Trudność kochania 32

BERNIE

 

Po dwóch tygodniach w tym pieprzonym szpitalu, wyszedłem na wolność. Od razu inaczej się oddychało. Wsiadłem do samochodu i popatrzyłem na siedzącą za kierownicą, Paulę. Podziwiałem tą kobietę. Przez całe dnie, siedziała ze mną w szpitalu. Z małymi wyjątkami, kiedy jechała do Rossalin. To nie ona powinna się nią zajmować, tylko Erick. Ale ten tchórz podwinął ogon i spieprzył, zostawiając Rossi w najgorszym dla niej momencie. Jak on mógł z pieprzyć na wyspę. Wiedziałem gdzie jest, ale obiecałem, że nie powiem Rossalin gdzie przebywał jej mąż. Tak wiem, dupek był ze mnie. Próbowałem wytłumaczyć Erickowi, że nie postępuje się w taki sposób, że przecież to nie była jego wina. Nikt nie siedział w głowie Arthura i nie mogliśmy przewidzieć, że jeden z moich ludzi był jego wtyką. Liczyło się to, że Rossalin i ja wyszliśmy z tego cało. Ona jednak najbardziej ucierpiała. Straciła dziecko. Ta strata najbardziej wpłynęła na decyzje Ericka. Przecież nie tylko on stracił dziecko, ale również jego żona.

 

Ucieszyłem się, że Rossalin dowiedziała się gdzie przebywał Nilsson. Na jej miejscu w pieprzył bym mu tak, że więcej już by takiego głupstwa nie zrobił. Był frajerem, bo przecież kochał ją jak nigdy nikogo, a zostawił ją. Ciekawiła mnie mina Ericka kiedy nas zobaczy. To będzie dopiero akcja.

 

Nie mogłem odmówić Pauli wyjazdu. Zasługiwała na mały wypoczynek w pięknym miejscu. Zależało mi na niej i sam nie byłem pewny co ona zrobiła, że wpadłem w jej sidła. Miłość, to była dla mnie nowość. Nigdy nikogo nie kochałem.

 

ROSSALIN

 

- Pośpiesz się Rossi. Przecież w takim tempie nie zdążymy na samolot - jaka ona była nerwowa.

 

- Kobieto, ogarnij się. Mamy jeszcze trzy godziny do odlotu - spojrzała na mnie.

 

- Tak? I co z tego. Chciałam jeszcze zrobić zakupy na lotnisku - co to za dziewucha była - Nie mam stroju kąpielowego.

 

- Po co ci strój? - odezwał się Bernie, rozbawiony rozmową - On nie będzie ci potrzebny - Paula zrobiła się czerwona.

 

- Głupi jesteś i do tego zboczony.

 

- Ciesz się, że tylko na twoim punkcie - pacnęła go w ramię.

 

- Dobra. Jestem gotowa.

 

Po około godzinie, dojechaliśmy na lotnisko. Chcąc czy nie, musiałam z przyjaciółką biegać po sklepach. Wybrała sobie kostium dwu częściowy, w którym wyglądała zabójczo. Mnie też wybrała. Jednak był bardzo skąpy i nie chciałam go kupić. Jednak dla świętego spokoju, zapłaciłam za niego. Zakupiła jeszcze kapelusz, okulary przeciwsłoneczne i kilka innych pierdół. Moją uwagę przyciągnęła piękna, złota sukienka. Była bez ramiączek, krótka i z wycięciami po bokach.

 

- Jest piękna - powiedziała Paula - Musisz ją kupić - westchnęłam i po chwili stwierdziłam, że jednak muszę ją mieć.

 

- Raz się żyje - podeszła do przymierzalni i założyłam sukienkę.

 

Wyglądałam bardzo seksownie. Czułam się dziwnie taka jakby goła.

 

- Pokaż się Rossi - zniecierpliwiona Paula dobijała się do przymierzalni.

 

- I jak? - zapytałam zawstydzona.

 

- Wow! Ogromne wow! - prawie jej szczęka opadła z wrażenia - Wyglądasz zajebiście.

 

- Tak sądzisz? A nie jest za bardzo wyzywająca?

 

- Kobieto, jak Erick ciebie w niej zobaczy, to padnie z wrażenia - uśmiechnęła się.

 

- Skoro tak mówisz, to biorę ją - zadowolona podeszłam do kasy i zapłaciłam za sukienkę. Cena była powalająca, ale czego się nie robiło dla faceta.

 

Bernie czekał na nas wkurzony, bo wyczytali nasz lot. Wpadliśmy w ostatniej chwili do samolotu.

 

Nie wiedziałam jak minął lot, bo zasnęłam. Paula obudziła mnie jak mieliśmy już lądować. Czekała nas jeszcze mała podróż statkiem.

 

- Chodźcie szybko, bo statek nam odpłynie - pośpieszał nas Bernie.

 

- Kochanie ty myślisz, że ja nogi na loterii wygrałam? - fuknęła Paula.

 

- Gdybyś perełko tyle czasu nie biegała po sklepach, to miałabyś siłę - odgryzł się jej facet - Zobacz, Rossalin nie narzeka i jest przed nami - śmiać mi się chciało z nich. Idealnie się do brali.

 

Płynęliśmy statkiem. Uwielbiałam podziwiać widoki Hawajów. Kochałam ten zakątek. Mijaliśmy kilka wysp, które swoim bogactwem skłaniało ludzi, by do nich przypływać. Jedne wyspy były zielone, z pięknym widokami na wodę, a inne całe skamieniałe. Każda była wyjątkowo piękna. Mogłabym tu spędzić resztę życia i upajała się ich widokami. Czułam, że tu było moje miejsce.

 

W końcu dotarliśmy na miejsce. Nikt oprócz naszej czwórki, nie wysiadał. Większość osób płynęło na bardziej zaludnione i bogatsze wyspy. Kilkoro osób wyszło nas przywitać. Okazało się, że to ludzie u których mieliśmy się zatrzymać. Dostaliśmy przewodniki po wyspie.

 

Dowiedziałam się, że Huelo było cichą, spokojną wyspą. Można było zapisać się na zajęcia z jazdy konnej oraz pójść na wędrówki szlakiem przyrodniczym Waikamoi. Tą wędrówką byłam bardzo zainteresowana i Bernie również. Jedynie Paula nie miała zamiaru chodzić, bo stwierdziła, że przyjechała wypoczywać, a nie chodzić.

 

W pobliżu znajdowała się plaża żwirowa w zatoce Honomanu oraz plaża Ho'okipa, znana była jako światowa stolica windsurfingu. Przy drzwiach Faith Road stał kościół Kaulanapueo, historyczny kościół protestancki zbudowany z kamienia i koralowca. Zawierała architekturę Nowej Anglii.

 

Tyle znajdowało się tu ciekawych miejsc. Nie mogłam przegapić okazji, by tego wszystkiego nie zobaczyć. Miałam nadzieję, że towarzyszyć będzie mi Erick. A czy tak miało być? Tego nie wiedziałam. Nawet nie byłam pewna czy ucieszy się na mój widok. Może tak bardzo mnie znienawidził i wyrzuci mnie za drzwi. Niczego nie mogłam być pewna.

 

Zostawiliśmy swoje rzeczy w domku, który wynajęliśmy i ruszyliśmy w miejsce gdzie miał przebywać mój mąż. Jednak okazało się, że popłynął na sąsiednią wyspę. Trochę się zezłościłam, że zmuszona byłam czekać do wieczora.

 

W pobliżu organizowali małą imprezę z okazji przyjazdu zwiedzających. Podobno tak robili, dziękując wczasowiczom za przyjazd. Miło było ze strony zamieszkujących tu ludzi. Paula jak się dowiedziała aż podskoczyła do góry.

 

- Powiedzcie, że pójdziemy. Kochani nie róbcie mi tego - kolejny raz tego dnia, trajkotała jak katarynka.

 

- Nie mamy innego wyjścia - powiedziałam równo z Bernim.

 

- Kocham was - wyściskała nas - Masz okazję do założenia swojej nowej sukienki.

 

- Szalona jesteś - weszłam do swojego pokoju.

 

- Masz ją włożyć i koniec - wrzeszczała przez drzwi.

 

Utrapienie Boskie było z tą kobietą. Przy Bernim zmieniła się w pozytywny sposób. Biła od niej pozytywna energia, która udzielała się również mnie. Przy Robercie taka nie była. Jednak Bernie był całkiem w porządku facetem.

 

- Gotowa jesteś? - wparowała Paula w bardzo odważnym stroju. Miała na sobie biały top, krótką spódnicę, która odsłaniała zbyt dużo jak dla mnie. Włosy związała w koński ogon. Na stopach miała sandałki na wysokim obcasie. Wyglądała pięknie.

 

- Nie wiem - odpowiedziałam, stojąc przed lustrem i patrzyłam na swój wygląd - Trochę czuję się jak ...

 

- Pieprzysz Ross głupoty. Idziemy, bo zaczną bez nas - pociągnęła mnie w stronę wyjścia gdzie czekał już na nas jej facet. Wyglądał bardzo przystojnie. Miał białą, rozpiętą koszulę, jasne spodnie i kapelusz słomkowy.

 

- Kobiety! Ale wy pięknie wyglądacie. Każdy na wyspie będzie mi zazdrościł tak pięknych kobiet - wzięłyśmy go pod ramiona i ruszyliśmy w stronę plaży Ho'okipa. Na plaży rozstawione były namioty, które miały chronić przed słońcem. Na środku stał podest do tańczenia, a obok niego stał bar z różnymi alkoholami i napojami oraz różnego typu hawajskie przekąski. Wszystko ozdobione było kwiatami, a wokół paliły się pochodnie. Widok był piękny.

 

- Ale tu pięknie - powiedziałam, siadając na jednym z krzeseł barowych.

 

- Czego się napijecie moje piękne panie? - usiadł między nami.

 

- Czegoś seksownego - powiedziała Paula, podziwiając tańczących ludzi.

 

Dostałyśmy dwukolorowy drink o nazwie, której nie potrafiłam wypowiedzieć, ale za to smakował ananasem, kokosem i spirytusem. Był rewelacyjny.

 

- Rossi, chodź zatańczymy - bez pytania pociągnęła mnie za sobą.

 

Kiedy weszłyśmy na parkiet, wszystkie oczy mężczyzn były skierowane na nas. Lustrowali nas wzrokiem i uśmiechali. Pauli podobał się taki obrót sprawy i tańczyła coraz bardziej zmysłowo. Podeszło do nas dwóch mężczyzn i tańczyli razem z nami. Spojrzałam w stronę Berniego, który łapczywie wypijał swojego drinka i szybkim krokiem podszedł do nas, a raczej do Pauli. Bernie okazał się być zazdrośnikiem. Mój partner został i tańczyliśmy razem dopóki na kogoś nie wpadłam.

 

- Przepraszam bar... Rossi? - przede mną stał Erick. Był w białej koszulce, która uwydatniała jego mięśnie i krótkie, zielone szorty. Wyglądał rewelacyjnie - Skąd ty się tu wzięłaś? - był bardzo zaskoczony.

 

- Jestem na urlopie, nie widać? - postanowiłam grać obojętną. Tak podpowiedział mi jego przyjaciele, Bernie. Stwierdził, że grając niedostępną odzyskam go. Więc plan działania czas nadszedł.

 

- Ale skąd wiedziałaś, że tu jestem? - dalej był zdziwiony.

 

- Nie wiedziałam - odeszłam od niego i wróciłam do partnera, z którym jeszcze przed chwilą tańczyłam.

 

- Rossalin! Jak ty wyglądasz? - dopatrzył się wyglądu mojego stroju.

 

- Wygląda pięknie - z wielkim uśmiechem na ustach odpowiedział mój partner.

 

- Ty się nie odzywaj! A my musimy porozmawiać - rozkazującym tonem powiedział w moją stronę.

 

- Teraz jestem zajęta - mówiąc to, zarzuciłam ręce na szyję obcemu facetowi.

 

- Kurwa! Rossalin, jesteś moją żoną - furia w nim rosła coraz bardziej.

 

- Zapomnij o mnie. Tak będzie najlepiej - spojrzałam na niego i wypowiedziałam jego słowa. Erick stanął i nic nie odpowiedział. Z daleka widziałam Paule i Berniego jak nam się przyglądali ze śmiechem.

 

- Wkurzyłaś mnie! - wrzasnął na mnie i podchodząc do mnie, przerzucił mnie przez ramię.

 

- Puszczaj mnie! Nie jestem twoją własnością! - darłam się, ale ludzie patrzący na nas, powstrzymywali się od śmiechu.

 

- Koniec obściskiwania się z obcymi facetami.

 

- Odszedłeś ode mnie, więc zostaw mnie w spokoju - wydarłam się.

 

Zatrzymał się i postawił mnie na piasku. Popatrzył na mnie i bez słowa odszedł w czerń nocy.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania