Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW 3.0 #4 "Twierdza"

TW 3.0 #4 "Twierdza"

Postać: Psychopata na wagarach

Miejsce: Stacja meteorologiczna na Antarktydzie

Zdarzenie: Krew na ścianach

Gatunek: Proza poetycka

........................................................................................................................................................................................................

„usuniesz zło spośród siebie”

 

Na biegun najwyższej obojętności, ten, gdzie, wydaje się, nie istnieje życie, więc, wydaje się, nie istnieje możliwość skutecznego natarcia na wygnańca czy konkwistadora – na biegun ten, opasany dziwnymi, zarazem rozmytymi i jaskrawymi, dalekimi a bliskimi, falami niepoznanych załamań, na biegun ten – też dociera wiatr. Wiatr, wysłannik, herold mocy o różnych imionach, nadawanych przez tych, którzy nie wiedzą, co mówią, lecz wierzą, że mogą zakrzyczeć lęk. Wiatr, posyłany nieznanymi dłońmi fatalnych szatanów, bogów, czy innych podstaw, innych celów, innych sensów, od których nie ma ucieczki, przybywa, by obwieścić całemu, ogromnemu, jednemu światu, że pewność jest bajką. Że wywiedziona z przyzwyczajenia wiara jest bajką, bajką o zapomnieniu, szyderczą bajką dla stetryczałych dzieci.

 

A on sądził, że może się schronić. On był pewien, że nikt nie ma dostępu do twierdzy. Że nie ma śmierci, że tam – tam ona nie dotrze; że tam jest tylko trwanie, trwanie, poza którym – żerowisko.

 

On myślał, że wzniósł, swoją czy nieswoją dłonią, niezdobytą fortecę. Że jest bezpieczny, mury są twarde i wysokie. Nie mylił się wiele. Ściany spajane chłodem wyrastały z żyznej gleby zła.

 

Nienaruszalnym, solidnym fundamentem budowli był pierwszy grzech każdego dziecka – posiadanie ojca. On ojca nie znał, lecz ten istnieć musiał. Musiał być sędzią, największą potęga, splotem wszystkich, szeroko czczonych witalnych sił wszechświata. Był nim, tak, tym było pijane zwierzę, które nawiedziło komnaty jego piętnastoletniej matki swoim duchem, swoim brudem, swoją ohydą – i nim, złym nasieniem.

 

Tym był na początku, złym nasieniem wpitym w przerażoną, od tej chwili gnijącą macicę. Przepoczwarzył się w pijawkę spijającą całą krew nieprzeżytej młodości tej, na którą padł wyrok – ty będziesz ta, która dziś zacznie umierać, bo wstąpił w ciebie świat. Aż został mordercą.

 

Zamordował, nie mając jeszcze dwóch lat – nikt nie wie, że w tym wieku już mogą wykształcić się jadowe kły. On cały był jadem, cały był wsączaniem nienawiści i wstrętu – i zabił. Zabił tę, która każdej sekundy, każdym duszącym oddechem, każdą komórką swojego złudnego istnienia, istnienia, którego za jego sprawą nie było i być nie mogło – nienawidziła. Nienawidziła brudnych strzępów, którymi była, nienawidziła brudnego pomiotu, którym był on. I nienawidziła siebie za tę nienawiść. A jej nienawiść była wstrętem, była pogardą, była lękiem i była rezygnacją – duch, który wypchnął krew z jej żył, by kolejne zło miało pożywienie, zastąpił jej imię czymś, co istnieć już nie było w stanie.

 

Więc on nie miał jeszcze dwóch lat, a już zamordował dziecko; dopełnił dzieła ojca smukłą, dziewczęcą dłonią przecinając, proszącą o to spod cienkiej skóry, dziewczęcą tętnicę, odłamkiem chwilę wcześniej, w szale, rozbitego lustra.

 

 

Kto wyzwolił się z bajek o szczęściu, z bajek dla tchórzy, ten wie, że życie jest zemstą lub pokutą. Czy on był wolny?

 

Całe noce, całą noc, bo światło jest nadzieją – więc, dla przeklętych, żartem; całą noc spędzał w zamku, wciąż umacnianym, wciąż pnącym się w rozległych nerwach świadomości. Zmieniał wartowników, wypuszczał strzały pogardliwych łypnięć, szyderczych uśmiechów, przebiegłych wymyków, rzucał harpuny słów budzących zaufanie, przymilnych gestów. Był wspaniałym strategiem i znakomitym wojownikiem, wielkim wodzem i panem samego siebie. Nieprzerwanym zwycięzcą.

A każdy krok jest walką, bo każdy człowiek jest wrogiem. Każdy człowiek jest nieuświadamianym przypomnieniem o grzechu istnienia.

 

Więc tylko się bronił, nieustannie się bronił. Wasze klęski są waszą winą, i tak mniejszą od mojej.

 

Był bezpieczny, jak zawsze, gdy tamtej nocy wyszedł na spacer, by na liniejących uliczkach kolejnego miasta w tym województwie węszyć za nowym triumfem. Był bezpieczny, macki rzeczywistości nie miały do niego dostępu. Żadne przedmioty, żywe, martwe, innych gatunków, czy tego samego, nic, nic nie mogło mu zagrozić – nic, co było światem, który go stworzył, który go przeklął, ponad którym się stawiał, trwając bezpiecznie w wysokiej wieży niezdobytej twierdzy.

 

Był bezpieczny, gdy poszedł za nią, widząc, jak skręca w parkową alejkę.

 

Był mądrym, przezornym władcą jedynego realnego kraju, gdy schyliwszy się, markując wiązanie buta, wyrwał kilka kęp trawy – zapchał jej usta jeszcze nim wciągnął ją w krzaki, więc nie było nawet szmeru alarmu.

 

Był bezpieczny, gdy ostatnim pchnięciem wydawał edykt o powstaniu kolejnego pokolenia. Kolejnego pokolenia czegoś, czego być nie powinno...

 

Czegoś, czego być nie powinno…

 

Czegoś, czego być nie powinno…

 

...potężny wiatr zerwał się na całej połaci bieguna, szalejący huragan wyrywał lodowe grudy z nigdy niepoznanej ziemi, zerwał spękane zorze z firmamentu, skręcił je w bicze, raz po raz uderzał, raz po raz rąbał szarym światłem zrywających się do ataku gwiazd, wiatr, wiatr, wiatr był panem, już tylko wiatr był panem, wiatr, zesłany przez to, od czego nie ma ucieczki, wiatr z niepojętą siłą atakował twierdzę, mury się trzęsły, wieża chwiała, znane przestrzenie konały bezpowrotnie, i runął zamek, runął z ogromnym hukiem zmiatając wszelkie minione przekonania, wszelkie wizje, wszelką pewność, runął z hukiem, z drżeniem, z szałem, z wymiotami, z przerażeniem i ze szlochem; i ona nie rozumiała, nic nie rozumiała, nie rozumiała jeszcze bardziej, jeszcze silniej, wiedziała, że umiera, tak, ale nie rozumiała ostatniej sceny koszmaru, w jaką bestię przepoczwarza się kat, ale on wiedział, wiedział, co się działo, co działo się od zawsze i co dziać się musi, on wiedział, przeklęte niemowlę, on, cuchnące zwierzę, on, brudny duch, on, bakteria plemnika, przedłużenie chorej gałęzi, on wiedział, widział, rozszalały wbijał wzrok w ruiny zamku – krew, widział krew, krew była wszędzie, świeża krew rozdziewiczanej matki, zgniła krew ojcowskiej władzy, wolna krew spływająca po matczynym trupie, i jego krew, krew-wyrok, krew-oskarżenie, krew-skaza na krwioobiegu świata, krew była wszędzie, matki, ojca, i jego, i jego, widział, jego, swojego ojca, wszędzie, na roztrzaskanych podłogach, na okruchach ścian, na tających złudzeniach dachów-sufitów, we wszystkich korytarzach kości, krew, krew, splot wszystkich odcieni zła, spływała odorem prawdy po sklepieniu czaszki, paliła mózg, odsłaniała tożsamość, prawdomównie cuchnęła jego własnym, prawdziwym nazwiskiem, jego własną, jedyną powinnością; i ona nie rozumiała, nie wiedziała, dlaczego bierze tę gałąź, dlaczego wpycha w jej pochwę, zemdlała, on głębiej, głębiej, by wyszarpać wszystko, wydrzeć z niej wszystko, czego być nie powinno, czego być nigdy nie powinno, ona skonała już, gdy wziął jej torebkę, i nikt poza nim nie wiedział, dlaczego, dlaczego odrywa z niej pasek, nikt nie wiedział, dlaczego nazajutrz znaleziono w parku dwa trupy – młodej, bestialsko zgwałconej dziewczyny i jej przypuszczalnego gwałciciela, zwisającego z gałęzi drzewa nieopodal.

 

Nikt nie wiedział, dlaczego nie istnieje dobro.

 

Nikt nie wiedział, dlaczego obok zła istnieje tylko obowiązek.

 

 

Później – zbadawszy DNA wisielca - dowiedziano się jedynie tego, że skończyła się plaga spuszczona na to województwo przez jakiegoś szatana, jakiegoś boga, czy jakiś inny, niepoznany sens.

 

I ta wiedza wystarczyła. Cieszono się, spokój ponownie zagościł wśród ludzi.

 

Cieszono się, podczas gdy w niechcianych łóżeczkach pięły się kolejne twierdze…

Następne częściPocztówki I "Drzewo"  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha 4 miesiące temu
    No proszę, szybkos napisał!
    Zaznaczam i wroce przy porannej kawie.
    ps. Piatki nie od mła.
  • rubio 4 miesiące temu
    dzięki za obietnicę, i trzymam za słowo, bo chyba po raz kolejny dodałem niekomentowalny tekst.
    Jeśli czyta to ktoś, kto dał piątkę, to dziękuję mu z tego miejsca. :)
  • Ritha 4 miesiące temu
    "niekomentowalny" :D
    No faktycznie, czytają, piatkują, uciekają. Juz taki Twój los :D
  • Ritha 4 miesiące temu
    Jezu, Ciebie tez musze "przestawic", obiecalam, ale komplikejszyn.
    I'll be back.
  • rubio 4 miesiące temu
    aj forgif bat aj łil nat forget
  • Elorence 4 miesiące temu
    O mój Boże.
    Bardzo mocny tekst. Muszę wziąć kilka głębszych wdechów, bo ciężko przyswoić mi tego rodzaju informacje, tym bardziej jeśli są opisane w taki sposób. W pięknym sposób opisałeś zło - to brzmi co najmniej jak paradoks, bo jak zło może być piękne, prawda? Patrząc na zestaw i analizując ten tekst, wow, wyciągnąłeś mocne działo. Zresztą, czego można było się spodziewać po poecie (bo przecież bardziej lubisz pisać wiersze). Ritha normalnie dała Ci do ręki naboje, bo broń już miałeś.
    Poruszać dość ciężki problem. Tym bardziej, że żyjemy w takich a nie innych czasach (co za masło maślane) i niektórzy ludzie wciąż mieszkają w umysłowym ciemnogrodzie. Mówią, że zło nie może być genem, że człowiek nie rodzi się zły, że każdego da się naprostować. Ale czy dzieci stworzone w otoczeniu zła, mają udane dzieciństwa? Procent jest niewielki. Reszta jest niechciana, wychowywana w poczuciu winy, naznaczona nieswoimi grzechami. Przykra prawda.
    Nie wiem, czy oglądałeś kiedykolwiek "1%" - filmik, który powstał przy współpracy z Netflixem. Jest tam właśnie poruszona sprawa dziedziczenia pewnych cech i wpływ DNA na przyszłość dziecka. Bardzo ciekawy filmik. Polecam.
    Ode mnie dostałbyś ze trzy piątki. Za pomysł, za tekst i za emocjonalność, którą uwielbiam w tekstach.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Ritha 4 miesiące temu
    "Ritha normalnie dała Ci do ręki naboje, bo broń już miałeś" - tak jest
    ps. U Rubia zawsze grubo.
  • rubio 4 miesiące temu
    Tak, jak napisałem niżej; mnie samego ten tekst dziwnie trzepnął, i chyba sam go jeszcze nie przetrawiłem...
    Dzięki za filmik, nie widziałem, a zobaczę na pewno; ja co prawda od zawsze jestem raczej w tę stronę, że podstawą jest kształtowanie, ugniatanie, szczególnie w pierwszych latach życia. Niemniej, co do genów - kilka razy zetknąłem się z historiami, jak to adoptowane dziecko, żyjąc w normalnej, kochającej rodzinie, zostawało jakimś degeneratem, bandytą. I zawsze okazywało się, że tacy byli jego biologiczni rodzice. Uderzały mnie te historie, tak inspirująco-poglądotwórczo (acz pogląd jeszcze nie wykrystalizowany; nie sądzę, że w ogóle jest możliwe go ostatecznie wykrystalizować). No; więc film obejrzę.
    I za oceny i miłe słowa również dziękuję, ale lakoniczniej, bo one każą mi myśleć o treści tego opowiadania, a, jakoś, za dużo już o niej myślałem.
    pozdrawiam :)
  • Trening Wyobraźni 4 miesiące temu
    Brawo! Witamy pierwszy tekst nowego uczestnika!
  • jolka_ka 4 miesiące temu
    Czytałam w nocy i to chyba jeszcze bardziej spotęgowało moje odczucia. Zazdroszczę takiego łatwego operowania językiem. Wszystko tu pięknie współgra. Te powtórzenie, spójniki, układające się w jedną melodię. Długie zdania, przerywane tylko średnikami, czytane jedynym tchem. Czysta poezja. Piszesz o rzeczach trudnych i jak wspomniano wyżej o rzeczach złych w mocno poetycki sposób. I mimo, że raczej należę do delikatnych i nie lubię jak leje się krew, błyszczą noże, ktoś kogoś gwałci etc. to tutaj podane to było w taki sposób, że mnie samej mocno się spodobało. Cieszę się, że zostałeś zwerbowany do Treningu.
    Brawo Ritha ;)

    Nie sposób też Cię nie zacytować.

    "Na biegun najwyższej obojętności, ten, gdzie, wydaje się, nie istnieje życie, więc, wydaje się, nie istnieje możliwość skutecznego natarcia na wygnańca czy konkwistadora – na biegun ten, opasany dziwnymi, zarazem rozmytymi i jaskrawymi, dalekimi a bliskimi, falami niepoznanych załamań, na biegun ten – też dociera wiatr." - przepiękny początek. Gdyby w ten sposób zaczynała się jakaś powieść, (a czytam zazwyczaj wstęp i trochę ze środka, zanim kupię), leżałaby już na mojej półce.

    Pozdrawiam. 5+
  • rubio 4 miesiące temu
    Zapamiętam to zapewnienie odnośnie półki. ;)
    I, czytałaś w nocy...; ja to pisałem gdy zmierzchało, w nocy skończyłem. Nie wiem, sam się dziwnie czuję po tym tekście. Drugi raz mam coś takiego, jak gdyby taki depresyjny kac...
    Cieszę się widząc, że było warto się nerwowo wysilić; dziękuję.
  • Justyska 4 miesiące temu
    "Wiatr, wysłannik, herold mocy o różnych imionach, nadawanych przez tych, którzy nie wiedzą, co mówią, lecz wierzą, że mogą zakrzyczeć lęk." - cudo
    "Przepoczwarzył się w pijawkę spijającą całą krew nieprzeżytej młodości tej, na którą padł wyrok – ty będziesz ta, która dziś zacznie umierać, bo wstąpił w ciebie świat." - i tu i więcej by można

    "Cieszono się, podczas gdy w niechcianych łóżeczkach pięły się kolejne twierdze…" - zakończenie mocne jak diabli.

    Dla mnie to taki tekst na WOW i nie wiem co jeszcze napisać. To poślę pozdrowienia:)5
  • rubio 4 miesiące temu
    Przyznam, że i mnie samego uderzyło to zakończenie, gdy mi się pomyślało i napisało.
    Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi.
    Dziękuję, miło widzieć komplement od autorki jednego z najlepszych cyklów, jakie tu czytałem. :)
  • fanthomas 4 miesiące temu
    mi też podobały się opisy, ale jednak proza poetycka to nie moja bajka
  • rubio 4 miesiące temu
    co kto czuje. Tym bardziej dzięki za pozytywny komentarz.
  • e make i ka pololi 4 miesiące temu
    Rzeczy zle i trudne zawiniete w poetycki kokon, z wprawnie uzytymi, napedzajacymi powtorzeniami. Calosc przepiekna.

    To ja tez wyjme swoj ulubiony fragment;

    "całą noc spędzał w zamku, wciąż umacnianym, wciąż pnącym się w rozległych nerwach świadomości. Zmieniał wartowników, wypuszczał strzały pogardliwych łypnięć, szyderczych uśmiechów, przebiegłych wymyków, rzucał harpuny słów budzących zaufanie, przymilnych gestów. Był wspaniałym strategiem i znakomitym wojownikiem, wielkim wodzem i panem samego siebie. Nieprzerwanym zwycięzcą.
    A każdy krok jest walką, bo każdy człowiek jest wrogiem. Każdy człowiek jest nieuświadamianym przypomnieniem o grzechu istnienia."
  • rubio 4 miesiące temu
    Gdybym potrafił wkleić takie małe serduszko, to bym wkleił. ;)
    dziękuję... :)
  • kalaallisut 4 miesiące temu
    A co się będę rozpisywać - bomba. Pozdrawiam
  • rubio 4 miesiące temu
    Dziękuję, z siłą odwrotnie proporcjonalną do objętości komentarza. :)
    I pozdrawiam, też.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Ok, zaczynam czytać, i boję się, że nie dorównam komentarzem do pięt Twoim literom. Wiem już, że to będzie prawdopodobnnie jeden z tych tekstów, któy zapamiętam, tak jak zapamiętałem mecz Kamerunu z Anglią. Ten sprzed czterystu laty, kiedy przegrał Kamerun 3:2 i płakałem.
    Będzię prawdopobnie dla mnie tym, czym "Deformację - EMi"
    Mors - Szu
    Czy Rithowy Hans.
    Wiem, że mną wytrze podłogę i, kurwa, nie mogę się tego doczekać.

    Sam początek jest PRZEIDEALNY, rubio. Ja nie wiem, ja mam jeszcze pozostały osad, wiec i odczucia wzmocnione, ale matko, kurwa mać, boska.

    "Wiatr, wysłannik, herold mocy o różnych imionach, nadawanych przez tych, którzy nie wiedzą, co mówią, lecz wierzą, że mogą zakrzyczeć lęk." - lubię pisać o naturze, choć inaczej. Lubię silnie zarysowywać wpływ pór roku, zwłaszcza zimy i pławić się w kolorach. Tym wyimkiem byś mnie kupił, ale ja już leże w koszyku, więc, ten... Idziem dalej.

    "Wiatr, posyłany nieznanymi dłońmi fatalnych szatanów, bogów, czy innych podstaw, innych celów, innych sensów, od których nie ma ucieczki, przybywa, by obwieścić całemu, ogromnemu, jednemu światu, że pewność jest bajką." - wyimek długi, to i dłuższe zdanie, ale sztos jest w wkońcówce. Tak, tak, tak. Piękne.

    "szyderczą bajką dla stetryczałych dzieci." - i to... No ja pierdolę. Idę se naszykować srubokręt, bo jestem hipnotycznie poskręcany.

    " Ściany spajane chłodem wyrastały z żyznej gleby zła." - kończą mi się pomysły na hołdy i czczenia. Kręce głową tera. Masz to. Masz to w chuj.

    "– ty będziesz ta, która dziś zacznie umierać, bo wstąpił w ciebie świat. Aż został mordercą." - nie no, Panie. Szeregujesz cudnie. Od razu łatwiej zrozumieć swoje miejsce w rzędzie.

    "Kto wyzwolił się z bajek o szczęściu, z bajek dla tchórzy, ten wie, że życie jest zemstą lub pokutą" - no dlaczego nie mogłem wcześniej na to wpaść, skoro jest mi to tak bliźniacze jak ręka do ręki? Eh, noo.

    "Był bezpieczny, gdy ostatnim pchnięciem wydawał edykt o powstaniu kolejnego pokolenia. Kolejnego pokolenia czegoś, czego być nie powinno...

    Czegoś, czego być nie powinno…

    Czegoś, czego być nie powinno…" - studziennym zabiegom rewerberacji zawsze będę przychylny. Umocnienie pierwsza klasa.


    Ok. Środek tekstu jest Twój. Widoczny Twój szlif. Dużo cięć: Dużo skoków od myśli do myśli.

    Wywód przed końcem mnie nieco zmęczył. Czytając tak cięte myśli, mimowolnie przyspieszam i się trochę męćze, ale to

    "Nikt nie wiedział, dlaczego nie istnieje dobro.
    Nikt nie wiedział, dlaczego obok zła istnieje tylko obowiązek." - tutaj jest rekompensata za to, i deal to jest owocny.


    Nooo, obraz zastępczy, niepokojąca końcówka. Jakbyś odwrócił lornetkę i zamiast blizej, jest dalej. Co z tego, że pokonane jest jedno w obliczu miliona innych?

    Kupuję to.

    Ogólnie kilka fantastycznie umiejscowionych zwrotó, urwało dzban.
    Pięknie. Czułem, że to będzie to.
    Dobry dzień do zajebistych tekstów.
  • rubio 4 miesiące temu
    " wyimkiem byś mnie kupił, ale ja już leże w koszyku" - Twoje komentarze to jest czasem sama w sobie proza poetycka. ;)
    Co do zemsty i pokuty - ewentualnie możesz do jakiegoś noira podpierdolić ;d, nie obrażę się, nawet trochę zaszczyt.
    Wywód przed końcem, wiesz, musiał być; to by nie był mój tekst, gdyby w nim nie pędziło coś tego rodzaju. Poza tym, tam się wielki zamek burzył, więc musiało huczeć.
    I dziękuję, no.

    ps. wreszcie se sprawdziłem, co to "rewerberacja", tak że za nowe słówko w słowniku też dzięki ;d
  • Canulas 4 miesiące temu
    taaa
  • Ritha 4 miesiące temu
    Twoja wizyta przypomniała mi o Twoim tekście. Jestem więc :)

    „Wiatr, wysłannik, herold mocy o różnych imionach, nadawanych przez tych, którzy nie wiedzą, co mówią, lecz wierzą, że mogą zakrzyczeć lęk” – to (!)

    ‘Tym był na początku, złym nasieniem wpitym w przerażoną, od tej chwili gnijącą macicę. Przepoczwarzył się w pijawkę spijającą całą krew nieprzeżytej młodości tej, na którą padł wyrok – ty będziesz ta, która dziś zacznie umierać, bo wstąpił w ciebie świat. Aż został mordercą” – lol, mocne. Mocne i dobre. Lubię takie.

    Potem zatrzymał mnie fragment o nienawiści, zawoalowane, zapętlone, po rubiowemu, bene, signore.

    A muszę sobie skopiować:
    „Całe noce, całą noc, bo światło jest nadzieją – więc, dla przeklętych, żartem; całą noc spędzał w zamku, wciąż umacnianym, wciąż pnącym się w rozległych nerwach świadomości. Zmieniał wartowników, wypuszczał strzały pogardliwych łypnięć, szyderczych uśmiechów, przebiegłych wymyków, rzucał harpuny słów budzących zaufanie, przymilnych gestów. Był wspaniałym strategiem i znakomitym wojownikiem, wielkim wodzem i panem samego siebie. Nieprzerwanym zwycięzcą.
    A każdy krok jest walką, bo każdy człowiek jest wrogiem. Każdy człowiek jest nieuświadamianym przypomnieniem o grzechu istnienia”
    Zacnie prawisz.

    „...potężny wiatr zerwał się na całej połaci bieguna, szalejący huragan wyrywał lodowe grudy z nigdy niepoznanej ziemi, zerwał spękane zorze z firmamentu, skręcił je w bicze, raz po raz uderzał, raz po raz rąbał szarym światłem zrywających się do ataku gwiazd, wiatr, wiatr, wiatr był panem… (itd.)” – opisy w tej, Twojej, formie językowej są naprawdę cudne. Naprawdę.

    A tu już szaleństwo:
    „krew, widział krew, krew była wszędzie, świeża krew rozdziewiczanej matki, zgniła krew ojcowskiej władzy, wolna krew spływająca po matczynym trupie, i jego krew, krew-wyrok, krew-oskarżenie, krew-skaza na krwioobiegu świata, krew była wszędzie, matki, ojca, i jego, i jego, widział, jego, swojego ojca, wszędzie, na roztrzaskanych podłogach, na okruchach ścian, na tających złudzeniach dachów-sufitów, we wszystkich korytarzach kości, krew, krew, splot wszystkich odcieni zła… (itd.)”

    Uwielbiam Twój flow i w tym temacie nie zmienia się nic.
    Kolejny świetny tekst.
    Pozdrawiam, Rubio :)
  • rubio 4 miesiące temu
    Dziękuję i pozdrawiam, Ritho :)
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Witam i tutaj,
    Z ciekawości podleciałam, żeby obaczyć jak w innych utworach piszesz ;)
    Duży plus: że się na początku nie tłumaczysz, ze ten tekst jest taki a taki i w ogóle nie warty....
    Ok, lecim...

    "lecz wierzą, że mogą zakrzyczeć lęk" — dobre

    "A on sądził, że może się schronić. On był pewien, że nikt nie ma dostępu do twierdzy. Że nie ma śmierci, że tam – tam ona nie dotrze; że tam jest tylko trwanie, trwanie, poza którym – żerowisko." — tworzysz świetny, drapieżny klimat...

    "Ściany spajane chłodem wyrastały z żyznej gleby zła." — ciekawe, nie powiem...

    "Każdy człowiek jest nieuświadamianym przypomnieniem o grzechu istnienia." — piękne

    "Cieszono się, podczas gdy w niechcianych łóżeczkach pięły się kolejne twierdze…" — złowieszczo zabrzmiało, bardzo złowieszczo. Świetna klamra zamykająca całość.

    Masz tu tych zwrotów wartych uwagi, multum. W "Kakofonii" też ich trochę było, ale wtłoczone w tamten tekst, nie rzucały się tak bardzo na wizje. Tutaj — przeciwnie.

    Bardzo mi się podobało. Piszesz lekko, z premedytacją i wiesz czego chcesz. Masz swój styl.
    Tu wyszło to super :)
    Pozdrawiam
  • rubio 4 miesiące temu
    większość tekstów posuwałem, ale chyba mi jeszcze jedna-dwie prozy zostały. Jeszcze inne w formie, niż ta i ta, o której wspominasz. Więc, jak by co - zapraszam ;D
    Dzięki ponownie :)
  • jolka_ka 3 miesiące temu
    Widzę, że Cię "zaspamowali" okrutnie komentarzami i dobrze. A ja wróciłam tu. Ulubione moje.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    W takim razie też tu zajrzę;) Ale nie dziś, co za dużo to nie zdrowo.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Masz mnie. Początek mnie przekonał inny o tamtych. Tutaj płynę nie topie się. I to chyba będzie coś pięknego...czytam to i spadam spać.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Byłam tu...
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    I dużo dużo mam do powiedzenia, ale chyba nie powiem. Wciąż w pewnej tematyce się gruntuje. Może odpowiem to co odpowiedziałam komuś, kto w podobny deseń pisał. Człowiek to błąd na błędzie, jak nowy wgrany z jakąś wadą Windows, ludzka natura jest błędna. Na tym polega, by popleniac błędy, i tu chce wierzyć owszem część poleci w totalna destrukcję, a część wierzę gdzieś że będzie jakieś bum, kurna jakaś ewolucja moralności, future homosapiens. Wierzę, że człowiek ma prawo do błędów, nawet błędnie stworzone życie ma prawo żyć. Jest pewien taki moment że koło samsary szlak trafia, jest przebudzenie, jest szansa.
  • rubio 3 miesiące temu
    kalaallisut, tzn. jak coś, to to opowiadanie to może rzeczywiście jest opowiadanie z tezą. Ale bardziej 'pewną tezą', niż 'w 100% moją tezą'. Tak że, fajnie widzieć, że i pobudza do myślenia, stawiania kontr-tez. :)
  • jolka_ka miesiąc temu
    Wróciło. Pięknie.
  • rubio miesiąc temu
    tak, plotki o tym, że przy pięciu publikacjach nie trzeba czekać pół życia na dodanie tekstu okazały się prawdziwe ;)
  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Rubio, ze sprawą następującą przychodzę (Ritha z tej strony) - założyliśmy funpage TW:
    https://www.facebook.com/treningwyobrazni/

    Mamy zamiar tam działać szerzej, obecnie jednak publikujemy najlepsze teksty TW (krótki fragment plus link do tekstu z opowi) i pytanie moje brzmi czy wyrażasz zgodę i chęć, by wrzucić tam Twój tekst TW?
    Daj cynk jak coś i na dniach wrzucim :)
    Pozdrowionka
  • pkropka tydzień temu
    Niesamowite, aż mnie zatkało.
    "Więc on nie miał jeszcze dwóch lat, a już zamordował dziecko; dopełnił dzieła ojca smukłą, dziewczęcą dłonią przecinając, proszącą o to spod cienkiej skóry, dziewczęcą tętnicę, odłamkiem chwilę wcześniej, w szale, rozbitego lustra." - chyba najbardziej mnie uderzyło. Jak wiele bólu i cierpienia nosi w sobie ktoś, kto myśli w ten sposób.
    Świetnie napisane, płynne gładkie. Wciągnęło mnie tak, że chyba się nie wygrzebię.
  • rubio tydzień temu
    pkropka, dziękuję Ci bardzo. Pamiętam, że ja po napisaniu tego 'wygrzebywałem się' parę dni. ...i nie wiem. Dziękuję, po prostu. I zapraszam do innych tekstów, chyba mniej uderzające, a bardziej niezrozumiałe. :)
  • pkropka tydzień temu
    Nie ma sprawy, to ja dziękuję, że mogłam przeczytać.
    Na pewno jeszcze do Ciebie zajrzę :)
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    rubio,
    Jeśli chcesz, aby któryś z Twoich tekstów TW został przez nas opublikowany na fanpage'u : https://www.facebook.com/treningwyobrazni/
    oraz blogu: https://treningwyobrazni.blogspot.com/
    podaj link do tego tekstu (wraz z krótkim fragmentem), przesyłając na adres: treningwyobrazni@gmail.com
    co będzie równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację w powyższych miejscach.
    Pozdrawiamy

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania