TW 5 - "Po cholerę kolory?"

„Po co kolory?”

Postać: Alpinista daltonista

Miejsce: Poligon Wojskowy

Wydarzenie: Bomba w piwnicy

Opowiadanie przygodowe

 

*****

 

Był to naprawdę piękny dzień. Słońce błyszczało setkami promieni, które rozjaśniały mój daltonistyczny świat. Łąki i kwiaty bez barwy kiwały się radośnie, lasy szumiały, a dookoła rozbrzmiewała orkiestra ptaków. Po prawej i lewej wznosiły się Alpy, a przede mną rozpościerała się pusta dolina.

Mimo tegoż piękna, które wielu uznałoby za nie z tego świata, wprawiało mnie w irytację.

Zgubiłem się.

Dziś miałem dołączyć do grupy wspinaczkowej. Nie miała być to „hardkorowa” wspinaczka, a jedynie dla przyjemności i utrzymania formy. Jednakże problem polegał na tym że żeby dotrzeć do punktu spotkania miałem podążać… za żółtymi strzałkami.

Ja

Daltonista – Alpinista

Podążać

Za

ŻÓŁTYMI STRZAŁKAMI

ŻÓŁTYMI!

Żeby to szlag trafił Adama, to pewnie kolejny z jego dowcipów. Naprawdę, jak się wydostanę z tego zadupia to mu dupę skopię.

No właśnie…

Na początku trzeba znaleźć drogę powrotną.

Zgubiłem się.

Nie wiem jak, ale dość ironicznie podążałem za strzałkami, zapominając że jestem daltonistą, ostatecznie trafiając nie wiadomo gdzie.

Znaczy, jestem we Włoszech… może w Szwajcarii… może nawet w Niemczech – cholera wie!

Ale nie wiem gdzie jestem dokładnie – no dobra wiem – w randomowej dolinie Alp.

Niewielka pomoc, ale zawsze coś.

Miałem ze sobą cały sprzęt wspinaczkowy, oraz ponad dziesięć lat doświadczenia, więc postanowiłem zrobić sobie trening bez reszty ekipy, samodzielny i improwizowany. Nie byłby to pierwszy, ale z pewnością jeden z ciekawszych.

Najpierw spojrzałem na kompas. Patrzyłem na wschód, więc góry po prawej są na południe.

Więc na nie postanowiłem się wspiąć. Zaplanowałem że wespnę się na szczyt, a następnie zejdę po drugiej stronie. Powinno być to pewne wyzwanie, ale nie zbyt szalone. Szybko powinienem znaleźć jakąś cywilizację i zadzwonić po taksówkę… bo komórkę w domu zostawiłem. Taka zasada, jak idę w góry odłączam się od świata. Zresztą, wisząc na linach dwieście metrów nad ziemią, nie jest najlepszym położeniem by odebrać telefon od dziewczyny.

Ruszyłem na południe. Już upatrzyłem sobie dość wysoką popękaną skałę, idealną na moje haki. Zresztą po części góry można było się spokojnie chodzić.

Ruszyłem więc naprzód. Szedłem wprost na górę. Łąki nie były zbyt dużą przeszkodą. Wokół mnie brzęczały owady w kolorach których nie potrafiłem określić. Pszczoły czy bąki? Już nie pamiętałem. Miały być żółte – a tego koloru, dzisiaj miałem po dziurki w nosie – nie żebym był w stanie określić co jest żółte.

Może idę przez żółtą łąkę, z żółtymi pszczołami, pod żółtym słońcem.

Aż drgnąłem zniesmaczony.

Nienawidziłem kolorów.

Dla mnie wszystko miało tą samą gamę odcieni, odcieni których nikt nie potrafi zrozumieć, chyba ze sam jest daltonistą. Były one dołujące – tyle na pewno – bez życia, bez duszy.

Kolor kwiatów nie różnił się od koloru kotleta, a gór od koloru chmur.

Wszystko było takie samo, a wszyscy je dzielili na te przeklęte kolory!

Czemu dzielić?

Moim zdaniem, moimi oczami, pokazują tą swoją prawdziwą twarz, są takie same, wszystkie bez wyjątku są manifestacją Matki Natury z którą tak lubię rywalizować.

A i ten dzień nie miał być inny.

Stanąłem pod skalną ścianą. Sięgająca z nieba z mojej perspektywy.

Kojarzyła mi się z tymi tablicami co Noe dostał od Boga… a może to był Mojżesz..? …Samuel…?

Eee… nie istotne. Jestem Alpinista nie cholernym historykiem.

Wyciągnąłem mój sprzęt, w tym dwa czekany. Zasada wspinania prosta. Wbijasz specjalny gwóźdź, wpinasz się na metr, wbijasz kolejny, przepinasz zabezpieczenia i tak w kółko aż dojdziesz na szczyt. Ja miałem do tego wszystkiego plecak z liną, jaką chciałem użyć po drugiej stronie. Miałem zamiar przywiązać się na górze i zjechać na dół. By oszczędzić czas. Była szansa że stracę linę, ale miałem takich kilka, a jak się uda to zaplanowałem że po nią wrócę.

Ta skałka wyglądała jak niemałe wyzwanie. Mógłbym tu wrócić z resztą ekipy.

Wbiłem pierwszy gwóźdź.

To w drogę!

Plecak był ciężki, więc i wspinaczka była ciężka, nawet mimo kilku przyjemnych półek, gdzie można było stanąć i odpocząć. Moje porównanie do tablic z przykazaniami zaczęło do mnie powracać.

1. Nie będziesz miał cudzego ekwipunku przed swoim

2. Nie będziesz brał map gór nadaremno

3. Pamiętaj by dzień wspinaczki lubić

4. Czcij czekan i liny swoje

5. Nie strącaj złośliwych kolegów

6. Nie wspominaj o ex, przyjaciela w czasie wspinaczki

7. Nie zabieraj jego czekana

8. Nie zapominaj wskazać niestabilnych miejsc

9. Nie pożądaj ekwipunku swego przyjaciela

10. Ale iphona to się nie liczy – go możesz pożądać

Czy coś w tym stylu.

Ale ta skałka złośliwa. Niby stabilnie, a nogi i tak się trzęsą bo sam do cholery nie wiesz czy cholerstwo się nie załamie i nie zabierze na łono Abrahama. Jeszcze dwadzieścia metrów na szczyt i będę już kończył tą wycieczkę.

Planowałem że kiedy wrócę do domu – walić dietę – wpierdalam lody i popijam kakałem – zasłużyłem!

Czekan, po czekanie, krok po kroku, podciągnięcie za podciągnięciem. Zbliżałem się na szczyt półki, nie była bardzo wysoka, nie najwyższa na jaką wszedłem, ale Najwyższa na jaką wszedłem Sam.

W końcu, dotarłem na szczyt.

Otaczały mnie Alpy, pożęte masywy które widziały narodziny i upadek Rzymu, niezliczone wojny, a nawet gościły samego Napoleona.

Ja – Alpinista Daltonista – Kim dla nich byłem?

Cholera je wie…

Przybiłem na szczycie gruby hak, a następnie przywiązałem do niego linę. Rozejrzałem się.

Chwilka i znalazłem to co szukałem – niewielki budynek na granicy lasu.

Na pewno są tam ludzie.

Podpiąłem zabezpieczenia i jak w klimatycznych filmach akcji – spuściłem się na linie w dół, odbijając się od ścianki.

Zajęło to kilka minut, ale dotarłem na samo dno.

Odczepiłem zabezpieczenia i pobiegłem w stronę upragnionej cywilizacji – następnym razem powinienem zabrać ze sobą komórkę – ma przecież GPS, to bym się nie zgubił.

Dobiegłem do obiektu, był otoczony drucianym płotem. Na białym tle zapisano słowo: „Poligon”.

Cholera! Czyli jestem na poligonie – nic dziwnego że nikogo nie spotkałem. Lepiej – że nikt nie strzelał. Był piątek więc spodziewałem się ćwiczeń – ale może dziś nie mieli tego w planach.

Może i lepiej – powiem wojskowym co się stało – a ci po kilku pytaniach zawiozą mnie poza jednostkę.

Mimo wszystko to Włosi.

Podszedłem do drzwi i zapukałem.

Cisza.

Pociągnąłem za klamkę – otwarte.

- Halo! Jest tam kto? – Zapytałem wchodząc.

Cisza.

Ale jest światło!

Na schodach prowadzących do piwnicy – może tam żołdaki siedzą.

Pobiegłem na dół, lecz zamiast ludzi zobaczyłem cylindryczny pojemnik, jakby z ekranem komputerowym.

Jakieś cyferki przelatywały na ekranie.

Podszedłem i przeczytałem zapis.

„Test bomby Pax-Romana”

10… 9… 8… 7… 6… 5... 4…

Zrozumiałem.

- O rzesz KUR--

 

(To moje pierwsze TW - mam nadzieję że spełni wymagania. Zacząłem studia więc mam sporo stresu - skąd pewnie poziom tekstu nie będzie bardzo dobry - mam nadzieję że mimo wszystko wam się spodoba)

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Brawo! Witamy kolejny tekst! :)

    PS: Jakbyś mógł zmienić kategorię na "Trening Wyobraźni" oraz wkleić link do tekstu tutaj:
    http://www.opowi.pl/forum/trening-wyobrazni-linki-do-prac-w1016/
  • Canulas 3 miesiące temu
    Helloł
    "Zresztą po części góry można było się spokojnie chodzić." - coś nie halo z tym zdaniem.

    "Dla mnie wszystko miało tą samą gamę odcieni, odcieni których nikt nie potrafi zrozumieć, chyba ze sam jest daltonistą." - "tę" "że"

    "Eee… nie istotne. Jestem Alpinista nie cholernym historykiem." - nieistotne

    (wielokropek ma zawsze trzy kropki)


    " Jeszcze dwadzieścia metrów na szczyt i będę już kończył tą wycieczkę." - zasada mówi, że jak ą to ą. A jak ę, to ę. Nie jest ona 100%-owa, ale jednak.

    Ps. Fajne 10 przykazanie."

    "Chwilka i znalazłem to co szukałem – niewielki budynek na granicy lasu." - chyba lepiej "czego".


    "Podpiąłem zabezpieczenia i jak w klimatycznych filmach akcji – spuściłem się na linie w dół, odbijając się od ścianki. " - taaaa, spuścić się w górę, to nie ten kontekst. Dookreślenie "w dół" zbędne.

    "- Halo! Jest tam kto? – Zapytałem wchodząc. " - zapytałem i wszelkie inne, odnoszace się do sposobu wypowiedzi z małej.

    Bardzo fajna końcówka.

    Całość nieco chaotyczna w zapisie, ale za to fajnie się trzymasz przewodnich haseł. Pierwsze TW, wiec można co neico wybaczyć.
    Czwóreczkę dam.
    Pozdrox
  • Canulas 3 miesiące temu
    i masz niezgodność tytułów. W sensie, główny sięnie pokrywa z tym, co pod spodem. Obadaj
  • Elorence 3 miesiące temu
    "Ja
    Daltonista – Alpinista
    Podążać
    Za
    ŻÓŁTYMI STRZAŁKAMI
    ŻÓŁTYMI!" - uśmiałam się :D

    I te dziesięć przykazań - bardzo fajne.
    Ogólnie zabawny tekst. Wycisnąłeś dużo z zestawu, który nie był zbyt łatwy - przynajmniej dla mnie.
    Może i był lekki chaos, bo w niektórych momentach zapisałabym niektóre rzeczy ciut inaczej, ale każdy postrzega tekst na swój sposób :)
    Mi się podobało! Jak na pierwsze TW wyszło Ci super, a nawet gdyby nie było pierwsze, to i tak by było super.
    Piąteczka i pozdrawiam :)
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Mnie się podobało. Lubię też dziwne i chaotyczne teksty. Dla mnie fajnie napisane.10 przykazań!! Pozdrawiam→5
  • Canulas 3 miesiące temu
    Tak. 10 przykazań akurat zajebiste. Zwłaszcza 10-te
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Dzięki
    Mam sporo na głowie więc wiedziałem że tekst nie będzie najlepszy
    Jestem miło zaskoczony waszymi ocenami
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    Kapelusznik
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Fajne i końcówka super jak dla mnie :)
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Ps ja się w chaosie akurat wmiarę odnajduje.
  • Elorence 2 miesiące temu
    OGŁOSZENIE!
    Od tej pory trwa nabór na nową wersję TW - TW 4.0
    W związku z tym, powstaną całkowicie nowe pule! Jeśli ktokolwiek chce wziąć w tym udział, bardzo proszę przedstawić swoje pomysły na POSTACIE, MIEJSCA i ZDARZENIA, w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Dlaczego? W obecnym jest już zbyt wiele postów, więc istnieje możliwość, że niebawem nie będzie można cofnąć się do wcześniejszych.

    W razie pytań, zapraszam tu!
    http://www.opowi.pl/forum/tw-30-w1079/

    Czas na dodawania propozycji: do poniedziałku 15.10.2018 (do północy).

    Potem uporządkuję pulę i ruszymy z nową wersją TW!
    W niedzielę (14.10.2018) spotykamy się na zasadach TW 3.0.

    Kilka zasad obejmujących pule:
    - niech to będę rzeczy, które sami chcielibyście otrzymać,
    - odjechane, ale bez przesady
    - można brać rzeczy z poprzednich wersji TW
  • Ozar 2 miesiące temu
    Hej. TW 3. Przeczytałem i zacznę od końca bo pomysł znakomity i wyjaśnia wszystko, choc trzeba mieć kosmicznego pecha żeby trafić akurat w takim momencie. A do tego alpinista - daltonista dobre. A żółte strzałki dopełniają ten humorystyczny zwrot. 10 przykazań to rzeczywiście taki dekalog kogoś kto wychodzi szczególnie w wysokie góry, choć twój bohater powinien wziąć ze sobą telefon, bo tak niepotrzebnie ryzykuje. Podobało mi się. Daję 4 +
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Witam,

    "Słońce błyszczało setkami promieni, które rozjaśniały mój daltonistyczny świat." — fajnie ujęte ;)
    Tablice z przykazaniami - świetne ;))
    "Cholera je wie…" — lubię takie swojskie klimaty :) naturalne i dosadne opisy przemyśleń ;)

    Fajne to opowiadanie :) Podoba mi się :))
    Pozdrowionka :))
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Dzięki
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witaj!
    Co sądzisz o:
    1. Wrzuceniu gatunków do zdarzeń? Np. "Napisz horror".
    2. Pisaniu TW w parach? Dla chętnych. Dwie opcje:
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i każdy pisze osobno
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i wspólnie pisanie jednego tekstu (publikacja: tekst zostaje podzielony na pół, aby każdy mógł go opublikować u siebie, musi mieć ten sam tytuł oraz informację z kim został pisany)
    3. Numer zdarzenia przestaje wpływać na kolejność. Obecni na niedzielnym obdarowywaniu wybieraliby zestawy w kolejności przybycia. Oczywiście, każdy otrzymałby zestaw. Nieważne, czy byłby obecny, czy też nie.
    4. Czy masz inne pomysły na zmiany w TW?

    Daj znać w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Pozdrawiamy!
    PS: Jeśli jeszcze masz ochotę dorzucić coś swojego do pul (postacie, miejsca, zdarzenia) to śmiało wrzucaj do tego samego wątku, co odpowiedzi na pytania z ankiety :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania