Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Salif i Kalif (Paweł i Gaweł - dla opornych)

Salif do Kalifa:

- Wielbłąd ci umyka?

- Umyka, umyka. Dopadnę skurczybyka.

Kalif na konia.

Otarł przedtem skronia*.

Cwał za wielbłądem.

Salif z przeglądem [sportowym]:

- Może pojedziem rondem?

Kalif się odwraca.

Na niebie raca.

Zatrzymuje zwierzę.

- Nie wierzę, nie wierzę.

Krzyczy Salif bogobojny.

- Bóg składa dar hojny!

Kalif ociera czoło.

- Weź się stuknij kolo.

Mówi lekko sfusowany

- Idą króle! Idą Pany!

W niebogłosy krzyczy Salif

- A idź ty w cholerę.

Na podłogę zrzuca papier.

Idzie prosto. Brak mu manier.

Przedstawienie się skończyło.

A Arabom... jakoś się żyło.

 

Morał taki:

Nie ufaj bogobojnym arabom.

 

*Arabowie słabo odmieniają polskie wyrazy.

**Wiem, rymy do dupy. Jednak to zabieg celowy.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Burj Khalifa 5 miesięcy temu
    ***
    Uraziłeś nasze "uczucia religijne"*, a...
    żyjesz w kraju w którym nawet Toruń,
    nie kojarzy się już z piernikiem,
    tylko starym grzybem - "rydzykiem".

    - zasmarkany dendrofilu. ;)

    *nikt jeszcze nie odkrył, o co kaman.

Napisz komentarz