TW 4#02 — Wróć wcześniej

TW 4.0#02.

Postać: Sam wiesz kto

Miejsce: — (Mam nadzieję, że można było jedną kategorię pominąć, ale nie pamiętam).

Zdarzenie: Nie jesteśmy sami

Gatunek — pomijam — być może horror

 

Otworzyła oczy z silną potrzebą natychmiastowego wysikania się. Kilka butelek pepsi, czteropak piwa i mięsna pizza na grubym, a to tylko wczoraj na kolację. Nic dziwnego, że wnętrze ust zamieniło się w kibel. Potargane włosy, wczorajsze skarpety na nogach i wszędobylski pierdolnik. Trzynasta dziesięć albo i dziewiętnasta, bo przez potrzaskaną szybkę Huaweia trudno stwierdzić. Lekki ból głowy i nienawiść do ludzi. Miss Monaru gotowa zdobywać świat.

W pomieszczeniu nie paliło się światło, ale nawet półmrok nie zdołał zamaskować bałaganu. Obgryzione bumerangi po pizzy, gnijąca zupa w salaterce na pomarańcze czy arturiańskie przymierze petów, poukładanych w okrągłym stole talerzyka na ciasto, a to wszystko z perspektywy ledwie co uniesionej głowy. Brązowy kundel polizał ją po twarzy, przewracając hortexową multiwitaminę, służącą najczęściej jako zakwaszacz dla Lubelskich ćwiartek. Żółty sok popłynął nierównością linoleum, rozwadniając psią kupę. Spory jej okruch, w myśl piosenki Krawczyka "Parostatek", dał się porwać tangu i popłynął, cumując w zatoce objedzonego kapcia.

Wstała.

Mieszkanie było niewielkie i w niecodzienny sposób urządzone. Po przekroczeniu progu i przebiciu się przez dwumetrowy korytarz pełen starych gazet, parasolek, butów oraz torebek należało zmierzyć się z drugimi drzwiami. Drzwiami, które były jednocześnie od przedpokoju i kibla. Chciałeś w spokoju skorzystać z ubikacji – cyk, przedpokój musiał być otwarty. Miałeś chęć, by od klatki nie wiało arktycznym chłodem – pyk, aromat z kibla hasał ci po pokoju. Sun Tzu. "Sztuka Wyboru i Ustępstw". Tom któryś tam.

— Trochę jak w Cube* — wybełkotał jej chłopak, gdy pierwszy raz, nabzdryngoleni niczym szpadle, wylądowali w tym przytulnym gniazdku. — Taki hipersześcian dla jehowych.

I nie, że broń Boże, Marzena była łatwa. Ot, taka zwykła, drobnokoścista igiełka, która dobrze się nawlekała na komplementy. Na piękne oczy czy też lśniące włosy. Gąbczasta wchłanialność miłych słów była u niej mocno rozbudzona.

A on? Cóż.

Trzy miesiące temu przyszedł, usiadł i został.

 

Na imię miał Marek i że tak razem, to niby M&M, jak emememsy, ale głównie nazywała go Grubym, bo... powiedzmy, że był "obfity". Jak każdy zbiór przypadkowych molekuł mający to nieszczęście wygrać los na egzystencję w tej kosmicznej chujowni, nie emanował szczęściem. Zwłaszcza że w parze z nadmiarem tkanki wszelakiej szła brzydota. Odstające uszy, jedna brew, podbródek jak szuflada na skarpetki. No, morda taka, że można ganiać byki na corridzie albo prześladować atomówki. Miał funkcję informatyka w pobliskim "Moloch-Tower" i po królewsku epatował mantrą: "Tak myślałem. Spierdoliło się".

Teraz właśnie chrapał na fotelu.

Znalazła fajki, ale że zapalniczki już nie bardzo, zmuszona była go zbudzić. YouTube ciągle zapętlał dziesiątkę najlepszych coś tam, kiedy Marek otworzył przekrwione oczy, witając ją ciepłym "Co?"

— Zobacz w kieszeni, bo mi się ogień zapodział. Taka czerwona. Moja.

Odkręcił się do niej tyłem, ale chwyciła za brodę. Wystarczyło.

— Tam spróbuj. — Wskazał palcem na ciemnobrązowy kredens. — Chyba w kieliszku. Która godzina jest?

 

Chwilę później, po błyskawicznej kąpieli, nieporadnie ugłaskanych włosach i nowej, żółtej koszulce z nadrukiem zebry – był gotowy do wyjścia. Ona wciąż lunatykowała z petem w zębach, imitując prace porządkowe. Pies chłeptał zupę z uprzednio wywróconej salaterki. Dwudziestometrowy pałac sułtańskiej pary: "Wszystko jedno".

Marek był prawie w drzwiach, kiedy spytała, czy pamięta coś z wczoraj.

— Nie czas na to, kotku. Nadrobimy.

Uśmiech. Puszczony całus. Palczasta szynka na klamce.

— Nie o to chodzi. Pytam, czy pamiętasz o projekcie? O Deep Weebie. Nieźle się wczoraj zrobiłeś. Puszczałeś mi te filmiki i w ogóle.

Wrócił. Zamknął drzwi.

— Co ci jeszcze mówiłem?

Podeszła na palcach do psa, który wsparty na łapach, wsuwał ze stołu ciasto. Sprzedała klapa na dupę. On w tym czasie podszedł, minął ją i odłączył komputer. Prosto z samego gniazdka.

— A robisz tak, bo? Chyba nie jesteś jednym z tych lowelasów, co to niby mają u babci na wsi Jaguara, ale teraz, kochanie, skocz mi kupić pół litra?

Nie uśmiechał się, co było u niego rzadkie. Brzydota, pozbawiona łagodzącego uśmiechu, straszyła groteskową upiornością.

— Marek? — zaczęła, lecz, coś, jakiś impuls, kazał jej rozejrzeć się za bronią. Nie rewolwerem czy szablą, bo wiadomo, ale za czymś ciężkim, by w razie czego, móc mu...

Serdelkowata dłoń utonęła w tylnej kieszeni spodni i Marzena pomyślała o brzytwie. Pies przeszedł pomiędzy nimi niczym ringowy sędzia. Wstrzymała oddech.

— Zrobimy tak — rozpoczął głosem, jakiego nigdy do tej pory nie używał. Spokojnym, pewnym i niepozostawiającym pola pod jakiekolwiek negocjacje, GŁOSISKIEM. — Dobrze mnie teraz posłuchaj!

Wzrok kobiety zatrzymał się na regale, gdzie stary aparat Unitra stał pomiędzy książkami Kapuścińskiego. Całość miała się komponować w myśl, że podróże i aparat, to tak jakoś zbieżnie i w ogóle, ale teraz najważniejsze było to, że jeśli stary, to z całą pewnością ciężki. Odległość dwa duże susy pomiędzy toną bibelotów zalegających ziemię. Pole minowe wykonane z dziesiątek tysięcy klocków lego to przy tym pikuś.

W dłoni mężczyzny pojawił się jednak portfel. Chudy prostokąt jakby przystosowany jedynie do plastiku. Wypuściła powietrze z płuc.

— Jezu, Marek. Przestraszyłeś mnie?

Wyjął jedną z wielu kart, mówiąc, że jest na niej prawie czternaście tysięcy wolnych środków. Położył na blacie biurka.

— Nie wiem, kurwa, co robisz, ale jest to średnio komfortowe.

— Wydamy jutro — odparł. — Kupimy, co będziesz chciała.

Spojrzała na czarną Visę. Potem znowu na niego.

— Jeśli chcesz mnie uwieść na bogatego księcia, to trochę, jakby, po ptokach. Teraz już...

— Zamknij ryj!

Całe napięcie momentalnie wróciło. Oczy same poszukały aparatu. Nogi wykonały w jego kierunku krok.

— Muszę teraz wyjść — wygłosił wolno, cedząc każde z wypowiadanych słów — i będę w nocy, przed drugą. Postaram się jak najszybciej. A rano posprzątamy i pójdziemy wspólnie na zakupy. Doobrze?

Bliskość aparatu Unitra dodała jej promil odwagi. Pies kończył obszczywać drzwi, gdy zrozumiała, że dłużej tego nie zniesie.

— To koniec — oznajmiła, chcąc dodać sobie odwagi patrzeniem mu prosto w oczy. — Nie będziesz tak do mnie mówił. Nie ma szans. Zabieraj rzeczy i jazda.

Telefon mu zapikał wybudzacza. Spojrzał, schował do tylnej. Następnie uniósł ręce w geście poddania i skierował się wolno w stronę drzwi. Ona szła za nim, nabierając z każdym kolejnym krokiem większej pewności siebie.

— Nie włączaj kompa — rzucił, będąc już w progu. — Jest po dwudziestej. Do drugiej mniej niż sześć godzin. Proszę cię tylko o to.

Zapowietrzyła się, ale znowu był szybszy.

— Nie. — Machnął głową. — Nie mam żadnej kochanki. Jak tylko wrócę, możesz przeczesać całego. Każdy folder i plik. Ale nie wcześniej.

Chciała, żeby już wyszedł, więc wydusiła "ok". Nie przyjechała jeszcze nawet winda, kiedy wsadziła wtyczkę do kontaktu. Przecież był informatykiem, mógł jakoś usunąć zdalnie. Z telefonu albo kompa w robocie. Pieprzony dupek.

Nie znalazła absolutnie nic.

 

Miał swoje klucze, więc zbytnio się nie zdziwiła, kiedy zaległ tuż obok. Ciężkie westchnięcie zarejestrowała na granicy snu. Musiał odczuwać spore wyrzuty sumienia, bo pogładził ją delikatnie po włosach. Zamroczona spojrzała na popękaną szybkę wyświetlacza, widząc dwa zera, dwójkę, oraz trójkę.

— Wróciłeś wcześniej — wymamrotała półsennie, odwracając się w jego kierunku. Następnie głęboko wtuliła w męską, pachnącą miętą pierś. Odwzajemnił uczucie.

Gdzieś na granicy jawy dotarło do niej, że rozległ się dźwięk wiadomości i w pierwszym, ciekawskim odruchu chciała sprawdzić. On jednak trzymał ją tak pieszczotliwie, iż uznała, że cokolwiek to jest, może zaczekać do rana.

"Już jadę. Natychmiast uciekaj z domu!" — brzmiała wiadomość od Marka.

 

*https://www.filmweb.pl/Cube

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • marok 3 tygodnie temu
    Gatunek darowany, szkoda. Ale i tak wyszło bardzo spoko. Tak na noc do poczytania idealne. Jestem usatysfakcjonowany tą wizytą. Czyli względny standard ;)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Najgorsze, że ja naprawdę nie pamiętam czy można było olać jeden składnik - w sensie postać/miejsce/zdarzenie. To było dawno i mi się zbuforował łeb. Kij, będzie tak.
    Dziena Marok
  • fanthomas 3 tygodnie temu
    Oj Canulas a taki fajny gatunek wybrałem
  • marok 3 tygodnie temu
    Szczerze, gdyby nie ty Fan to pewnie też bym ten gatunek olał :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    fanthomas, czy to je koment właściwy, bo nie wiem czy robić kopiuj-wkleja dla "dziękuję bardzo"?
  • fanthomas 3 tygodnie temu
    Canulas właściwy jeszcze będzie
  • Canulas 3 tygodnie temu
    fanthomas - zagryzam paznokcia we nerwach. Zlości w sobie nie duś. Jak cza przywalić z grubej rury - przywalaj.
  • betti 3 tygodnie temu
    Przeczytałam. Tajemnice, napięcie do ostatniego wersu spowodowało, że przeczytałam jednym tchem. Takie typowe dla Ciebie - dużo brudu życia. Czy mi się podoba? Tak średnio, bo od Ciebie można wymagać...
  • Canulas 3 tygodnie temu
    No, kurde, ja wiem :) Nie będę się tu bronił tym, że całość trwała godzinkę, bo czytelnika nic to nie obchodzi. Liczy się efekt końcowy.
    Powiedzmy, że to takie tam na przełamanie.


    Psss... Ritha mnie wyręczała i muszę się przestawić, żeby znowu myśleć samodzielnie.
    Dzięki za wizytę, Betti.
  • betti 3 tygodnie temu
    Can myśl samodzielnie - koniecznie. Lubię mieć ''gęsią skórkę''
  • Canulas 3 tygodnie temu
    betti - się staram, staram :)
  • betti 3 tygodnie temu
    Can, to ja czekam, na tekst z duszą.

    Pozdrawiam.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    betti - najbliższe trzy planuję reanimować trzy serie, czwarty tekst w kolejce, to albo następne TW albo jakiś Noir. Zobaczymy.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Spamerka:
    Miss Monaru gotowa zdobywać świat - :D
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Ej...tam dalej jest obrzydliwie, będę mieć złe sny ;)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    kalaallisut - jeszcze się możesz wycofać ;)
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Sun Tzu :D podbródek jak skarpeta...ty humorem wszystko wynagrodzisz ;)
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    "Całość miała się komponować w myśl że podróże i aparat" tu przecinek
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    "Już jadę. Natychmiast uciekaj z domu!" — brzmiała wiadomość od Marka.

    Co???? Dobre Can hahaha :D kto to taki?
  • Canulas 3 tygodnie temu
    kalaallisut, tak, bo pojawia się "że", ale, no... ok. Dam przecinek
  • Canulas 3 tygodnie temu
    kalaallisut - a więc poleciałaś do kuńca.
    Super. Dzięks.
    Niedopowiedzenia zostawmy.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Canulas kurde weź .nie przez palce narazie, bo o tej porze to wiesz...
  • Canulas 3 tygodnie temu
    kalaallisut - o w mordę, już jutro. Idę spać.
    Dzięki jeszcze raz.
  • Freya 3 tygodnie temu
    "gdy pierwszy raz, nabzdryndoleni niczym szpadle," - nabzdryngoleni - jest powszechniejszą kadencją :)
    Jest takie miejsce gdzie brakowało mi przecinków...
    Zgrabne opisy - takie kadrowanie scen, zachowań - tekst jest obrazowaniem w adekwatnym klimacie - społecznej kulturowości :) Pzdr
  • Canulas 3 tygodnie temu
    W każdym moim tekście (no dobra, w niektórych mi pomogli) gdzieś tam brakuje przecinków. Wdziecznym za namiary. Co do "nabzdryngolenia" - jak najbardziej.
    Debiliusz Cezar kłania się w pas i reperuje na pniu.
    Dziękuję.
  • Elorence 3 tygodnie temu
    "Zamroczona spojrzała na popękaną szybkę wyświetlacza, widząc dwa zera, dwójkę, oraz trójkę."- <3

    I to ostatnie zdanie, które sprawiło, że szczęka mi opadła. Co tu się właściwie wydarzyło?

    Oj, Can. Dawno już nic nie czytałam typowo od Ciebie (pora nadrobić), ale brakowało mi tu czegoś. Było brudno. Już sam opis faceta sprawiał, że moja twarz była wykrzywiona odrazą. Nie, żebym była płytka czy coś, ale stworzyłeś takie tło, że to wszystko, zebrane do kupy, potęgowało brzydotę.

    Ciekawe o co chodziło z tym komputerem. Kim był ten koleś, który położył się obok niej. I ten hajs. W domu burdel, a ten na koncie ma 14 tysięcy. Sprzedał się komuś? Jakieś zlecenia? Miało to coś wspólnego z tym drugim kolesiem?

    Ale mi się podobało. Styl taki Twój :)
    Pozdrawiam Cię!
  • Canulas 3 tygodnie temu
    W zbiorze Królestwo Spokoju - Ketchum napisał rewelacyjne Pudełko.
    Koncept polega na tym, by zostawić otwarte i nie wyjaśniać. Ja, to wiadomo, trzysta leveli niżej, ale taki był zamysł. Dzięki za emocjonalny odbiór i umiejętność łapania ukrytych znaczeń ;)
    Pozdrox
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Can, rozumiem tą otwartość. Czytelnik ma sobie dopowiedzieć sam :D
  • Canulas 3 tygodnie temu
    psss... to taki mój pseudomądry myk. Wiesz, poważna mina i gadka w stylu - tu jest ukryta cała prawda wszechświata. Gówno prawda, to jest tak proste, jakim się wydaje, tylko ubieram własną ułomność w szaty wątpliwej tajemnicy ;)
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Canulas, hahahaha, okeeej :D
    Od wczoraj próbuję połączyć tego faceta z tamtym facetem i kurde, nie idzie mi. No jak już wpadnę na coś, to na wielopoziomową intrygę :D
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Elorence, taaa, niewątpliwie taką tu uknułem ;)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Ej. Przespałam wieczor. Obudzilam sie. Przeczytalam pierwsze zdanie xD
    Jutro reszta zdan.
    Mowilam, ze odciece Rithy spowoduje pewne, hm, reakcje ;)
    Pozdro-x
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Hmmm, czy to te reakcje, o których myślę?
    Messenger przyjmie wyjaśnienie ;)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Canulas pacz. Wlasnie tu wlazlam, by wytlumaczyc komentarz wyzej, ze przeczytalam pierwsze zdanie i bylo ono zabawne, gdyz sle wlasnie obudzilam czytajac je a ono o obudzeniu prawi i ja chyba niejasno rzeklam to, a tu Ty.
    Nie ma co wyjasniac, wczoraj poszlo kolejne 50 tekstow w pizdziec.
    Wielkie rzeczy maja male poczatki u Ciebie w opisie tkwi.
    Czytane bedzie po kawie :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Ritha - wow, pięknie - czy ja do czegoś takiego dojrzeje, biorąc pod uwagę moje, powiedzmy, perypetie? A test nie jest taki, żeby się jakoś szczególnie przygotowywać. Walnięte w ostatniej chwili. Tera następne, a potem... Potem to wiadomo :)
  • 00.00 3 tygodnie temu
    Słownictwo i opisy, mocno ohydne, pasują.
    Rozczarowana jestem końcem, wielokrotnie powtarzający się motyw.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    O kurde. To niedobrze, bo właśnie (jeśli już gdzieś) w końcówce upatrywałem jakiegoś, hmmm... zaskoczenia :)
    Pozostaje mieć nadzieję, że inni nie będą aż tak ogarnięci i kogoś się uda zaskoczyć.
    Zreszta, wnioskując z komentarzy wyżej, kogoś tam się udało.
    Dzięki miss cztery zera z kropką.
  • 00.00 3 tygodnie temu
    Can Może tylko ja zakodowałam taki moment w filmie, albo gdzieś czytałam. Cecha częsta w grozie. Tak sądzę, nie jest to przesądzone. :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    00.00 - nie wiem. Pewnie masz rację, że było. Tyle tych seriali. Może jakieś Opowieści z krypty czy cuś tam.
  • 00.00 3 tygodnie temu
    Can Nie seriale, ale mniejsza o to. :)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    „Żółty sok popłynął nierównością linoleum, rozwadniając psią kupę” – o fuu :D Ale skopiowałam, bo pierwsza część zdania mi się podoba

    „Po przekroczeniu progu i przebiciu się przez dwumetrowy przedpokój pełen starych gazet, parasolek, butów oraz torebek należało zmierzyć się z drugimi drzwiami. Drzwiami, które były jednocześnie od przedpokoju i kibla. Chciałeś w spokoju skorzystać z ubikacji – cyk, przedpokój musiał być otwarty” – 3 x „przedpokój” ;) Bo powtórzenie drzwi akurat mi się widzi.

    „— Trochę jak w Cube* — wybełkotał jej chłopak, gdy pierwszy raz, nabzdryngoleni niczym szpadle, wylądowali w tym przytulnym gniazdku. — Taki hipersześcian dla jehowych” – to jest cudne

    „Ot, taka zwykła, drobnokoścista igiełka, która dobrze się nawlekała na komplementy” – to też
    „Gąbczasta wchłanialność miłych słów była u niej mocno rozbudzona” – i to też

    „Jak każdy zbiór przypadkowych molekuł mający to nieszczęście wygrać los na egzystencję w tej kosmicznej chujowni, nie emanował szczęściem” – i to

    „Ona wciąż lunatykowała z petem w zębach, imitując prace porządkowe” – i to też
    „Pies przeszedł pomiędzy nimi niczym ringowy sędzia” – ten detal też dobry

    „— Jeśli chcesz mnie uwieść na bogatego księcia, to trochę, jakby, po ptokach” :D naturalne, cudne
    „Pies kończył obszczywać drzwi, gdy zrozumiała, że dłużej tego nie zniesie” – wstawki z psem są bycze

    „— Nie — Machnął głową” – prawdopodobnie brakuje kropki po „Nie”
    „Chciała, żeby już wyszedł, więc wydusiła ok” – nie wiem czy to „ok” niw powinno być wyeksponowane, po dwukropku na przykład

    Mi się akurat podoba końcówka. Lubię taki zonk. Co Ci napiszę - że lubię Twój styl? :D Taaa, lubię bardzo. Że mi się podobalo? Taa, podobało. 6,5/10
    Czekam na Pincet :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    No z tym przedpokojem to pięknie dałem dupiszcza. Ukręcę cuś. Kropkę dobuduję również. Ok - jakoś wyeksoonuję. Może we widełki wezmę. Reszta jest jaka... no, wiadomo. Zawsze się pisze (albo często) o cudnych, schludnych i niekiedy bogatych, to się chciałem delikatnie włamać.
    Dziena, Ritha
    Taaa, Pińcet na tapecie.
  • pasja 3 tygodnie temu
    Witam
    Początek jak po imprezie, przebudzenie i kociokwik. Ich dwoje i pies. ednak dalej zaczyna się tajemniczość. Ten aparat mnie zaciekawił...

    Bliskość aparatu Unitra dodała jej promil odwagi. Jej chorobliwa zazdrość może zadecydowała o tej całej sytuacji. Gdyby nie włączyła kompa? On przecież wyłączył.

    A potem czarna visa i komputer i 22.23. I powolne zasypianie w objęciach tajemniczego mężczyzny pachnącego miętą. Ten zapach pewnie jest znaczący.

    Miłego dnia
  • pasja 3 tygodnie temu
    Jeszcze jedno... przypomniał mi się stary polski film Brunet wieczorową porą
  • Canulas 3 tygodnie temu
    pasja, noo godzinkę starałem się przemycić delikatnie, nie na chama. Blisko, bo 00:23.
    Dzieki, Pasja.
    Milego dnia.
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Nawiązanie do Cube? Bohaterka zamknięta w jednej z możliwych wersji wieloświata. Przejście przez kompa gościa z alternatywnego projektu (pachnące alter ego Mareczka).
    Morał - burdel codzienny lepszy od schuldności:) Kapitalne te opisy syfu totalnego, szacun. Lepsze od pomysła, Cun.
    Daleko mi od pedanta, ale tutaj należałoby Towarzystwo opieki nad Zwierzętami zaalarmować, a potem sanepid.
    Kupuję bez szemrania, jest co poczytać.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Kurwa, jak możesz rozlierdzielić tak misternie skonstruowany plan.
    Miałem odczekać 23 dni (jestem trochę psychiczny) i napisać dojaśnienie.
    Trafileś czly trzon i 60-70% okolic. Nawet reszta, której nie trafiłeś jest pasująca lepiej od tego, co wymyśliłem.
    Ja pierdzielę. Trochę to z Twojej strony creepy.
    Ech.
    Pozostaje nadzieja, że innym się nie będzie chciało czytać komentarzy.
    Brawox
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Sorry za błędy. Duże palce, mały ekran, migające światło - takie rzeczy.

    No ale przede wszystkim silne zaskoczenie, powleczone równie silną ekscytacją.
    Naprawdę komputerowa przenikliwość, albo w najbliższych dniach skoncentruj zaskórniaki na totolotku.
    Woww.
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    40% do odczytu?!
    Idę se zrobić sepuku :(
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Tak na oko. Zresztą nie ważne, bo Twoje lepiej pasuje od mojego. A daj spokój, zrobiłeś mi dzień.
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Za 23 dni mam zamiar wrócić.
    Witamina B i sterydy na mózg... tak wlazłem ad hoc. Będę przemyśliwał, no!
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Sorry, 22 dni, ale mam dziś ciężki łeb.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Ale już nie ma sensu, nie w tym tekście. Tutaj cały trzon został rozmieciony, strzaskany w drobiazgi. A tak se wczoraj dumnie siorbałem kawę. Ech.
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    00.23
    :)
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Mareczku:)
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Aha, mi usługa terapeuty do niczego potrzebna. Raczej temu od pryszczy na zwojach:)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    No 23 u mnie, to akurat nie nowość. Miałem jeszcze napisać z innej strony i coś tam ukryć, ale muszę to przemyśleć.
  • Agnieszka Gu 3 tygodnie temu
    Hej :)
    "arturiańskie przymierze petów" — ;)))
    Całość — paskudnie urocza :))
    Końcówka — złowieszcza :))
    No, tyle refleksji :) Zmykam popracować :))
    Pozdrowionka
  • Canulas 3 tygodnie temu
    O proszę, dzień dobry i...
    I dzięki.
    Leć, A.Gu. ;)
  • e make i ka pololi 3 tygodnie temu
    "Obudziła się z silną potrzebą natychmiastowego wysikania" - wysikać się jest chyba czasownikiem zwrotnym. Co w przełożeniu na ludzkie oznaczałoby, że można tylko wysikać się, natomiast nie można wysikać. Nie występuje bez się.

    Wiem czemuś tak zrobił. By uniknąć dubla. To może: Wstała z silną potrzebą natychmiastowego wysikania się. :DDD

    "Potargane włosy, wczorajsze skarpety na nogach i wszędobylski pierdolnik. " - Chciałam powiedzieć, że tylko Ty tak umiesz. Kilka elementów i zbudowana piękna, bogata scenografia (w tym wypadku bnałaganiarsko cuchnąca) Ale że: kilka świetnie dobranych elementów, i wszystko gotowe, wjeżdża obraz. Bez opisów otoczenia takich... Mniszkowatych, no w każdym razie rozległych, długich. Chciałam powiedzieć, że tylko Ty tak umiesz, ale od razu mi wjechała prawda, że miss Ritha też tak umie, i to się tak fajnie zespaja, gdy razem. Eh, muszę to jakoś rozdzielać, bo przecież potrafisz też być samodzielny, a teraz mam tak denerwująco, że jak się pojawia cos, czemu chcę indywidualnie okazać uznanie, to zaraz mam myśl, że miss Ritha też tak umie, i dlatego tak fajnie wychodzi razem. Postaram się poskromić to wariactwo.

    "Miss Monaru gotowa zdobywać świat." - bardzo fajny humor czorny, i świetna baza pod to zdanie w zdaniach poprzednich. Już widzę, że ten tekst jest taki zbity, skondensowany, minimalistyczny. Bez zbytniego rozwlekania się. Byczo.

    "Ot, taka zwykła, drobnokoścista igiełka, która dobrze się nawlekała na komplementy." - ojaa. Niesmowicie zbudowana myśl. Nosząca takie charakterystyczne cechy, że nawet miss Ritha tak nie umie. W sensie, to bym poznała, jakby było wplecione w ogromny tekst, który tworzyło 5 autorów, że Twoje.

    "Jak każdy zbiór przypadkowych molekuł mający to nieszczęście wygrać los na egzystencję w tej kosmicznej chujowni, nie emanował szczęściem" - to też bardzo fajnie utkane. Zastanawiam się tylko, czy nie: jak żaden zbiór. No bo: żaden zbiór NIE emanował szczęściem, każdy zbiór emanował szczęściem. Tak mnie się wydaje.

    "i po królewsku epatował mantrą: "Tak myślałem. Spierdoliło się". - hahaha. Prawie oplułam się kawą xd.

    "Znalazła fajki, ale że zapalniczki już nie bardzo, zmuszona była go zbudzić. " - ale z niej potwór. Nigdy bym tak nie zrobiła. Pogrzebałabym na oślep, westchnęła, popatrzyła bezradnie w sufit i poszła dalej spać xddd.

    "Dwudziestometrowy pałac sułtańskiej pary: "Wszystko jedno". - oo, znowu. Maksimum w minimum. Lubię ten styl, nawleczony na treść wręcz do granic przyzwoitości. Ekstra ociosane jest to opowiadanie i polane świetnym humorem.

    "Brzydota pozbawiona łagodzącego uśmiechu straszyła groteskową upiornością." - zrobiłabym wtrącenie. Brzydota, pozbawiona łagodzącego uśmiechu, straszyła...



    Końcówka...."nie spodziewałam się" byłoby chyba najlepszym podsumowaniem. Miazga.

    Bardzo dobre opowiadanie.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Helloł.
    Taaa, masa słuszności, jak zwykle.
    Pierwsze zdanie zmieniłem - choć z żalem, bo mi poprzednie smakowało - no, ale jeśli było niepoprawne, cóż...
    Wtrącenie jak najbardziej - ponownie racja. Również już zmienione.
    Co zaś się tyczy zbioru molekuł... no muszę pomyśleć. Na razie mnie boli jak myślę.
    Dzięki śliczne. Fajnie, że Ci podeszło. Mr. Wrotycz, o którym mowa i u CIebie, brawurowo rozpierdolił bank, ze aż drobniaki zostały. W sensie - w założeniu miała być - nei tyle druga część - co inny punkt widzenia, wszystko miało być ach i och, ale, no...
    Jeszcze raz dzienks.
  • Trening Wyobraźni 3 tygodnie temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    57 komentarz, to tak jakby nieco spóźnione trochę powitanie :)))

    Żartuję Eloł... znaczy TRENINGU WYOBRAŹNI!!
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Can :D
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Eyre nikt nie powitał :P Wiec nie narzekaj don Canulardo :P
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Ritha - POWAŻNIE!!! Aż takie faux pas?
    No, no, no. Chyba jedna z dwóch kartem na żywność powącha niszczarkę. jak Elołapka zgłodnieje, to się za robotę weźmie. Miała se jakiego pasierba wyhodować jako golema-zastępcę. Marokok kandydował przecie.
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Tak. Tak sie stalo. I ja nie wiem co z tym poczać.
    Nie wiem, nie wiem...
  • Elorence 3 tygodnie temu
    COOOOOOOOOOOOOOOO?!
  • Elorence 3 tygodnie temu
    *grzecznie wycofuje się w cień*
  • marok 3 tygodnie temu
    Co już mnie obgadują? Co za kraj? :)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    *ociera łzy, twardo udajac sukę*
  • Canulas 3 tygodnie temu
    marok, kurwa, Ty filujesz jak baba z kiosku. Był blek frajdej niedawno. Trzeba se było kupić jakieś życie.
  • marok 3 tygodnie temu
    Can, takiś chojrak jakbyś uczynił to samo. Żeby ci tylko ta chińska podróbka nie została :)
  • Głupia dupa 3 tygodnie temu
    *donosi Ricie chusteczki i relanium*
  • Canulas 3 tygodnie temu
    marok - do czego Ty, pacholątko moje złote, znów enigmatycznie nawiązujesz? Weź może rozpęda i uklep grzywkę o zbrojową ścianę.
  • marok 3 tygodnie temu
    Nie mam grzywki to po pierwsze, mówią co chce, to po drugie.
  • Elorence 3 tygodnie temu
    *wraca z dywaniku u jakiejś tam Pani Kanclerz*
    Musiałam oddać ostatnie czekoladowe pierniki w ramach grzywny :(
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Ojejciu. Nie bierzta sie za łby...
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Elo, pieknie uczynilas.
  • nimfetka 3 tygodnie temu
    "Jak każdy zbiór przypadkowych molekuł mający to nieszczęście wygrać los na egzystencję w tej kosmicznej chujowni, nie emanował szczęściem."
    Krajst, ile wymyślnych frazesów, które mogłabym splagiatować i uczynić własnymi, jednakże nie odważyłabym się na ten występek ze względu na nieprzejednanie prawą i uczciwą duszę człowieka, hołbiącego prawa autorskie i takie tam duperele (naprawdę pisma sądowego i ekstradycji z tego portalu).
    Prowadzisz bez lania wody. Klarowny pesymizm, czasami z dyskretnym, łagodnym uniesieniem kącika ust, lecz tę przelotną i obłudną iskrę nadziei ujarzmiasz niczym pradawny Kazach konia (przepraszam za porównanie).
    Zmechacona, odstręczająco brudna rzeczywistość zamknięta w mieszkalnej dziupli.
    Akcja, która stopniowo nabiera odpowiedniej prędkości, aby rozplaskać się na ryjecu i pozostawić go z tym niepokojem i poruszeniem. Może nie typical horror story, ale mógłbyś już tam przymknąć oko, bo na swój sposób zakrawa o ten gatunek.
    Dobry kawał tekstu, zresztą jak zwykle, ale nie chcę już się mizdrzyć, bo niezdrowo.
    5 ofkors.
    I pozdrowionka.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Heh, cudny komentrz na wieczór. Dziękuję Ci... powiedzmy, że przepotwornie ;)
    Pozdro i nie znikaj znów.
    Pisz.
  • nimfetka 3 tygodnie temu
    Postaram się. Seryjko.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    nimfetka, no jak "seryjko" to grubo ;)
  • e make i ka pololi 2 tygodnie temu
    Nooo, byczy komentarz.
    Pisz, tworz, Mała. Są warunki.
  • sensol 2 tygodnie temu
    Gites. Fajnie, że nie zamordowałeś jej w opowiadaniu. I cały tekst jest taki. Wiesz na czym się zatrzymać, a kiedy sobie odpuścić zbędne detale. Panujesz nad słowami, nie wymykają Ci się jak dzikie ptaki, nie przeciekają przez palce, nie są klockami lego, z których chcesz na siłę ułożyć najbardziej wymyślną budowlę. Dobra robota.
  • Canulas 2 tygodnie temu
    Sam dobrze wiesz, albo kiedyś niechcący wpadniesz i sie dowiesz, że czasem wpierdalam sie pod cieżarówkę nazbyt pięknych słów czy wydumanych zwrotów. Takie są Noiry. Tutaj... tu chciałem luźno i bez widelca w okrężnicy.
    Dzięki, choć liczyłem na "coś ma" w nawiasie ;)
  • sensol 2 tygodnie temu
    Canulas nawet miałem napisać ale bałem się linczu :)
  • Canulas 2 tygodnie temu
    sensol - u mnie możesz pisać naprawdę, co uważasz. Widzę w HD
  • Justyska 2 tygodnie temu
    Hejka:) Moje odczucia po lekturze są trochę dziwne tak sobie myślę. Bo często w Twoim pisaniu wyczuwam ironię, nie wiem czemu, którą z resztą bardzo lubię i budzi ona mój uśmiech.(choć nie wiem czy ironia to dobre określenie, mam taki katar, że ropa z mózgiem mi się miesza)

    "Miałeś chęć, by od klatki nie wiało arktycznym chłodem – pyk, aromat z kibla hasał ci po pokoju. Sun Tzu. "Sztuka Wyboru i Ustępstw". Tom któryś tam." jak tu np. gdzie klimat brudu, staje się zabawny

    "I nie, że broń Boże, Marzena była łatwa. Ot, taka zwykła, drobnokoścista igiełka, która dobrze się nawlekała na komplementy." albo to świetne, ale znów się uśmiecham, ze mną jest coś nie tak:)

    Zmierzam do tego, że tekst bardzo mi się podobał, ale nie wzbudził we mnie odrazy ani strachu Zakończenie mega pomysłowe w życiu bym nie wpadła na to, że może się tak skończyć. Także jak dla mnie świetny tekst pełen swoistego humoru. Nie wiem czy takie zamierzenie, ale tak to widzę.

    Pozdrawiam serdecznie i przestaje już chrzanić.
    Piąteczka oczywiście:)
  • Canulas 2 tygodnie temu
    Dzięki Justyska. Fajnie, że bawi, bo wbrew pozororom miał być tekst nienadęty.
    Powiadasz coś o znośnym pomyśle? - cóż - plan zakąłdał jeszcze coś tam dopisać, ale Mr. Wrotycz komentarzem ustrzelił pokera, więc się pozmieniało.
    Dzięki śliczne.
  • Nachszon 2 tygodnie temu
    Przeszedł mnie dreszcz autentycznego lęku, gdy skończyłem czytać. Nie wiem, dlaczego. Zawsze, gdy pojawiają się cyferki w kontekście informatycznym, uruchamia mi się szukanie wyjaśnienia. 0023 to w utf-8 znak #. Krzyżyk. Znakiem tym zatwierdza się często wybory w menu głosowym. Poza informatyką też ma specjalne znaczenie. Jak zawsze świetnie napisane językiem, który niezwykle cenię, a którego nie lubię (może dlatego, że nie umiem). Językiem Canulasa. W tym tekście jest coś jak zarys, jak cień, ale nie dosłowność. I coś w człowieku bardzo chce, aby tym zarysem, tym cieniem pozostało i nie stało się dosłownością. Bardzo dobry tekst.
  • Canulas 2 tygodnie temu
    Widzisz, tutaj był pewien szerszy plan - już tam mało istotne jaki - ale jeden z baaardzo przenikliwych (albo szczęśliwym trafem) użytkowników, wyrwał mi karty z ręki. Postanowiłem zostawić więc tak jak jest. Urwać podczas zapłonu.
    I tyle. Niech już takie będzie. Lubię ten moment, kiedy nie tworzę, a spisuję pod dyktando. Tu połowicznie tak było.
    Dzięki, Nachszon.
  • AnonimS ponad tydzień temu
    Przeczytałem z ciekawością. Syf w domu podobny jak u ludzi z marginesu społecznego, zachowanie jak u uzależnionych, skoro n to informatyk to jakby wycofany. I te niedomówienia. Masz specyficzny styl pisania. Pozdrawiam
  • Canulas ponad tydzień temu
    Wiesz, no takie obrazki utkałem, mam świadomość jaskrawości, być może kiczu, jednak taki zamysł.
    Styl na pewno mam specyficzny, choć chyba prędzej - style.
    Dzięki śliczne, AnonimS-ie.
  • krajew34 wczoraj o 18:51
    Z racji większej ilości wolnego czasu zabrałem się za czytanie, jedno pytanie nurtowało mnie przez cały ten tekst, jak można nie dojeść pizzy? To chyba jedyna potrawa, której nie powinno się zostawiać, tylko zjeść. Po lekturze nie wiem co sądzić o tekście, jestem na rozdrożu, z jednej strony mamy typowy "amerykański" porządek, który po chwili zmienia się w coś innego ze wzmianką o deep webie. Tak czy siak, kawał dobrej roboty. Pozdrawiam.
  • Canulas wczoraj o 19:04
    Można nie ukończyć challengu z pizzą. Oczy zawsze jedzą więcej od kałduna. Zaskakująca wizyta :)
    Dzienks.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania