Poprzednie częściTrumienne Wiersze #001 - Ciężkość  

Trumienne Wiersze #002 - Przemijanie

Pociąg metaforą życia;

mknie po torach

niczym po szczeblach kariery,

nie czyniąc kroku w tył.

 

Szukając następnej stacji

poprzez mrozy i zamiecie,

deszcze monsunowe,

rdzewiejąc z bólu.

 

Począwszy od pierwszego wyjazdu

aż po ostatni kilometr przed złomowiskiem;

niesie kajdany przeznaczenia

i brzydzi się zejść z torów.

 

Czyni śluby, chrzty i rodziny;

niesie brzemię innych ludzi.

Tak jak cała ludzkość

nosi grzechy pierworodne.

 

Sędziwieje, a rdza niczym zmarszczki

tworzy go zawodnym, zapomnianym;

kiedy ostatnio widziałeś dziadka?

On czeka w domu starości.

 

Byle do ostatniego gwizdka,

gdzie zostanie pogrzebany;

Zostawiwszy spadek

w postaci zysku.

Średnia ocena: 1.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • konfiguracja 3 miesiące temu
    Tematy ważkie, zapis... oj bardzo bliski grafomanii.
    2-

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania