Szukam dziewczyny

//Tak bardzo nie wiem jaka to kategoria.//

 

I

Od czego się zaczęło.

 

„Tak jak w tytule poszukuję drugiej połówki, mam na imię Paweł jestem z warszawy mam dwadzieścia lat. Co mogę powiedzieć o sobie, lubię grać w gierki, głównie w horrory. Moim hobby jest pisanie, mam sporo opowiadań w Internecie, jestem w trakcie wydawania książki chociaż do tego mi daleko. Lubię również śpiewać, zajmuję się tym od dobrych czterech lat, słuchać muzyki co oczywistym również bardzo lubię. Marzy mi się poznanie osoby, z którą mógłbym przejść się na spacer po parku, razem miło spędzić czas, pójść do kina albo coś w domu obejrzeć. Przytulać i darować siebie nawzajem uśmiechami. Poznajmy się, popiszmy a może i coś z tego wyjdzie. Wysyłam serduszka <3.”

 

II

Nie wszystko wydaję się tym czym się wydaje.

 

Następnego dnia gdy sprawdzał skrzynkę z wiadomościami cały przepełniony nadzieją że jakaś osoba zainteresowała się jego ogłoszeniem, znalazł jedną odpowiedź. Trochę się zasmucił że otrzymał tylko jedną wiadomość, jednak nadziei tracić nie zamierzał. Sprawdził cóż to napisała do niego osoba o imieniu Sandra. Dorzuciła swoje zdjęcie, przedstawiającą młodą dziewczynę o blond włosach, niebieskich oczach i idealnej cerze. Uznawszy ją za wyjątkowo ładną, dopiero wtedy przeczytał samą wiadomość. Była ona dość pozytywna, wyrażała zainteresowanie opowiadaniami jak i gustem muzycznym, sama napisała że lubi śpiewać i z chęcią spróbowała by duetu. Zaproponowała również spotkanie w parku łazienkowskim, wieczorem. Był początek zimy, na szczęście zimno nie dawało jeszcze we znaki. Podekscytowany odpisał że z chęcią się spotka, zostawiając na końcu wiadomości uśmieszek.

 

III

Park wieczorem.

 

Przed wyjściem ułożył swoje włosy, uperfumował się i założył zwyczajne, codzienne odzienie. Wyszedł ze słuchawkami w uszach słuchając piosenek traktujących o miłości co jeszcze bardziej napędzało jego myśli. Umówili się przed wejściem do parku, stał tam już od paru minut lecz jego partnerki śladu nie było. Wkrótce to otrzymał wiadomość na telefonie, żeby podszedł po nią pod zamek królewski. Tak też uczynił, idąc zwrócił uwagę na brak jakichkolwiek oznak życia w parku, ani jednej żywej duszy, a godzina zbliżała się do dwudziestej, park zazwyczaj zamykano o dwudziestej pierwszej. Będąc na miejscu zauważył w oddali siedzącą dziewczynę na ławce, podszedł zatem do niej, poprawiając włosy i sprawdzając swój oddech. Zdjął słuchawki z uszu, przywitał się poczym dosiadł się obok kobiety, która swoim wyglądem onieśmielała mężczyznę.

 

IV

Wypada zacząć od rozmowy…

 

Ciężko mu było wykrztusić jakiekolwiek słowo gdy patrzyli na siebie prosto w oczy, po krótkim czasie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zaczynając od głosu, który Paweł usłyszał. Zapytał się czy dziewczyna coś mówiła, jednak ona zaprzeczała. Nie rozmawiali prawię w ogóle, jednak Sandra zaczęła przybliżać się do chłopaka aż w końcu doszło do pocałunku. Wtedy to, stracił panowanie nad tym co widział i czuł. W głowie zakręciło mu się, obraz zaczął stawać się rozmyty a w jego uszach dzwoniło coś nieznośnie głośnego. Gdy oddalili swoje usta, dziewczyna zniknęła przed jego oczami jak pył rozwiany przez wiatr. Wstał przestraszony z ławki łapiąc się za serce, rozglądając się we wszystkie strony próbując ujrzeć sam nie widział co. Zajrzał do telefonu, wszystkie wiadomości jakie wysłał czy otrzymał od Sandry zniknęły. Nerwy przejęły wodze, natychmiastowo postanowił ewakuować się z parku. Biorąc trasę przez amfiteatr, został w nim uwięziony gdy próbował go opuścić. Na scenie ukazała się kobieta ubrana w suknie ślubną grając na fortepianie, widownie zajęły jakieś przedziwne zjawy, koloru niebieskiego o posturze człowieczej. Po chwili na cały amfiteatr rozeszły się lamenty, mówiące o złamanym sercu, o miłości, która nigdy nie miała szans na powodzenie.

 

V

Dlaczego?

 

Mój ukochany, dlaczego mi to robisz? Przecież przysięgaliśmy sobie nieskończoną miłość aż po grób jak i nie dalej. Nie możesz mnie opuścić, nie teraz… Nigdy już nie zasiądziemy razem pod jabłonią spoglądając na siebie, dotykając swoich dłoni. Nigdy już nikt nie doceni mojego życia jak doceniłeś go ty. Twoje serce skute lodem, moje pnączami ściskającymi je niczym twoja dłoń moją szyję. Nawet teraz gdy nic już nie ma znaczenia ty żyjesz dalej… Jesteś szczęśliwy podczas gdy ja skazana na wieki na cierpienia, dlaczego? Bo kochałam? Czy miłość to jakiś rodzaj ruletki, możesz wybrać szczęście lub ból. Wolałabym nigdy się nie zakochać.

 

VI

Rzeczywistość nie istnieje.

 

Krótko bo ciszy, która nastała po lamencie kobiety na scenie, przejście rozwarło się otwierając Pawłowi drogę ucieczki. Pobiegł ile sił miał w nogach, niemalże nie potykając się o wystający korzeń po drodze. Było ciemno, widział jedynie wystające na drogę gałęzie i liście z pobliskich drzew oraz puste ławki wydające się jakby były okupowane. Znalazłszy się na skrzyżowaniu, przeszył go strach, zapomniał, którą drogę obrać by dotrzeć do wyjścia. Wtedy na trzech drogach mógł zauważyć sylwetki kobiece ubrane w mocne, bijące czerwienią suknie. Spanikował i pobiegł jedyną pustą drogą. Biegnąc spojrzał za siebie by ujrzeć jedynie mrok, odwracając się, na jego drodze stanęło przerażające stworzenie. Była to naga kobieta o czerwonej skórze ze skrzydłami i kozimi kopytami zamiast nóg. Poczuł jak jego ciało zostało sparaliżowane a on nie mógł się ruszać. Kreatura położyła swą dłoń na policzku chłopaka, delikatnie masując jego skórę, spoglądając mu w oczy swymi czarnymi ślepiami.

-Powiedz mi chłopcze, dlaczegóż to tak bardzo chcesz znaleźć miłość? Nie wiesz jak potworne i złe są stworzenia nazywane kobietami? Wyniszczają cię od środka, dewastują twoje myśli, zaczynasz tracić kontrolę nad swoim zdrowiem psychicznym, szalejesz na ich punkcie. To wszystko przez prostotę z jaką zostali stworzeni mężczyźni, nadano im wyraźną słabość, lukę w tworzeniu. Popędzani przez coraz to bardziej narastające pragnienie by zaspokoić swoje potrzeby. Tak naprawdę nie kochają, żaden nie potrafi kochać, żaden nie wie co to miłość. Są tylko maszynami zaprogramowanymi by myśleć że potrzebują miłości gdy tak naprawdę chcą tylko jednej rzeczy. A kobieta to potwór, najgorsze stworzenie wykreowane przez kręgi piekieł by siać zniszczenie w męskich umysłach. Swoim wdziękiem, delikatnością chowają prawdziwe oblicze paskudnego demona, który tylko łaknie twojej duszy. I w tym wszystkim jesteś ty. Żałosny męski gatunek, słaby i bezużyteczny. W takim wieku nie spałeś z żadną kobietą, nawet nigdy żadnej nie pocałowałeś. Kradniesz pieniądze swoich rodziców by kupić jakieś śmieszne zabawki erotyczne by zaspokoić myśli o tym jak smutny jest twój los. Nie pragniesz miłości, nie. Nie potrafisz pragnąć takiej rzeczy. Teraz więc zabiorę twoją duszę byś do końca swojego życia znosił te uczucie. Będziesz cierpieć…

Słowa usłyszane z ust demona zasmuciły go, przebijając jego serce wzdłuż. To prawda, to wszystko prawda – pomyślał. Jestem żałosny, nigdy nie znajdę tej osoby, nigdy nie zaznam miłości, nigdy nie będę mógł poczuć jak to jest przytulić kochaną przez ciebie osobę. Poddał się tedy a jego dusza zatracała się w nieistniejącym świecie żerującym na rozpaczy i smutku.

 

VII

Trzeba pamiętać, to co prawdziwe i piękne nadejdzie w swoim czasie, a to co fałszywe nasunie ci się samo pod nos.

 

Nienawiść rosnąca, zatracony w przepełnionej czerwieniom i czernią sferze. Sięgając po dłoń naprzeciw siebie, próbuje dotknąć nadziei znikłej w tym tak okrutnym świecie. Krzyki i wrzaski, stękanie kobiece z podniecenia, piękne delikatne głosy szepczące do uszu, cóż to za katorga. Co trzeba zrobić by zasłużyć sobie na znalezienie się w takim miejscu. Nagle to jego dłoń poczuła dotyk skóry. Powoli ciągnięty z czerwonej, mięsistej masy, wyciągany ku rubinowym niebiosom. Wzrok wrócił a swą uwagę skierował na osobę, która wyzwoliła go od nicości. Niska, młoda dziewczyna, zastanawiał co robiła w takim paskudnym miejscu. Myślał że znajdował się w świecie gdzie trafiali tylko mężczyźni by cierpieć do końca życia katusze związane ze sprawami sercowymi. Jednak okazało się iż był w błędzie.

-Wszystko w porządku? – spytała głosem niskim i cichym.

-Tak, chyba. Kim jesteś? Co to za miejsce?

-Nie ważne kim jestem, chce ci pomóc… Jesteś zagubiony we własnych myślach. Dałeś sobie wmówić to co ta demonica chciała.

-Po prostu czułem jakbym nie mógł myśleć o niczym innym…

-Czym dla ciebie jest, kobieta?

I w tym momencie znowu zamarzł, ręce zadrżały a oczy mrugały i próbowały skierować wzrok na coś innego niż stojąca naprzeciw niewiasta. Postanowił odpowiedzieć co czuł, co jego serce mu podpowiadało.

-To najpiękniejsze stworzenie chodzące po naszym świecie. Każda jest wyjątkowa i każda może być obiektem westchnień. Uroda i piękno jakie sobą prezentuje. Uśmiech i spojrzenie oczu, z których biją wiązki księżyca, mówiącego tysiące niezbadanych historii. Usta delikatne, tak kuszące, zapraszające do siebie by ukazać definicje najznakomitszych odczuć. Włosy, długie wijące się po ciele jak pnącza broniące sekretów poza ludzkich. I ciało… Każdy mężczyzna ma w sobie to coś, to… sam nie wiem co. Te pragnienie by dotknąć tak urodziwego, kształtnego ciała. Pożądanie ma każdy, lecz nie każdy wie co to miłość. Najznamienitsze uczucie jakie kiedykolwiek zaistniało, nie przyjdzie to ciebie od razu, ale przyjdzie, któregoś dnia…

-Dlaczego zatem nie powiedziałeś tego tamtej kobiecie-demonie w twarz?

-Bo…

-No właśnie.

 

VIII

Nadejdzie ten dzień… Kiedyś nadejdzie…

 

Pociągnięty przez wiązki światła z nikąd pojawiwszy się, szybował w przestworzach kosmicznej energii, wiązkach nieskończoności. Aż w końcu powrócił do parku. Stał jak słup lekko zdezorientowany, był dzień. Ludzie chodzili po parku, siedzieli na ławkach. A jego serce tak jakby cieplejsze się stało. Spojrzał na jedną parę idącą razem, trzymającą się za ręce. Drugą darującą siebie pocałunkami na ławce. Z lekkim smutkiem kiwnął głową w dół, założył słuchawki na uszy, ręce schował do kieszeni i poszedł przed siebie do domu.

 

VIX

Po co wstawać…

 

Po paru dniach Pawła znaleziono martwego w jego domu, pewnego dnia jego rodzice wrócili z pracy i zastali jego ciało leżące na podłodze z przeciętymi głęboko żyłami. Nikt nie znał przyczyny samobójstwa, to prawda miał epizody depresyjne, jednak przez jakiś czas zauważyć można w nim było znaczącą poprawę w nastroju. Załamani rodzice, jego babcia oraz kilka innych osób, udało się na jego pogrzeb. I tak oto zakończyła się historia dwudziestoletniego Pawła z warszawy. Który być może odnalazł tą jedyną, którą prawdziwie kochał bądź, w której się zakochał.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania