Topniejące

Spływające ze skał drobne stróżki wody zamarzając, tworzyły opływowe załamania gęstych fal na wzburzonym morzu. Ogromne sople zwisały, odstając od ściany. Szara postać była wtopiona w ten krajobraz. Pod szczytem opływającej lodem góry, krystaliczne ślepia w świetle promieni słońca zdradzały jej obecność. Długi nos ociekał drobnymi kropelkami, były to łzy. A może powolne uwalnianie się z tej siły, która ją tam dawno temu uwięziła. Pojedyncze kępy suchych źdźbeł trawy poruszane były rytmem wiejącego wiatru.

 

Ivar stał ze swoim zastygłym uśmiechem. Przyglądał się liściom oszronionym na końcówkach. Tworzących drobną powłokę małych igiełkowych pasków na śniegu. Mocnym uderzeniem szklaną laską o brzeg wywołał wojnę lodu, z niespokojną tonią jeziora. Płaskie bezbarwne ostro zakończone pazury połączone z kamykami wychodziły, unosząc się powyżej poziomu wody. Chwytały jej cząsteczki i łapały w swoje sidła. Zastygała połączona z nimi w rozległe kry.

 

Nie był stary ani młody, twarz miał o łagodnych rysach. Ivar przenikliwym spojrzeniem przykuwał swoją uwagę. Pod grubą czapą z borsuka naciągniętą na czoło, wystawały kosmki ciemnych włosów. Odziany był w skóry pozszywane z różnych kawałków.

 

Pochylił się wypościł z ręki małe kule śniegu. Rosły, pęczniały, pojawiały się pierwsze wypukłości. Wystawały z nich długie chude ramiona. Nogi miały krótkie, masywne, przebierały nimi szurając po skrzypiącym śniegu. Brzuchy przechylały je do przodu. Głowy miały na krótkich szyjach.

 

Kulkowce, bo tak się nazywały, bawiły się teraz tarzając w śniegu. Zagwizdał przerywając harce spojrzały na niego. Przywołane sygnałem do zbiórki, przyczłapały, ociągając się zajęte przepychaniem pomiędzy sobą , „Spokój”- zasyczał.

 

Wiedźmy, serce topnieje- pomyślał. Spojrzał na cały zarys otwierającej przestrzeni, która ukazała cień czegoś na kształt wspomnianego organu. Drgało pobudzone do życia w agonistycznym transie. Ubywało go coraz bardziej.

 

Uniósł wysoko ręce, to co między nimi wisiało rzucało blask na najbliższe otoczenie. Kulkowce mrużyły gałki osłaniając je łapkami. Zaglądały przez pryzmat szklistych paluchów. Potoczył tą energię w ich białe brzuchy. Wiły, piszczały ogłuszając mężczyznę. Pochylił ręce do przodu dotykając zmarzliny, zaczęła ukazywać warstwę ziemi z porośniętą na niej roślinnością. Dźwięk pękającego lodu rozszedł się docierając do skał. Masa mieszana z podłożem jasnych wcześniej stworów nie przypominała czystych i przyjemnych w niczym Kulkowców.

 

Wyrosły z tej brei. Stały przed nim ogromne, ociekające błotem istoty. Z resztek, które z nich spadły zaraz po dotknięciu podłoża wyskakiwały dziwne małe z wystającym zębami i dużymi uszami szczuropodobne zwierzęta.

 

Sierść z korzeni trawy, była umorusana biało czarną mazią. Zwisały tworząc opadajcie do ziemi dredy. Drobne sopelki, za każdym ich ruchem wydawały, lekki ulatujący z podmuchem wiatru dźwięk. Lodowate ich ciała przepełnione zimnem, zdolnym zamrozić wszystko czego dotkną.

 

Przez chwilę zawahał się wyciągając dłoń. Ostatnia kropla, która spadała mu na palce była z serca wiedźmy. Ta nic pozornie nie znacząca cząsteczka była wszystkim czego on chciał.

 

Ona odrywając się uwolniona od skały, osunęła się na ziemię bezwładnie leżąc. Nie wykazywała oznak ruchu. Pustka, którą miała w sobie nie mogła przywrócić ją do życia. Podszedł do niej i spojrzał na kobiecą twarz. Przerażenie malowało się na jasnej karnacji. Przezroczysta skóra od zimna pokrywała się drobinkami szronu. Wsunął rękę pod starą i spłowiałą suknię. Dotknął skostniałego ciała. Kropla z jego dłoni zamieniając się w sztylet przeszyła skórę. Czerwona poświata buchnęła gorącym ciepłem. Cofnął się od niej. Wiła się teraz, w miejscu nabierając koloru naturalnego ciała. Blado-różowe usta zaczęły drgać. Otworzyła szeroko powieki, chwyciła głęboki oddech.

 

Czarne małe paskudy kręciły się blisko ujadając donośnie. Duże potwory stały w dużej odległości.

 

Chwycił wiedźmę za ramiona. „Wstań zanim zaczniesz marznąć”. Uniosła się powoli ledwo utrzymując się na nogach. Okrył ją swoim płaczem.

 

-Znowu się spotykamy- wyszeptała niepewnym głosem.

 

-Tak - odpowiedział jakby z nutą radości w głosie.

 

-Dlaczego po mnie wróciłeś? wykrztusiła łapiąc szybko powietrze.

 

-Byłam już taka bliska końca.

 

-Nie było już dla mnie... nie dokończyła wypowiedzieć tych słów, bo jeden z małych stworów rzucił się w szale na drugiego i ugryzł go w szyje. To był śmiertelny cios żelaznego zimna.

 

Jakaś inna moc przechwyciła te stworzenia. Skały zaczęły pękać, wszystko wirowało porywając cały leżący śnieg. Ivar chwycił Agnes za przedramię szarpnął ją pociągając za sobą.

 

Uciekali na wzniesienie, gdzie rosły drzewa. Tworzyły zaporę przed złymi mocami, które nie mogły się tam za nimi wedrzeć.

 

-Wracają zaklęcia, które kiedyś rzuciłaś w myślach nie wypowiadając ich na głos. Złe i wściekłe wywołały tornado. Gradowe wyładowania szalały wewnątrz ogromnego leja.

 

-”Teraz musimy przed nim uciekać” krzyknęła potykając się o wystający korzeń.

 

-Musisz się zatrzymać i to skończyć. Zanim pochłonie nas na skraju lasu. Zatrzymała się odpychając jego od siebie.

 

-Uciekaj! Muszę zostać sama.

 

Ogromny wir szarej gęstej mgły wciągnął ją do swojego wnętrza. Kocioł czystego szaleństwa buzował w jednym kierunku. Leciały iskry i wylatywały jęzory płomieni. Ostateczny trzask kości zakończył tą batalię.

 

Spadła z dużej wysokości na wydmę, która była lekka jak puch. Uniosła się po raz ostatni rozbita przez jej spadające ciało. Podniosła się o własnych siłach. Rozgarnęła kijem, który leżał w pobliżu. Nakreśliła ósemkę na tym wzniesieni. Symbol nieskończoności. Wszystko co pomyślisz kiedyś do Ciebie wróci. Powiedziała; „Żadna magia przed tym nie chroni” Spojrzała w stronę lasu Ivar już na nią czekał.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Freya 2 miesiące temu
    Podoba mi się sceneria. Chyba masz bliską styczność z taką klimatyczną rzeczywistością. Można odnieść takie wrażenie po obejrzeniu twojego blogu. Przypowieści nordyckie są tematycznie bardzo powiązane z naturą, ponieważ tam miała decydujący wpływ na losy ludzi. Pzdr ;)
  • Szudracz 2 miesiące temu
    Tematyka jak najbardziej oparta na tym, co mnie otacza.
    Lepszym jestem fotografem, niż pisarzem ;)
    Dziękuję za miłe słowa :)

Napisz komentarz