Rozrodne

gratyzator się psuje, zamiast zwyczajowego

szmelcu zaczyna produkować

pełnowatrościowy towar

 

jako pierwszy wytacza się kobieton

kartoflissima, grubokoścista piękność

o kwadratowych rysach. ostra, nie dotknąć

 

charczy furiacko, zapewnia

coś tam, że wierność

może nawet dłużej, niż tydzień

 

potem wypełza chłopiec, członek

jednoosobowej bohemy kłamców

(raz powie prawdę - i umrze. boi się tego.)

 

i jeszcze weneralissimus

cały w cętkach (nabawił się podczas podróży

przez zimne i tymczasowe ciała, cienie

przechodnich narzeczonych)

 

tylko mnie tam nie ma, nie zostaję

wygenerowany. zbyt chropowaty

i niezgrabny jestem, by powstać

połączenie Josepha Merricka

i wszystkich lokatorów cel

 

rozchodzę się po kościach

byłej dziewczyny

wytraca się pęd, głos stygnie

 

osiągnąłem mistrzostwo w dziedzinie wad

biegłość w łamaniu danego słowa

pozostanę we wspomnieniach, choć

w zasadzie nie przyszedłem na świat

wszystko to plotki, pogoń za krzykiem

sól rzucona na wiatr

 

https://www.youtube.com/watch?v=qZhMvLuoMaM

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • sensol 4 miesiące temu
    podoba mi się Twój talent słowotwórczy. taki gratyzator - aparat do produkcji szmelcu. ale też mógłby to być boot internetowy wstawiający pod pracami (np. artystycznymi) gratulacje (GRATY)

    kartoflissima i weneralissimus tez dobre. o wierszu nie będę się wymądrzał, bom za cienki. zdravia
  • Florian Konrad 4 miesiące temu
    dziękuję serdecznie!!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania