TW 1 - Amadeo

Postać: Lump, Mozart (On)

Miejsce: Wielki Sklep

Wydarzenie: Przepraszam, ale który mamy dziś rok?

 

- Halo. Słychać mnie?

- Dzień dobry. Tak, bardzo dobrze pana słychać. W czym mogę pomóc?

- Dzień dobry. Chciałem zamówić fortepian. Duży, zestrojony. Konfederacka piętnaście przez sześćdziesiąt osiem. Dacie radę przed siedemnastą? Bo potem mnie nie będzie.

- Proszę pana. Po pierwsze musi pan wybrać model, po drugie dokonać przelewu, a po trzecie podać dane do faktury. Bo chyba nie paragon? Koszty, nie ukrywam, są spore. Sam pan rozumie, fortepian... Dostawa od dwóch do pięciu dni.

- Yamaha, największa jaka wam tam leży na składzie. Dane, toż mówię, że Konfederacka piętnaście przez sześćdziesiąt osiem.

- Faktura na pana...

- Wolfgang Amadeusz.

Wymowna cisza wydobyła nawet najmniejsze szumy na linii.

- Eee... Mozart?

- Proszę pani... przepraszam bardzo, ale który mamy dziś rok?! - zakpił mężczyzna. - Imię Amadeusz, nazwisko Wolfgang, notuj pani. To jak z tą Yamahą? Macie podnośnik, żeby balkonem? Mieszkam na czwartym piętrze. U nas klatka dość ciasna, malowana w kwietniu i nie ma opcji, żeby obić ścianę!

- Proszę pana, może najpierw omówimy produkt? Pianino cyfrowe Yamaha, nie jest aż tak duże, koszt od ośmiu do szesnastu tysięcy i...

- Waluta?!

- Polskich złotych oczywiście. No, chyba że fortepian koncertowy Kawai. Tu już rozmawiamy o kwotach rzędu, hm... powyżej pięćdziesięciu tysięcy. Ale w związku z tym, że jak pan wspomniał, mieszka w mieszkaniu, w bloku, to nie wiem, czy dźwięk...

- Taa. Wie pani co. Pani się mota. Ja się tam przejdę do was. Gdzie to jest, ten sklep?

 

Facet w starym płaszczu i ogromnym kapeluszu wytoczył się z budki telefonicznej. Dzień był wilgotny. Lekka mżawka, szarość nieba, te sprawy. Kolejka w Groszku zakręcała pomiędzy regałami, a pomimo tego Amadeusz został przepuszczony na sam przód i obsługiwany w tempie ekspresowym. Tambylcy pałali swoistym szacunkiem do osiedlowego lumpa o ksywie Mozart, natomiast ekspedientka jak najszybciej chciała pozbyć się smrodu sprzed nosa.

- Na zeszyt nie dajemy. Alkoholu osobom pod wpływem także. Tu masz wywieszkę. - Wskazała ręką na wywieszkę. - A poza tym powtarzam ci to co drugi dzień, Amadeo.

- Nie przypominam sobie, żebyśmy przeszli na "ty", kierowniczko.

- Przeszliśmy, na "ty Amadeo Mozart" i "ja Królowa Złota" jakiś tydzień temu. Od dziś kierowniczka? To raczej degradacja... - odparła smętnie dziewczyna w wieku około lat trzydziestu pięciu, z PRL'owskim makijażem rodem z wiejskiego wesela i biustem bulgoczącym w obszernie wyciętym dekolcie.

- Ćwiarteczkę, chusteczki higieniczne i rękawiczki lateksowe.

- Gumowe - zabulgotało w połowie drogi między biustem a burzą dziwacznie upiętych loków, których lekkie już przetłuszczenie o piątej trzydzieści rano zostało nieudolnie zamaskowanie solidnym natapirowaniem.

- Gumowe są za małe. Te żółte, lateksowe. Będę grał.

- Te żółte też są gumowe. Będziesz grał?

- Tak, celem nabycia instrumentu wyszedłem. Byłaś w Salzburgu skarbeńko?

- Czternaście pięćdziesiąt. Nie byłam.

 

Na stoliku, obok lampki i książki o osiemnastowiecznej historii Austrii, stał mały, plastikowy fortepian ze sklepu, gdzie jak sama nazwa wskazuje, wszystko jest po dwa złote. Salowa zmieniała pościel, a pielęgniarka wpisywała odczyt temperatury w wiszącą w "nogach" łóżka kartę pacjenta.

- Jak to się dzieje, że on ciągle zwiewa? - zagadnęła kobieta, szamocząc się z prześcieradłem.

- Dopiero trzeci raz...

- Ale tym razem aż na półtora tygodnia! Podobno napadł na największy sklep muzyczny w mieście?

- Taa... niestety akcja rabunkowa nie wypaliła, bo ledwo przedstawił żądania i zemdlał.

- Z emocji - podsumowała salowa.

- Bynajmniej. Wcisnął na łeb grubą, gumową rękawicę. Wiesz, typu "napad na bank" w niskobudżetowej komedii. Wyciął dwie dziurki na oczy, a ta część z paluchami sterczała na wszystkie strony. Odciął sobie dopływ powietrza i padł.

- Dobra, moje drogie panie! - W drzwiach sali pojawił się młody, charyzmatyczny lekarz. - Nasz Mozart jest po tomografii, kroplówka na wypłukanie pół promila, które nadal tańczy w jego żyłach. Psychotropy od jutra.

Pielęgniarka kiwnęła przytakująco głową.

- A! - Wychodząc mężczyzna odwrócił się jeszcze na moment. - Trzeba z nim dużo rozmawiać, z naciskiem na datę. Co kwadrans zapomina, który mamy rok.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak dwa lata temu
    Ritha, chyba miałaś najtrudniejsze zadanie, z dotychczasowych.
    Ale umięjętnie wybrnęłaś, chociaż...trochę za mało Rithy w Ricie.
    W sumie nieźle, ale mogłoby być lepiej.
  • Canulas dwa lata temu
    Aisaku, dołącz się od następnej edycji.
    (Ritho, przeczytam wieczorem lub rano)
  • Ritha dwa lata temu
    Aisak z pewnością mogłoby być lepiej, wszak to trening jedynie i na pewno nie zużyłam tyle pary co na moje inny, cykliczne twory.
    Zastanawia mnie natomiast, co to je Ritha w Ricie. W sensie, hm, już ktoryś raz zderzam się z tym stwierdzeniem, a ja nie wiem jaka jest "ta właściwa" Ritha :D Bo czasem piszę zabawne "z dupy", czasem cięższe emocjonalne, a czasem dialogowo-opisowo-riserczowe, i tera oświeć mnie, która Ritha to ta Ritha, którą się chce czytać? (pytam zupełnie poważnie)
  • Aisak dwa lata temu
    Canulas, chciałabym, ale czytam Mistrzów, i...za wysokie progi na moje umiejętności.
    Aczkolwiek bardzo dziękuję za zaproszenie, Can :)
  • Aisak dwa lata temu
    Ritha, jak dla mnie każdej po trochu. Masz pazur, który lubię, jak NMP w wierszach.

    Ogólnie to lubię Was czytać ludki krasnoludki :)
  • Ritha dwa lata temu
    Aisak jestem tera głupsza niż byłam :D Ale spox ;)
  • Aisak dwa lata temu
    Ritha, a napiszesz wiersz?
    O tych nożach?
    Napisz.
  • Ritha dwa lata temu
    Aisak nie chcę pisać już wierszy. Nie moja droga.
    #prozaforever :p
  • fanthomas dwa lata temu
    Ritha Ja to lubię najbardziej te zabawne z dupy ;)
  • Ritha dwa lata temu
    fanthomas ok, biorę po rozwagę :)
  • Karawan dwa lata temu
    tera oświeć mnie, która Ritha to ta Ritha, którą się chce czytać? (pytam zupełnie poważnie) - Ja te pisane z serca na gorąco, nie wydumane, bo ładnie obserwujesz ;)) 5
  • Ritha dwa lata temu
    Hm, myślę, że niestety moją spontaniczność, coraz częściej niestety wypiera dumanie... :)
  • Ritha dwa lata temu
    I aż 2 x niestety się wdarło. To znak! ;)
  • Karawan dwa lata temu
    Ritha Pani! Dumanie - to brzmi ubikacyjnie;) Na obstrukcję i niestrawność najlepsza obserwacja obrad sejmu (mnie od razu bierze na oba końce tzw. przewodu pokarmowego). A bardzie serio - to taki okresik - koniec zimy ma się dość wszystkiego i deprecha coraz mocniej dobiera się nam do d...! Nie dawać się! Uśmiechem cholerę po ślepiach! ;)
  • Ritha dwa lata temu
    "Dumanie - to brzmi ubikacyjnie" :D No może fakt..
    Nie dam się, spokojna Twoja rozczochrana, czy tam łysa ;)
  • Agnieszka Gu dwa lata temu
    "Dzień był wilgotny. Lekka mżawka, szarość nieba, te sprawy." - nie wiem czemu, ale jakoś mnie to wyjątkowo rozbawiło ;)
    "które nadal tańczy w jego żyłach. " - ładnie ujęte
    Zgrabnie to wyszło, bardzo nawet, Podobało mnie się :) Pozdrawiam
  • Ritha dwa lata temu
    Cieszę się :) Grazie :)
  • fanthomas dwa lata temu
    A co do tekstu to znow mi czapka spadła. Swietnie napisane, troche humoru, troche na poważnie 5
  • Ritha dwa lata temu
    No takie słodko-kwaśne ;)
  • Szudracz dwa lata temu
    Wycisnęłabym więcej z Ciebie w tym potencjale jaki posiadasz, ale nie marudząc, podoba mi się taki wariat. :)
  • Ritha dwa lata temu
    Czy wyście się wszyscy wściekli:D Ja nie jestem cytryna, zeby mnie wyciskac do ostatni kropli :D Proszę mnie nie porównywać do mła w szczytowej formie inno do innych :p ;)
  • Nuncjusz dwa lata temu
    Oczywiście! Popieram, porównujcie sobie np do mnie, wtedy obraz stanie się zgoła inny :)
  • Ritha dwa lata temu
    Nie przesadzaj Nun ;)
  • Lancelot dwa lata temu
    Kłaniam się po przeczytaniu tekstu niczym lump sklepowej. Ładne :) 5
  • Ritha dwa lata temu
    Klaniam się i ja :)
  • Canulas dwa lata temu
    ". U nas klatka dość ciasna, malowana w kwietniu i nie ma opcji, żeby obić ścianę!" - ja pierdolę. Mistrzostwo świata. Alternatywy 4 w trzech wymiarach.

    "Tu masz wywieszkę. - Wskazała ręką na wywieszkę." - a tak, drodzy państwo, się powinno pisać dwa takei same wyrazy blisko siebie, by nie "koliło" w oczka. Git zagranie.

    "- Tak, celem nabycia instrumentu wyszedłem. Byłaś w Salzburgu skarbeńko?
    - Czternaście pięćdziesiąt. Nie byłam." - no i to. Zwłaszcza drugi wers. Cudo.

    "Na stoliku, obok lampki i książki o osiemnastowiecznej historii Austrii, stał mały, plastikowy fortepian ze sklepu, gdzie jak sama nazwa wskazuje, wszystko jest po 2 zł." - nie ma litosci. Dwójka słownie (chyba lepiej)

    Osz kurde. Zajebiste, ale chciałem, żeby on był przez chwilę prawdziwym Mozartem. No chuj.
    I tak. very spoko.
  • Ritha dwa lata temu
    Oki, ofkors "dwa złote" winno byc. Prawdziwym Mozartem... przez mysl mi nie przeszlo, zeby byl prawdziwy :D
    Dzięki Can :)
  • Okropny dwa lata temu
    Pouśmiechane :)
  • Ritha dwa lata temu
    Git :)
  • Elorence ponad rok temu
    "Nasz Mozart jest po tomografii, kroplówka na wypłukanie pół promila, które nadal tańczy w jego żyłach. Psychotropy od jutra." - uśmiałam się do łez i musiałam gryźć się w pięść, bo prawie dziecko obudziłam.
    Mozart jako Lump, nie no, mistrzostwo :D
    Pozdro! :D
  • Ritha ponad rok temu
    Taki zestawik dostałam, zrobiłam co mogłam:D
    Dziecko bedzie happy, jak mamcia roześmiana;)
  • Blanka rok temu
    "- Bynajmniej. Wcisnął na łeb grubą, gumową rękawicę. Wiesz, typu "napad na bank" w niskobudżetowej komedii. Wyciął dwie dziurki na oczy, a ta część z paluchami sterczała na wszystkie strony. Odciął sobie dopływ powietrza i padł."- :D :D się wzięłam i oplułam:D Ritha, jesteś niesamowita;)
  • Ritha rok temu
    Hahaha, malo pamietam ten tekst. Dzieki za przypomnienie i za wizyte ofkors :))
  • Margerita 10 miesięcy temu
    Bardzo mi się ten tekst podobał momentami nie mogłam ze śmiechu a co do sprzedawcy to powinien być trochę do klienta grzeczniejszy pięć
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Zatytuować tekst "Amadeo", to trza być mną... :/
    Cieszę się, że rozbawiłam, Mar :)
    Dzięki za wizytę :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Zatytułować*
  • hello.tonya 5 miesięcy temu
    Może trochę odkopuję, ale to jest prawdziwe złoto. Czytało się świetnie, chciałam więcej po każdym zdaniu. Ekstra!
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Helloł hello.tonya
    Dziękuje pieknie :)
    Fajnie, ze sie spodobalo.
    Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania