Uciekając od siebie

Nie pamiętam, jak się poznaliśmy. Byliśmy młodzi, nawiązywanie znajomości było proste. Podaliśmy sobie ręce i coś zaskoczyło. Zupełnie, jakbyśmy znali się już kiedyś.

Spotykaliśmy się w centrum. Wtedy było jeszcze brzydkie, szaro-brudne. Wszędzie stały peerelowskie bloki, jezdnie były dziurawe, a w podziemiach dworca unosił się niezmienny zapach starego moczu i oczekiwania. Kupowaliśmy po pączku, płacąc zawrotną kwotę pięćdziesięciu groszy. Były to najsmaczniejsze pączki, jakie kiedykolwiek jadłam: świeże, puszyste, wypchane po brzegi konfiturą. Sprzedawca szybko nas zapamiętał i zaczął witać uśmiechem, który gasł, jak tylko odchodziliśmy. Z powrotem wpasowywał się w smutek miasta, któremu zawzięcie próbowaliśmy uciec.

Losowo wybieraliśmy przystanek i wsiadaliśmy do autobusu. Czasem był to pierwszy, który przyjechał, czasem spodobał nam się konkretny numer. Jechaliśmy pół godziny, lub dłużej. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy. Pewnie o ważnych, egzystencjonalnych sprawach, jak to ma się w zwyczaju, mając późne naście lat.

Wysiadaliśmy dopiero, kiedy żadne z nas nie poznawało okolicy. Chwilę staliśmy na przystanku, zaciągając się papierosem i rozglądając po okolicy. Liczyliśmy, że uda nam się uciec od rzeczywistości. Że znajdziemy jakieś ładne miejsce, do którego będziemy chcieli wracać. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że niespokojna dusza nigdy nie odnajdzie swojego domu.

Pieszo wracaliśmy do centrum. Na wszelki wypadek trzymając się trasy autobusu, nie mieliśmy przecież internetu w telefonie, ani nawigacji. Wyświetlacze były czarno-białe, zupełnie, jak otaczająca nas rzeczywistość.

Wędrowaliśmy tak całą jesień i zimę. Im niżej spadała temperatura, tym bardziej cię potrzebowałam. Kiedy przystawaliśmy na chwilę, ogrzewałam czubek nosa w twoim policzku. Chowałeś mnie w ramionach i trwaliśmy, aż nie odezwał się niepokój, gnający nas znów przed siebie.

Pamiętasz, jak zostałeś pobity? Wracaliśmy z dłuższej wyprawy, było już ciemno. Szliśmy przez most, kiedy z naprzeciwka, chwiejnym krokiem nadszedł mężczyzna, o twarzy opowiadającej długą i smutną historię. Z początku zagadywał miło, prosił o drobne na papierosy. W oddali migały światła miasta, mijały nas nieliczne samochody. Było spokojnie i cicho na tyle, że słyszeliśmy szum rzeki. Zawiał mocniejszy wiatr, intruz zatoczył się na barierkę. Złapałeś go za ramię. Chyba źle odczytał intencję, zaczął krzyczeć. Mocniej ścisnąłeś moją rękę, po czym szybko puściłeś. Zrozumiałam. Biegłam przed siebie najszybciej, jak umiałam. Łzy piekły, serce waliło jak oszalałe. Za mostem znalazłam grupkę młodych mężczyzn popijających piwo. Znaleźliśmy cię posiniaczonego, tamten dawno zniknął.

Zakończyliśmy znajomość równie gwałtownie, jak ją zaczęliśmy. Było już ciepło. Zadzwoniłeś pijany i powiedziałeś, że mnie kochasz. Wiedziałam o tym od dawna, ale liczyłam, że nigdy nie zdobędziesz się na to wyznanie. Następnego dnia udawałam, że tylko chwilę rozmawialiśmy i życzyłeś mi dobrej nocy. Wiedziałeś, że kłamię. To była nasza ostatnia rozmowa. Wystraszyłam się i uciekłam.

 

Miasto skurczyło się, przestało wystarczać. Zaczęłam jeździć pociągami. Co jakiś czas, kiedy uścisk w klatce piersiowej staje się nie do zniesienia i uniemożliwia wzięcie głębszego oddechu, wstaję wcześnie rano i jadę na dworzec. Był wielokrotnie remontowany, ale wciąż odnajduję w nim tamten klimat. Nowe przeplata się ze starym. Te same mury, które pamiętam, obwieszone są nowoczesnymi ekranami z rozpiską odjazdów. Zniknęła nasza budka z pączkami, zastąpiona przez Żabkę.

Wsiadam w pierwszy lepszy pociąg i obserwuję przez okno, jak mijają drzewa, pola, domy. Słucham spokojnego szumu, który zupełnie nie przypomina stukotu kół, który pamiętam z młodości. Czuję się wtedy, jakbym była w innym wymiarze. Oderwana od rzeczywistości, obserwuję świat przez szklaną barierę. Jestem tylko ja, sama ze sobą.

Zwiedzam kawałek miasta i tego samego dnia wsiadam w pociąg powrotny. Mijam uśmiechnięte twarze, zastanawiając się, kiedy nastąpiła zmiana. Kiedyś ludzie się nie cieszyli. Jeżeli mijając kogoś na ulicy, spojrzałeś mu w czy i uśmiechnąłeś się, patrzył jak na wariata. Zmienili się ludzie, czy ich maski?

 

Wtedy uciekałam od siebie. W międzyczasie udało mi się pogubić, dawna ja została daleko. Pewnie przy tobie. Teraz próbuję odnaleźć się na nowo.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • illibro 5 miesięcy temu
    No i się wzruszyłem. Ładnie napisane.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję bardzo :)
  • 00.00 5 miesięcy temu
    A może lepiej odnaleźć jego. :) Chyba te kawałki, które oddaliśmy z części siebie nie jesteśmy w stanie w całości zabrać z powrotem. ,, Wielkie podzielenie...''
    Porusza sentymentalnie.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuje Północ za odwiedziny.
    Czasem wspomnienia okazują się piękniejsze, niż to, co mogłoby być.
    Ładny tekst piosenki :)
  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    Do pewnych miejsc nie ma powrotu, nawet jeśli jeżdżą w tamtym kierunku pociągi nigdy możemy nie uzbierać na bilet powrotny, zostaje jazda na gapę...
    Fajny tekst!
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dzięki Maurycy :)
    Zgadzam się, czasem droga powrotna nie jest dostępna. A czasem nie warto na nią wchodzić.
  • sensol 5 miesięcy temu
    ładnie nostalgiczne. "nikt tak pięknie nie mówi, że się boi miłości" (znak czasów Żabka zamiast dobrych pączków) nie da się wrócić do przeszłości. jej juz nie ma. jest tylko w naszej pamięci
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Ładnie powiedziane i zgadzam się całkowicie. Zostają tylko wspomnienia i nauka na przyszłość.
  • Adelajda 5 miesięcy temu
    "Im niżej spadał temperatura" - spadała

    Ładny obrazek zmalowałaś. Smutny, nostalgiczny, tęsknota bije z każdego zdania. Trochę mi się skojarzyło z tekstami Rithy.
    Podoba mi się.
    Pozdrawiam :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dzięki za czujność, już poprawione :)
    No jak z tekstami Rithy, to uznam to za komplement. Dziękuję.
    Pozdrawiam również.
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Boże, jakie piękne. Mam łzy w oczach, naprawdę. Cudowne, smutne, bardzo prawdziwe.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję bardzo Jesień. Bardzo mi miło. <3
  • jagodolas 5 miesięcy temu
    Mnie też ruszyło, ale jest w tekście taki rodzaj smutku, z ktorego trza się jak najszybciej wydobyć. Inaczej rozwałka, stanięcie w miejscu i ...jnia. Całościowo bardzo na tak
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Miło mi Jagodolasie :)
    Jeżeli martwisz się o mnie, to nie potrzeba. Smutek nie jest mój. Ale ogółem się zgadzam, tkwienie we wspomnieniach nigdy nie przynosi niczego dobrego.
  • jagodolas 5 miesięcy temu
    :) Chodziło mi bardziej o moją reakcję na tekst, z ktorego bije rodzaj oblepiającego smutku a że nie lubię rozdrapywań to z automatu włączył się alert: uciekać. Podzielam, tkwienie nie przynosi niczego dobrego :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    O to zupełnie co innego. W takim razie jestem zadowolona, że tak na Ciebie zadziałał :)
  • Bożena Joanna 5 miesięcy temu
    Są chwile w naszym życiu, których nie da się zapomnieć. Mimowolnie powracają do nas, chociaż już żyjemy w innych świecie. Mnie też nękają podobne wspomnienia. Przynoszą ból, ale i pamięć szczęśliwych wydarzeń. Serdecznie pozdrawiam!
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję za refleksję. Myślę, że każdy ma takie wspomnienia, to one nadają życiu smak. Pozdrawiam :)
  • Bożena Joanna 5 miesięcy temu
    Są chwile w naszym życiu, których nie da się zapomnieć. Mimowolnie powracają do nas, chociaż już żyjemy w innych świecie. Mnie też nękają podobne wspomnienia. Przynoszą ból, ale i pamięć szczęśliwych wydarzeń. Serdecznie pozdrawiam!
  • franekzawór 5 miesięcy temu
    Dobrze napisany tekst, po wypaleniu piołunu był dość fascynujący. Ładne zamknięcie.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Czuję się zaszczycona Frankuzaworze, że umiliłam Ci palenie :)
    Dziękuję.
  • franekzawór 5 miesięcy temu
    Uciekanie od siebie to ekstaza, ἔκστασις - bycie na zewnątrz siebie.
  • Elorence 4 miesiące temu
    Jakie to... smutne. W głowie miałam swoje wspomnienia. Tak, to były piękne czasy i równie smutne. Ale uczucia były bardziej namacalne. Nie wiem, takie mam odczucie.
    Bardzo ładnie napisane :) A, że ostatnio sama wkopuję się w dołek (na potrzeby pisania), Twój tekst na pewno mi w tym pomógł.
    Tak mi się teraz nasuwa, że ucieczki są bezcelowe. Gdzieś to przeczytałam: "i tak wszędzie dopadnie cię twoje życie". To prawda :)
    Pozdrawiam! :)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Dziękuję bardzo za wizytę. :)
    Zgadzam się, że ucieczki są bezcelowe. Ale czasem wydają się łatwiejszą opcją.
    Pozdrawiam cieplutko :)
  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    Świetne!
    Powiem Ci, że gdybym to przeczytał kilka lat temu, pewnie bym się rozkleił. Ja, niby facet...
    I w zasadzie tyle, co mam do powiedzenia na temat treści. Bom zamyślony, bardzo...

    Natomiast wpadła mi w oczy jedna literówka:
    Jeżeli mijając kogoś na ulicy, spojrzałeś mu w czy i uśmiechnąłeś się, patrzył jak na wariata.

    Pozdrówka!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Zaczynam zauważać prawidłowość, które teksty Ci się bardziej podobają.
    Faceci mają pełne prawo się rozklejać, jeżeli mają ochotę. W końcu mamy równouprawnienie ;)

    O rety! Pięć razy musiałam przeczytać, żeby zobaczyć te literówkę. Dobre oko, poprawię :D

    Pozdrawiam też :)
  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    PKRopko,
    a cóż to za prawidłowość?
  • pkropka 2 miesiące temu
    Z braku określenia, powiedziałabym że melancholijne, trochę miłosne Ci się u mnie podobają. Nie wiem jak u innych, więc nie mogę powiedzieć, że jest to reguła ogólna. ;)
  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    pkropka,
    i masz rację :) Chciałem Cię sprawdzić :) Wiesz, najlepszym opowiadaniem, jakie czytałem na portalach, jest "Ogień zgasł" Bruna Kadyny, a drugie to chyba tekst Justyski z TW9.
    A "Psa, który jeździł koleją" pamiętam jako jedyne opowiadanie z podstawówki.

    Pozdrawiam.
  • Bogumił 2 miesiące temu
    Przypomina mi to opowieść o psie który jeździł koleją. Też miałem takie hobby. A raczej przymus psychiczny. Dopiero niedawno mi to minęło.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Pies który jeździł koleją był piekielnie smutny :(
    Takie jeżdżenie jest fajne żeby się zresetować. Ale fakt, gorzej jeżeli odbierasz to jako przymus.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania