Silver Fangs-Rozdział 16

Sklep odzieżowy Lamii mieścił się przy jednej z głównych ulic, odznaczał się widocznym kolorem zielonym, który kontrastował z wszechobecną bielą. Był na wystawie, na markizie, w ozdobach okiennych oraz widniał na ubraniach wystawowych, tak jakby tajemnicza zaraza opanowała ów przybytek. Wolf spojrzał na siebie, po czym na rodzeństwo, westchnął ciężko i kontynuując przemieszczanie, rzekł:

– Zanim wejdziemy odwiedzić Lamie, muszę was ostrzec. Jest najdziwniejszą osobą, jaką znam i do tego wróżką z obsesją na wiadomo jaki kolor. – Ruchem dłoni wskazał na ich cel.

– Tylko nie mów, że sprzedaje tylko takie ubrania... Przecież wiadomo, że ta barwa już dawno nie jest w modzie. – Angie próbowała rozgrzać się, pocierając zmarzniętymi dłońmi o siebie. Jej towarzysze wzruszyli ramionami i cała trójka wkroczyła do środka, a nieznana im melodyjka oznajmiła Lamii, że przybyli klienci.

– Witam szanownych gości w mym skromnym przybytku, wprawdzie ceny nie są niskie, ale za wytrzymałość ubrań ręczę swoim życiem. – Zza jednego z regałów pewnym krokiem pojawiła się wysoka, rudowłosa kobieta o sylwetce, którą pozazdrościła, by niejedna supermodelka. Jej płomienny uśmiech zgasł, gdy ujrzała Wolfa.

– Sama nie wiem, czy się cieszyć na twój widok, czy odprawić jakieś egzorcyzmy. Tam, gdzie się pojawiasz, jest tylko śmierć i zniszczenie.

– Mi też miło cię powitać, drogo Lamio, latka lecą, a ty nadal młoda. Czyżbyś praktykowała czarną magię? – Zniesmaczenie kobiety zmieniło się w czysty gniew.

– He? Masz mi coś do powiedzenia śmierdzący wilkołaku? – Wyciągnęła z rękawa obfitego płaszcza długi i cienki przedmiot.

– Nic takiego, jedynie zastanawiam się, gdzie czarownico chowasz swoją miotłę i czarnego kota. – Oczy Wolfa zapłonęły złotym blaskiem, a spomiędzy ust widoczne były kły. Schwesterowie nie spodziewali się, że ta dwójka może się tak nie lubić. Leon nie wiedział, co robić, jego oddanie mistrzowi nie pozwalało mu, działać bez jego zgody. Jego siostra pokręciła głową i wślizgnęła się miedzy kłócących się.

– Lada chwila ktoś może wejść i co zobaczy? Panią burmistrz z różdżką w dłoni oraz warczącego przedstawiciela jednej z najstarszych ras. – Pierwsza opamiętała się wróżka, schowała drewniany przedmiot i spojrzała z przepraszającym uśmiechem na dziewczynę.

– Przepraszam cię słonko, poniosło mnie. Jakby ten stary wilk zrozumiał różnice między czarownicą, a wróżką nie byłoby tego zajścia. Dla niego wszyscy, którzy warzą w kotle mikstury to pomarszczone stare jędze, pragnące kości istot z jego rasy, by stworzyć specjalne eliksiry.

– Moi dwaj starsi bracia skończyli w kotle... Tylko po to, żeby jakieś babsko miało młodszą i pachnącą skórę. Nie ufam jej, ale przestane z docinkami, karzeł przysyła nas w sprawie trolli i ochrony dla młodych adeptów Łowców. – Lamia spojrzała z niedowierzaniem na rodzeństwo wampirów, a później na ich mistrza.

– Jaja sobie robisz, prawda? Ty srebrny wilkołak uczysz parkę waszych odwiecznych wrogów na Łowców? Albo tutejsza cywilizacja źle na mnie działa, albo ty na starość zmiękłeś. – Wolf za burknięciem, ukrył swoje lekkie zażenowanie.

– To znajdziesz coś dla nich, czy nie? Sam mogę coś dla nich stworzyć...

– O nie, nie. Nie masz za grosz gustu, a wy nie wgapiajcie się, jak ciele na malowane wrota, tylko podejdźcie bliżej, nie obawiajcie się prócz słusznego koloru, mam jeszcze inne. – Udali się za nią w głąb pomieszczenia, które z zewnątrz wydawało się mniejsze, wróżka nacisnęła palcem guzik znajdujący się w górnej części wiszącego lustra, odsłaniając dalsze pomieszczenie, kiwnęła palcem, by weszli do środka. Gdy już cała czwórka znalazła się w środku, zapadnia zamknęła się, a magiczny klon zajął miejsce właścicielki.

– Popatrzmy... Dla ciebie młoda damo skórzane, lekkie spodnie i krótka brązowa kurteczka z białą bluzeczką pod spód, do tego gustowny paseczek, na którym doczepić możesz różne ciężkie przedmioty, jeśli odpowiednio go użyjesz, posłuży ci do innych niedekoracyjnych celów. A na koniec długie, wygodne i markowe jasne kozaczki. Dla ciebie przystojniaku mam ciemne dżinsy z pojemnymi kieszeniami, ciemnoczerwoną koszulę z długim rękawem i długi czarny, skórzany płaszcz, a na nogi eleganckie i wygodne buty w tym samym kolorze. Widzę wilczku, że pomimo niechęci wobec mnie, nadal masz ciuchy, które tobie wybrałam. – Zwróciła się do Łowcy, czekając, aż tamta dwójka przebierze się w nowe ubrania.

– Po drobnych modyfikacjach są naprawdę dobre, dlaczego miałbym je wyrzucać? Nawet jeśli ich autorka jest wiedźmą.

– Ty i ta twoja wieczna nieufność, mogłeś, chociaż powiedzieć dziękuję. Uparty wilczur. No moi drodzy, prezentujecie się o wiele lepiej, niż poprzednio. Wasza nowa odzież zniesie o wiele więcej od waszego ciała. No dobra, a teraz druga sprawa, w której niestety będę potrzebować waszej pomocy. Rok temu w górach nieopodal zamieszkały trolle, wiem, wiem, skoro o tym wiedziałam, dlaczego na pozwoliłam? Otóż to nie są czasy miecza i łuku, wiec stwierdziłam, że nie ma powodu przepędzać ich stamtąd. – Na dźwięk tych słów Wolf jęknął.

– Co zrobiłaś?! Dlatego nie lubię zielonych i obrońców zwierząt, bronią czegoś, co przy bliskim spotkaniu zeżarłoby ich w tych ekologicznych wdziankach. Trolle to nie są biedne prześladowane istoty, są mordercami i mięsożercami, które uwielbiają sprawiać innym ból i cierpienie. Jeśli nie zastosujesz odpowiednich środków, rozmnożą się, a tutejsze ziemie zaleją się krwią niewinnych.

– Jeśli dobrze pamiętam, do tego potrzeba samca i samicy, a osiedlili się tylko dwaj przedstawiciele męskiego gatunku. – Jej rozmówca uderzył się w czoło, zdusił w sobie gniew i ironicznym głosem powiedział. – Powiedz mi moja droga Lamio, jeśli potrzebujesz łoju trolla to, co podpowiada ci księga alchemii?

– Trzeba pamiętać, by nie zapuszczać się do ich jaskiń w porze godowej, bo wtedy... Na miłość matki Irlandii... – Wróżka momentalnie zbladła i usiadła na jedynej w pomieszczeniu zielonej kanapie.

– Ja do kończę, ponieważ wtedy dany osobnik staję się istotą płci przeciwnej, by jego towarzysz mógł utworzyć w jej łonie nowe potomstwo, a towarzyszą temu wybuchy gniewu i tak dalej. Jedyne istoty z tak ohydną anatomią. Jeśli spojrzysz na kalendarz za tobą w zielone elfy, będziesz mogła się dowiedzieć, że nowe trolle są w wieku dorosłym, w końcu mają przyspieszony wzrost, szczególnie jeśli nikt ich nie atakuję. Wychodzi na to, że mamy do czynienia z pięciorgiem rzeźników, zakładając najgorszy scenariusz. Troll po wypuszczeniu trójki potomstwa znowu staję się bezpłciowcem. No dzieciaki, mamy mnóstwo roboty. Wybacz Lamio, że cię opuszczamy, lecz przez twą tolerancyjną głupotę naważyłaś ogromną katastrofę dla tutejszych. – Opuścili sklep wróżki tylnym wyjściem, zmierzając w ośnieżone pobliskie szczyty, zapowiadała się ostra śnieżyca wraz z wiatrem, idealna pogoda do polowania, nie ma co.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania