Trudność kochania 31

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

 

ROSSALIN

 

Leżałam w swoim mieszkaniu, rozmyślając o ostatnich miesiącach mojego życia. Nowa praca, małżeństwo, miłość, a na końcu odejście Ericka. Co musiało się takiego stać, że mnie zostawił. Sądziłam, że naprawdę mnie kochał i chciał tego małżeństwa tak samo jak ja. Czy tak bardzo bym się pomyliła, co do jego uczuć i osoby?

 

Paula mówiła mi żebym cieszyła się z tego, że byłam zdrowa i nic groźnego mi się nie stało. Ona nie wiedziała o tym, że straciłam dziecko. Był to dla mnie cios, z którego nie będę wstanie się otrząsnąć. Rozmyślałam o tym czy byłaby to dziewczynka czy chłopczyk. Jaki był miało kolor oczu i włosów i do kogo byłoby podobne. Nie myślałam nigdy o dzieciach, a teraz strata tego maleństwa była największą blizną w moim sercu.

 

Gdybym tylko wiedziała o planach Ericka i Berniego, to nigdzie bym nie wyjechała. Wtedy może byłoby wszystko tak jak wcześniej. Ten zbir by mnie nie porwał i nadal z Erickiem wiodłabym szczęśliwe życie. Nie miało sensu siedzieć i głowić się nad tym co by było gdyby. Ciężko jest wracać do starego życia, zwłaszcza nie wiedząc gdzie był Erick. Bez niego nie wyobrażałam sobie jak dalej żyć.

 

Spoglądałam na swój pokój, w którym siedziałam od trzech dni. Musiałam w końcu zrobić remont.

- Tak, to będzie dobry pomysł - powiedziałam sama do siebie.

 

Jednak najpierw musiałam uspokoić swoją psychikę i doprowadzić siebie do porządku.

 

Moja przyjaciółka, powinna się ucieszyć, że chciałam wrócić do życia. Do starego życia, w którym byłam sama.

 

Wracając do Pauli i jej faceta. Dziewczyna nie miała chwili wytchnienia, latała jak szalona. Najpierw do Berniego, a później wpadała do mnie. Mówiłam jej żeby nie przychodziła do mnie, że daję sobie świetnie radę, ale jak zwykle mnie nie słuchała.

 

Cieszyłam się, że Berniemu nic nie dolegało i dziś miał opuścić szpital. Prosiłam Paulę, by dopytała się swojego chłopaka o Ericka. Jednak on nic nie wiedział i sam był zdziwiony jego zniknięciem.

 

Denerwowało mnie to, że ani on ani moja przyjaciółka, nie chcieli mi powiedzieć co tak naprawdę się wydarzyło, kiedy zostałam porwana. Ostatnie co pamiętam, to jak straciłam przytomność. Nie wiem jak Erick zdołał mnie uratować i przywieźć do szpitala. Śniło mi się, że był przy mnie w szpitalu, ale tak naprawdę nie przyszedł ani razu. Nie zostawił żadnej wiadomość. Po prostu znikł.

 

Zerwałam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam czarne leginsy, koszulkę i bluzę. Zabrałam kluczyki od samochodu, który zostawił mi Nick i wkładając trampki, zeszłam na dół. Wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę firmy Ericka. Musiałam go znaleźć. Chciałam usłyszeć prawdę od niego czemu mnie zostawił. Przecież ktoś w firmie powinien wiedzieć gdzie był mój mąż. Po kilkunastu minutach dojechałam na miejsce. Wpadłam do środka i udałam się jego biura. Nikogo tam nie było.

 

- O Boże! Kogo ja widzę - odwróciłam się w stronę głosu - Moja Rossi - stał przede mną uradowany Howard.

 

- Witaj. Tak się cieszę, że ciebie widzę - przytuliłam go na przywitanie.

 

- Co ty tu robisz?

 

- Szukam Ericka - popatrzył na mnie dziwnie.

 

- To nie wiesz, że twój mąż wyjechał na Hawaje, budować hotel? - usiadłam na pobliskim fotelu i ciężko wypuściłam powietrze - Czyli nie wiedziałaś? - objął mnie ramieniem.

 

- Nie wiedziałam. Nic już nie wiem - rozpłakałam się w jego objęciach.

 

- Chodź. Opowiesz mi wszystko, a ja tobie pomogę - poszłam za Howie do jego biura i mniej więcej opowiedziałam mu co się stało. Oczywiście zataiłam fikcyjne małżeństwo i porwanie. Wiedział tyle ile powinien.

 

- I po kłótni zostawił mnie.

 

- Dupek pieprzony. Na pewno chcesz go znaleźć?

 

- Muszę Howard. On jest dla mnie wszystkim co mam - pociągnęłam nosem.

 

- Jest na wyspie Huelo - powiedziała.

 

- A skąd ty o tym wiesz? - nikt nie wiedział gdzie był Erick, a on wiedział.

 

- Słyszałem jak rozmawiał przez telefon - uśmiechnął się.

 

- Podsłuchiwałeś?

 

- No wiesz. Tak jakoś wyszło.

 

- Jesteś cudowny - rzuciłam się na przyjaciela i pocałowałam go w policzek - Kocham cię.

 

- Dobrze, że nie słyszał tego mój chłopak - zaśmiał się - Ruszaj ratować swoje małżeństwo.

 

- Dziękuję ci za wszystko.

 

- Daj znać jak ci poszło.

 

- Na pewno - wyszłam i udałam się z powrotem do domu.

 

Usiadłam przed komputerem i sprawdziłam ile mam na koncie. Gdy zobaczyłam sumę, zdębiałam. Przecież odesłałam mu pieniądze, ale ta suma nadal tkwiła na koncie. Do tego były jeszcze przelewy za pracę, a przecież ja od kilku miesięcy nie pracowałam. Nie miałam teraz czasu na rozmyślanie o pieniądzach. Zabukowałam bilet na Hawaje. Wolne miejsce było dopiero na następny dzień po południu. Kolejny bilet musiałam zakupić na statek, by w ogóle dostać się na wyspę. Kiedy już wszystko miałam załatwione zobaczyłam na wyświetlaczu telefonu, że numer Erick był dostępny. Od razu wybrałam jego numer. Był sygnał, ale nie odbierał. Wkurzyłam się i na pisałam mu sms, że tęsknię za nim. Oczywiście zero reakcji. Trudno. W końcu jutro będzie musiał porozmawiać ze mną.

 

Zadzwoniłam do Pauli, że wyjeżdżam.

 

- Jak to wyjeżdżasz? - wparowała do mnie z Bernie.

 

- Muszę porozmawiać z Erickiem i wszystko wyjaśnić - odpowiedziałam spokojnie.

 

- Wiesz gdzie jest? - dopytywał Bernie.

 

- Jest na Huelo.

 

- Może my z tobą polecimy? - odezwała się Paula - Przecież ty sama nie możesz lecieć. Co ty na to kochanie? - spojrzała na swojego faceta, który był tak samo zaskoczony jak ja.

 

- Wakacje dobrze by nam zrobiły, ale na to musi się zgodzić Rossalin - teraz to oni obydwoje patrzyli na mnie, wyczekując odpowiedzi.

 

- Proszę Rossi, zgódź się - Paula, wręcz mnie błagała.

 

- Ok. Tylko sprawdźcie czy są wolne miejsca - przyjaciółka dopadła do laptopa i zaczęła wyszukiwać lotu.

 

- Bernie, są! - darła się z drugiego pokoju - Ostatnie dwa miejsca.

 

- To rezerwuj - uśmiechnął się do mnie - Szalona jest ta twoja przyjaciółka i za to ją kocham.

 

Wyznanie Berniego nie co mnie zaskoczyło. Nie sądziłam, że Paula zdoła go usidlić w tak krótkim czasie. Cieszyłam się szczęściem swojej przyjaciółki. Miałam nadzieję, że jej związek przetrwa i doczekają cudownej starości.

 

- To my pędzimy się spakować - podleciała do mnie i ucałowała w policzek - Chodź ty mój zwierzaku - pieszczotliwie zwróciła się do swojego faceta.

 

- Grr - zawarczał Bernie i klepnął ją w tyłek.

 

- Normalni to wy nie jesteście - pomachałam im i zamknęłam drzwi.

 

No to szykował się wybuchowy wyjazd na Huelo. Ciekawiło mnie, jak zareaguje Erick widząc mnie na wyspie.

 

Podeszłam do szafy i wyjęłam walizkę. Spakowałam do niej kilka rzeczy. Oczywiście, nie mogło braknąć kilku rzeczy seksownych. Pragnęłam zrobić dobre wrażenie na swoim mężu. Chciałam go bardzo odzyskać.

Z tą myślą zasnęłam.

 

Obudził mnie telefon. To była Paula.

 

- Dzwonię by sprawdzić czy już wstałaś - była bardzo podniecona.

 

- Tak, już nie śpię - ziewnęłam do telefonu.

 

- Za dwie godziny będziemy - powiedziała i rozłączyła się.

 

Odkładając telefon, zauważyłam sms. Był od Ericka.

 

Rossalin, zapomnij o mnie. Zapomnij, że w ogóle istniałem. Tak będzie najlepiej.

Erick

 

Co do cholery miało to znaczyć? Ja tak łatwo się nie poddaje. Miłość bywa trudna, ale w każdym trudzie walczyć trzeba o swoją miłość. Ja właśnie chciałam do tego dążyć.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania