UFO na zabawie sylwestrowej. Dziwne, bo prawdziwe!

Nie śmiejcie się, to nie żart! Byłem w tej sprawie w redakcji „Expresu Wieczornego” i oni wyśmiali mnie. Dlatego postanowiłem o tym wam napisać, bo wiem, że jesteście fajni i mnie zrozumiecie.

Wczoraj około północy podczas naszej wiejskiej zabawy sylwestrowej, gdy strzelano petardami, to tak wielkie błyski powstały i światła migocące, że ludzie musieli zamykać oczy. Jak je otworzyli to, zobaczyli przed sobą duży jakby z metalu wykonany przedmiot, coś na kształt beczki. Po chwili otworzyły się drzwi i pojawiła się postać, średniego wzrostu, ubrana w srebrny skafander. Na głowie miała hełm z dużymi okularami. Z wnętrza tej beczki, a właściwie pojazdu kosmicznego, wydobywało się ostre światło jasnoniebieskiego koloru. Postać zbliżyła się do nas i ku naszemu zdumieniu zaczęła wydawać melodyjne dźwięki, które po chwili wszyscy, jak później stwierdziliśmy, odbieraliśmy nie słuchowo, lecz telepatycznie.

- Witajcie! Biedacy, widzę, że jesteście pod wpływem działania chemicznych związków pochodzenia roślinnego, które wypalają wasze mózgi i do tego wdychacie opary z tych niepotrzebnie zatruwających środowisko petard. Opamiętajcie się! Macie tylko jedno życie, jedną planetę a tak świnicie, gorzej niż trzoda chlewna i do tego przeklinacie, jakbyście teraz diabła zobaczyli. Dopóki nie zmienicie się, dopóty nie będziemy się z wami kontaktować, ale jesteśmy tolerancyjni i wybór wam zostawiamy – powiedziała ta postać i pomachała ręką na pożegnanie. Odwróciła się od nas i weszła do tej beczki.

Po chwili drzwi się zamknęły i pojazd lekko uniósł się w górę i rozwinął tak swoją prędkość, że zniknął szybko w przestworzach. Wściekłem się, bo zrozumiałem, że jedyną szansę na spotkanie z UFO lub przynajmniej jedną z niewielu jaką mieliśmy, zaprzepaściliśmy tak podle, bo z powodu spicia się alkoholem. Nie wierzycie mi? Tak też myśleli ci w redakcji, nawet jak im pokazałem fotki z komórki, to też się śmiali.

.

Postscriptum

Żyjemy w takim „matriksie”, że wiarę dajemy tylko temu, o czym mówią w TV lub w Internecie, a proboszczowi to już dawno nie wierzymy, swoim rodzicom też, ale co zrobić z fotkami z komórki?

Obliczyłem, a nawet sprawdziłem wśród znajomych, że sześć osób zrobiło fotki tego zdarzenia i to z różnych stron!

 

Nie piszczcie złośliwych komentarzy, bo moje psy to czują i szczekają! A po co tyle hałasu robić z niczego?

Piszę sobie a Muzom, a może przy okazji ktoś wspaniały przeczyta!

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Marek Adam Grabowski 4 miesiące temu
    Po tytule spodziewałem się czegoś lepszego. Pozdrawiam
  • Mycroft Holmes junior 4 miesiące temu
    Przeproś Matta Custora, bo on nie dla Ciebie pisze, lecz sobie a muzom!

    Po za tym na opowi.pl nie chodzi oto, żeby obrażać piszących, lecz żeby im pomagać.

    A jak widać tego nie potrafisz, więc masz jakieś problemy z sobą, zatem życzę powodzenia w życiu, bo z takim charakterem poczytnym autorem nie będziesz!
  • Marek Adam Grabowski 4 miesiące temu
    Od kiedy to nie pochwalenie kogoś jest obrażeniem? Moje opowiadanie też nie wszyscy chwalą. Do ataków personalnych nie będę się odnosił.
  • Matt Custor 4 miesiące temu
    Marek Adam Grabowski
    .
    Dobra rada: wyluzuj!
  • sensol 4 miesiące temu
    nie zachwyca
  • Matt Custor 4 miesiące temu
    Ja "piszę sobie a muzom" i mi nie zależy ma tym, aby kogoś zachwycało. Litości!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania