana. Pomyśl może o zastosowaniu półpauzy i zawsze po niej spacja, tekst ładnie wygląda i jest czytelny. Pomysł oryginalny, coś innego.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • nigdy 5 miesięcy temu
    Dzięki, dzięki, będę dzielnie ciachać, kroić i spacjować, wdzięczna ja za wszelkie rady, pozdrawiam również :)
  • Bartolomeo 5 miesięcy temu
    Nieznana nam jest prawdziwa definicja szaleństwa ;) serdeczne 5
  • Canulas 5 miesięcy temu
    No dobra.
    Jestem.
    Jadymy.


    "Siedziała w dusznym pokoju, a leżąca na stoliku pusta popielniczka przypominała jej, że nie może zapalić, w średnio wygłuszających słuchawkach drżała jakaś ostra muzyka. " - wywaliłbym "jakaś". Czasem fajnie tak niedookreślić, ale ten zabieg musi czemuś służyć. Wykonany ot tak, sugeruje, że autor nie panuje nad tekstem, nie jest do końca pewien, co chce napisać.

    "Przy jej lewej dłoni stała woda niegazowana w małej butelce, wiatr rozwiewał sztywne włosy wentylatorem " - "jej" jest niepotrzebnym dookreśleniem. Wiadomo, że jej.

    "Kolor oczu zmieniał się zgodnie ze stopniem spokoju, gdy poczynała być niespokojna źrenice jej się zmniejszały a tęczówki zieleniały." - pierwsza część zapisu bardzo ładna. Dalej mam obiekcję odnoścnie słowa "poczynała" (choć łądne, nie wiem czy tu zasadne) No i nie wiem czy przed "a" nie dać przecinka. (choć interpunkcja to nie ja za bardzo)

    "Ogólnie to rzadko spała, była zbyt szalona by spać, a jej głowę przepełniało zbyt wiele szeptów by chociaż się zdrzemnąć. " - tutaj już mamy coś do eliminacji. Przede wszystkim "to". Sama oceń czy nie jest nadpowiedzią. Pamiętaj przy tym, że mimo iż wypowiadam się jak o cyzmś oczywistym, mogę się mylić lub zmiana moze Ci nie pasować. Traktuj sugestie ostrożnie. W ogóle poprzez użycie dwukrotne "by" zapis mało fortunny. Miałbym jakąś alternatywę, typu:

    "Ogólnie, rzadko sypiała. Była zbyt szalona, aby spać, a jej głowę przepełniało zbyt wiele szeptów, by choć na chwilę się zdrzemnąć." - Ot, takie cuś lub co innego.

    "Piła i paliła bo była szalona w sam raz by pić i palić." - po tym zdaniu przestałem rano czytać, bo tak zajebiście mi podeszło iż uznałem, że wolę w domu na spokojnie. (choć nie wiem czy przed "bo" niedać przecinka. Niech się ktoś mądrzejszy wypowie).

    "Tak przynajmniej zwykła się wymawiać. " - nie rozumiem konstrukcji.
    Albo: zwykło się mawiać.
    Albo: zwykło się wymawiać
    Albo zwykła mawiać.


    "- Uprawiam prostytucję własnego umysłu, łapiesz facet? Więcej grzechów nie pamiętam- czknęła- bo piłam- " - ładne, ale spacje przed kreskami.

    "Więcej nie dano jej powiedzieć. " - brakuje słowa "było"

    "- Oh jaka piękna spódnica! " - nie wiem czy po pierszym wyrazie nie powinno być przecinka. Być może nie, ale...

    "- Widzi pani…- wcisnęła jej w dłoń kilka groszy po czym wyłuskała papierosa z miękkiej paczki i odpaliła.
    -Wszystkie znaki mówią, że powinno mnie tu nie być i ja się zgadzam, znudziło mi się życie-
    To wymawia ona, więc wyżej.

    "- Widzi pani… - wcisnęła jej w dłoń kilka groszy po czym wyłuskała papierosa z miękkiej paczki i odpaliła. - Wszystkie znaki mówią, że powinno mnie tu nie być i ja się zgadzam, znudziło mi się życie - (znów nie ma odstępów)


    "wypuściła z płuc ogromną białą chmurę tytoniowego dymu.- " - tu masz "szukała", a niżej będzie "wypuściła". Oba słowa nie odnoszą się bezpośrednio do dialogu, więc jako takie z wielkiej. Tylko słowa określające sposób wypowiedzi, dookreślająceją, jak: szepnął, rzekł, odparł, sapnął, krzyknął, spytał, odparł iinne pochodne, zapisujemy z małej.

    Sporo wyjmuję różnych rzeczy, ale ma to charakter dobrotliwy. Bardzo podoba mi się pomysł. Jest zajebisty. Ten tekst wręcz krzyczy o poprawny zapis i szkoda byłoby nie.

    Jest jeszcze sporo z przecinakmi i zapisem podialogowym, ale nie o to biega, żeby zatomizować cały tekst, a tylko naświetlić problemy.
    Chwilowo tyle, bo jestem dziś jakiś zjebany, więc będzie dosyć oszczędnie.

    Jakby co, jestem do usług.

    Treść naprawdę świetna, ale niestety muszę Ci urąbać jeden palec z tej pięciopalczastej puli.

    Ciao.
  • nigdy 5 miesięcy temu
    O kurde teraz to ja tylko przeczytam i zabiorę się jutro. Jestem wdzięczna za obszerny komentarz. Po prawdzie tak sobie grzebię w tym tekście raz na jakiś czas i zawsze mi coś nie pasiło chociaż miałam wrażenie, że jest potencjał, także jak już sobie pracę odeśpię i zasiądę zadowolona piątkowym popołudniem przy kieliszku (albo i trzech) wina to zakasam rękawy i wezmę się do roboty, gracias amigo!
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Uwaga! Komunikat!
    Ogłaszamy tworzenie nowego projektu TW 3.0!
    Wszystkich zainteresowanych zapraszamy jutro (poniedziałek, 23.07.2018) do wątku "TW 2.0". Obrady rozpoczną się między godziną 19 a 20.

    PS: Przepraszam za spam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania