Trzynaście biedronek

Po trochę powietrza i trochę ulicznego teatru przesiadywała często na parapecie. Czerwone biedronki też odpoczywały na piaskowej framudze chowając skrzydełka. Rozmawiała z nimi.

Spoglądała na zmęczony bruk. Na postój dorożek, na konie siwe i kare, różne; parskały chrapami na przechodniów. Woźnica trwał w posągowej formie, w oczekiwaniu na grosz. Gwarne kawiarnie, stoliki na chodnikach, dźwięki muzyki i ekscytujący obustronny ruch kolorowych manekinów. Powierzchnia tej codzienności wydawała się jej przyjazna, zapraszająca. Jednocześnie była wszystkim, czego nie znała. Nauczyła się ulicznego języka, który odlepiał się od słów i znaczeń. Nazwy ulic i wzruszeń przynależały do określonego porządku. Podobnie ludzie, którzy wydawali się szczęśliwi.

Patrzyła na tę bajkę i miała wrażenie, że wystarczy wyciągnąć rękę, by znaleźć się w magicznym kręgu. Gdzieś w podświadomości czuła się winna? Jednak po chwili strofowała siebie za łzawe myśli. Jesteś sama i musisz sobie radzić. Trudno. To był twój wybór.

Po nasyceniu oczu natychmiast znikała jak sfruwający ptaszek. Uśmiechała się przy tym porównaniu do skrzydlatego osobnika.

Fatalna trzynastka. Parszywa trzynastka. Trzynastka programowa. Trzynastka zabobonna. Dla niej była normalnością, dla innych przesądem. Jednak ta liczba tkwiła w niej najsilniej. Przez całe życie dobierała kolejne przymiotniki.

Jak jej dzień urodzenia, numer w szkolnym dzienniku, numer domu i nawet numer mieszkania. Był trzynasty tydzień, kiedy wyszła na chwilę... skąd? Nieważne. Tyle jest miejsc, skąd można wyjść lub nie wyjść. Ona wyszła.

Trzynaście tygodni trwała w oknie bez widoku na przyszłość.

Stara kamienica żyła jak każda inna. Odgłosy zza drzwi dochodziły znikomo, jedynie zapachy pchały się szparami i powodowały torsje. Po co? Skoro była przyzwyczajona do swojego smrodu. Kąsał ją od środka i coraz bardziej przejmował władanie nad jej ciałem.

Widziała, a raczej słyszała bolesne wygasanie. Porównywała do słuchania jakiejś niezmiernie czystej i oddalonej melodii. Pytała mimochodem, od niechcenia... Dlaczego?

Wiedziała też, że nie ma układu z nią, że nie ma żadnego zatuszowania sprawy. Jest tylko głupia nadzieja i beznadziejne stwierdzenie; wszystko będzie dobrze.

Pamiętaj, że zawsze możesz na kogoś liczyć. Pamiętaj, że łatwiej jest tęsknić niż współżyć.

Walczyła do końca. Sfrunęła z parapetu w uliczny gwar. Jak w teatrze, zagrała ostatnią rolę życia.

Na chwilę była ptakiem...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Freya tydzień temu
    "framudze i chowały skrzydełka. Rozmawiala z nimi." - rozmawiała - być może to celowe - jednak w dialogu bardziej uchodzi...
    "oczekiwaniu na grosz.Gwarne kawiarnie, stoliki" - spacja

    "biedroneczki są w kropeczki" - jak to w jakiejś piosence...
    Lubię trzynastego, skoro wtedy wszystko zdarzyć się może. Odlecieć też se można, tylko lepiej byłoby mieć skrzydełka do tego odlotu. Dosyć krótki, lecz wystarczająco obrazowy tekst - daje do myślenia... Pozdrawiam serdecznie
  • pasja 6 dni temu
    Witaj
    Dzięki za wyłapanie błędów i podpowiedzi. Ciekawy i bardzo przemyślany komentarz co do skrzydeł.

    Pozdrawiam
  • illibro tydzień temu
    Poetycko ;) I smutno. Ale ładnie.
  • pasja 6 dni temu
    Witaj po latach
    Dziekuję i prawdą jest smutek.
    Ukłony
  • Bożena Joanna tydzień temu
    Przepiękny tekst o niespełnionych marzeniach i ostatnich chwilach pełnych cierpień i samotności. Cudowne podsumowanie tragicznego życia " Jak w teatrze, zagrała ostatnią rolę życia.
    Na chwilę była ptakiem...". Obok tego opowiadania nie można przejść obojętnie. Serdeczne pozdrowienia!
  • pasja 6 dni temu
    Witaj Bożenko
    Zawsze lubię twoje mądre i przemyślane komentarze. Zawsze będą jakieś niedomówienia w życiu.
    Pięknie pozdrawiam
  • Ritha tydzień temu
    "Był trzynasty tydzień, kiedy wyszła na chwilę... skąd? Nieważne. Tyle jest miejsc, skąd można wyjść lub nie wyjść. Ona wyszła" - to mi się podoba

    Całość bardzo ładna, subtelna, liryczna wręcz, bardzo w Twoim stylu.
    Pozdrawiam :)
  • pasja 6 dni temu
    Witaj Ritha
    Dziękuję za odwiedziny i wybrany fragmencik. Każdy ma swój styl pewnie.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Adelajda tydzień temu
    Bardzo ładny tekst. Subtelny, zastanawiający - bardzo w Twoim stylu. Przywodzi również myśl o teatrum mundi, pojawia się również wspominka o marionetkach. Również liczba trzynaście - niemal jak piętno, które wrosło się w skórę.
    Bardzo na tak.
    Pozdrawiam.
  • pasja 6 dni temu
    Witaj
    Teatrum mundi bardzo trafne spostrzeżenie. Chociaż pisząc ten tekst nie myślałam o tym. Ale racja, że świat i życie ludzkie pojmowane jest jako przedstawienie. A my gramy na jego deskach w rożnych maskach. jesteśmy marionetkami którymi ktoś pociąga za sznurki.
    Pozdrawiam ciepło
  • kalaallisut tydzień temu
    Piękny obraz Pasja - zestawiłaś dwa symbole szczęścia i nadziei - biedronki oraz nieszczęścia i symbolicznego pecha. Ładnie ale zarazem smutnie wszystko to się ze sobą przeplata. Jest też określony porządek, prawa, zasady, miejsca, które panują w życiu, niesposób się wyrwać z okowy losu. Chcęć spełnienia marzenia, pokonanie lęku za cenę życia.
  • pasja 6 dni temu
    Witam Kalko
    Porządek zawsze wzbudza sprzeciw. Nikt nie lubi być sterowany przez kogoś. Los jednak bywa nie zawsze łaskawy... choć nigdy nie bywa łaskawy. Szczęście i nadzieja? Czy te dwa odczucia mogą się zaprzyjaźnić? Jeśli znajdziemy odpowiedź to będziemy biedronkami.
    Miłego dnia
  • Justyska tydzień temu
    "Jak jej dzień urodzenia, numer w szkolnym dzienniku, numer domu i nawet numer mieszkania." To jest o mnie. Nawet teraz mieszkam pod 13. Az mi ciarki przeszly... wrrr.
    No tekst piękny. Z Twoim stylowym klimatem.
    Pozdrawiam !
  • pasja 6 dni temu
    Witam Justysko
    A widzisz? Masz coś wspólnego z kimś. Trzynastka? Może coś w tym jest, a może tylko głupi przesąd.

    Pozdrawiam
  • jolka_ka
    Witaj, dawno do Ciebie nie zgladałam. Bardzo refleksyjny, piękne opisy. Czasem mam tak, że jak trafiam na teksty, gdzie widzę "ścianę tekstu", to próbuję tylko przelecieć wzrokiem w poszukiwaniu czegoś ciekawszego, może dialogu, może jakiejś myśli. A tu nie. Brawa za tę plastyczność opisu. I za końcówkę.
    Ulotna chwila ;)
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania