Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

ŚNIĘTY MARIAN - VII

Rozdział VII

Moje Miasto Śnięte

 

Część 2

 

Chętnie wchodziły w układy z Muzułmańskimi i z państwami innych wyznań. Wszystko to zmierzało do podpisania, ogólnoświatowej zgody i porozumienia. Chociaż przed dyplomatami było jeszcze dużo pracy. Ja zacząłem wprowadzać swój plan w życie. Nie musiałem nic fizycznego robić.

Byłem razem z rodziną i pomagałem im wszystkim w mantrowaniu. A nocą po zadowalającym seksie z Lidzią i Gabi, zasypiałem twardym snem.

 

Wychodziłem wtedy z ciała i udawałem się w różne miejsca na całym świecie. Wyszukiwałem wyrzutni rakiet z głowicami jądrowymi. Następnie ustalałem kto z ludzi obsługujących ma decydować o przyciśnięciu guzika. Udawałem się także do przywódców państw, posiadających broń jądrową. Gdy już odnalazłem takiego człowieka, przybliżałem się do jego głowy synchronizując nasze energie.

Następnie u każdego z tych przywódców kodowałem dwa słowa które brzmiały:

 

- POKÓJ I BEZPIECZEŃSTWO.

 

Gdy do świadomości decydentów dotrze ta informacja, która będzie mówiła że na świecie jest pokój i bezpieczeństwo, wtedy wydadzą rozkaz użycia broni jądrowej. Odpowiedzialni za to bez wahania przycisną guziki.

Niespodziewanie okazało się, że zadanie to przysporzyło mi dużo pracy i wiele trudności. W niektórych momentach sądziłem, że nie wyrobię się w czasie który sobie wyznaczyłem.

 

88

Rodzina z sukcesem zakończyła mantrowanie, to znaczy Lidia, Gabi, Ewcia i Gosia. Jeśli chodzi o Mariolę, to jej ewentualne myśli przejmie Lidia. Mariola zaczęła właśnie chodzić, z tego powodu ogarnął mnie wielki smutek. Bo nie będę widział jak

owoc mojej miłości dorasta. Ale sam taką decyzję podjąłem i nie było już odwrotu.

Najważniejsze było to, że cała moja rodzina wychodzi z ciała tak samo jak ja. Zrozumiałem że oto nadszedł czas końca Ziemi, czekałem tylko na znak. A znakiem tym miała być informacja w telewizji. Dlatego cała rodzina z uwagą śledziła wiadomości w TV. Był marzec 2020 roku w wiadomościach podano, że w Jerozolimie dnia 26 marca ma odbyć się międzynarodowe spotkanie pokojowe.

Na spotkaniu tym ma być podpisana, deklaracja o pokoju światowym. W tym to właśnie dniu poleciłem mojej rodzinie, przygotować się na ostateczne opuszczenie ciała fizycznego. W nocy 25 marca wszyscy w rodzinie łącznie ze mną, wyszli ze swoich ciał. Wcześniej zamknęliśmy i zabezpieczyliśmy mieszkanie, na wypadek aby nikt postronny przez przypadek nie obudził nas.

No i oczywiście włączyliśmy telewizor i już w duchowych ciałach, zebraliśmy się przed telewizorem. O godzinie 17.15 czasu Gronicz rozpoczęło się spotkanie w Jerozolimie. Było ono transmitowane na cały świat. Na początku były przemówienia, a później rozpoczęła się dyskusja. W rezultacie dyskutanci doszli do zgodnego wniosku, że dosyć już wojen i takiego życia jak dotychczas. Wybrano dwóch przedstawicieli najbardziej skrajnych ugrupowań religijnych. I to właśnie oni podpisali traktat pokojowy. Jeden z nich Mustafa Ibrahim na koniec spotkania stwierdził:

 

- Teraz mamy POKÓJ I BEZPIECZEŃSTWO.

 

W tym momencie skupiłem całą rodzinę wokół siebie i pomyślałem o mieście świętym. Natychmiast znaleźliśmy się przed bramą do miasta. Gabrysia stwierdziła:

 

89

- Jakie to piękne.

Lidia na to

 

- Wejdziemy do środka?

 

- Jeszcze chwila, chciałbym żebyście coś zobaczyli.

 

Powiedziałem

 

Po 10 minutach niebo zaroiło się od rakiet balistycznych.

 

- Teraz możemy wejść. Uchwyćcie się mnie.

 

Wszyscy mocno uchwycili się mojego ciała. Dotknąłem bramy i natychmiast znaleźliśmy się wewnątrz. Gdy tylko pojawiliśmy się w mieście natychmiast, stanęły naprzeciwko nas jakieś istoty. Jedna z nich powiedziała, oczywiście że w myślach:

 

- Panie Krzysztofie proszę za nami.

 

Wraz z rodziną udaliśmy się za istotami do centrum.

- Proszę Panie Krzysztofie oto miejsce dla ciebie.

 

Zaproponowała ta sama istota. Usiadłem więc na fotelu, a rodzina stała obok.

Nikt z nich nie myślał aby usiąść na swoich miejscach. Chwila była zbyt podniosła.

 

- No to ruszamy.

 

Powiedziałem. Nastąpił przeciągający się świst. Dwie ściany zewnętrzna i pierwsza obok niej, zaczęły obracać się w przeciwnych kierunkach. Przed nami pojawił się duży ekran.

 

- No to kochani dokąd lecimy? Proszę o propozycję.

 

90

Lidzia czując się tak jakby pierwszą damą, bez namysłu zaproponowała.

 

- Tam w lewym górnym rogu, widzę taką małą niebieską plamkę.

 

- No dobrze to do tej niebieskiej plamki. Nie ma chwili do stracenia.

Zgodziłem się z Lidzią, czułem do niej słabość. Tak prawdę mówiąc to wszystko bym dla niej zrobił. Pomyślałem o małej niebieskiej plamce, w lewym górnym rogu i w tej chwili całe miasto tam było.

Chwilę po tym na Ziemi wybuchło tysiące rakiet z głowicami jądrowymi. Dla Ziemi było to zabójcze. Ziemia nie wytrzymała i rozpękła się na kawałki. I w takim stanie poszybowała w kierunku Słońca. A Słońce dokończyło dzieła zniszczenia.

Ziemia przestała istnieć.

 

Miejsce w którym znalazło się Miasto Śnięte wraz ze wszystkimi mieszkańcami,

było oddalone w bezpiecznej odległości od Słońca. Nie możliwe było aby ktoś stamtąd, w fizyczny sposób dostał się do tego miejsca. Dłuższą chwilę posiedziałem w fotelu białym jak śnieg. Po czym odezwałem się do rodziny:

 

- A teraz będziemy stwarzali życie.

Będziemy stworzycielami rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

 

- A wiecie dlaczego?

 

- Dla tego że jesteśmy bogami?

 

Odpowiedziała Lidia

 

- Dobrze powiedziałaś kochana. Czy jesteście gotowi do tak odpowiedzialnego zadania?

 

91

 

Gabi trochę zszokowana, ale zadowolona odpowiedziała:

 

- Tak ja jestem gotowa stwarzać nowe życie.

 

Tylko od razu zaznaczam, w moim świecie nie będzie mężczyzn. To znaczy osobników płci męskiej.

 

- Co do tego to jeszcze zobaczymy, niech wszyscy się wypowiedzą.

 

Odpowiedziałem Gabrysi.

 

A ty Lidzia co myślisz o tym, o możliwościach jakie otworzyły się przed tobą?

 

- Osobiście myślę że osobniki męskie powinni być. Bo ja bardzo cię kocham i pragnę również robić to fizycznie.

I jeszcze jedno, chcę mieć z tobą dużo dzieci. Takie jest moje zdanie.

Ale trzeba tak zrobić, żeby faceci nie mieli za dużo do gadania. Niech tylko zapładniają i cicho siedzą.

 

- A miłość między nimi, bez niej będzie smutne życie.

 

Dodałem z przekąsem

 

A Gabi na to.

 

- To kobiety będą o tym decydowały, wydzielać będą z siebie coś w rodzaju feromonu. I tylko wtedy będzie występowała miłość, między osobnikiem żeńskim

i męskim.

 

-To wygląda na to że doszliśmy do porozumienia. Czy są jeszcze jakieś propozycje? Nie słyszę. Pytam się dla tego bo gdy wyjdziemy do reszty istot, to co ustalimy stanie się obowiązująca zasadą.

 

92

-A ja nie chcę zmieniać zdania co jakiś czas. Przecież obowiązują mnie jakieś zasady. Nawiasem mówiąc sam je ustaliłem. Ale nie

o to chodzi, jesteśmy rodziną i to po nieskończoność. Kocham

was wszystkich i chcę abyśmy bawili się i radowali z istnienia.

 

-Teraz idziemy ogłosić to naszym Boskim Braciom. Tak aby wszyscy bogowie o tym wiedzieli.

 

Podeszliśmy do ściany oddzielającej nas od pozostałych istot, a ściana rozsunęła

się i był to moment w którym nastąpił początek nowego.

 

Miasto Śnięte krążyło wokół nieznanej nikomu planety. Lecz nikt nie wiedział czy jest na niej życie i czy nadaje się ona do skolonizowania. Wraz z rodziną wyszedłem z centrum Miasta Śniętego, a ustalenia jakich dokonaliśmy stały się znane dla pozostałych. Wtedy odezwała się istota wydelegowana przez pozostałych, do kontaktów ze mną i rodziną:

- Panie Krzysztofie i Śnięta Rodzino, czekamy na rozkazy dotyczące planety, wokół której krążymy.

 

- Dobrze w takim bądź razie udajcie się na nią i sprawdźcie czy jest tam życie. A gdyby nie było spenetrujcie cały układ gwiezdny i dopiero wtedy zdajcie mi relację.

 

Delegat dał odpowiedź.

 

- Będzie jak rozkazałeś Panie Krzysztofie i Śnięta Rodzino.

 

Zaraz po tym wyruszyły z Miasta Śniętego zastępy istot śniętych. Celem ich była penetracja układu gwiezdnego.

Najbliższa planeta wokół której krążyło Miasto Śnięte, okazała się jałową skałą. Szukali więc dalej a gdy byli zmęczeni i zrezygnowani, ujrzeli po drugiej stronie gwiazdy planetę.

 

93

Okazała się ona ostatnią w tym układzie gwiezdnym. I jakie wielkie było ich zdziwienie gdy znaleźli na niej wodę. Co prawda nie było w niej życia.

Bo woda była zanieczyszczona. Ale to i tak dało im powód do wielkiej radości. Ja natomiast w oczekiwaniu na ich powrót, odpoczywałem w kabinie relaksacyjnej.

 

Gdy porządne wypocząłem postanowiłem dokonać przeglądu Miasta Śniętego. Przyjrzałem się w jakim stanie jest ściana zewnętrzna miasta. Okazało się że wszystko jest w porządku. Gdy tak przechadzałem się korytarzem między ścianami zewnętrznymi, zbliżyła się do mnie jedna z istot i zakomunikowała:

 

- Panie właśnie wróciliśmy z penetracji ostatniej planety.

 

- A gdzie Delegat?

 

- Panie jestem na rozkaz.

 

- Proszę zdać relację z wyprawy.

 

- Panie Krzysztofie i Śnięta Rodzino udało się, znaleźliśmy życie na jednej z planet.

 

- Wiem o tym i wiem też, że jest ono na niskim poziomie. Ale damy sobie radę, powiem więcej – musimy. Wiecie o tym tak samo jak ja, że jest to nasza jedyna szansa, na istnienie w takim wymiarze i w takich warunkach. Życie na tej planecie jest dla nas szansą, bo z tego życia możemy wygenerować życie rozumne. W rezultacie czego możemy wytworzyć myśli. One są sensem naszego istnienia. Powiem więcej, bez myśli nasze istnienie nie zakończy się. Będziemy natomiast skazani na życie i przebywanie w wiecznej pustce i ciemności.

Dlatego że gdy gwiazda wypali się, nie będzie życia a z tego powodu nie będzie nowych myśli.

 

94

Miasto Śnięte rozpadnie się, a my nie zdołamy przenieść się do innej gwiazdy. Tak że ta planeta i życie na niej ratuje nam istnienie.

Na cześć mojej ukochanej od tej chwili planeta ta nazywać się będzie Lidia.

A teraz słucham, jakiego rodzaju jest życie na tej planecie?

 

Delegat zaczął referować sprawę.

 

- Są to robaki długości około 10 centymetrów na lądzie. W wodzie są podobne tylko dłuższe, mają około 15 centymetrów.

 

- Czy mieliście podobny przypadek w całej waszej historii

istnienia?

 

- Było jeszcze gorzej. Powinniśmy dać sobie radę, tylko oczywiście trochę to potrwa.

 

- Jak myślisz delegacie, jak długo będzie świecić nasza gwiazda?

 

- Sprawdziliśmy to dokładnie, a mamy fachowców w tej dziedzinie. Będzie ona świeciła jeszcze 3 miliardy 800 milionów lat Lidyjskich.

 

Taką odpowiedź dał delegat.

 

- W takim bądź razie zabieramy się do pracy. Myślę że Miasto Śnięte będzie krążyło wokół Lidii, a my będziemy schodzić na nią w miarę potrzeby.

 

- No co ty na to Lidzia? Cieszysz się? Schodzimy na twoją planetę.

 

 

95

- Jasne że się cieszę. Bo gdy tylko będzie to możliwe zasieję na niej miłość.

 

A ja rzekła Gabi.

 

- Będę uważała na samców, żeby się nie rozbestwili.

 

- To zapraszam moja rodzino, schodzimy na Lidię.

 

Wraz z rodziną i ekspertami z dziedziny genetyki, opuściliśmy Miasto Śnięte. Znaleźliśmy się na Lidii, planeta okazała się bardzo piękna.

 

- To raj, jest tu tak pięknie.

 

Stwierdziła z zachwytem Gosia.

 

Gabi oblatywała łąki, lasy, morza, góry i nie mogła się nadziwić. Genetycy zabrali się ostro do pracy i wykonali pierwsze zabiegi genetyczne. Gdy skończyli zameldowali Delegatowi, a Delegat zbliżywszy się do mnie zameldował:

 

- Panie Krzysztofie melduję że pierwszy etap jest wykonany. Zarządziłem powrót do Miasta Śniętego.

 

Gdy wszyscy byliśmy w mieście, Delegat poinformował mnie:

 

- Panie Krzysztofie następny etap może być kontynuowany dopiero po 3 miesiącach.

 

Przyjąłem to do wiadomości i wraz z rodziną udałem się do centrum. A to z tego powodu, ponieważ miałem tajemnicę o której ogół bogów miał nie wiedzieć.

Tam powiedziałem do nich:

 

 

96

- Słuchajcie uważam że, przy każdym zejściu na Lidię, ktoś z nas musi tam pozostać.

 

- Czy masz Panie Krzysztofie, jakieś podejrzenia?

 

- Musimy mieć wszystko pod kontrolą, aby nie popełnić podobnych błędów, jakie

są popełniane zawsze na początku. Dlatego ktoś z nas zawsze tam musi tam

być i przyglądać się wszystkiemu. Ustalam kolejność schodzenia na Lidię.

 

Ewa, Gosia, Gabi, Lidia i ja.

 

- To wszystko będzie bardzo długo trwało, będziemy mieli bardzo dużo czasu.

 

Stwierdziła Lidia.

 

- I właśnie kochany czy jest jakaś możliwość żeby…….no wiesz….. ?

 

- Mówisz o stosunku płciowym?

Tak.

 

- Przyznam się że nie myślałem o tym. Gdybym przyjął kształt mężczyzny a ty kobiety, czy wtedy przy tym nie byłoby spięcia? Tego tylko się obawiam.

 

- Spróbujmy co nam szkodzi?

 

- Dobrze więc spróbujmy.

 

Przyjąłem więc kształt mężczyzny a Lidzia kobiety, gdy zbliżyliśmy się do siebie nastąpiło spięcie. Odrzuciło nas od siebie i było nieprzyjemne. Po czym stwierdziłem.

 

97

 

- Nie możemy w ten sposób się kochać, musimy posiadać fizyczne ciało.

 

- Trudno będę czekała.

 

- Pozostają nam jedynie projekcje naszych własnych myśli.

 

Odrzekłem

 

I właśnie w ten sposób spędzaliśmy czas, pomiędzy kolejnymi zejściami na Lidię. Trwało to oczywiście ogromnie długo, nikt jednak czasu nie liczył bo po co. Ale na Lidii w tym czasie zmieniło się bardzo dużo. Jak się okazało, że ze zwykłego robaka można wygenerować ogromną ilość różnorakich stworzeń. Ingerując w genom zwierzęcia można go dowolnie kształtować, wpływając na jego rozmiar. Wszystko to było już wielokrotnie utrwalone w pamięci istot ze Śniętego Miasta. Tak i w tym przypadku świat zwierzęcy który powstał, był prawie identyczny z upadłymi niegdyś światami. W moim świecie który powstał, nie było jednak potężnych jaszczurów. Były natomiast ssaki a w śród nich małpy człekokształtne. Brakowało tylko jedynie człowieka. Gdy stwierdziłem że nadszedł już odpowiedni czas, zwróciłem się do rodziny tymi słowami:

 

- A teraz stwórzmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo. Niech panuje nad całym światem zwierzęcym.

 

Stwórzmy kobietę i mężczyznę, niech kobieta mądrze rządzi i decyduje o wszystkim. A mężczyzna niech ją kocha aż do samej śmierci. A głównym jego obowiązkiem niech będzie zapładnianie jej. Niech kobieta decyduje o miłości do mężczyzny. Mężczyzna niech będzie tylko jej dopełnieniem.

 

 

98

Na tym zakończyłem mowę,a Śnięta Rodzina ucieszyła się bardzo, bo tego wszyscy oczekiwali.

 

Na Lidii były trzy kontynenty, znajdowały się one w okolicy równika. Panujący tam klimat był umiarkowany. Na żadnym z nich nie było zwierząt drapieżnych. W ogóle na planecie nie było drapieżników. Wszystkie zwierzęta żywiły się roślinami

i owocami, których było na niej mnóstwo.

 

Na wszystkich kontynentach były też małpy człekokształtne. Kontynenty te miały też swoje nazwy, które wspólnie nadaliśmy. Największym z nich była Ewalia, kontynent ten był pod moją i Lidii opieką. Na nim to miało rozpocząć się ludzkie życie.

Drugim kontynentem była Gosja, którą dałem pod władanie córce Gosi.

 

Trzecim z kontynentów była Gabia, władała nim żona Gabi i Delegat istot. Który to po przez częste przebywanie z Gabi, bardzo się do niej zbliżył. A działo się to podczas tworzenia życia na Lidii. Wtedy to właśnie zakochał się w niej i postanowił być z Gabi na zawsze. Gabi zresztą też wpadła w szpony miłości. Znajdując w końcu ukojenie w nieznanym jej do tej pory uczuciu.

 

Małpy człekokształtne które znajdowały się na Ewalii, były skupione w jednym miejscu. Wydałem polecenie aby wypuścić z Miasta Śniętego promień. Nakazałem też by punktowo skierować go na małpy zamieszkałe na Ewalii.

 

Promień został wypuszczony i był utrzymywany przez 30 dni. Po czym wycofano

go. Po 9 miesiącach małpie samice zaczęły rodzić. Na świat przychodziły nieowłosione i niedołężne małpiątka. Dałem rozkaz do zasiedlenia tych niedołężnych małpiątek, które w ten sposób stały się ludzkimi dziećmi. Gdy na Ewalii namnożyło się wystarczająco dużo ludzi, to w kolejnych wcieleniach mogły brać udział wszystkie istoty ze Śniętego Miasta.

 

99

Przyszedł w końcu czas na mnie i na moją Śniętą Rodzinę. Wszyscy zasiedliliśmy więc ciała ludzkie, a gdy dorośliśmy i posiadaliśmy pełną świadomość mogliśmy spełnić swoje marzenia. Wszyscy mieszkaliśmy na Ewalii, Miasto Śnięte było zakotwiczone w centralnym punkcie kontynentu. A my spędzaliśmy miło czas, na nie kończących się rozmowach. Podczas jednej z nich Ewcia powiedziała do Gosi:

 

- Nareszcie możemy założyć swoje rodziny.

 

Gabi do swojego mężczyzny tak powiedziała:

 

- W końcu będziesz mi posłuszny i będziesz robił to co ja chcę.

 

A Lidzia do mnie:

 

- Nareszcie będę mogła kochać się z tobą aż po nieskończoność.

 

- A ja znajdę nareszcie ukojenie i spełnienie w twoich ramionach Lidziu.

 

Tak rzeczywiście było. Ja i cała moja Śnięta Rodzina, od tej pory zaznawaliśmy szczęścia, radości i spełnienia w szalonej miłości. I o to od początku do końca chodziło.

 

Światy giną a miłość istnieje po nieskończoność. Trzeba stać się bogiem, aby tą prostą prawdę zrozumieć! Tego dnia było nam wszystkim tak błogo i przyjemnie. Że nie zauważyliśmy kiedy i jak zasnęliśmy.

100

Następne częściŚNIĘTY MARIAN - Koniec historii  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania