Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

The last chance : prolog

Dopalała ostatniego papierosa jaki pozostał jej z tej nocy.

Szary dym z wolna ulatywał ku górze, po czym się rozpływał, jakby go w ogóle nie było. Eloise Mitchell przyglądała się temu ze skrajnym zainteresowaniem wypuszczając z krwistoczerwonych ust nowe kłęby dymu.

Kiedy skończyła, rzuciła niedopałek do otwartego sedesu, obok którego siedziała. Oparła bezwładnie ręce na kolanach. Kręciło jej się w głowie od spożytego alkoholu oraz dudniącej muzyki, która w toaletach była jedynie pomrukiem. Potarła zmęczoną twarz, a kiedy obejrzała swoją dłoń, ujrzała rozmazany tusz do rzęs. Nieważne.

Wiedziała, że przeciąga to co nieuniknione, ale nie wiedziała dlaczego. Obecność butli taniego alkoholu, oraz tabletek nasennych nie dało się zignorować. Bez większych ceregieli wzięła do ręki małe opakowanie i nasypała garść tabletek. W słabym świetle jarzeniówek wydawały się wtapiać w jej bladą skórę. Lekko roztrzęsioną dłoń zbliżyła do ust, aby łyknąć wszystko na raz. Otworzyła je, kiedy niespodziewanie drzwi do toalety otworzyły się z hukiem, a do środka ktoś wpadł. Eloise wydała cichy okrzyk zaskoczenia, a tabletki, które trzymała, wypadły i potoczyły się pod drzwiami kabiny, w której się znajdowała. Zaklęła siarczyście. Tak jak podejrzewała, osoba, która znajdowała się w tym pomieszczeniu, zamarła.

- Halo? Jest tu ktoś? - Eloise usłyszała niepewny, męski głos.

Męski? Co do jasnej cholery robił mężczyzna w damskiej toalecie?, pomyślała Eloise.

Zanim wstała, żeby wyjść i go stąd wyrzucić, drzwi do jej kabiny stanęły otworem. Jej oczom ukazał się niesamowicie wysoki chłopak, ubrany typowo na imprezę w zwykły T-shirt i dżinsy. Włosy koloru kasztanowego miał mocno zmierzwione, a ciemne, niemal czarne oczy nieco przekrwione. No pięknie.

- Nie chciałabym wprowadzić cie w zakłopotanie aczkolwiek to jest damska toaleta - syknęła Eloise do nieznajomego.

Ten jednak kompletnie nie przejął się jej reprymendą. Nieskrępowany zerknął za plecy dziewczyny, do jej kabiny. Eloise swoim ciałem spróbowała zasłonić to co się tam znajdowało.

- Co ty wyprawiasz? Wynoś się stąd! - Wrzasnęła dziewczyna.

Znów nie odpowiedział, tylko schylił się ku przerażeniu Eloise po opakowanie.

- Tabletki nasenne - przeczytał, mrużąc oczy. To wystarczyło. Spojrzał na nią spanikowany. - Czy ty... ty...

Wyrwała mu opakowanie, kipiąc ze wściekłości i wstydu.

- Za kogo ty się w ogóle uważasz, żeby osądzać mnie o takie rzeczy? Wiesz co? Dam ci radę na przyszłość - zabrała swoją torbę i odepchnęła nieznajomego, robiąc sobie miejsce w progu kabiny. - Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy, a zwłaszcza moje.

Szybkimi krokami doszła do drzwi. Zanim wyszła z toalety usłyszała jak chłopak mówi przyciszonym głosem:

- Wiesz, że nie warto tego robić.

Sapnęła rozwścieczona i obrzuciła go morderczym spojrzeniem.

- Spierdalaj - splunęła.

Wypadła jak najprędzej z ubikacji. Przeciskając się między tańczącymi, co w tej chwili wydawało jej się całkowicie absurdalne i nie na miejscu. Chciała krzyknąć: " Jak wy możecie się bawić?! Wszystko wokół mnie się wali, a wy tak po prostu tańczycie?!".

Prawda była taka, że i świat, i ludzi, mało co obchodziło, że wszystko w jej życiu się waliło.

Chłodne powietrze przywitało ją na wyjściu. Przystanęła na chwile i pozwoliła, aby jej włosy delikatnie zafalowały na wietrze, a chłodny powiew nieco ją orzeźwił. Po chwili ruszyła w stronę swojego domu, nadal nieco roztrzęsiona po tym co przed chwilą się stało. Jak ten chłopak mógł prawić kazania Eloise, nie znając jej ani odrobinę?

Chłodne opakowanie tabletek ciążyło w jej kieszeni. Eloise bez skutku próbowała siebie przekonać, że w środku niczego nie ma.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Cofftee miesiąc temu
    Zaciekawiło mnie, przyznaje. Wyczuwam (i widzę w tekście) zgrabnosc operowania jezykiem, bogate słownictwo, umiejętne kierowanie akcja, więc chętnie wrócę po więcej.
    Za wcześnie by powiedzieć cokolwiek więcej, więc tymczasem pozdrawiam i życzę natchnienia!
    Kawa.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania