ukarana przez życie odcinek7

Po co jej było tyle pić,znów ten potężny kac.Na tym tylko kot i papuga zyskują gdyż mając potężne wyrzuty sumienia że znów pijąc nie pobawiła się z nimi kupując im różne bzdety.Coraz bardziej zagłębiała się w świat Adriany.Zmarła też lubiała kryminały i horrory.Dokładnie tak samo jak ona.Jednak tamta nie miała brata.Milena miała, brata który kochał ją bardziej niż wszyscy.Mimo iż robiła mu ciągle na złość, była dla niego wszystkim.By niezwykle przystojny i uzdolniony co bardzo przeszkadzało jego rówieśnikom, toteż bardzo brutalnie go zamordowali.Pod pretekstem imprezy zwabili go nad rzekę i kazali skakać z mostu.Byle należeć do ich paczki skoczył,tyle że nie umiał pływać.Ktoś skoczył za nim i brutalnie dodatkowo go pobił.Ciało jakby czekało by Milena je odkryła.Poszła z psem i królikiem pobawić się koło rzeki i wtedy coś wypłynęło.Myślała że to tak zwana Marzanna ,póki nie sporztegła fragmentu białłej koszulki w czarne paski i długich kręconych blond włosów.Wtedy tez koło ciała brata pojawił się ten gość z pustymi oczodołami plujący czarną krwią i obrzydliwie śimejący się do niej.Mając 8 lat przeknlęła Boga.Brat w nienaturalnej pozycji dziwnie się do niej uśmiechał.Ta poza i uśmiech zaważyły na jej dalszym życiu.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Robert. M pół roku temu
    Czytając tą cześć dochodzę do wniosku, że Milenie jest potrzebna grupa ludzi, którzy utwierdziliby ją
    w przeświadczeniu, że wychodzili z podobnych tragedii, że jest to możliwe, że ten impas kiedyś się skończy.
    Ona sama chyba szuka takiego człowieka, potwierdzenia, że nie jest napiętnowana przez los, że nie jest kimś
    naznaczonym i jej dalsza egzystencja ma polegać na wegetowaniu, zbieraniu cięgów.
    Chyba takie obracanie się w kręgu ludzi o problemach osobistych, wręcz z marginesu, daje jej poczucie
    spokoju, że jest lepsza, że daje sobie radę, jakoś żyje. Omamia się, dlatego może te upadki, obojętność
    przy kolejnych namowach do libacji, bo widzi własną obłudę, udawania, że wie jak ułożyć sobie dzień.
    Pracując jako komisarz napatrzyła się na wszelkie plugastwa tego świata, co zapewne nie sprzyja przy takim stanie
    zdrowia wręcz załamania, by powrócić do tego, co było w miarę poukładane czyli małżeństwa.
    Jak wiemy ludzie z tego resortu często mając szczęśliwe życie prywatne potrzebują odreagować by
    nie popaść w skrajność emocjonalną, stąd moje wahanie, czy aby ta praca była jej sprzymierzeńcem?
    Dochodzi jeszcze aspekt zaradności, bystrości, który zaważył na wyalienowaniu brata z grona jego znajomych.
    Przecież Milena jest również kimś, komu można przypisać zdolności do przewodzenia w pracy, kto ma ponad przeciętne
    predyspozycje, czy aby nie obawia się o podobne potraktowanie? Czy nie jest ostrożna w zawieraniu znajomości z
    ludźmi którzy mogą chcieć walczyć z nią o względy zawodowe? Takie myśli mogą pojawić się u osoby, która żyje
    w świecie śmierci, tragedii rodzinnej, bólu i samotności. Czy kogoś dopuści do swej enklawy, próżni i bezmiaru
    lęku. Czy jedynie zwierzęta i jej zdegenerowany nieszkodliwy znajomy Gienek, będą jej wypełniać kolejne godziny?

    Rozwija się ta opowieść, właściwie teraz to można toczyć ją w nieskończoność, dodając kolejne fakty z przeszłości
    i tocząc drogami Mileny. Może jeszcze coś z życia tej denatki, co włączy kolejne osoby do opowieści, rzuci jakieś światło,
    a może i pomoże Milenie odnaleźć sens życia?
    Czekam więc Grasiu na kolejną odsłonę, bo nie przyjmuje do wiadomości, że mogłaś machnąć ręka na opowi.pl, a jest
    to wynik braku czasu i dalsze losy pani komisarz przeczytamy już niebawem.
    Pozdrawiam i życzę weny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania