Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Rybak

Na skarpie, wśród pierwszych gwiazd nocy, siedział starszy mężczyzna. Miał długą, siwą brodę, a na głowie nosił marynarską czapkę. Jego kurta pokryta była brudem i kurzem. W ręku trzymał butelkę z piwem. Spoglądał na morze w dole, wsłuchując się w szumy fal. Myślał. Tylko to już mu pozostało. Wspominał przeżyte życie, chwile szczęścia i smutku. Zastanawiał się, dlaczego już od dawna było więcej tych drugich. Spojrzał za siebie, na stos butelek i zaczął myśleć o tym, dlaczego do tego doszło. Kiedyś przecież był taki szczęśliwy. Co poszło nie tak?

Łowił już od kiedy był mały. Zawsze czekał na plaży na powrót swego ojca z połowów. Czasem też wybierali się razem w niedzielę na ryby. Kiedy dorósł poszedł w jego ślady. Minęły lata, a on ożenił się i doczekał trójki dzieci. Dwóch chłopców i dziewczynki. Były to najpiękniejsze chwile jego życia. Nie mogły jednak trwać długo. Przyszły zmiany. Na morzach użytkowanych dotychczas przez takich jak on, łowiących wraz ze swymi rodzinami i współmieszkańcami, weszły wielkie koncerny, dysponujące najnowszą technologią i prowadzące połowy na szeroką skalę. Nie miał szans z takimi jak oni. Mniejsze firmy upadały, bądź były wchłaniane. W końcu padło także i na niego. Pamiętał tamten dzień. Wtedy wszystko się odwróciło.

Przez całe życie łowił. Nie potrafił robić nic innego. Szukał pracy, ale rynek nie potrzebował go, zapchany ludźmi, którzy podobnie jak on stracili pracę. Łapał się wszystkiego, aby chociaż starczyło mu na wyżywienie rodziny. Wtedy też zaczął się jego nałóg. Spojrzał na pustą butelkę i sięgnął po kolejną. Ścisnął ją mocniej. Czuł, jak złość w nim nabrzmiewa. Chciał odrzucić ją gdzieś daleko, zapomnieć o niej, o tym wszystkim. Wiedział jednak, że jest już za późno. Pociągnął kolejny łyk, po czym schował głowę w rękaw i zaczął płakać.

- Dlaczego? - zapytał, podnosząc głowę i spoglądając w niebo - dlaczego spotkało mnie to wszystko? Czym sobie na to zasłużyłem dobry Boże?

Pamiętał, że na początku, kiedy zaczął pić czuł się lepiej. Wtedy przynajmniej na chwilę całe nieszczęście, bieda i problemy, z którymi mierzył się na co dzień schodziły na dalszy plan. Nawet nie zauważył, kiedy zaczął podkradać własnej żonie pieniądze na alkohol. Wtedy wydawało mu się, że ona tego nie zauważa, ale teraz wiedział, że starała się to ignorować. W końcu jednak nie wytrzymała. Przyłapała go na tym, jak grzebał w jej torebce i próbowała mu ją wyrwać. Uderzył ją. Upadła na ziemię, a z jej nosa pociekła krew. Otrzeźwiał wtedy i zaczął ją przepraszać. Było już jednak za późno. Zawsze było za późno. Następnego dnia wraz z dziećmi przeprowadziła się do matki. Nie zobaczył jej już nigdy więcej.

- Czym ja się stałem?

Od tej pory zatracił się już całkiem. Stał się wyrzutkiem, grzebiącym po śmietnikach i przepijającym wszystko, co uda mu się wyżebrać. Pamiętał, jak czasem ludzie upominali go, aby znalazł sobie pracę i ogarnął się. Dla nich, ubranych w ładne ciuchy, pochodzących z dobrych domów to wszystko było takie proste. Biedni ludzie byli sami sobie winni. Można było ich opluć i skopać. W końcu sami sobie na to zasłużyli.

Dokończył ostatnią z butelek, jaka mu została i wstał.

- Dobrze. Nie ma co zwlekać.

Spojrzał w dół skarpy. Widział skały na dole wystające z morza. Postąpił jeden krok do przodu i drugi. Brakowało już naprawdę niewiele.

- Zaczekaj!

Usłyszał za sobą głos. Zwrócił się w jego kierunku. Należał do młodej kobiety w białym stroju i o jasnych włosach. Biła od niej poświata, rozświetlająca mroki nocy.

- Co ty robisz?! Postradałeś rozum?! - krzyknęła na niego.

Wbił wzrok w ziemię.

- Chcę już z tym skończyć - powiedział łamiącym głosem - nic mnie tu już nie trzyma.

- Jak to? - zapytała - przecież masz rodzinę!

- Która nie chce mnie znać.

- To może powinieneś się zmienić.

- Już za często to słyszałem - westchnął mężczyzna.

Kobieta zamilkła.

- To wszystko, co chciałaś mi powiedzieć?

- Życie jest darem. Powinieneś bardziej je cenić.

- Ceniłem je, zanim obróciło się przeciwko mnie.

- Może sam obróciłeś je przeciwko sobie?

- Może tak. Może nie. Nie wiem. Wiem tylko, że czas je skończyć.

- Nie rób tego, to grzech śmiertelny. Pójdziesz za to do piekła.

Mężczyzna wybuchnął histerycznym śmiechem.

- Przeżyłem już jedno. Jestem gotowy na drugie.

Z tymi słowami zrobił ostatni krok. Widział, jak ręka anioła próbuje go pochwycić, lecz przenikła jedynie przez jego ciało. Przez chwilę czuł jak spada. Zdążył nawet poczuć słony zapach morza. Zaraz potem roztrzaskał się o skały.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania