SAŁATCZASTOŚĆ

Oj sałatki, sałatki, moja ty sałatko!

Zjem grzyby zapomnę o niebycie

Warzyw mi, warzyw, witamin

Elektryczności, łańcuchów, uśmiechu

W sałatce spożyję wszystkie me idee

Zaśmiechnę nad nimi, oczy zmrużę

I rozmrużę

Przytaknę

I odejdę krokiem zdecydowanym

 

Sałatko moja sałateczko, sałatuniu

Nie wysłowię cię

Grzdylu mój niebiański

Arcyboska melanżyco warzywna

Rozmelanżowana treścią formy

Dla mych receptorów szytej

 

Zasmakuję, posmakuję i stanę się

O.

Bo tak.

Mogę, więc jestem

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Okropny 3 miesiące temu
    To dobre na piosenkę byłoby
  • sensol 3 miesiące temu
    coś ma!
  • Aisak 3 miesiące temu
    To o sałacie?
  • Canulas 3 miesiące temu
    Obok
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    wywaliłbym interpunkcję. Spoko wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania